|
|
|
|
poprzedni wątek | następny wątek
|
| Autor | Temat: Młodzieńcza Postać HD |
| Jurek | 2007-03-07 20:07 |
| e-mail Zabierzów woj.: małopolskie | Młodzieńcza Postać HD - przygotowanie do książki Podczas Sympozjum w Katowicach dotyczącego udziału Polski w strukturach EHDN. Pani dr. M. Rakowicz zwróciła się do mnie z prośbą o umieszczenie informacji dotyczącej przygotowywanej książki o młodzieńczej postaci HD. Co niniejszym czynię z przyjemnością. Jednocześnie zwracam się do wszystkich, którzy mają jakiekolwiek informacje dotyczące tej formy HD, o jak najszerszy kontakt z osobami zamieszczonymi na końcu tego postu. Młodzieńcza Postać Choroby Huntingtona (Państwa pomoc jest potrzebna przy opracowaniu książki) Informacje wstępne Grupa robocza należąca do Europejskiej Sieci Choroby Huntingtona (European Huntington?s Disease Network - EHDN) opracowuje aktualnie książkę na temat młodzieńczej postaci Choroby Huntingtona (Juvenile Huntington?s Disease - JHD). Więcej informacji na temat EHDN, JHD, oraz samej grupy roboczej (JHD group) i jej członków znajdą Państwo na stronie www.euro-hd.net. Czy książka o JHD może być pomocna dla mnie? Książka będzie pomocna dla każdego, kto zainteresowany jest tym zagadnieniem, w szczególności dla OSÓB SPOKREWNIONYCH z chorymi na JHD, a także naukowców i lekarzy. Celem książki jest udostępnienie fachowej wiedzy dla każdej z wymienionych grup oraz podniesienie poziomu świadomości i edukacji społecznej na temat JHD. Dlaczego potrzebna jest fachowa książka o JHD, zawierająca informacje od krewnych osób chorych? Od rodzin osób dotkniętych JHD dowiadujemy się, jak wielką wartość ma dla nich wymiana doświadczeń w radzeniu sobie z chorobą. Ponadto lekarze stykający się z tą chorobą potrzebują lepszego wyobrażenia o tym, jak wygląda codzienność chorego na JHD. Zebranie najnowszych fachowych informacji na temat JHD jest niezbędne w celu poprawy leczenia i jakości życia chorych. Jak możesz pomóc? Poszukujemy krewnych osób chorych na JHD, którzy zgodziliby się podzielić doświadczeniami w radzeniu sobie z chorobą. Ta część książki nie może powstać bez Państwa udziału. Jeśli skontaktujesz się z nami (szczegóły podane poniżej) dostarczymy wszelkiej pomocy w celu opisania Państwa problemów i doświadczeń z JHD. Mój brat / siostra choruje na JHD ? czy mogę pomóc? Pomóc mogą wszyscy członkowie rodziny chorego (rodzice, inne osoby opiekujące się chorym, rodzeństwo i inni). Sam cierpię na JHD ? czy mogę pomóc? Wiesz lepiej niż inni jak bardzo JHD wpływa na całe Twoje życie. Możesz nam to opisać, lub jeśli to dla Ciebie łatwiejsze, możesz opowiedzieć swoją historię za pomocą nagrania video. W każdym przypadku Twoja pomoc będzie dla nas bezcenna. Przesłane materiały będą przetłumaczone na język angielski z zachowaniem pełnej animowości. Wszystkie zebrane materiały będą analizowane i układane w całość przez Panie Helen Brewer (Huntington?s Disease Association) i Marie McGill (Scottish Huntington?s Association). Jeśli ktoś z Państwa jest zainteresowany pomocą w dzieleniu się doświadczeniami na temat JHD, lub szerszymi informacjami na temat naszego projektu prosimy o kontakt: Jeśli mieszkasz w Polsce Dr med. Maria Rakowicz, lub Dr med. Elżbieta Zdzienicka Email: rakowicz@ipin.edu.pl zdzien@ipin.edu.pl Telefon: 022-45-82-713(618) 022-45-82-527 Jeśli mieszkasz poza Polską Helen Brewer Email: helenbrewerhda@hotmail.com Telefon: T 0044 (0)1279 507656 Adres pocztowy: Huntington?s Disease Association Downstream Building 1 London Bridge London SE1 9BG. PROSIMY, SKONTAKTUJ SIĘ Z NAMI, jeśli jesteś zainteresowany uczestnictwem w powstawaniu książki. (Ostateczny termin kompletowania materiałów upływa 25 maja 2007) |
| martabe1 | 2007-03-07 20:14 |
| e-mail woj.: wielkopolskie | CHETNIE POMOGĘ I SIĘ SKONTAKTUJE- JHD W RODZINIE. POZDRAWIAM |
| dorota | 2007-03-20 08:50 |
| e-mail wrocław woj.: dolnośląskie | Miałam kuzynkę,która była chora na młodzieńcza postać HD.Może uda mi się namówić rodzinę na kontakt z panią doktor. |
| ania-rybka | 2007-06-27 21:40 |
| e-mail Wrocław woj.: dolnośląskie | dorota 2 z Rzeszowa - widziałaś to ogłoszenie powyżej?... byłabyś na pewno cennym źródłem informacji o JHD (JHD = Juvenile HD = młodzieńcza odmiana HD). Nie wiem, czy mogę Cię o to prosić, ale bardzo chętnie przeczytalibyśmy historię Justysi - jak to się zaczęło, co się działo przez te lata choroby, jak sobie radziliście?... Myślisz, że czujesz się na siłach podzielić się z nami tymi wspomnieniami?... |
| dorota 2 z rzeszowa | 2007-07-02 01:59 |
| e-mail Rzeszrów woj.: podkarpackie | Mysle ,ze chyba moglabym napisac historie Justysi tylko nie wiem jak sie zabrac za pisanie.Pozdrawiam. |
| ania-rybka | 2007-07-05 14:51 |
| e-mail Wrocław woj.: dolnośląskie | dorotka - przeczytaj to - może Cię natchnie... strona 12: http://www.huntington.pl/artykuly/biuletyny/ujarzmic_4.pdf |
| dorota 2 z rzeszowa | 2007-07-11 23:38 |
| e-mail Rzeszrów woj.: podkarpackie | Dzięki ale mam problem techniczny z wejściem w tą stronę Aniu. |
| Jurek | 2007-07-13 12:50 |
| e-mail Zabierzów woj.: małopolskie | A masz program od czytania pdf'ów? |
| dorota 2 z rzeszowa | 2007-07-17 01:53 |
| e-mail Rzeszrów woj.: podkarpackie | Tego nie wiem,ale znalazłam gazetkę"Ujarzmić pląsy" nr4 i poczytam.Myślę że DrZdzienicka chyba nas pamię ta i dużo wie o przebiegu choroby Justysi.Zgadzam się pomóc. |
| NATALIA | 2007-07-17 10:02 |
| e-mail woj.: wielkopolskie | Witam jestem mama Mikolaja ktory ma HDma 11 lat i choruje juz 5 lat chetnie podziele sie swoimi doswiadczeniami problemami,i wlasnymi odczuciami |
| witka | 2007-07-18 12:14 |
woj.: nie chcę podać | Witam cię Natalio bardzo serdecznie.Napisz jak dajesz sobię radę z chorobą jakie podajesz leki napisz o wszystkim o czym możesz napisać.Pozdrawiam . |
| Alo | 2007-07-18 14:51 |
| e-mail woj.: lubuskie | Natalio dobrze ze jestes z nami!Podziel sie swoimi troskami spostrzezeniami i radami. |
| NATALIA | 2007-07-20 11:10 |
woj.: wielkopolskie | witam ,codziennie rano zastanawiam sie w jakim nastroju wstanie Miki, jak zje sniadanie bez wymyslania tzn. ze bedzie dobrze ale jak wstaje ze slowem nie na ustach to bedzie ciezki dzien,radze sobie tak jak wszyscy raz jest dobrze a raz zle dopadaja mnie chwile bezradnosci wtedy mam dola i musze poplakac i to mi troche pomaga ale walcze imam NADZIEJE |
| Majka | 2007-07-20 18:26 |
woj.: śląskie | Droga Natalio, serdecznie Cię pozdrawiam. Bardzo Ci współczuję, ale wiedz, że większość osób na tym forum jest w trudnej sytuacji. Historia każdej osoby jest inna, ale wszyscy borykamy się z HD. Najsmutniejsze jest, gdy choruje dziecko. Sama mam zagrożone dzieci i proszę Boga, żebym nie musiała widzieć ich chorymi.....Mój mąż jest w pierwszej fazie HD, ale niestety towarzyszy jej agresja. Dzieci są coraz bardziej nerwowe i mam tylko taką nadzieję, że to z powodu naszej sytuacji, a nie początków choroby. |
| dorota 2 z rzeszowa | 2007-07-24 01:04 |
| e-mail Rzeszrów woj.: podkarpackie | Natalio byłam mamą Justysi chorej na HD w wieku 9 lat Proszę napisz jeśli możesz jak się objawiła choroba Twojego syna i czy ma padaczkę.Pozdrawiam. |
| ania-rybka | 2007-07-27 14:38 |
| e-mail Wrocław woj.: dolnośląskie | Natalia, Dorota - jakie były pierwsze objawy? Bardzo proszę, napiszcie. |
| dorota 2 z rzeszowa | 2007-07-31 00:41 |
| e-mail Rzeszrów woj.: podkarpackie | Przed pojawieniem się padaczki Justysia była bardziej nerwowa,ruchliwa,krnąbrna a póżniej tzn.w wieku 7 lat zaczęła dostawać napady padaczki raz w miesiącu a póżniej to kilka razy dziennie.Padaczka była bardzo leko oporna i ta padaczka Ją zabiła .Stosowałam nawet leki homeopatyczne.Pozdrawiam. |
| ania-rybka | 2007-07-31 12:23 |
| e-mail Wrocław woj.: dolnośląskie | Czytam i włos jeży mi się na skórze... "nerwowa, ruchliwa, krnąbrna" - szok - jakby ktoś opisywał moja córcię... A jak się objawiała padaczka? I jeszcze - często mówi się, że HD u dzieci towarzyszy pogorszenie się wyników w nauce - było tak? |
| NATALIA | 2007-08-03 09:42 |
| e-mail woj.: wielkopolskie | witam,moj syn nie ma padaczki,poczatki jego choroby to znaczne pogorszenie sie mowy, mocno postepujace ruchy i czesta utrata rownowagi. Tak jak zaczela sie nauka to bylo juz tylko gorzej stres ,nerwy niechec do szkoly codziennie toczylam z nim walke przed klasa zeby wogule do niej wszedl apotem siedzial pod lawka i nie uczestniczyl w zajeciach(chodzi do klasy zintegrowanej) pozdrawiam |
| dorota 2 z rzeszowa | 2007-08-04 02:19 |
| e-mail Rzeszrów woj.: podkarpackie | Natalio dzięki za odpowiedz.Bardzo dobrze że Twój sy- nek nie ma padaczki bo choć to jest Mu oszczędzone. Aniu Justysia miała różne napady z utratą i bez utra- ty przytomności.Jeśli bez utraty to było straszne, drzała cała i usta też, nie mogła nic powiedzieć a je śli mogła to tylko prosiła"mamo pomóż"bardzo cierpia- ła a jeśli był napad z utratą przytomności to po chwi li ją odzyskiwała to było lepsze.Jeśli chodzi o naukę "0"to wyglądało to podobnie jak u Natalii nie chciała wchodzić,brać udziału w zajęciach i powtarzała"0" Jeśli chcesz pytaj tak mi łatwiej opowiadać.Pozdrawiam. |
| Iza | 2007-08-05 10:38 |
| e-mail woj.: małopolskie | Aniu, dzieci w wieku Twojej córci często bywają ruchliwe i krnąbrne, nie przypisuj tego od razu chorobie. |
| Danuta Ciszewska | 2007-11-23 09:04 |
| e-mail Szczuczyn woj.: podlaskie | Moja wnuczka Justynka jest hora na padaczkie lekooporno ma 7lat jeżdze z nio po lekażach od 5 miesiąca życia leczenie do leczenia operacyjnego zdyskwalikowana jest z nią coraz gożej .Jak moge pomuc by sie nie męczyła .gdzie mam szukać pomocy |
| Ula | 2007-11-23 10:57 |
| e-mail woj.: podlaskie | Danuto, napisz gdzie jest leczona Twoja wnuczka. Czy w Białymstoku ? Moj syn był leczony w Białymstoku. Napisz do mnie na meila. |
| emirek | 2009-11-14 13:43 |
| e-mail woj.: mazowieckie | Odświeżam wątek, gdzie można dzielić się informacjami na temat młodzieńczej odmiany HD. |
| Andzia | 2009-11-16 06:38 |
| Chełm woj.: lubelskie | Witam wszystkich jak już nie którzy wiedzą moi dwaj synowie choróją na HD Łukasz ma wtej chwili 14 lat Mateusz 12 są nosicielami od jakichś 6 lat dużo się wydażyło w tym czasie najgożej dręczą mnie ataki padaczkowe u Łukasza są dość częste nawet potrafią być po dwa naraz po takim ataku dziecko nie jest w stanie samodzielnie siedzieć o jedzeniu nic już nie powiem po każdym ataku jego stan zdrowia jest coraz gorszy nawet wygląd się po woli zmienia nie może się denerwować długo się śmiać bawić się zabawkami nawet bawić się z psem czy kotem o gry w komputer juz sa dawno wykluczone nie może nawet wygłupiać się z braćmi bo zaraz sztywnieje i go łapie po woli nic już nie może co będzie dalej mogę się tylko domyśleć dobrze że mam jeszcze trzech synów którzy mi pomagają żyjemy z tą chorobą od jakiegoś czasu uczymy się żyć z nią wspólnie ale nie poddajemy się jeden drugiemu dodaje otuchy .Ostatnio trzy letni synek mi powiedział ze nie muszę się męczyć ze wszystkim sama przecież mam ich a oni mi pomogą żebym się położyła i odpoczeła kochane dzieci .Może i miał racje wstaje po kilka razy w nocy nasłuchuje czy oddychaja przykrywam ich wstaję o 2 nad ranem rozpalam w piecu piję kawę i mam troche czasu dla siebie muszę się naładować na kolejny dzieńj .Pozdrawiam |
| Iza | 2009-11-16 07:21 |
woj.: małopolskie | Andziu, powtórzę się: jesteś bardzo dzielną, odważną kobietą i wspaniałą matką, o czym świadczy nie tylko to jak opiekujesz się swoimi dziećmi, ale jak cudownie je wychowałaś. Zostań z nami. |
| tg | 2009-12-14 20:16 |
| gliwice woj.: śląskie | Witam mam 21 lat 21.10 bylem na badaniach i okazalo sie ze ma mam HD mam lekraza neurologa w krakowie biore tabletki cwicze sobie codzinnie w domu ale muj stan sie pogarsza ...chodze jak pijany nie wlasciewie to wyglada jakbym bronil sie przed upadkiem ...jeszcze znowu te ruchy..wrycily... moze wystepuja sporadycznie ale bardziej boli:( |
| Iza | 2009-12-14 22:35 |
| Tarnów woj.: małopolskie | Boli? znaczy się odczuwasz fizyczny ból? czy chodziło o "boli" w sensie emocjonalnym? |
| tg | 2009-12-15 09:58 |
| gliwice woj.: śląskie | boli w sensie fizycznym dzis ide do zapisac sie do poradni rehalibitacyjnej... |
| tg | 2009-12-16 11:58 |
| gliwice woj.: śląskie | dali mi termin na 4 stycznia ... :( troche czasu jest ale musze jakas wytrzumac z tymi nogami ..on mnie az bola ..tak jakbym mial zakwasy..:( |
| Iza | 2009-12-16 12:17 |
woj.: małopolskie | Miejmy nadzieję, ze Ci pomogą. Powodzenia |
| anonim | 2009-12-17 19:48 |
woj.: nie chcę podać | mam 21 lat mam mlodzienca postac HD i poszuje dzieczyny miej wiecej w moim wieku ktora tez jest chora do korespodencji podaje email tomasz88190@wp.pl |
| anonim | 2009-12-20 14:54 |
woj.: nie chcę podać | człowiek ma zaledwie 21 lat i nagle dowiaduje sie ze jest chory ...teraz wiadomo czemu stracil prace... studia ...i najwazniejsze dziewczyne ..ta choroba odbiera mu wszytko w co wierzył...wszytkie jego plany otworzenia firmy... zalozenia rodziny ...wszytko przez HD i nagle pozostaje sie samym w wyrokiem w reku...i jak ma zyc..?? i nagle okazuje sie ze ten pedu musi wypasc bo jest inny ..za kilka lat wyląduje nas wuzku...i bedzie przeklinac ta chorobe ...i bedzie znowu ciezarem dla rodziny .. i zawsze jedno ma pytanie Czemu znowu ja !!?? |
| andzia | 2009-12-21 03:29 |
| Chełm woj.: lubelskie | witam cię serdecznie myśle że wiem o co ci chodzi ja miałam takie same plany mażenia co do moich chłopców ale niestety Bóg chciał inaczej .Bóg dobre słowo pare lat temu przeklinałam wszystko i wszystkich zastanawiałam się co ja takiego złego w życiu zrobiłam że moich dzieci spotkał taki los muszę się patrzyć jak oni cierpią i nic nie mogę zrobić żeby im pomóc .przez te pare lat poprostu nauczyliśmy się z nią żyć ale każdego dnia mamy choć iskierke nadziei na lepsze jutro.Nadzieja tylko to nam pozostało i nic i nikt nam tego nie odbierze .Musisz się trzymać nie możesz się poddać jesteśmy z tobą ,u nas możesz wykrzyczeć całą wściekłość całą złość która cię ogarnia .Musimy pokazać temu co jest nad nami że my się tak łatwo nie poddamy będziemy walczyć do końca aż nam odpuści,i wiesz co myślę ,że wygramy tą wojnę bo to jest wojna o nasze życie ,bo trzymamy się wszyscy razem i nie może być inaczej pozdrawiam |
| Iza | 2009-12-21 08:41 |
woj.: małopolskie | Tomaszu Anoonimie.. jesteś zapewne na tym etapie...że dopiero dowiedziałeś sie o chorobie i to jest ten najtrudniejszy etap... Ten, w ktorym emocje osiągają taki poziom , ze trudno żyć, wstać z łożka, miec jeszcze jakąś nadzieję. I pewnie trudno Ci w uwierzyć, ale za .. jakiś czas, kiedy oswoisz się z tą myślą, będzie nieco łatwiej. Nie napiszę Ci - będzie łatwo, bo nie będzie. Ale będzie łatwiej. I pamietaj o tym co napisała Andzia - nie jesteś sam. Jest nas tu całe mnóstwo - z podobnym problemem, podobnymi lękami, podobnymi pytaniami... Pozdrawiam |
| Elzo | 2009-12-21 09:01 |
| e-mail Tychy woj.: śląskie | Nie miałam odwagi się odezwać .Po pierwsze dlatego ,że mam jakby mniejsze prawo do tego by pisać o tym co czują Osoby Zagrożone .Dobrze ,że Iza to zrobiła.Właśnie tak to jest w naszym Gronie... Jak Ktoś słabnie w swojej wierze ,to odzywają się zaraz inni by go z tego smutku wyciągnąć. Wszyscy mamy przecież wielką wiarę w to ,że już niedługo będzie lek na tę potworną chorobę. Już niedługo za rok, może dwa! I tego się trzymamy wszyscy! A narazie mamy siebie, mamy bliskich ,którzy nas na codzień wspierają. Tomku pisz, czytaj i spotykaj się z nami ! |
| Iza | 2009-12-21 10:02 |
woj.: małopolskie | no własnie Tomku... Ty jesteś jeszcze bardzo młody.. jest wielka nadzieja na to ze lekarze zdążą z lekiem. Własnie dla Ciebie, między innymi dla Ciebie. I tego własnie powinieneś się trzymać:) Tej myśli, tej nadziei... i NAS:) |
| Iza | 2009-12-21 10:04 |
woj.: małopolskie | P.S Czy choroba bardzo daje Ci się juz we znaki? Jakie są objawy? |
| anonim | 2009-12-21 17:28 |
woj.: nie chcę podać | no mam nadzieje ze te lekarstwo bedzie i zdarza nie tylko dla mnie. Lekarz zbadaj mnie i stwierdził że troche tych objawuw mam ale nie są one aż tak widoczne ale nieczuję się na siłach ,żeby pracować ,chyba że jakaś praca która zrozumie, latwa i raczej bedzie bez stresu.Tak samo stwierdził lekarz. Bo jak się stresuje to mi sie wszystko nasila, nie moge się skupić i nieraz myslałem przez połminuty co zrobić mimo przez dwie godziny robiłem to samo i leci mi wszytko z rąk jakies śrubki przedmioty po prostu robie wolniej i dlatetgo mnie chyba zwolnili...a tak z zycia ... to zaponimam jakies rzeczy wziasc albo poloze gdziesz a potem ja szukam czasami nawet jej nie znajduje ...wogole nieraz chodze i nie wiem po co dopiero puzniej mi sie przypomina ..i jeszcze mowa ze nieraz tak jest ze sie zatykam nie wiem co powiedziec, jakiego sluwka uzyc tak samo czesto zapomnam czegos zrobic nawet myla mi sie imiona kolegow i z nogami mam tak ze co jakis czas tak mi same uginaja wyglada to jakbym kucal.. |
| Iza | 2009-12-21 18:22 |
| Tarnów woj.: małopolskie | hm... czy to są rzeczywiście objawy HD... wiesz ja uważam, ze jestem zdrowa... a też czasem cos mi wyleci z rąk, czegoś zapomnę... idę do kuchni.. zapominam po co poszłam, wiec wracam do pokoju i wtedy sobie przypominam... Moze to po prostu stres... stres i myslenie o chorobie sprawia, ze widzisz u siebie , czujesz te objawy, które wcale nie musza oznaczać HD. Trzymaj się, bądź dzielny i zostan z nami |
| anonim | 2009-12-21 21:25 |
woj.: nie chcę podać | hmm... ja wiem ze chcialbym byc zdrowy ale ja to mialem wczesniej tylko mniejszym stopniu i nie myslalem ze to jest choroba ...tylko jak dowiedzialem sie ze jestem chory i jak pojechal na zjazd do Zakopanego porozmawialem z ludzmi i poczytalem o tej chorobie to wlasnie wtedy mam na to wszytko wytlumaczenie...i tam samo lekarz robil mi wywiad to okazalo sie ze pierwsze zauwazalne objawy mialem okolo 18/19 roku zycia...ruchy mam sporadycznie jak sie czyms zdenerwuje ... |
| Iza | 2009-12-21 22:47 |
| Tarnów woj.: małopolskie | To może ja też mam objawy co?... eeee... nie chce o tym myślec nawet. Chce żyć tą chwilą, tym dniem i koncentruje sie na przezywaniu kazdego następnego dnia. Jak najlepiej potrafię. No.. nie do konca sie zawsze udaje, czasem jest bardzo cięzko, czasem mam chwile zwątpienia... ale wiesz tę myśl o HD to ja odpycham od siebie jak najdalej... nie chce zeby HD sie zagnieździło w mojej głowie, zeby mi zabrało tę radość zycia.. którą z takim trudem wskrzeszam w sobie codziennie:). Zyczę Ci dużo siły, optymizmu, prawdziwych Przyjaciół i... jak najwiecej chwil kiedy Życie zatryumfuje nad chorobą. Pozdrawiam |
| anonim | 2009-12-22 14:07 |
woj.: nie chcę podać | e tam napeweno jestes zdrowa!! ale moglabys opowiedziec troszke o sobie kto jestc chory u ciebie jak sie trzymasz ...no wlasnie tego sie boje ze nie bede mial przjaciul kiedy bede tego potrzebowac...i dziekuje! |
| Iza | 2009-12-22 19:51 |
| Tarnów woj.: małopolskie | Będziesz miał przyjaciół, bo my tu jesteśmy! zawsze wysłuchamy, zawsze wspieramy. Ja jestem w wieku poborowym jeśli chodzi o HD. Mam prawie 38 lat ( brakuje mi kilku miesiecy:)). Choruje moja Mama, już od wielu lat. Jak sie trzymam? no trzymam się bo nie mam wyjscia. Od kilku dobrych lat zyję z myślą o HD ( odkad dowiedziałam sie o chorobie Mamy). Staram sie po prostu cieszyć każdym moim dniem. Mam swoje pasje. Mam też przyjaciół, wiec jakoś się trzymam:). Mam życie po prostu, zyję... a nic cenniejszego nie ma niż.. Zycie. |
| anonim | 2009-12-26 04:29 |
woj.: nie chcę podać | aha no to dobrze jak sie tak trzymasz...napeweno jestes zdrowa..wiesz chcilabym miec takie podejcie do zycia jka ty..!!! ze one jest cenne...bo ja mma nieraz watpiwosci... |
| anonim | 2009-12-26 04:42 |
woj.: nie chcę podać | denereuje mnie ostatnia to ze matka o mnie za bardzo sie boi o mnie... decyduje za mnie ..ale ja mam 21 Lat!!!!rozumiem ze sie martwi ale za bardzo wczoraj ...tak samo rozmwialem sobie z chlopakiem mojej siostry a ona juz 23 wczoraj spalem o 21 ...jak male dziecko..czy nie jestem zmeczony BOZE!!!..tak samo siostra ze se ta chorobe wmawiam...ze ona wystepuje dopiero jak sie ma 30-40 lat ...ale tam samo moja kuzynka z ktora tez sie nawet poklucilem ..i jeszcze muj kolega tak samo twierdzi..a ja muwie to pojedzcie ze mna do lekarza...to zobaczycie... troch eprzeczytali i swieca... |
| Iza | 2009-12-27 10:18 |
| Tarnów woj.: małopolskie | Anonimie... To, ze bliscy się troszczą o Ciebie ( a Mama jest nawet nadopiekuncza) to... naturalne. Ja wiem, ze to moze irytować, wiem... Ale pomysl o tym inaczej... pomyśl: ktoś troszczy sie o mnie , martwi... Nie jestem sam. Wigilia.. czekam na przystanku na autobus. Siedzi starsza Pani, mocno strasza, na oko ponad 80 lat. Przechodzi mężczyzna. wita sie z nią. Jakieś strzępki rozmów do mnie docierają. Pani mowi: co zrobić.. zostalismy sami. Trzeba żyć. Dzisiaj mija 10 rocznica smierci mojego męża. umarł w Wigilię o 10.15. Własnie jadę na cmentarz... Ot Anonimie... życie.. ze swoimi smutkami i radościami. Wiecej w nim chyba smutków niż tych radości, ale i tak chyba warto żyć. Piszesz, ze zazdroscisz mi podejścia do życia. Ja też mam wątpliwości . Naprawdę. Często. Dzisiaj np miał być przyjemny dzień, odpoczynek przed powrotem do pracy... a jest smutek od rana bo jak juz pisałam w innym wątku zmarła Mama mojego kolegi. Wiesz.. w święta moja siostra powiedziała do swojego syna: doceń wreszcie ze masz matkę... taką jak ja... gdybyś tylko wiedział jakie my z Izą miałysmy dziecinstwo... Tak.. własnie.. ja bym dużo dała teraz za to zeby miec jeszcze Mamę czy Ojca, ktorzy sie o mnie troszczą. Duzo bym dała zeby czuć taką troskę kiedykolwiek... a tak naprawdę chyba nigdy jej nie czułam. Przepraszam Cię za ten wykład, ale sami czasem nie dostrzegamy rzeczy najbardziej oczywistych. Cięzko nam spojrzeć na to co sie dzieje w nas i wokół nas obiektywnie, czasem dobrze jest jak ktoś spojrzy z boku i rzuci nam własciwie swiatło na sprawę. A co do tego, ze znajomi czy nawet rodzina niewiele wiedzą o chorobie i irytują Cię rozmowy na ten temat. Rozumiem. Miałam tak samo. Więc rzeczywiście najwłasciwszy wyjściem jest dostarczenie im wiedzy na ten temat. |
| Dana | 2009-12-27 13:00 |
woj.: małopolskie | Jeśli rodzina troszczy się o chorego to jest bardzo cenne. Chory może tego nie dostrzegać, mieć za złe, kiedy okazuje mu się troskę… U mnie tak bywa… Uczę się wciąż jak sobie z tym radzić. Nawet kiedy tego nie rozumiem, staram się być wyrozumiała. Nauczyłam się odnajdywać dobre strony w każdej trudnej sytuacji i jest mi naprawdę lżej. W święta wysłałam zdjęcie męża do rodziny z Kanady. Chciałam im pokazać radość męża otoczonego rodziną, nie w kontekście choroby. Zdjęcie jednak budziło w nich drastyczne skojarzenia. Zobaczyli na nim skrawek rzeczywistości, o czym nie mieli pojęcia. Moje refleksja to – jak bardzo żyjemy w odrębnych światach, innymi problemami - dla innych rzecz niewyobrażalna – dla mnie chleb powszedni – w tym świecie musiałam się odnaleźć. Ich świat jest dużo ładniejszy dla oka , ale życie nie takie kolorowe... |
| Iza | 2009-12-27 18:09 |
| Tarnów woj.: małopolskie | Podziwam Cię Dana . i zazdroszczę Rodzinom, które jak każda rodzina mają pewnie swoje problemy ale na razie... są to problemy naprawdę takie... rozwiązywalne. Bo chociaż takich rodzin pewnie nie jest wiele, to jednak są. Wróciłam własnie od mojej przyjaciółki. Tak.. to nie jest tak ze zupełnie bez problemów, bo Mama jej meża jest cieżko chora ( ale jeszcze sobie radzi i mieszka sama). Ale generalnie... przytulne mieszkanko, piękna choinka, świece... gwar.. miłosc, ciepło... rozmowy beztroskie... herbata. Tak powinny wyglądać Święta. Bez placzu, bez przykrości, bez agresji, bez nerwów. Marzę od wielu, wielu lat o takich świetach. |
| Dana | 2009-12-27 21:06 |
woj.: małopolskie | Iza, ja wierzę, że Twoje marzenie się spełni i kto wie,czy za rogiem nie stoi już anioł z Bogiem. |
| Iza | 2009-12-27 21:49 |
| Tarnów woj.: małopolskie | Ja tez mocno wierzę w dobrą przyszłość. Inaczej .. inaczej nie byłoby po co żyć i codziennie, niejednokrotnie bardzo ciężkie zmagania nie miałyby sensu. Własnie rozmawiałam z moim kolegą, tym ktoremu zmarła Mama. Jakie słowa mogą pocieszyć... Cięzkie to są rozmowy. Pogrzeb w Sylwestra. I tak bywa. |
| anonim | 2009-12-29 11:50 |
woj.: nie chcę podać | ..wiecie co boli najbardziej w tej CHOROBIE ukochanej osobie odejsc...strasznie sie czuje !!!:( ...jak widze ze ma opisy Kocham cie Sebus zamiast Tomus...placze przynaje sie bez bicia...((( wiecie ze przy niej zapominalem o wszystkim o chorobie nie byl mi potrzebny zaden psycholog ....jak se nie raz pomysle ze tu nie chodzi o chorobe tu chodzi o te uczucia ktore potrafia ranic...wlasciwie o jej niedostatek i jak zyc z przekonaniem ze tego juz nie odczyjesz...BOLI!!!:((( |
| Iza | 2009-12-29 12:24 |
woj.: małopolskie | wiesz... wiem o czym marzysz... Zeby już nie bolało? Prawda? Żeby nie wracały wspomnienia, natrętne myśli, zeby swiat nie był taki pusty. Marzysz o takiej emocjonalnej bezbolesności. Rozumiem. W koncu trochę już zyję na tym swiecie i trochę przezyłam:).Więc naprawdę rozumiem. Wiem,z e boli Cie teraz tak bardzo, ze masz wrazenie ze coś Cię rozdziera od środka. Nikt tego bólu za Ciebie nie przezyje, ale.. uwierz będzie coraz mniejszy... W koncu kiedyś.. zniknie. Daj czasowi czas... |
| anonim | 2010-01-01 22:59 |
woj.: nie chcę podać | wszytko jest tepe odechcialo mi sie zyc..!!!we wtorek ucieklem z domu...do rodziny w Starardzie.. |
| Iza | 2010-01-02 08:57 |
| Tarnów woj.: małopolskie | Ucieczka .. nigdy chyba nie jest dobrym rozwiazaniem problemów. a Twoja rodzina na pewno sie martwi... ale być moze te kilka dni z daleka od rodziny pozwoli nabrać Ci dystansu ... Moze trochę przemyślisz, uspokoisz się czego Ci zyczę. Szukanie spokoju wewnętrznego, zaprzyjaźnianie sie z samym sobą czasem trwa bardzo długo, ale często się udaje. Musisz tylko tego chcieć. Bo tego nikt za Ciebie nie zrobi. A moze zacząć od małych kroków co? Wypisać sobie na kartce czy są jeszcze rzeczy, które Cie cieszą? dla których warto mimo wszystko zyc? I potem kazdy dzien , kazdy nastpeny dzien próbować przezyć tak zeby chociaz jedna z tych rzeczy zrobic, dostrzec? Nie mysleć o przyszłosci, nie planowac zbyt daleko. Po prostu starać sie przeżyć kazdy nastepny dzien dobrze. ale najpierw ... najpierw wykrzycz ten swoj ból, znajdż jakiegoś powiernika. Opowiedz mu o wszystkim Powodzenia |
| Majka | 2010-01-02 21:56 |
woj.: śląskie | Witaj Anonim, (to chyba do Ciebie pisałam maila:), Nie gniewaj się za moje słowa, ale Twoja Rodzina a zwłaszcza Mama nie zasłużyła na takie traktowanie. Z tego co zdążyłam się zorientować jest nadopiekuńcza, ale jest to spowodowane wielką miłością do Ciebie. Ona gdyby było to możliwe nieba by Ci przychyliła. Też jestem matką i do tego również nadopiekuńczą...Ale my-matki robimy to z miłości. Dodatkowo w Twoim przypadku Mama bardzo się o Ciebie boi. Spróbuj to zrozumiec i staraj się nie sprawiać jej bólu. Ona cierpi razem z Tobą, bo świadomość, że ukochane dziecko jest chore to najcięższe doświadczenie dla matki. Mam do Ciebie prośbę, żebyś skontaktował się z mamą, bo napewno umiera ze strachu. Mam nadzieję, że już to zrobiłeś. I nie neguję Twojego wyjazdu, bo być może potrzebowałeś czasu, żeby sobie wszystko poukładać z dala od rodziny. Pozdrawiam i życzę siły. |
| Iza | 2010-01-03 09:31 |
| Tarnów woj.: małopolskie | Majka ma rację. Mam nadzieję, ze dałeś znać rodzinie. Wiesz co.. miałam bardzo trudny okres w życiu, bardzo. Zresztą do dzisiaj nie we wszystkim potrafię się odnaleźć. w tym najtrudniejszym okresie nic nie miało dla mnie sensu, nie widziałam żadnego celu, w zasadzie był czas ze wszystko było mi obojetne, a zycie ... zycie strasznie bolało. Własciwie nie chciałam żyć. Ale przy życiu utrzymywała mnie myśl- mam mamę, siostrę i Przyjaciółkę dla ktorej jestem taką drugą siostrą. Nie mogę im tego zrobić. Po prostu nie mogę. Psychologowie mawiają, ze w życiu trzeba być czasem egoistą i to prawda, ale często też ten egoizm trzeba odrzucić, bo zyjemy nie tylko dla siebie, ale też dla innych. I Ty zyjesz dla swoich rodziców. Nie zapominaj o tym |
| Koziorożec | 2010-01-03 19:20 |
| e-mail Toruń woj.: kujawsko-pomorskie | Iza, Majka - wspaniale argumentujecie w pocieszaniu, kiedy ja nie wiem nawet jak usta otworzyć. Szacun! jak mówią młodzi :) |
| Iza | 2010-01-03 19:53 |
| Tarnów woj.: małopolskie | Bo to jest tak Koziorożcu, ze Anonim potrzebuje pomocy, on woła o pomoc. Wiem co czuje teraz, chyba wiem... Czuje sie jak ... człowiek na bezludnej wyspie i bardzo nie chce być z tą swoją samotnością i cierpieniem sam. Pisze do nas. I dobrze. Niech pisze. Jak najwiecej, a my jeśli bedziemu potrafili - bedziemy wspierać. Anonimie... wiesz... ja miałam dosyć trudne dziecinstwo, młodość. Nie bardzo miałam z kim pogadać o swoich lękach, strachu, nieszczesciu, cierpieniu. wiec pisałam. zapisywałam sobie to co boli, ale i to co cieszy - bo i takie chwile na szczescie były. Ubiegłej zimy tez pisałam... przelewałam tę swoją niagarę mysli na papier, dzien po dniu. I któregoś dnia.. przestałam. I zrozumiałam... Jest lepiej, jest ze mną lepiej, skoro już tego nie robię. I teraz czasem wracam do tych zapisków, zeby przypomnieć sobie jak było ciężko, a o ile lżej jest teraz. Wracam do nich kiedy dopadają mnie smutki, chwile zwątpienia, poczucie bezsensu, samotność. Wtedy myślę - Iza, daj spokój, pokonałaś taką długą i ciężką drogę. Zobacz o ile lepiej czujesz sie teraz. Wiec pisz.. do zeszytu albo do nas. To pomaga. |
| anonim | 2010-01-04 18:32 |
woj.: nie chcę podać | we wtorek ucieklem ale dalem znac o 22;30 ze jednak jade bo mi serce pekalo jak wszyscy do mnie dzwonili...chcialem tam odpoczac i uciec od problemow bo zawsze tam odpoczywalem ..ale nieudalo sie tylko wszytkich zmartwilem i doszedlem do wniosku ze jestem slaby tym bardziej ze psycholog stwierdzil ze mam poczatki depresji( a na poczatku bylem taki twardy ...albo udawalem ...) ja nie chce brac kolejnych tabletek...wrucilem w czwartek na sylwetra i nie chcialem isc bo nie mialem ochoty na zabawe i psuc innym zabawy a tak zawsze czekalem na ta noc...ale jednak poszlem bo mnie koledzy namuwili .. i zaluje poniewaz tylko udawalem zeby innym nie zepsyc zabawy i na dodatek chlopak mojej siostry mnie uderzyl bo siostra jest w ciazy i wiadomo nie moze sie denerwowac a ja ucieklem ...chociarz przeprosilem jak dzwonil do mnie ...jak ucieklem... i wogole malo spie jem ...i nic mi sie niechce a ni nikim isc na dwor chocby mi sie nudzilo sam nie dam nikomu znac ...tylko za namowa bo niechce nikomu psuc jakiegos wypadu czy co..tak jak pisze Iza chce byc sam ... wiem ze tak nie moge zyc ale ..ale jest mi ciezko mecze sie z tym i i inaczej patrze inaczej na swiat ..widze ludzi spiszacych sie do pracy ...szkoly...do rodziny a ja taki inny wsrod nich a ja mimo ze zawsze marzylem zeby sie usamodzielnic to bede skazany na matke i dom... |
| MaryAnn | 2010-01-04 19:26 |
| e-mail woj.: wielkopolskie | mój drogi, to chyba faktycznie depresja. nie chodzi o bezsensowne szpikowanie się lekami, tylko o coś, co Ci w końcu pomoże...! ja wiem, że doraźnie, ale jednak... jestęsmy z Tobą:) |
| Iza | 2010-01-04 21:53 |
| Tarnów woj.: małopolskie | tak.. chyba depresja... Wiesz co Anonimie.. doskonale Cię rozumiem. nawet nie wiesz jak bardzo, chociaż przyczyna mojego stanu była zgoła inna. ale czułam dokładnie to samo co Ty. Do tego stopnia, że też jak Ty nie mogłam patrzeć na szczesliwych ludzi na ulicy, musiałam zmuszać sie do wstawania, musiałam sie bardzo mobilizować, nie mogłam spać, nie mogłam jeść... Bywały cięzkie dni...bardzo cięzkie, takie ze naprawdę najczarniejsze mysli przychodziły mi do głowy... ale to były chwile. Nie poddałam sie Anonimie, bo cały czas myslałam o tym, że muszę wierzyć ze kiedyś jeszcze będę szczęsliwa. Tak mi kiedys powiedziała koleżanka: Iza, bedziesz jeszcze szczesliwa. I staram sie to pamietać i w to wierzyć. Anonimie... było mi ciezko, tak ciezko że byłam własciwie zdecydowana pomóc sobie chemią czyli iść do lekarza i poprosić o jakieś lekarstwo na ten straszny ból duszy. na ten smutek. Ale dałam sobie jeszcze jedną szansę.. pomyslałam .. jeszcze dam sobie trochę czasu, bedę robić to co sobie załozyłam.. zobaczymy...Miesiąc. Jak nie będzie lepiej, Pójdę do lekarza. I przetrwałam. Co robiłam? wszystko. Wszystko byleby tylko ta czarna dziura mnie nie pochłonęła. Piłam melisę, łykałam deprim , duzo magnezu ( to środki wspomagające), dużo witamin. Jak nie mogłam wstać ( weekendy były najgorsze).. siłą sie zmuszałam, wychodziłąm do sklepu, wymyślałam jakieś dobre danie na obiad i gotowałam. Słuchałam duzo pozytywnej, energetycznej muzyki. Jak było bardzo źle.. wychodziłąm z domu, byle pochodzić.. zmeczyć się.. Kupiłam książkę Ewy Woydyłło " Podnieś głowę". Nie uciekałam od ludzi, wręcz przeciwnie, starałam sie codziennie z kimś widywać. I sport. Oczywiście.. bez niego pewnie nie dałabym rady. Basen, cwiczenia, rower. Codziennie. I cel. Przygotowanie sie do maratonów. Nie wiedziałam czy bedzie mnie stać na to zeby na nie jeździć, ale postanowiłam: będę sie przygotowywać.. Mimo wszystko. Był cel, było działanie. Nie było łatwo. Było potwornie, potwornie cięzko. Po drodze jeszcze kłopoty w pracy, szukanie mieszkania, masa spraw na głowie. ale byłam cały czas zajęta. Musisz duzo rozmawiać. Z innymi, ale też ze sobą. Usiądż , weż kartkę, napisz jak radzi Ewa Woydyłło, rzeczy za które mógłbyś podziekować...Jestem pewna , ze trochę ich jest... Jak je spiszesz to bedziesz wiedzieć.. ze jeszcze nie wszystko jest takie bznadziejne... Wymyśl jakiś sposób na radzenie sobie z chwilowym smutkiem. Moze jak radzi Beata Pawlikowska w Listach do M., nagraj ulubione utwory muzyczne, jakies energetyczne i je puszczaj sobie w takich trudnych chwilach. Szukaj.. szukaj sposobu, swojego sposobu na radzenie sobie. Być moze musi to być lekarz i niestety antydepresanty, czasem to jedne wyjście. Ale daj sobie szansę. Kiedyś cytowałam tutaj Wiesława Mysliwskiego. To było jakos tak: jak jesteś na dnie, nie kop głębiej... No własnie... może czas po prostu próbować wydostać sie na powierzchnię...? Ja wciaż momentami mam wrażenie, ze slizgam się po powierzchni życia. Dzisiaj rano np tak było.. Jakaś zła , nerwowa noc, wczesne wybudzenie, lęki. Wstałam potwornie niewyspana, zdenerowowana. ale przyszłam do pracy i powiedziałam sobie: o nie Iza, nie damy sie tym Diabłom co gdzieś te złe myśli sączą do ucha. Nie damy się. jest piękna zima, jest nowy dzień, jest dobrze! są ludzie. Trzeba sie do nich usmiechnąć! Ja wiem, ze czasem jest STRASZNIE cięzko, ale trzeba próbować... Powodzenia Ci zyczę! Z calego serca! |
| Iza | 2010-01-04 21:57 |
| Tarnów woj.: małopolskie | P.S Ty masz jedną cenną rzecz, o której pomyśl proszę... Nie jesteś sam. Masz Rodzinę, która Cie kocha, znajomych. Ja miałam "tylko" a moze aż Przyjaciół i Znajomych. Na wsparcie rodziny mogłam liczyć w ograniczonym zakresie. Mama jest chora, a siostra mieszka w innym miescie. Czasem strasznie boleśnie to odczuwałam. Bo Przyjaciele i Znajomi sa bardzo ważni, ale kochająca Rodzina.. to bezcenne. Ty masz ich przy sobie. To DAR. Pomysl o tym |
| Iza | 2010-01-04 22:51 |
| Tarnów woj.: małopolskie | Jeszcze kilka refleksji. przypomniałam sobie taki dzień . Ubiegły ( już) rok, początek maja. Jestem wykonczona... pracą, stresem, szukaniem mieszkania, załatwianiem kredytu, formalności, kupowaniem mebli, sprzetu AGD, malowaniem , treningami ( bo własnie sie zaczał sezon maratonowy). Zostaje mi jakieś dwa dni do przeprowadzki. Finiuszuję i rozpaczam, bo mam wrażenie ze już nie mam sił, ze nie dojadę do swojej mety. Okropny stan. Jadę na trening z moim kolegą. Biadolę przez cały czas.Chciałabym mieć to już za sobą.Całe to pakowanie. Przeprowadzkę, wypakowywanie, Mówię: nie dam rady, juz nie mogę, jestem taka zmęczona...( i bynajmniej nie o podjazd mi chodziło, bo ten minął nie wiadomo kiedy):) I mój kolega ( ktory czasem jednym zdaniem stawia mnie do pionu) mówi: Ty nie dasz rady??? Ty!!!! I nagle: jasność... Myślę: no własnie.. Ja nie dam rady!!! Dam radę. Skoro on we mnie wierzy, to ja też musze uwierzyć w siebie! Anonimie... myslę, ze są tacy co wierzą w Ciebie. Ja Ciebie nie znam, ale wierzę. A wiesz dlaczego? Dlatego, ze odważyłeś się napisać do nas, poprosić o pomoc... a to znaczy, ze masz siłę do walki i wolę zwycięstwa. Jeśli wierzą w nas inni, my sami tym bardziej musimy w siebie uwierzyć. Kto jak nie MY sami ma byc naszym największym Przyjacielem, Sprzymierzeńcem? Wiesz co... ja staram sie wciąż odnajdywać w zyciu cos co da mi radość. Chociaż by taką małą , najmniejszą. Staram sie codziennie zrobić dla siebie samej coś fajnego. Dla duszy i ciała. Parę dni temu rozglądnęłam sie po mojej kuchni i stwierdziłam, ze trzeba zrobic coś by stała się bardziej rustykalna. I dzisiaj kupiłam złotą farbę w sprayu( takie ładne przydymione złoto) i pomalowałam latarenkę i półeczki na kwiatki. Powiesiłam latarenke na karniszu.. zapaliłam świeczkę. Zgasiłam światło. Bajka.. w mojej własnej kuchni, taka bajka! Nawet nie wiesz ile radości sprawiłam tym samej sobie!:) Szukaj swoich sposobów. Małymi krokami, dzień po dniu... Bedzie lepiej. Będzie lżej na duszy. Na pewno. |
| Iza | 2010-01-07 07:48 |
woj.: małopolskie | Anonimie... co u Ciebie? |
| anonim | 2010-01-08 13:22 |
woj.: nie chcę podać | ale mi sie nic nie chce ..ale sprubuje tylkoze malo bylo rzeczy dobrych jedynie to te nie zapomniane pol roku z moja dziewczyna(byla) niestesty nie wytrzymala tego wszytkiego jest za slaba na to zeby patrzec na te moje objawy i jeszcze opiekowac sie a puzniej patrzec jak ta choroba niszczy mnie i umieram i jeszcze zyc ze swiadomoscia ze nasze dzieic moga byc chore wiem co by one czuly...ech jak mi bez niej ciezko jestesmy przyjaciulmi mimo ze ja nigdy nie mialem nawet przyjaciela to no i tak mi ciezko ile razy muwilem liczy sie twoje szcsecie znajdizesz kogos bo dla mnie juz nie ma ratunku ale nie wiedizlem jak zaaraguje jak bedize miala chlopaka no co bede ukrywal ciezko mi z tym bardziej ze ona studiuje i zadko ja widuje ... ostatnio byla u mnie i okazalo sioe ze tak naprawde o mnie kocha tylko bo"serce w strzepach moze wielbic trzcic ale po takiej milosci pokochac juz nie zdola" ale jest z nim bo wiadomo nie mopze myslec o sobie tez o rodzicach kturzy te chca miec wnuki...mi sie wydaje ze to chodzi o ta wlasni" samotnosc "bo tylko przy niej praktycznie zapominam o HD i jest lepsza od psychologa...a tak to moje zycie bylo do nieczego...muj ojciec zmarl na HD jak mialem 13 lat a moja siostra na syndrom Dandy Woltera 16 lat i od momentu w ktorym dowiedizlem sie ze mozna zrobic badania gemetczne to chcilem wiedziec bo nie chcialem zeby moja zona i dzieci mialy takei "dziecinsto" co ja..aha jeszcze do tabletek to biore Risset 1 mg na schizofrenie..i Rexetin miedzy innymi antydepresyjny.. |
| Iza | 2010-01-08 20:14 |
| Tarnów woj.: małopolskie | Nic się nie chce bo najprawdopodobniej masz depresję, co w Twojej sytuacji jest zrozumiałe, ale nie znaczy , ze tak musi być wiecznie. Chcesz sobie pomóc? To musisz sie skoncentrować na tym co jest i będzie, a nie na tym co było. Tak, miałeś dziewczynę, kochałeś ją, kochasz jeszcze pewnie. Nie znam jej, nie mnie oceniać, osądzać, ale czy aby na pewno Cię kochała? Ja wiem, wiem, że moje słowa Cię zdenerwują.Moze nawet zranią. Ja wiem, Ty nie wątpisz w jej uczucia, Ty chcesz wierzyć ze byłes kochany. Kazdy chce być kochany... Dlatego jej tłumaczenie odejscia i bycia już z kims innym, już tak szybko.. przyjmujesz jako całkiem prawdpodobne, bo to dalej pozwala Ci wierzyć , ze byłeś bardzo kochany. A ja ..cóż... ja przeczytałam, ze Twoja dziewczyna jest z kimś innym, bo przecież rodzice ( jej) chcieliby mieć wnuki, to wybacz.. zwątpiłam trochę w to jej uczucie do Ciebie. Tak jak napisałam Ci wczesniej... jeśli ktoś odchodzi i zostawia drugiego w potrzebie, a w tym wypadku w chorobie... to nie wiem czy kocha.. Ale to są tylko moje przypuszczenia, refleksje, moze sie mylę... Jedno wiem na pewno - nikogo nie zmusisz do bycia z Tobą, do kochania Cię i chociaż wiem, ze to strasznie cięzkie do przezycia, kiedy opuszcza Cię ktoś kogo kochasz... to lepiej jak najszybciej przyjąć to do wiadomości i z tym faktem sie pogodzić. wiem.. jest trudno, ale uwierz mi... jest możliwe. Jedna rada - nie wolno oglądać się do tyłu, nie wolno pielegnować w sobie tego poczucia opuszczenia, pustki... wspominać... Takimi powrotami do przeszłosci krzywdzisz siebie. Jej już z Tobą nie ma tak naprawdę. Tak wybrała. Musisz jej wybór uszanować. Teraz pomysl o sobie, skoncentruj sie na sobie. Masz jedno życie i ono jeszcze sie nie konczy. Napisałam niedawno: "jesteś na dnie, nie kop głębiej". Wiesz... ja też byłam... i niestety też kopałam, zbyt długo i sama siebie pogrążałam. Napisałam kiedyś, ze wierzę w Ciebie, bo sam fakt ze napisałeś tutaj , swiadczy o tym, ze szukasz pomocy, ze uswiadamiasz sobie ze masz problem. Mozemy pomagać, ale pierwszy krok musisz zrobić sam. Wiele następnych też. My możemy kibicować. I na pewno bedziemy. Nie zrobimy tego kroku za Ciebie. Moze trzeba zmienić leki, moze jakaś psychoterapia? Nie wiem... musisz znaleźć sam odpowiedż. My mozemy tylko podpowiadać. Będe wielkrotnie na tym forum ( ilekroć pojawiać sie bedzie ktoś zagubiony) opowiadać o rozmowie z prof Wnukiem _ Lipinskim, który podesłała mi Ela. Bedziesz chciał podeślę Ci tę rozmowę ale w poniedziałek, bo skan mam w komputerze w pracy. Przezył tragedię... ale wyszedł z ciemności. " Na pytanie dlaczego ja? odpowiadam: a dlaczego nie!" Tak mówi. Pytanie dotyczyło tego co go spotkało... Może własnie tak do sprawy trzeba podejść. "Tak ja, własnie ja.. trudno... niełatwo z tym żyć, ale przecież chce zyc. a skoro chce coś z tym musze robic" Chciałabym zeby odezwała sie Marta spoza Polski. Marta jest osobą która robiła badanie i niestety .. będzie chora. ale na tyle na ile ją poznałam... radzi sobie z tym. Radzi sobie bardzo dobrze. Przeżywa kazdy swój dzien, jak potrafi najlepiej. Moze byłaby Ci w stanie pomóc bardziej niż ja. |
| Dana | 2010-01-08 21:21 |
woj.: małopolskie | Myslę,że wiele osób zagrożonych zagląda tutaj, ale nie są w stanie pomóc, bo pewnie sami są przerażeni. Ale duchem są z Tobą anonimie i zastanawiają się podobnie jak ja co można dla Ciebie zrobić ? Iza bardzo dobrze Ci radzi, zapomnij o przyjaciółce. Pomyśl teraz jak sobie ułożyć życie z mamą. Ja na Twoim miejscu spróbowałabym skorzystać z warsztatów terapi zajęciowej. Tam nawiązałbyś nowe kontakty. Kiedyś miałam krótki kontakt z zagrożoną dziewczyną z forum anulica83. Właśnie mama nią się opiekuje i uczęszcza na warsztaty - pisała,że to jej ulubiona rozrywka. To bardzo miła dziewczyna. Chciałabym aby się odezwała... Anulico83 napisz co u Ciebie słychać ? Chcia |
| Iza | 2010-01-08 22:04 |
| Tarnów woj.: małopolskie | wiesz Dano.. ja dlatego pomyślałam o Marcie, bo myślę,ze ona w podobnej sytuacji jak Anonim , radzi sobie nieźle. Byc moze potrafiłaby cos podpowiedzieć. Ja wiem, ja naprawdę rozumiem, ze strach niejednokrotnie nas paralizuje.. Wiem, bo niejedno już przezyłam i w zwiazku z HD i innymi sytuacjami. I wiem jak to odbiera energię i chęc do zycia . Dlatego też wiem, ze z tym strachem z całych sił trzeba walczyć. On jest naszym wrogiem... Mówi się: tylko głupcy sie nie boją.. I owszem, to prawda, ale trzeba starać się zeby zachować jednak jakąś granicę za ktorą ten nasz strach nie powinien wykraczać. Bo wtedy staje sie własnie naszym wrogiem. Ty szczególnie Anonimie powinieneś dbać o zdrowie. Stres, złe mysli będą osłabiały odporność Twojego organizmu i to będzie błedne koło. Powiedz mi czy Twoje objawy choroby są już na tyle uciązliwe , ze uniemozliwiają Ci uprawnianie sportu? Pytam bo dla mnie np wysiłek bywa wielkim antidotum na kłopoty. Ale to jest tylko "pomoc" doraźna, cos co leczy skutek a nie przyczynę. Dana dobrze Ci radzi z tymi warsztatami. Ale Ty to musisz podjąć decyzję, to czy poczujesz sie lepiej , zależy od Ciebie! Uwierz! Jeśli chodzi o Twoją dziewczynę.. nie mówię, ze trzeba o niej zapomnieć. Nie. jesli rzeczywiście masz dobre wspomnienia, jesli to był dobry zwiazek, zachowaj to w pamieci. Bądź wdzięczny , ze Cie to spotkało, ale.. pożegnaj się z nią. Po prostu, postaraj sie pogodzić z faktem , ze to koniec. Jeżeli nie "pozamykamy" niektórych naszych spraw , to po prostu cięzko budować cos nowego, iść do przodu. Ja sama tego nie wymysliłam. Korzystam z doświadczen innych ( no ale swoich też). Z całego serca życzę Ci zebyś mógł przeżyć jeszcze wiele pieknych dni. Uwierz, ze to mozliwe! |
| anonim | 2010-01-10 09:37 |
woj.: nie chcę podać | ...nie zamierzam ani zapomianac o mojej bylej dziewcyznie ani powiedizec zegnaj ..wiem ze sie mecze przyznaje sie al to jest muj wybur uszanujcie TO! ..jezeli chodiz o sport to cwicze codziennie okolo 40 znalazlem na forum HD ...i jezczec chodze co jakis czasz plywać narazie tyle jak bedzie cieplej dojdize pilka nozna i rower...i jeszcze mimo ze milaem takie dzicinstwo to jednak bylem zawsze wesolym chlopakiem lubie sobie zartowac wyglupac i smiac iza to mnie wszysccy podziwiali jak dowiedzilem sie ze jestesm chory (okolo 3 miesiae) to bylem zalamany ale nie az tak po kilku dniach bylo juz taka jak wczscniej az sie zdziwilem ..ale jakas od 3 tygodniu jest zle ..niewiem moze to przez to ze jakas uswiadomilem sobie ze moje ,marzenia legly zgruzach chcialem skonczyc studia pouzniej otworzyc lodziarnie i pizzerie..chcialem miec zone , dzieci (jak jaje lubie) domek psa samochod inni do tego daza aja mam dazyx do czego do ..mam tylko walczyc!!! chodozic co chwile do l ekarzy ciezko mi z tym mecze sie....ja musze odnalesc radosc zycie...z ktorej zawsze slynolem... |
| Majka | 2010-01-10 13:35 |
woj.: śląskie | Anonimie, my jesteśmy trochę starsi od Ciebie i dlatego takie rady. Czasem nie zrozumiałe dla tak młodych ludzi. Moje dzieci też nie zawsze rozumieją moje dobre rady i robią po swojemu. I tak powinno być, bo nie da się przeżyć życia za drugą osobę (chodzi głównie o dzieci). Wy młodzi musicie sami wszystko przeżyć, sami decydować. Mimo, że my mamy z regóły rację dzięki naszemu doświadczeniu to trzeba szanować Wasz upór. I największa mądrość: miłość jest najważniejsza i jak się kogoś naprawdę kocha to nie można o nim zapomnieć. Dlatego rozumię Cię w kwestii Twojej dziewczyny. Ale wierz mi czas leczy rany i porozmawiajmy na ten temat za kilka lat i opowiesz czy się coś zmieniło. |
| Iza | 2010-01-10 15:45 |
| Tarnów woj.: małopolskie | Anonimie... ja nie pisałam , ze masz zapomnieć. Nie dośc uważnie czytałeś. Napisałam zebys po prostu postarał sie pogodzić z jej wyborem, pogodzić wewnetrznie. Jestem pewna, ze kiedys to nadejdzie, ale musi minąć troche czasu. Szanuję Twoj wybór, kochasz.. rozumiem to. Tylko jej już nie ma przy Tobie, w takim sensie jak byś chciał. Im dłuzej bedzie rozpamietywał to, tym dłuzej bedziesz sie czuł źle. Wybór należy do Ciebie. Uwierz, ze masę złych mysli, mysli ktore nas niszczą mozna od siebie oddalać. Nie pisze tego dlatego, ze jestem starsza i mądrzejsza. Piszę bo przezyłam już trochę i znam juz z autopsji pewne mechanizmy. Też pragnełam mieć dzieci. też je bardzo lubię, naprawdę bardzo! Już raczej ich miec nie bede i starałam sie z tym pogodzić bo inaczej ciezko byłoby żyć. Nie ma innej drogi do dojścia do jako takiej równowagi niz pogodzenie sie z tymi faktami naszego życia, których z róznych względów nie możemy zmienić. To czasem trwa... moze potrzebujesz wiecej czasu. Chcesz odnaleźć radość zycia? Jestem pewna, że odnajdziesz, ale naprawdę wiele zależy od Ciebie. Nawet nie wiesz jak dużo. Dobrze, ze uprawiasz sport. To jest doskonały sposób na smutki. Jestem pewna, ze ja przetrwałam w głownej mierze dzięki sportowi i mojemu uporowi w jego uprawianiu pomimo depresji, pomimo wielu innych zajęc, pomimo zmeczenia. Po prostu ... mobilzowałam sie, wsiadałam na rower albo szłam na basen, czy robiłam jeszcze cos innego i od razu było lżej na duszy. Dzisiaj tez ide wieczorem na basen! I wiem, ze chociaż czuję sie dobrze miedzy innymi dzieku długiemu porannemu spacerowi, to poczuję sie jeszcze lepiej. Czego i Tobie zyczę. |
| Dana | 2010-01-10 18:23 |
woj.: małopolskie | Anonimie, otworzyłeś się przed nami, oczekując wsparcia od użytkowników tego forum. Być może Cię zraniłam – niechcący – wybacz. Chciałam pójść na skróty. Każdy ma prawo mieć własne pomysły na życie. Twoja reakcja świadczy o tym, że masz w sobie duży potencjał, możesz wiele zdziałać, nie poddajesz się – to tylko na plus. Odkryj co masz w sobie i działaj. Wszystkiego dobrego. |
| Iza | 2010-01-12 21:48 |
| Tarnów woj.: małopolskie | Jak leci Anonimie? jak się czujesz? trzymasz się jakoś? daj znać co u Ciebie |
| anonim | 2010-01-16 15:28 |
woj.: nie chcę podać | ja wiem ze chcecie dla mnie dobrze i nie musisz przepraszac DANA kazdy ma swoje zdanie..u mnie bez zmian.. mam remont w kuchni to jestem zmeczony to lepiej spie ...i nawet on mnie nie cieszy :(wszystko co robie jest bezcelowe , nie ma dla mnie sensu jak ta swiadomosc moze duzo zrobic ..ja sie mecze ...potrzebuje odpoczynku chetnie bym pojechal do rodziny do Srargardu tam gdzie ucieklem tylko teraz legalnie ..bo tam zawsze odpoczywalem na jakies 10 dni tylko kasy nie mam pracy nie ma szukam ale ciezko tylko takiej bez stresu bo mi sie pod stresem wszytko nasila...ja potrzebuje tam pojechal i wszystko sobie przemyslec i o tym nie myslec bo strach jest straszny przchodzi w nocy w dzien...:(czuje sie taki samotny we wszystkim jakbym zostal sam na tym swiecie... |
| anonim | 2010-01-16 15:31 |
woj.: nie chcę podać | P.S wlasnie macie moze numer telefonu albo email tego Czarka ktory zajmuje sie na zjazdach ta elektryka... |
| Iza | 2010-01-16 17:43 |
| Tarnów woj.: małopolskie | Myślę , ze w zdobyciu numeru telefonu do Czarka pomoże Ci pani prezes. Co do reszty... hm... nie wiem, naprawdę nie wiem jak Ci pomóc. Wiem jak sie czujesz, uwierz. wiem i wiem jak cięzko z takiej ciemności wyjść. Też miałam taki czas kiedy wszystko wydawało mi się pozbawione zupełnie sensu. Nie widziałam, zadnego celu życia. Czułam sie jakbym na świecie była sama. Zupełnie sama. To okropny stan. Wiem jak okropny i wiem jak cieżko w takim stanie przeżywać każdy swój dzień. Ale... ja i pewnie nie tylko ja jestem zywym dowodem na to, ze da się z tego wyjść. I wiesz.. u mnie sie nic nie zmieniło anonimie. moja sytuacja jest w zasadzie taka jaka była, kiedy byłam w tym stanie ( no moze poza tym ze mam stabilizację wreszcie w postaci własnego kąta, chociaz pozorną bo przecież jest kredyt). I jestem sama. Owszem mam znajomych, przyjaciół, mam siostrę i chorą na HD mamę, ale tak w ogóle własciwie to muszę liczyć sama na siebie. a mimo tego, jakoś odnalazłam silę do zycia, do cieszenia sie z tego życia, mam jakieś swoje plany, cele. Wiec uwierz , ze i Tobie sie uda. ale musisz sobie pomóc. Jak? Juz pisałam. Z pewnych stanów nie wszyscy sa w stanie wyjść sami. Moze wiec Tobie jest potrzebna pomoc specjalistów. Pozdrawiam |
| Majka | 2010-01-16 18:13 |
woj.: śląskie | Anonimie, nawet nie wiesz ile na tym forum samotnych ludzi. Ja też niestety do nich należę. Dlatego musimy się cieszyć z drobnych rzeczy. Ja osobiście lubię też mieć swoje drobne przyjemności: kawa z koleżanką, gimnastyka, dobry film, dobra herbatka, masaż itp. |
| Koziorożec | 2010-01-16 22:08 |
| e-mail Toruń woj.: kujawsko-pomorskie | Pani Majka do Anonima: Ja osobiście lubię też mieć swoje drobne przyjemności: kawa z koleżanką, gimnastyka, dobry film, dobra herbatka, masaż itp. Koziorożec: A ja lubie mieć pół godzinki dla SIEBIE NA NIC! I cieszę się wtedy jak diabli. Ludzie doceniajcie to co macie... Ja tez bym lubił ... Nic nie wpiszę, bo wszystko by mnie cieszyło. |
| Iza | 2010-01-16 22:26 |
| Tarnów woj.: małopolskie | hm... wiesz co Koziorożcu... w zyciu zawsze jest tak że jest gdzieś ktoś kto ma lepiej od nas. I Tobie jest bardzo cięzko, wszystko to wiemy, ale przecież gdzieś na świecie jest ktoś komu jest cięzej niż Tobie. Ot choćby u mnie na klatce w mroźne noce spi jakis bezdomny...Nie ma domu , rodziny, pracy, a Ty przecież masz dom, dzieci, jakąs tam emeryturę. Więc nie moze być tak, ze jesli spotkamy kogoś komu jest lepiej to wciaż bedziemy mu powtarzać: doceń to... i tym samym jakby wpedzać go w poczucie winy. Człowiek jest taką istotą , ze zawsze czegoś mu bedzie brakować. Swietnie jesli potrafi doceniać to co ma , ale... nigdy nie ma tak zeby czegoś mu nie brakowało. Moja Przyjaciółka zazdrości mi spokoju i tego ze mam wiecej czasu. Ja zadroszczę jej cudownych dzieciaków, kochanego męża i mówię jej, ze spokoj i cisza jest dobry na chwilę. na dluższą metę potrafi zabić. Moje koleżanki z pracy zazdroszczą mi kierowniczej pensji, ja zazdroszczę im mniejszej odpowiedzialności w pracy. Prawda jest taka.. wszyscy mamy jakies swoje kłopoty, problemy, o ktorych niektórzy nasi znajomi nawet nie mają pojęcia. Kiedys jeden z moich kolegów ( lubiacy wpadać w depresyjne stany) powiedział: czemu to tak jest, ze niektórzy nie maja problemów, a mnie ciągle cos sie nie udaje? Powiedziałam mu: wiesz.. to nie jest tak, ludzie czasem maja takie kłopoty ze nie zdajesz sobie sprawy.. skrywają je za usmiechami, zamkniętymi drzwiami. tobie sie wydaje ze to Ty jesteś nieszczęsliwy, a nie wiesz nawet ile nieszczescia moze być po drugiej stronie ulicy. |
| Koziorożec | 2010-01-17 07:30 |
| e-mail Toruń woj.: kujawsko-pomorskie | Izo! minęłaś się z powołaniem :))) To wszystko co mi napisałaś dotyczy również wszystkich narzekajacych ... (tu prosze wstawić odpowiedniego nicka). Ja choć nie śpię... to i tak nie wiem, że Justyna biegała... Jak wygrała to dobrze! No i milczę, bo pół godzinki od czasu do czasu dla siebie to serdecznie mało, żeby rozpisywać się na forum. |
| Iza | 2010-01-17 09:55 |
| Tarnów woj.: małopolskie | Powinnam być księdzem?:). Pisałam do Ciebie, bo Ty zareagowałes na wpis Majki, ale oczywiscie to co napisałam dotyczy nas wszystkich. Nie oznacza to ze nie powinnismy nam sie żalić , ze nie wszystko idzie tak jak bysmy chcieli. Miałam na myśli raczej to, zebysmy nie przypominali wciąż innym, którym jest odrobinę lepiej, ze mają takie "życie jak w Madrycie", bo po pierwsze nie wiemy o nich wszystkiego , po drugie taki sposób myślenia pt: o Jezu.. jak ona/on ma dobrze bo... rodzi tylko frustracje. Poza tym powiem szczerze, że po takich wpisach jak ten Twój z wczoraj to ja troche boję sie potem napisać, ze ide na spacer, albo na rower albo na basen. Tak mam dużo czasu dla siebie. Ale moje zycie nie składa się tylko z tego wolnego czasu. Justyna biegała wczoraj - wygrała! Biega też dzisiaj, ale z tego co widziałam to transmisja jest na Eurosport 2, ktorego nie posiadam o godz. 12. Dzisiaj są sprinty, które nie są jej specjalnościa, ale jak jest w formie to i w sprintach sobie radzi. |
| Koziorożec | 2010-01-17 10:37 |
| e-mail Toruń woj.: kujawsko-pomorskie | Izo! O co innego w gruncie rzeczy chodzi. Ale o co mi chodzi nie powiem tu na forum. A tak w ogóle gdybym miał komuś czegoś zazdrościć, to bym niechybnie zwariował. Zresztą spotkałem sie z opinią, że zazdrośc to nic złego. Zła jest zawiść. Dlas mnie możesz pisać dowoli o swoich wyprawach i przyjemnościach. Nie masz się czego bać. Zresztą wszyscy zapewne lubimy czytać o Twoich dokonaniach i radościach. Rozpoznajesz trafnie swoje problemy, które dosyć otwarcie opisujesz. To ważne rozpoznac co jest ważne, co mniej a co wcale... Bezdomnemu może można pomóc dzwoniąc do Straży Miejskiej - dostanie na pewno propozycję lepszego noclegu niz ten na klatce schodowej. Jedni maja świetnie a inni tragicznie, nie warto na ten temat się rozwodzić. Problem uniwersalny i stary jak świat. Mnie, w mojej sytuacji, natomiast nie pocieszy na pewno na przykład znajomy, który będzie mi się żalił, że jego nowe Audi nie jest takie dobre jak myślał... P.S. W Toruniu denerwuja sie na MultiMedia za brak Polsat Sportu. Reczniczka MM nałamach lokalnej gazety wyjasniła, że trwaja negocjacje z Polsatem i może Polsat Sport wróci do kablówki. |
| Iza | 2010-01-17 10:50 |
| Tarnów woj.: małopolskie | no wiesz... powiem Ci, ze ja na takie "ludzkie" problemy pt nowe Audi po prostu "zamykam" uszy i zyczę takiej osobie żeby naprawdę tylko takie problemy w zyciu miała.Naprawdę szczerze jej tego życzę. Co do bezdomnego obawiam się, że propozycja noclegu w jakims schronisku nie bedzie go interesowała, ponieważ on sie rozgrzewa alkoholem. I pewnie ktoś zaraz powie: jego wybór.. w pewnym sensie tak, ale alkoholizm to choroba.. No ale to nie temat na teraz i nie na to forum. Co do MM, to ten Polsat miałby wrócić w miejsce Eurosportu? Zaczynaja sie ME w piłce ręcznej. na szczeście mecze Polski sa na Polsacie otwartym. |
| Elzo | 2010-01-17 12:08 |
| e-mail Tychy woj.: śląskie | o czym tu mówimy ,bo się pogubiłam ... o tym komu jest i dlaczego lepiej? Czy kto może narzekać a kto nie bo ma nieźle.. a przecie to wątek o młodzieńczej postaci HD ..Pisze często Anonim i powiem Wam ,że ja się poddaję Nie jestem w stanie Mu radzic co robić by poczuł się lepiej! Bo po pierwsz i najważniejsze nie jestem chora a po drugie -jako opiekun ,to czasem nie robię nic ...siedzę i patrzę a innym razem wolę poczytać, czasem wyjść i brnąć przed siebie, czasem zapamiętać w gotowaniu. Fajnie ,że piszecie , podpowiadacie gdzie szukać pocieszenia Może nasz Anonim coś w konću dla siebie wybierze.Koziorożcu pisz, pisz nie zamykaj się w sobie Choć nie dokońca wierzę Ci ,że nie masz chwil totalnego zwątpienia ale pisz choćby o tym jak dobrze usiąść , zadumać się nad swoim /spełnionym/niespełnionym- do wyboru każdego z nas /życiem pić dobrą herbatkę i zbierać siły do następnego dnia. Izę podziwiam choć wiem ,że często o swoim optymizmie pisze wbrew temu co czuje w danej chwili.Podziwiam Ją ,że mimo wszystko , mimo tych chwil kiedy dopada ją smutek wychodzi z domu i potrafi dostrzec uroki tego co widzi. Majkę podziwiam ,że mimo wszystko ma tyle ciepła w sobie,sił by sprostać codzienności, Danę podziwiam za ciepło,uśmiech czasem przez łzy, Magdę B za uczynność,ciepło, serce do ludzi nie tylko do Swoich,Koziorożca za szczerość ...i mądrość życiową .A Anonima ,że otwiera nam oczy na to jak może czuć się chory.Bo przecież tak naprawdę my często nie wiemy co czują nasi chorzy.Działam y po omacku a Was wszystkich piszących za to ,że jesteście i to tacy czujni, skorzy do pomocy...Rosół sie gotuje - sam ...no bo przecież , to żaden problem ugotować obiad ... |
| Iza | 2010-01-17 13:27 |
| Tarnów woj.: małopolskie | haha, rosół się sam ugotował, a to dobre:) Mnie też sie obiad sam ugotował, samo sie wczoraj posprzątało i uprało:), zakupy zrobiło:). Tak... Anonim całkiem szczerze pisze co czuje i bardzo dobrze. Trzeba czasem sie otworzyć ( a najlepiej gdyby to sie odbywało nie tylko czasem a często)i opowiedzieć o swoim bólu. A każdy jakiś tam "ból" w sobie nosi. Zwłaszcza tu na tym forum. I wszystkich nas czasem dopadają smutki i smuteczki bo to nieodłączna część naszego życia. U mnie dzisiaj taki trochę "smutniejszy" dzień. Może dlatego, ze dzisiaj powiedziałam sobie: stop kobieto, dzisiaj odpoczywamy, nigdzie się nie spieszymy. ale chyba jakoś nie bardzo potrafię i wcale mi z tym odpoczywaniem dobrze nie jest. Dlatego zaraz wychodzę z domu przeganiać te smuteczki niewielkie:) a |
| anonim | 2010-01-17 19:59 |
woj.: nie chcę podać | http://www.youtube.com/watch?v=6WlxBJk0Hpo nawet piosenki slucham takie co moze mnie czekac ....CIEZKO MI!!!:((( |
| Iza | 2010-01-17 21:47 |
| Tarnów woj.: małopolskie | Rany boskie.. co to jest??? Dlaczego sam siebie dobijasz oglądając coś takiego? Pamietasz pisałam kiedyś: jesteś na dnie, nie kop głębiej. Ty własnie to robisz! Przestań. Proszę. Błagam zgłoś się do lekarza! Masz depresję, myślę, ze bardzo głęboką depresję. Rozglądnij się wkoło. Naprawdę nie jesteś w stanie dojrzeć nikogo ani niczego co warte byłoby zebyś powalczył o siebie , o swoje zycie? Bardzo chciałbym Ci pomóc, ale nie wiem jak. Może Magda.. moze Magda napisze coś co Ci pomoże. Magda przeszła cieżką chorobę, wciaż walczy z jej skutkami, ale walczy, cieszy sie zyciem. Na pewno nie jest jej łatwo, ale sie nie poddaje. Anonimie.. jesli to Ty jesteś tą osobą, która przysłała mi zaproszenie na nk, to nie wierzę że sie poddasz. Ze zdjęc patrzy na mnie chłopak , ktory ma w sobie siłę. Masz ją. Musisz w to uwierzyć. |
| Majka | 2010-01-18 00:16 |
woj.: śląskie | Panie Koziorożcu, dzięki za miły wpis. Faktycznie lepiej się nie oddzywać....Pozdrawiam |
| Koziorożec | 2010-01-18 06:00 |
| e-mail Toruń woj.: kujawsko-pomorskie | Ja PRZEPRASZAM za wpis. Proszę się odzywać koniecznie na forum. Nie chciałbym, aby moje wpisy zamykały komuś usta. Nie powinienem się wcinać, mówiąc jezykiem młodych. Wziąłem to pod uwagę na przyszłość. W każdym bądź razie Iza nie odczytała moich intencji. Wyjaśniać na forum nie chcę, bo mogę zranić z kolei kogoś innego. I tak jestem winny i niech tak zostanie. Też pozdrawiam. |
| Iza | 2010-01-18 07:32 |
woj.: małopolskie | hm.. no to przepraszam ze źle odczytałam Twoje intencje, moze to przeze mnie to zamieszanie.. Ale tak to zrozumiałam. Pewnie nie tylko ja. Ot kolejne internetowe nieporozumienie Przepraszam |
| Magda B. | 2010-01-18 08:47 |
| e-mail Kraków woj.: małopolskie | anonimie mielismy okazje sie spotkac na zjezdzie w zakopanem, nie zrobiles na mnie wrazenia osoby z depresja. Tak jak napisala juz Iza sam siebie nakrecasz i dolujesz. Dlaczego?? Mialam ciezkie chwile w swoim zyciu, uczylam sie mowic, chodzic. Na poczatku mialam male sukcesy, ktore mnie cieszyly (nauczylam sie pic z kubka,nauczylam sie parskac i cmokac, a jaka mialam radosc ja sam przeszlam na szerokosc korytarz). Sprobuj znalesc wlasnie takie male radosci, nie szukaj odrazu ogromu szczescia. Z kazdej sytuacji zyciowej, zarowno tej dobrej jak i tej zlej wyciagam jakas nauke. Owszem jest mi zle, gdy cos mi nie wyjdzie,ale to nie tragedia - staram sie drugi raz nie powtorzyc tego samego bledu. Wiesz co mi daje radosc?? Wole robic, dawac cos od siebie innym niz brac. Sprobuj cos dac od siebie (nie musi to byc cos materialnego). Przez chorobe musialam zrezygnowac z rzeczy, ktore dawaly mi ogromna radosc i energie. Owszem, zal mi tego, wiem, ze tamta magda juz nie wroci. Znalazlam sobie inne "zajecie". Wiec moze i Ty "stworz" siebie na nowo Moze chaotycznie pisze, ale niestety praca czeka. Milego dnia i usmiechnij sie, zobaczysz bedzie Ci lepiej |
| Magda B. | 2010-01-18 09:11 |
| e-mail Kraków woj.: małopolskie | Acha i jeszcze jedno. Znam conajmniej dwa przypadki ktore sa dla mnie takim motorem, ze nie wolno sie poddawac 1. Damian Pietrasik, czlowiek, ktory stracil wzrok w wieku 5 lat. Jego historie poznalam w szpitalu, bo tam spotkalam jego siostre, Marte. Nie poddal sie. Skonczyl szkole w Laskach, startowal w Pekinie na paraolimpiadzie, gra w zespole na klawiszach, ma w sobie chec zycia. 2. Karol Nowakowski "Pjus", nie lubie osobiscie rappu, ale to nie o to chodzi. Pisalam o nim w innym watku - stracil totalnie sluch w wieku chyba 26 lat i co tez sie nie poddal - nagral plyte. Co maja wspolnego te dwie historie- chec zycia. Wiec anonimi wez sie w garsc i zacznij dzialac a nie mysl o przeszlosci. Gdybym to robila naprawde bym oszalala wiec nie rozpamietuj. To juz bylo!!!!! A teraz jest teraz |
| Iza | 2010-01-18 10:11 |
woj.: małopolskie | Też praca na mnie czeka, wiec też krótko. Magda ma rację. Nie myśl o tym co bedzie za 5 lat, za 10 lat. Takie myślenie to droga do nikąd. Skup się na "tu i teraz", na kazdym swoim dniu. Najpierw pomyśl jak przeżyć dobrze każdy następny dzień i na nim sie koncentruj. Wszyscy tutaj mamy za sobą ciężkie doświadczenia, jedni mniejsze , drudzy większe, czasem mamy chwile słabości, ale staramy się znajdować te małe radości. Bo przecież z nich składa się w głownej mierze nasze zycie prawda? Uwierz mi... mozna w życiu znaleźć swoje małe radości,siłę do życia, nawet jak sie jest samemu, nawet jak sie nie ma bliskiej osoby przy sobie i nawet jak sie nie jest zdrowym. Magda jest tego żywym dowodem. Dała sobie radę w bardzo, bardzo cięzkiej sytuacji. |
| Iza | 2010-01-18 10:13 |
woj.: małopolskie | P.S jeśli podasz mi swój adres mailowy coś Ci prześlę |
| anonim | 2010-01-18 14:13 |
woj.: nie chcę podać | jak to na napisala moja byla dziewczyna "Nie mozesz tak myslec musisz życ wierzac ze wszystko bedzie dobrze do ostatniego dnia - nie bój sie niczego nawet śmierci bo ona niesie za sobą wstęp do nowego lepszego życia - i na to lepsze nowe życie gdzie niczego juz ci nie zabraknie musisz czekac... Nie bac sie go ale wierzyc ze tam juz wszystko bedzie inaczej i wszystkie stąd niespełnione marzenia tam tego spełnienia sie doczekaja" tak chcoalbym zyc ale jest mi ciezko!!! mam wole walki tylko gdzie ona jest napewno bede prubowal tylko nie wiem ile to potrwa ... i jeszcze nie pisze ze mam najgorzej na tym swiecie oglodalem kiedys o chlopcy ktory ma chyba chyba 8 lat ,urodzil sie bez rak i nóg i jest szczsesliwy i akzzdego dnia dziekuje Bogu za zycie !!! i nie potrzebyje z bytnio pomocy ...nie ktorzy ludzie sa dla mnie wzorem bo jak tez chce zeby mnie zapamietali jaka osobe ktora walczy ..!!! ma dziewczyna racje ...rzeczywcie jak ktos mi wczesniej napisal mam wole walki bo napisalem otworzylem sie ...wy tez macie jak i inni muwili i tak jak jest na moim profilu " Żyj tak, aby każde dziś było lepsze niż wczoraj i jakby jutro miało nie nadejść" oraz " Nie płacz, że coś się skończyło, tylko uśmiechaj się, że ci się to przytrafiło." |
| Iza | 2010-01-18 19:27 |
| Tarnów woj.: małopolskie | Każdy z nas ma inny charakter, inną osobowość, mniej lub wiecej siły. Rozmawialiśmy o tym wielkorotnie. Dzisiaj sie dowiedziałam, ze znajoma mi osoba, po raz drugi znalazła sie w szpitalu psychiatrycznym. strasznie mnie to jakos przybiło.. chociaż nie należała do moich przyjaciół. Dobiła mnie świadomość tego jak słaba jest nasza psychika. Dlatego tez powinnismy szukać swoich dróg, własciwej dla siebie pomocy. Bo jednemu pomoze rozmowa z przyjacielem, przeczytana ksiązka, a drugiemu potrzebna jest psychoterapia albo leki. Nie wiem jaka forma pomocy potrzebna jest Tobie Anonimie. Po omacku próbuję Ci pomóc. Dostałam dzisiaj przesyłkę z książką Beaty Pawlikowskiej. Zacytuję: " Moja podróż przez zycie nie była łatwa. Musiałam sie wiele sparzyć i dostać od losu po głowie, zeby w koncu zrozumieć, o co w tym wszystkim chodzi. Kiedyś wydawało mi się, ze jestem najbardziej samotną i nieszcześliwą osobą na świecie. Potem zrozumiałam, ze bezczynne siedzenie i użalanie sie nad sobą do niczego nie prowadzi. Wtedy zakasałam rękawy i wziełam sie do pracy. Zostałam Dyrektorem Mojego Życia. Znalazłam w sobie siłe i odwagę, żeby spełniać swoje marzenia i zyć szcześliwie". Nie wiem Anonimie.. być moze Ty jesteś taką osobą, ze "weźmiesz sie do pracy", a może rzeczywiście potrzebujesz pomocy z zewnątrz. Ale to wiesz tylko Ty. Mam nadzieję, ze wiesz i zrobisz wszystko zeby sobie pomóc. |
| Iza | 2010-01-18 21:48 |
| Tarnów woj.: małopolskie | I jeszcze jeden cytat: "szczęścia trzeba szukać w sobie, nie w innych". To jak dasz mi ten adres mailowy? anonimie? Mam coś fajnego. Powinno Ci chociaż przez chwilę pomóc. |
| anonim | 2010-01-19 12:00 |
woj.: nie chcę podać | tomasz88190@wp.pl bardzo fajny cytat wlasnie tak chcialbym zyc i jeszcze jedno ja mam wole walki tylko ona jest w malym palcu u nug i ciezko mi sie schylić ... |
| Iza | 2010-01-19 13:05 |
woj.: małopolskie | to może spróbuj jakoś inaczej.. Nie schylaj się, a może usiądź ...i w ten sposób do palca dosięgniesz. Czasem trzeba jakiś prostszych dróg szukać. |
| MaryAnn | 2010-01-19 23:50 |
| e-mail woj.: wielkopolskie | wiecie, tak sobie pomyślałam (a chyba bałam się? odezwać wcześniej) - poza tym, że wszyscy jesteście tacy fantastyczni wspierając naszego Anonima - NieAnonima - i poza tym, że chyba jednak niezbędna jest pomoc lekarska, ale wiesz to sam, prawda? i obiecujesz nam, że jak Ci się polepszy, to nas powspierasz, Anonimie? bo po odpowiednio dobranych lekach na pewno Ci się polepszy! pamiętasz wykład w Zakopanem o depresji w HD? no! i pamiętasz, że właśnie tam odkryłeś, że w jedności - naszej grupie - siła?! i to chodzi o to, że nie tylko my coś Ci dajemy, ale i Ty, Twoja siła (a ona w Tobie drzemie!) jest nam POTRZEBNA! a żeby odkryć siłę - musisz zmienić nastawienie. wracając jednak do tego, co pomyślałam (tak, studenci, nawet ci ode mnie, czasem myślą, nie tylko bezmyślnie kują na pamięć) - WOLONTARIAT! ja wiem, że pieniądze są potrzebne (a może szukają gdzieś w okolicy kogoś na portiernię? albo do posiedzenia z jakimś miłym staruszkiem? ja wiem, że to nie kokosy, ale zawsze coś), ale najwięcej satysfakcji daje nam to, jak widzimy, że jesteśmy komuś potrzebni - posiedzieć z kimś samotnym, pomóc zmęczonej matce i popilnować jej dziecka, pobawić się z dzieciakami w szpitalu, dużo innych, jakbyś miał ochotę, to wspólnymi siłami możemy coś zdziałać - mimo pozornej odległości! pamiętasz, że ciągle ciepło o Tobie myślimy i pamiętamy? a większość ciągle daje wyraz swojej trosce, to cudowne, że jesteście! ale dla Twojego dobra chcemy, abyś powiedział lekarzowi o swoich depresyjnych stanach... a pomysł z wolontariatem - przemyśl, proszę. wiesz, ilu ludziom możesz dać radość?! ja wiem, bo przecież Cię poznałam!:) ściskam Cię! |
| Iza | 2010-01-20 07:40 |
woj.: małopolskie | Tak... wizyta u lekarza być może jest niezbędna. A raczej na pewno. Rozmowa z psychologiem być może też. Ustalenie sobie jakiegoś celu w życiu, priorytetów - konieczne! Bez tego nasze życie...jaki ma sens? Wolontariat - na pewno pomysł wspanialy, aczkolwiek Anonim najpierw musi uporzadkować swoje życie, swoje myśli żeby mógł pomagać innym. No bo jak mozemy pomagać innym, nie wiedząc jak pomóc sobie? Ja w niego wierzę. Ale ja i inni to za mało. On musi samy uwierzyć w siebie. |
| anonim | 2010-01-21 15:04 |
woj.: nie chcę podać | walsnie jak sie skonczy u mnie remont to pojde do psychologa on tez wczesniej mi to proponowal Walantariat!!! ale jaks sie boje nie widze siebie w tym bo to przemyslalem jakas bym sie chyba bal, w stydził bo ja sie boje wystapic przed kims ...ale wiem ja chcialbym wrucic od takiego Warita bjakiego mnie posztrzegaja i jeszcze jedno tez narazie nie pracuje a trudno u nas z pieniedzmi... |
| Iza | 2010-01-21 19:17 |
| Tarnów woj.: małopolskie | No własnie... jak jest kiepsko z pieniedzmi to trudno o dobrego lekarza, psychologa, a na wizytę bezpłatną to czeka sie miesiacami ( chyba, nie wiem bo nie probowałam, ale siostra moja kiedyś tak czekała). |
| didi | 2010-06-01 23:07 |
woj.: lubuskie | Kochani pomóżcie... Doklejam sie do tego wątku bo tak jako? podpasował pod mój problem. Przepraszam, długo się nie odzywałam, ale to co przechodze... katastrofa. Nie umiem sobie poradzić, nie wiem co robić, ale od początku... Mam dziecko w przedszkolu i którego? dnia pani powiedziała że mój syn "odstaje" od dzieci i zebym sie udała do poradni. Hmm odstaje pomyslałam, nic specjalnego nie zauważyłam. Wtedy też zaczęłam sie jako? tak bardziej przyglądać i sama zobaczyłam że w porównaniu do innych dzieci jest mniej jakby to powiedzieć zgrabny? Brzydkim malowaniem sie nie przejmowalam bo sama do tej pory nie narysuje nic oprócz słoneczka. No i faktycznie w poradni stwierdzili, ze dziecko ma zaburzenia motoryki dużej... Pani zaproponowała wizyte u neurologa. Ja jako? cały czas miałam w glowie tylko jedno: ach co tam, nie ma co sie martwić, to pewnie jakies tam "zaburzenie" i nic wiecej... Nie dopuszczałam do siebie innych mysli. No ale w koncu dostalismy sie do neurologa dziecięcego. Ten stwierdził, że faktycznie trzeba zrobic badania, dał skierowanie na eeg i rezonans i z wynikami do niego. Badania jedno i drugie - wynik nieprawidlowy... Pojechałam do niego z tymi wynikami a ten tylko stwierdził zespół niezgrabno?ci ruchowej i do kontroli za pół roku. Wtedy we mnie co? pękło... to koniec pomy?lałam... Lekarz od razu nie przypadł mi do gustu więc wyszlam nic nie mówiąc. Beczałam juz tyle, że opisac sie nie da... chyba wpadłam w depresję.. Zrezygnowalam z pracy, nie dam rady pracować, przynajmniej na razie, ale teraz powiedzcie mi co mam robić? Gdzie sie udać? Niby powinno sie to wszystko wiedzieć, ale wierzcie mi mam taki bałagan w głowie, że nic nie jest oczywiste. Pomy?lałam o Warszawie, że trzeba tam pojechać, ale gdzie, do kogo zadzwonić? Może Poznań? Na pewno bliżej, dużo bliżej, tylko czy lepiej? Nawet nie wiem czy dam radę... Wiem, że pomożecie i z tym kontaktem i przej?ć przez to... bo kto jak nie Wy... nie mam nikogo... |
| MaryAnn | 2010-06-01 23:37 |
| e-mail woj.: wielkopolskie | przeczytałam Twoje stare wpisy... nadzieję zawsze trzeba mieć, choć nie ze wszystkimi problemami można sobie poradzić. za dużo nie umiem powiedzieć, tym bardziej, że przecież nawet dzieci nie mam, ale wiem z rozmów z różnymi lud?mi związanymi z HD, że to zawsze dar, nawet gdyby dzieckiem trzeba było się opiekować. co nie zmienia tego, jak ogromna jest to tragedia, ogromnie Ci współczuję... je?li są objawy (bo może to przypadek, w 100% potwierdzić to może tylko badanie genetyczne z krwi), to u niepełnoletniego dziecka można zrobić badanie genetyczne (chyba go nie robili?cie?). Poradnia Genetyczna jest w Poznaniu na ul. Grudzieniec 4 (nr tel. 61 8484038) - tam trzeba zgłosić się ze skierowaniem od lekarza rodzinnego, choć nie jestem pewna, jak jest z dzieciątkiem niepełnoletnim. tak, czy inaczej - do W-wy jechać nie trzeba, bo oni próbkę krwi tam przesyłają, a wynik (oby negatywy, czyli szczę?liwy, czego Wam życzę...) odbiera się w Poznaniu. Je?li chodzi o neurologa, to skontaktuj się z drem Danielem Zielonką: 504 609 951, on specjalizuje się w HD, przujmuje też w Poznaniu, na NFZ. a ostatnia, b.b.b. ważna sprawa - może przyjedziesz na spotkanie Wlkp Grupy Wsparcia...? Serdecznie zapraszamy, a nuż uda Ci/Wam się wyrwać, na żywo zupełnie inaczej się rozmawia i można więcej zdziałać! Spotkanie jest już niedługo - 26.06. Będzie tam też dr Zielonka - gdyby nie udało Ci się z nim porozmawiać wcze?niej (choć jest b. miły i przystępny). Uczestnictwo w takim spotkaniu to ?wietny lek na depresję! Informacje są w wątku Wielkopolska Grupa Wsparcia. Jeszcze raz zapraszam i życzę dużo, tak Ci potrzebnej, siły... Mam nadzieję, że się zobaczymy:) a jakby co - pisz na maila! |
| Iza | 2010-06-03 19:25 |
| e-mail Tarnów woj.: małopolskie | Didi, postaraj sie być na spotkaniu.To sa naprawdę bezcenne spotkania, spotkasz zyczliwych ludzi. Dr Zielonka to rzeczywi?cie bardzo sympatyczna osoba. Wiemy... boisz się, Twój strach w takim przypadku jest uzasadniony, ale dopoki nie masz wyniku .. trzeba miec nadzieję. Wiesz, ze ona umiera ostatnia. Trzymaj sie i pisz. Bedziemy tutaj |
| powrót na forum |
poprzedni wątek | następny wątek
|
|
Aby dodać odpowiedź do tego tematu, należy wypełnić poniższy formularz: |