Powrót na forum

Dodaj odpowiedź

  poprzedni wątek | następny wątek  
Autor Temat:     Rozmaitości z życia HD Rodzinki - odcinek 3
Iza 2005-12-26 15:56

woj.: małopolskie

Załozyłam nowy wątek, bo tamten już starsznie przeciążony i długo się otwiera.
Postanowiłam Wam napisać, że... cudowny dzień dzisiaj.
Słońce świeci, spadło trochę sniegu.
Jestem... szczęśliwa!
Mam piękną choinkę ( gdybyście tylko mogli ją zobaczyć).
Wczoraj byłam u Mamy,. Cieszę się , bo siostra była w lepszym nastroju.
Mogłam ją obdarować w tym roku mnóstwem prezentów i dałam też trochę pieniązków, żeby sobie coś kupiła. Wiec to mnei cieszy.
Co do Mamy... to tu jest gorzej.
Wciaż mamrocze pod nosem, bo wszystko jej się nie podoba.
Ostatnio uderzyła swojego wnuka, a w sobotę nie usiadła do Wigilii bo się o coś obraziła.
Niestety.
Ze mną nawet rozmawiała, ale do swojego wnuka powiedziała, że juz się nigdy nie odezwie ( nie wiem o co jej poszło).
A co u Was?
Jak przebiegają Swięta?
Mocno , świątecznie Was ścisakm i zachęcam do spacerów, pogoda wymarzona!

ELZO 2005-12-27 03:15
e-mail
Tychy
woj.: śląskie

Było miło ... gwarnie ... ze śpiewaniem kolęd .. w wykonaniu całej Rodzinki .. której rozdałam słowa ... i zmusiłam do śpiewania .. No i okazało sie ,że był to dobry pomysł , bo tak jak mój Wnuk powiedział ... wszyscy znali pierwsze zwrotki i refren .. A mając przed soba słowa poczuli sie pewniej i śpiewali pełnymi głosami , przy akompaniamencie .. oczywiście Mazowsza , które śpiewa najpiękniej, bez udziwnień jak większość śpiewających. Atmosfera wspólnego szykowania Wigilii jest świetnym sposobem by stworzyć odpowiedni nastrój .Ale trzeba na to wpaść .. ja zrobiłam to chyba po raz pierwszy .. Po prostu stwierdziłam ,że nie jestem w stanie zrobic wszystkiego sama ..No i zarządziłam , przy ogólnej aprobacie ,że każdy musi mieć w tym swój udział .. Mąż ubierał choinke ..Zaczął trochę leniwie .. z pewną nieśmiałościa .. Ale widzac jak jestem zajęta poddał sie ..No i pięknie . Ja tylko .. co nieco poprawiłam, dodałam . Bo choinka musi być po prostu obwieszona ... wręcz kiczowata by stała sie piękna. Jedzenie było pyszne , karpie, uszka, pierogi..Ja jednak uwielbiam to świąteczne gotowanie i cudowne rozmowy podczas lepienia , smażenia i zarządzania. I wspomnienia najpiękniejszych Wigilii u Dziadków w górach i zakończenia w Kościele na Pasterce .. Jeszcze mi brzmia w uszach te kolędy w cudownym Kościele w Rajczy. Śpiewane pełnymi głosami przez górali .. i zapach zimy ... No cóż .. Dziadków nie ma , domu w Rajczy nie ma ale są wspomnienia i je należy pielęgnowac i wnukom te klimaty przekazywać .A potem prezenty ...Ja oczywiście pomyślałam nawet o sobie .. ku wielkiemu zadowoleniu Męża ,że już nie musi się tym martwic ..No i oczywiście były to płyty ... Enyi, Sojki. A Wnuk ze zdziwieniem zauważył , że dziwnie jakoś z tymi prezentami ... że podkłada się też takie robione przez siebie /Córka zrobiła mi piękny witraż , no i to sie wydało/ A przecież to Dzieciątko podobno miało je przynieść.. No i trzeba było całą filozofie wyłożyć .. o zwyczajach łączenia prezentów .. Że jak ktoś chce szczególnie komuś sprawic przyjemność to robi też w tym dniu prezent i podkłada pod choinkę .. Oj platałam sie w tym tłumaczeniu .. Ale uwierzył ... Nawet spodobało mu sie to ... No i co czy czasami kłamstwo nie jest niezbędne .. nie jest pożyteczne ... Bo juz słyszę ten komentarz .. no i po co kłamiesz ... No po co .. Po to by było miło ... By nie zburzyć świata bajki Dziecku ... No i było miło ..I wszystko się udało mimo moich licznych wątpliwości i braku wiary w sens tego co zamierzam zrobić .I pasztet i kaczka z jabłkami ... A najbardziej atmosfera ... którą z dużym wysiłkiem , za wszelką cenę spróbowałam znowu stworzyć ...Ale zostało do dostrzeżone, i docenione .. I tak sobie myślę , ile na to drobnych rzeczy się składa... i prezenty -drobiazgi, i świece .. i choinka i moze zbyt natrętne mruczenie kolęd.. i zapachy i uśmiechy .Jest to ogromne wyzwanie ..dla nas Majorów Domu ... Bo trzeba i kucharka dobrą być , i sprzątaczką , i plastykiem , i wrażliwcem na muzykę .. no i w końcu, dziś się okazało ,że i hydraulikiem , bo właśnie dziś przed wielkim spędem rodzinnym zatkał mi sie zlew w kuchni ..Woda stanęła w jednym punkcie i już .Wpierw zaczęłam się śmiać ..No nie , rano awaria prądowa ...teraz to .. dlaczego mi się to przytrafia ... no dlaczego i to w takim momencie . Ale udało mi się .. odetkałam .. Nawet tzw "kolanko" odkręcałam zalewając całą kuchnie ..A Mąż stał tylko trochę zdziwiony co ja wyprawiam , dlaczego tak gruntownie myję podłogę jak za moment przychodzą goście .A zatkało się po to bym miała przyjemność i satysfakcję z jego odetkania .. i już .I to są te małe radości .. i niespodzianki ,które nas spotykają. I to zawsze w najmniej odpowiednim momencie .I to też składa się na cudowny klimat Świąt w gronie rodzinnym.Ale trzeba mieć do tego niezłą krzepę i chyba geny góralskie i ogólnie pojętą mistrzowską zdolność do improwizacji i radość życia ...Ale ja ją na szczęście mam , jak wiecie .
Iza 2005-12-27 23:25

woj.: małopolskie

hmmm.... zazdroszczę Wam tego śpiewania...
U mnie w domu nigdy tego nie było.Mama próbowała nieśmiało podśpiewywać, ale głos miała niezbyt, więc śmiałysmy się z siostrą bardzo...
Ja zresztą tez mam taaakiii głos, ze szkoda gadać.
Moja teściowa śpiewa ładnie, ale cała nasza reszta.. słoń nam na ucho nadepnął. Mój teść próbuje podśpiewywać, ale też nie potrafi i jest śmiesznie.
Co do prezntów to dostałam między innymi ulubione perfumy.
A dzisiaj sama zrobiłam sobie prezencik: kupiłam śliczny fioletowy naszyjnik ( od siostry dostałam fioletowe spodnie).
Pod choinkę preferuję książki. W tym roku ich nie było. Nie miałam jakis specjalnych pragnień, bo....
Ostatnio kompletnie nie mam czasu żeby śledzić to co się na rynku wydawniczym pojawia.Okropnie mi tego brakuje:((((.
Generalnie Swięta były milutkie, odpoczęłam sobie, poprzebywałam z Mężem:) i... nawet dzisiaj tak nie bolało jak szłam do pracy. Wzięłam się ostro do pracy od samego rana i zleciało szybko:).

ELZO 2005-12-28 02:58
e-mail
Tychy
woj.: śląskie

A ja mam nowy, absolutnie piękny szal indyjski z kaszmiru ... od Dzieciątka - Mamy oczywiście , która zaprotestowała jak sobie zażyczyłam kolejną płytę ... Ja uwielbiam śpiewać kolędy , pełnym głosem ... mam to po Ojcu , który najbardziej ożywiał się przy śpiewaniu Dzisiaj w Betlejem ... tyle energii wkładał w to śpiewanie ,żeby nie powiedzieć, że tak sie wydzierał ,kiedy śpiewał .. pasterze śpiewają, bydlęta klękają , cuda, cuda ogłaszają ...że do tej pory juz dorosłe moje dzieci to pamiętaja ..no i śpiewamy to w taki sam sposób.Ja najbardziej lubię Lulajże Jezuniu ... Ale wczoraj ,okazało się ,że ani Brat ani Bratowa , nie śpiewają najlepiej ...Dzieci też z pewną nieśmiałością ..Ale za to wnuk .. ho, ho .Widać jakiś tam procent góralskiej natury chyba w nim drzemie...A we mnie geny góralskie plus ojca podejście do śpiewania kolęd tworzą .,.. bardzo miłą świąteczną atmosferę . Tylko Brat patrzył z coraz większymi oczyma mówiąc .. cały ojciec, cały ojciec ...Ale myślę, że z aprobatą ...
Małgo 2005-12-28 18:46
e-mail
Jelenia Góra
woj.: dolnośląskie

A moja rodzina po mieczu to sami muzycy i w wigilijny wieczór tato grał ze mną kolędy na pianinie, jego brat na skrzypcach, kuzyn Wiesiek-na puzonie, ciocia Stefa na PRAWDZIWYCH cymbałach Jankiela, mama i babcia oraz ci muzycy, którzy nie dęli w instrumenty ani nie przyciskali ich brodą-śpiewali.(Dziadek był perkusistą, lecz perkusji przy wigilijnym stole nie było.)
Niestety- Oni wszyscy w bardzo krótkich odstępach czasu poumierali.Rodzina mojego męża niestety nie ma zwyczaju wspólnego śpiewania.
ELZO 2005-12-29 00:36
e-mail
Tychy
woj.: śląskie

No tak ... rzewnie sie zrobiło ... czyli Święta, Wigilia nastraja też smętnie ... przypomina sie to co było a minęło .. Tych ,którzy odeszli .. za wcześnie ...Z którymi nie odbyło się jakiś ważnych rozmów... nie zapytało się Ich o cos ważnego... Rozmawiało zbyt pospiesznie i mało... U mnie też były takie Wigilie .. Córcia chodziła do Szkoły Muzycznej i grała na skrzypcach, Syn na gitarze . Dziadek rytm wystukiwał łyżką o szklanki ...najlepiej te kryształowe bo najpiękniejszy dżwięk wydawały... A Mama jako jedyna znała całe słowa wszystkich kolęd .. Było i minęło..Ale trzeba ...się starać by to kontynuować ... Tylko Nas przy tym stole coraz mniej ... I dlatego jest to takie trudne ...
ELZO 2005-12-30 22:22
e-mail
Tychy
woj.: śląskie

O jak wesoło .... jakie zabawowo-sylwestrowe akcenty ...Kochani Administratorzy , bardzo pochwalam Was, że tak dbacie o tworzenie klimatu !!! I jest to chyba bardzo mozolna walka o to bo jakoś niezbyt radośnie w tej naszej Rodzince ... Czy naprawdę nawet ze łzami w oczach nie można się uśmiechnąć ... czy już tak żle ... A gdzie wzajemne wsparcie ... co się wszyscy tak wyciszyli .... Halo !!!! Co z Wami ???? Naprawdę nic zabawnego nie przypomina się Wam ....co by się Wam kojarzyło ze Sywestrem .. Albo tym okresem radosnym po Świętach , uczuciem ulgi ,poczuciem dobrze spełnionej przyjemności w ich przygotowaniu ,zadowoleniu że już po wszystkim ...i ,że czego się nie zjadło , z takim trudem przygotowanego .. to się zepsuło i wyrzuciło .. I teraz tylko biały serek,kefirek, niedojedzone opłatki /ummm jakie to pyszne/ biała sala , kojąca muzyczka ... tak ? No ...nie - oto .. dodaję Wam ducha ... Hej Jurek ... co z Tobą , co z twoim wsparciem , uśmiechem ...No co , żeby go poczuc to trzeba do Galerii zajrzeć taakkk? Iza ...Może obudzę Cię - mam turkusowe kolare , nie kolare tylko korale ... Też ładne ... Choc nie takie duże .. I to chyba mój błąd ... bo gdyby były większe tym więcej by szyi zakryły ..Bo jakoś niespecjalnie jest co pokazywac .. I żeby Was rozbawić to opowiem taką bardzo kobiecą historię ... Wam jeszcze nie znaną , nie doświadczoną bo bardzo wszyscy młodzi jesteście .. Otóż kiedy nastała moda na tzw "białe" złoto .. bardzo spodobały mi się wszelkie łańcuszki z wisiorkami takie bardzo delikatne ...mikroskopijne,które moje młodsze koleżanki z pracy zaczeły nosić .. Bardzo mnie to zachwyciło i po długim szukaniu , łażeniu po jubilerach , z wielkim pietyzmem dokonałam wyboru takiego łańcuszka ...Namówiłam Męża by z jakiejś okazji mi to podarował a kosztowało to majątek ...No i co ??? ... Dokonałam aktu zawieszenia ...na własnej szyi .. przy westchnieniach Męża , który zdziwił się , że takie to małe i tyle kosztowało ... I co ...? Po prostu klęska , okazało się ,że no niespecjalnie to wygląda ... Co jest ... ??? zastanawiałam się przed lustrem ... no co jest ... dlaczego u koleżanek /30 letnich /wyglądało to super a u mnie nie ...No i wiecie co to było ... To była po prostu po raz pierwszy odkryta ... starość .. Bardzo mnie to .... rozśmieszyło ... bardzo. Autentycznie śmiałam się ...A to,że Wam to opowiadam świadczy o tym ,że kompletnie mnie to nie poruszyło tylko właśnie rozśmieszyło -naprawdę . I łańcuszek z maleńką cudną przywieszka ..z szafirkiem powędrował na dno pudełka z całym stosem nietrafionej innej biżuterii. Która też jakoś nie tak wygląda na mojej szyi..Prawda ,że śmieszna historia ? Ale jaka prawdziwa ... Tylko ,że żadna z mi znanych kobiet się do tego nie przyzna .. I to jest dziwne naprawdę ..Oczywiście to wcale nie znaczy, że jeżeli kobieta nosi olbrzymie korale to znaczy ,że doszła też do takich wniosków.Żebyście tak teraz na to nie patrzyli ... Najlepszym dowodem Nasza Kochana Iza .Taka młoda a lubi duże korale . Ja na szczęście mam Córcię , której zawsze mogę to wszystko podarować ...A samej zacząć nosić coraz większe korale i golfy ! Które zresztą bardzo lubię ...Czekam na inne zabawne ... no jeżeli nie zabawne ,to orginalne rozważania o przemijaniu czasu i radości w odkrywaniu tego ...I proszę o opowieści jak chcecie spędzić ten dzień , czy noc kończącą rok 2005. Który uważam za udany choćby z tego powodu ,że Was odkryłam ...I co by się nie działo to ,wiem,że to po prostu wytrzymam ...Bo ja Was po prostu wszystkich kocham !!!!dlatego proszę nie poddawajcie sie !!! Aniu, Izo, Jurku, Świderku ,Elu II, Dorotko , "M" , Mario, Danusiu i Wszyscy pozostali ... Bądżcie !!!!
Iza 2005-12-30 22:30

woj.: mazowieckie

O proszę, co za wyzwanie.
Trochę milczę, bo miałam cięzki tydzień w pracy i mało czasu w związku z tym.
Za chwilę lecę na siatkówkę, ale wieczorkiem na pewno się odezwę.
Tymczasem pozdrawiam.
Iza 2005-12-30 22:30

woj.: mazowieckie

miało być "wyznanie".
Iza 2005-12-31 03:16

woj.: mazowieckie

Zrobiłam sobie podsumowanie Roku.
Zmobilizowali mnie do tego Przyjaciele z innego forum i pozwolę sobie przekopiować Wam moje podumowanie:


Rok zaczął się fatalnie, bardzo fatalnie, nawet nie wyobrażałam sobie, że cos
takiego może mi sie w życiu przytrafić, Nie traciłam jednak wiary, że uda się
wyjśc na prostą. Staraniem wielu osób, dzięki wsparciu wielu osób , dzięki woli
wielu osób - udało się. To wielki plus tego roku.
Zmieniłam pracę - no niezupełnie, bo firma ta sama, a jednak charakter pracy
krańcowo różny, kompletnie inna odpowiedzialność, zadania, problemy.
Kosztowało mnie to ( i kosztuje) masę stresu,nie wiem czy dziś podjęłabym taką
samą decyzję.Ale plusy tej zmiany sa takie, że:
poznałam kilka fantastycznych koleżanek,
nauczyłam się wielu nowych rzeczy,
przerwałam pewna monotonię zawodową,
dostałam podwyżkę.
Przypłaciłam to wielkim stresem, ale moze... moze to jednak się opłaciło?
A tak w ogóle to ja .. bez względu na to co mi przynosi każdy rok oceniam go na
plus. Dlaczego? Wciąz niepewna jestem swojej zdrowotnej przyszłości... Niestety
każdy dzień moze przynieść tu drastyczną zmianę. Więc każdy dzień traktuje jak
dar.
Każdy dzień kiedy mogę być, kochać, , porozmawiać z mężem, posmiać się,
poczytać, pograć w siatkówkę, iść na basen, pojeździć na rowerze traktuję jak
wielki dar.
Wiem, ze to kiedyś moze się zmienic, więc banalnie mówiąc chwytam każdą chwilę.
I chwytam każdy rok.
Wiec dziękuję Losowi i za ten Roczek.I nie oczekuję zbyt wiele. Chciałabym
tylko zdrowa być.Hmmmm.... to jednak jest bardzo wiele...Ale tego waśnie pragnę najbardziej.
Całą resztę już mam. Kochanego Męża, Kochanego kota,Przyjaciół, mieszkanie,

Chyba jestem szczęściarą:).
Iza 2005-12-31 03:18

woj.: mazowieckie

Elzo, nie uwierzysz, ale ja do niedawna nie nosiłam żadnych korali, wisiorków itp.
A teraz...
Teraz mam ich całe mnóstwo.
W jakąś manię wpadłam.
Marzą mi się takie całkiem duże korale, nawet takie widziałam w sklepie, ale kosztowały majątek...
Mój najnowszy nabytek to filoletowe.
Sliczne są.
Ankaa 2005-12-31 05:31

woj.: kujawsko-pomorskie

ja też kiedyś w zasadzie nie nosiłam korali...
i faktem jest, że niektóre bywają porażająco drogie...
dlatego...zamówiłam przez internet koraliki...i...robię sama:))
taniej wychodzi...a jaka satysfakcja:)
kobietki z mojej rodziny, znalazły nawet co nieco pod choinką...:)

Iza...jeśli upiększanie domu sprawia ci tyle radości...to możesz zdolności wykorzystać i na robienie korali...dla siebie

adresy podaję, gdybyś Ty albo ktoś jeszcze był zainteresowany...

http://qnszt.pl
http://koraliki.pl
Iza 2005-12-31 14:57

woj.: mazowieckie

Tak myślałam już kiedyś o tym, że można byłoby zająć się tym samemu, tyle tylko że ostatnio dratsycznie brakuje mi czasu, a nadchodzący rok zmieni to jeszcze bardziej na niekorzyść.
Martwię się nawet już o to, że mój ukochany rower może przestać większość roku w piwnicy.
Bo tak jak Wam kiedys pisałam... zbliża się akcja ostatnia wymiana praw jazd.
Moje koleżanki mówią , że przez kilka miesięcy przy poprzednich wymianach siedziały w pracy codziennie do 20.00, przychodziły w sobotę.
Ja moge dużo pracować, ale jak mi zabraknie czasu na moje ulubione zajęcia, to nie wiem jak to będzie....
Ale abstrahując od tego pomysł robienia korali jest bardzo, bardzo dobry:).
Dziękuję za stronki.
ania-rybka 2005-12-31 16:01
e-mail
Wrocław
woj.: dolnośląskie

Ale te koraliki na tych stronkach piękne - i jak ich dużo! Chyba nie umiałabym wybrać :) I w ogóle zazdroszczę tym, co to potrafią takie rękodzieła, bo sama wolę chyba w kodzie HTML grzebać :)))) (ELZO - w tym roku przyozdabianie strony Forum HD to pójście na łatwiznę - to te same "ubranka" co rok temu, więc admini się njie wysilili, hehe).

Ja od wtorku jestem już w domu, tzn. na zwolnieniu lek. Za niecałe 2 mies. urodzę. Lenię się :) Odpoczywam sobie, oglądam filmy zaległe, czytam intensywnie strony z hasłami "wyprawka dla noworodka" i na Allegro przerzuciłam się z działu "Odzież ciążowa" na "Dla dzieci" :-)))
Właśnie 2 dni temu dostarczono nam fotelik samoch.
Wczoraj kupiliśmy farbę morelową, żeby pomalować pokój, w którym zagości dzidziuś... Tak mi jakoś leci.
A Swięta? Cóż - było, minęło :) Za dużo jedzenia i za mało ruchu! I jak zawsze - za szybko.
A dzisiaj idziemy poświętować Nowy Rok wśród naszych znajomych - ciekawe, czy jeszcze uda mi się zatańczyć z tym wiercipiętą, który coraz bardziej się we mnie rozpycha? :))))

A wszystkim życzę: SZCZĘŚLIWSZEGO NOWEGO ROKU!!!
Szczególnie kieruję te życzenia do kochanej doti - SZCZĘSLIWSZEGO - słyszysz? No!!!

Iza 2005-12-31 21:39

woj.: mazowieckie

Ja tradycyjnie w tym roku znowu się nigdzie nie wybieram...
Od kilku lat spędzamy Sylwestra ze znajomymi naszymi najbliższymi, a że oni nie bardzo mają kasę, to żaden bal nie wchodzi w grę. Spotykamy się, coś dobrego jemy, potańczymy.
W tym roku w ogóle bedzie wyjątkowo bo ... moja przyjaciółka w ciązy, więc i tańce odpadają, a jej mąż idzie do pracy:(.
Tak więc robię sałatkę, kupiłam chipsy i orzeszki, wypożyczylismy film i tak sobie posiedzimy.
W przyszłym roku trzeba jednak coś wymyślić...
Lata mijają a tak naprawdę żaden nasz Sylwester nie był szampański.
Trzeba to zmienić.

P.S. Potańczyłabym:).
ELZO 2006-01-01 02:31
e-mail
Tychy
woj.: śląskie

A ja choć mi jest bardzo, wyjątkowo smutno .. w tym roku ... z wielu powodów .. Choćby tego ,że Ktos tu za głośno chrapie ... a ktoś inny nie przyszedł .. i musze wszystko wypic i zjeść sama ..Chciałabym, Wam złożyć też życzenia .. po góralsku. Tak jak składa je zawsze Moja Mama h ..: Na scynście. Na zdrowi. Na ten Nowy Rok. Byście byli zdrowi , weseli jako w niebie Anieli - cały rok. By wom się chowały bysicki, cielicki - jako w lesie jedlicki. Byście mieli pełne obory, pełne stodoły, pełne pudła. By Wom Gażdzinka przy piecu nie schudła !!!! Tego życzy Wam Kominiarz
ELZO 2006-01-01 02:42
e-mail
Tychy
woj.: śląskie

I jeszcze jedno .. u nas jest tyle śniegu , że żeby wujechac z naszego parkingu , to przez godzinę odkopywaliśmy samochód.. W końcu trzeba było go pociągnąć ... Chodzi sie wąskimi ścieżkami . na dwie stopy ,, tunelami śnieżnymi. Dorogi sa bielusieńkie .. A ja od rana szykowałam się do przyjęcia gości .. zrobiłam pyszne dana avocado faszerowane sałatka z łososia, sałatkę jarzynową, upiekłam mięsa, zrobiłam galaretkę z kurczaka .. mieszał to i przyprawiał mój Kochany Barticzek i chwalił za zapachy w kuchni / ooo to chyba chili powiedział/ I właśnie dowiedziałam się ,że nikt nie przyjdzie ... W lodówce mrozi się szampan , winka, martini Ale podobno, to sa małe , śmieszne problemy ..Więc wybaczcie ,że Wam o tym mówię .. Inni mają gorzej .. Dlatego Izunia włącz jakąś porywająca muzykę i tańczenie samo przyjdzie ...Albo tak jak ja ... o 23.00 trzeba wyjść z domu ...I właśnie idę do Franciszkanów na ognisko ... może tam nabiorę dystansu do małych, śmiesznych spraw .
Jurek 2006-01-01 06:50
e-mail
Zabierzów
woj.: małopolskie

Wszystkim wszystkiego najlepszego w Nowym 2006 Roku. Niech będzie lepszy od poprzedniego. A jeśli kogoś troski nie ominą to niech ma dość siły by je znosić nawet z uśmiechem na twarzy. Wówczas niech zawsze znajdzie się życzliwa dusza, która będzie autentycznym wsparciem by mogła dodawać otuchy w szczególnie trudnych chwilach. A zawsze pamiętajmy, że z optymizmem jest dużo łatwiej przejść przez kręte ścieżki życia.
Jeszcze raz życzę wszystkiego co najlepsze :-)))
:*
A dotti to wszelkiego dobra w dwójnasób
Jurek 2006-01-01 06:51
e-mail
Zabierzów
woj.: małopolskie

Czy mamy nową Izę, czy też nasza Izunia zmieniła województwo?
:D
Iza 2006-01-01 18:18

woj.: małopolskie

No popatrz nawet nie zauważyłam...., że mi się województwa zmieniły.
Nie podoba mi się to, nie chcę do mazowieckiego:).
U mnie jest piękniej, Tarnów, Kraków, Krynica, Zakopane. Nie ma drugiego takiego województwa!
Co do Sylwestra... Z góry wiedziałam jak będzie wyglądał, więc specjalnie na nic szczególnego się nie szykowałam i nie jestem rozczarowana. Było miło, z przyjaciółmi i jak zwykle nietypowo.
Przez większą część wieczoru zabawiałam dzieci ( nawet trochę z nimi potańczyłam robiąc za wodziereja), potem zajmowałam się ich usuypianiem co nie było łatwe ale przed północą padły.
Potem włączyliśmy film, ale go nie oglądnęliśmy bo na chwilę wpadł z pracy mąż mojej przyjaciółki z kolegą, napili się herbaty, coś zjedli i poszła policja dalej doglądać porządku.
Potem porozmawialismy jeszcze trochę i o godz. 1.30 do łóżek.
Ma to swoje dobre strony: jestem wyspana i nie mam tzw. kaca.
A dziś to marzę... o wiośnie.
Wczoraj byliśmy oglądać rowery. Widziałam mój nowy rower:), kupiłam rowerową kurtkę i marzę o wiośnie i wycieczkach rowerowych....
Ale to chyba jeszcze nieprędko, właśnie w radiu ktoś powiedział, ze długą zimę będziemy mieć.
A na razie zostaje mi siatkówka ( jutro sparing gramy i bardzo się cieszę) i basen.
Jest dobrze!
ELZO 2006-01-02 02:23
e-mail
Tychy
woj.: śląskie

Jak to znowu nowy rower ... ? A czym się kierujesz kupując ... czy doborem roweru do właściwej trasy , czy wyjątkową urodą , szpanem , modą. Mnie to bardzo interesuje , bo też chcę sobie kupic ... na tereny płaskie ... leśne , utwardzone dróżki i kiepską kondycję ...I małe pieniadze . A kurteczka to niby jaka .. tzw "oddychająca" Mój Mąż ma takich akcesoriów całą szafę ,, będę mu podbierać, bo jest to bardzo drogie i pewnie nawet nie zauważy ..A rękawiczki ? kask? też masz ? No nie tego by już chyba sąsiedzi nie wytrzymali gdybym wyszła na rower w takim stroju ...
Iza 2006-01-02 04:33

woj.: małopolskie

Rękawiczki mam:)duzo lepiej się w nich jeździ.
Przed kaskiem się bronię, nie jeżdżę na trasy bardzo wertepiaste więc na razie mi się udaje, chociaz jak widziałam jak przewróciła się moja koleżanka i rozcięła głowę... to trochę bardziej do kasku się przekonałam.
Tak, kurteczka jest oddychająca, mam też bluzę z długim rękawem i z krótkim, i spodenki i długie spodnie. Wszystko specjalnie na rower:).To jets drogie, ale my mamy taki sklep w Tarnowie ( Defekt) , gdzie te rowerowe rzeczy z małymi defektami są duzo tańsze.
Co do roweru to będzie przede wszystkim duzo lżejszy niż poprzedni, to ma znaczenie przy wjeździe pod górę, ale jak kupowalismy poprzednio to nie znaliśmy się jeszcze i mój obecny rower jest ciężki.
Będzie treckingowy czyli taki o jakim piszesz. Raczej na drogi utwardzone, szosy, bo ja po wertepach jeździć nie lubię, więc nie potrzebuję górala. Trecking ma cieńsze opony.
Ten mój jest przeceniony, kosztuje 900 zł.
Wszystko zależy od tego gdzie chcesz jeździć, ile jeździć.
Myślę, że jeśli to mają być wycieczki niedalekie to spokojnie wystarczy Ci coś tańszego.Mój obecny rower kosztował 350 zł.
Teraz są duże przeceny, bo wiadomo nie- sezon, a poza tym modele już zeszłoroczne i zawsze są tańsze:).
Iza 2006-01-02 04:35

woj.: małopolskie

Zanczy jak kupowaliśmy mój rower to nie znaliśmy się na rowerach, nie że siebie nie znalismy:).
Takie mi zdanie niezręczne wyszło.
Lilka 2006-01-04 02:16
e-mail

woj.: spoza Polski

Kochani, wszystkiego najlepszego na ten Nowy 2006 Rok, oby wszystkim sie powodzilo i zebyscie jak najmniej zmartwien mieli. Spoznione ale rownie serdeczne zyczenia swiateczne - wzielam troche urlopu i wrocilam do pracy dopiero dzisiaj... wypoczeta...W domu jednak bylo fajniej, szczegolnie ze bylysmy cala trojka... mielismy duzo wizyt i posiadowek, i super bal sylwestrowy ...wsrod poloni oczywiscie. Malo kto ma tutaj wieksza rodzine, wiec w tym okresie staramy sie byc wsrod swoich.

Sprobuje nadgonic moje zaleglosci na Forum, przynajmniej z czytaniem...

Lilka 2006-01-04 02:18
e-mail

woj.: spoza Polski

Przepis na 2006 Rok !


Bierzemy 12 miesięcy,
oczyszczamy je dokładnie
z goryczy, chciwości, małostkowości i lęku,
po czym rozkrajamy każdy miesiąc
na 30 lub 31 części tak, aby zapasu
starczyło na cały rok.

Każdy dzień przyrządzamy osobno
z jednego kawałka pracy
i dwóch kawałków pogody i humoru.

Do tego dodajemy 3 duże łyżki
nagromadzonego optymizmu,
łyżeczkę tolerancji,
ziarenko ironii i odrobinę taktu.

Następnie całą masę polewamy dokładnie
dużą ilością miłości.
Gotową potrawę przyozdabiamy
bukietem uprzejmości.
Podajemy codziennie z radością
i filiżanką dobrej, orzeźwiającej herbatki
Elżbieta II 2006-01-04 03:18
e-mail
Warszawa
woj.: mazowieckie

dzieki Lilka za wspaniały tekst - myślę ,że "rodzinka HD" to tacy niezykli ludzie którzy przynajmniej będą próbowali "użyć" tego przepisu.
Pozdrawiam
Świderek 2006-01-10 02:09
e-mail

woj.: lubelskie

Bardzo ciepło witam Was pierwszy raz w Nowym Roku...Dziś wróciłam do domu po długim dwutygodniowym urlopie i właśnie nadrabiam zaległości na forum...Brakowało mi Was przez ten czas...
Życzę Wam dużo ciepełka w tym Nowym Roku - ciepła i w Was i wokół Was...i wielu zyczliwych ludzi...po prostu szczęscia:-)
Troszkę sobie wypoczęłam...święta były rodzinne...Sylwester zwariowany ( w ślicznej czekoladowej sukience i w koralach...no tak korale teraz w modzie:-))...
Przede wszystkim nabrałam nowych sił do pracy, co bardzo mi się przyda bo ostatnio jakoś tak nie wszystko mi się układało. Zwłaszcza w pracy..mamy nowego dyrektora i ...tak teraz wszystko ciężko idzie:-( Co prawda udaje mi się jak na razie postawić na swoim, ale bardzo dużo mnie to kosztuje tłumaczenia, że tak jest lepiej, że na pierwszym miejscu musi być człowiek, że nie należy trzymać się sztywno przepisów...Od początku roku toczyłam telefoniczne ( z racji urlopu) walki z nową dyrektor a dziś usłyszałam, że muszę się zmienić, bo mam za miękkie serce..
Szkoda, że nasza kochana s. dyrektor musiała wyjechać:-(
Planowałam na urlopie poinformować rodzinę tej naszej zmarłej mieszkanki z HD ( tej o której pisałam) o chorobie...ale byłam w miejscowości w której mieszkają w przerwie między świętami a Nowym Rokiem i ...doszłam do wniosku, że nie jest to dobra chwila...Następny wyjazd za dwa tyg i może wtedy...
Od jutra zabieram się ostro do pracy...a dziś jeszcze obejzę sobie wegierski film Kontrolerzy- był dołączony do ostatniego nr Olivii i kupiłam Go zachęcona recenzjami...
....Pozdrawiam...

Iza 2006-01-11 00:13

woj.: małopolskie

hm... też kupiłam ten film, ale jeszcze nie oglądałam.
I kupiłam sobie dwie książki!!!!
"Chwalcie łaki umajone" ksiązkę Michała Olszewskiego, faceta, który fajnie pisze o współczesnej Polsce i "Wybór Zofii", kompletnie okazayjnie, za 16 zł ( taka jakaś nowa tania księgarnia), bo normalnie kosztuje ponad 40 zł.
Tak więc już się cieszę na wieczorne czytanie, ale na razie.. muszę plan dnia zrealizować - sprżatanie, potem musze parę rzeczy sprawdzić i podpisać ( to do pracy), potem kolacja, pół godziny ćwiczeń, prasowanie i wreszcie... wanna i książka.
Pzodrawiam.
P.S. napisz jak film

Iza 2006-01-12 00:04

woj.: małopolskie

Elzo wiem, ze masz niezbyt dobry czas w zyciu, ale nie piszesz ani tu, ani do mnie.
Odezwij się, proszę.
Świderek 2006-01-12 01:07
e-mail

woj.: lubelskie

...Polecam "Kontrolerów"...
Film śmieszy, bawi i daje do myślenia...naprawdę warto go obejrzeć...
Od dziś leżę chora w łóżku i żebym się nie nudziła dostałam od kolegi górę filmów do obejrzenia. Jeśli trafię na coś ciekawego to podzielę się z wami wrażeniami. Pozdrawiam:-)
ania-rybka 2006-01-12 01:46
e-mail
Wrocław
woj.: dolnośląskie

no to zdrowiej nam szybciutko :) i czekamy na rekomendacje filmowe
ELZO 2006-01-12 16:52
e-mail
Tychy
woj.: śląskie

Tak... bez swojej woli ..zapadłam w sen zimowy ...niespokojny, smutny..Bez nadziei,że przyniesie lepszy dzień .Dopadło mnie ..nie widze wyjścia, nie mam pomysłu, po raz drugi moze w ostatnich latach nie widzę wyjścia. Gdzie podziała się radosna, pełna dobrych rad i pomysłów Elza, z gotową receptą na każdy smutek..Zaszyłam się w domu..prasuję, piorę, gotuję, prasuję, piorę, gotuję a muzyka sączy się coraz bardziej rzewna ..Herbatki relaksujące, muzyka relaksująca, tylko ludzie jakoś nie bardzo..I nawet joga nie pomaga, no bo przestałam na nia chodzic.Okazało się ,że żeby mieć siłę na rekreowanie się to trzeba być po prostu nieźle zrekreowanym..Wróciłam do tabletek na radość życia ...ale jakoś narazie , nie pomagają, wsparcie Córci nie pomaga i coraz bardziej martwię się , że Ona się martwi ..Powrót na jogę tylko mnie rozdrażnił, bo wszyscy mnie napadli pytaniem ... co sie stało, co się z toba działo .Nic ... zapadłam w sen zimowy ..Tylko Jogin patrząc przeciągle w oczy powiedział ... o to gratuluję ,ze tak szybko sie wybudziłaś ..On od razu wiedział co mnie dopadło .Miotając się i szukając sposóbu na odzyskanie mocy -dałam się namówić na Chi Kung - rodzaj chińskiej gimnastyki -Pełno radosnych, uśmiechniętych ludzi tylko mnie rozdrażnł .. no bo cóż się tak wszyscy.. cieszą .. I przypomniało mi sie kiedyś zasłyszane powiedzenie ... jak syn był malutki ... był taki kochany ,słodki jak czekoladka ,że aż się chciało go zjeść ...a teraz po latach jak już nie jest taki słodki, to bardzo żałuję ,że tego nie zrobiłam ...I to powód moich nastrojów. Kochani ... myślę, że potrzebuję waszego przytulenia i pogłaskania .. Izuś skoro postawiłaś mnie do pionu to przełamuję sie i nieśmiało o to proszę ..Pocieszam się, że podobno wszystko co się nam przytrafia dzieje się zawsze z jakiegoś powodu... Może , to musiało się więc przytrafić by coś zmienić i wyrwać z beznadziei ...
Iza 2006-01-12 23:24

woj.: małopolskie

Elzo... ja wiem, że są czasem takie chwile w życiu, że nie chce się pisać, czytać, mówić..., ale....
Wszystkim, którzy przechodzą ciężkie chwile mówię, ze szkoda życia na zamartwianie się.
Wiem... bo sama zmarnowałam kiedyś tak cały miesiąc swojego życia.
Nie warto.
Nie warto marnować czasu na myślenie o tym dlaczego stało się tak jak się stało, co będzie....
Są pewne rzeczy na które mamy jakiś wpływ, ale są i takie , które dzieją się niezależnie od nas.
Czy zamarwtainie się coś zmieni?
No owszem... zmieni, ale zdecydowanie na niekorzyść. Możemy przyprawić się o depresję.
Odczuwanie smutku jest jednym z elemntów naszego życia, ale jeśli zacyznamy ten smutek w sobie pielęgnować, to to może stać się bardzo niebezpiecznie.
Myślę, że skoro wyszłaś do ludzi to wiesz już, ze ci ludzie są Ci potrzebni, nawet ci co się usmiechają i drażnią.
Przyjdzie czas, ze też się uśmiechniesz, a oni przestaną drażnić.
Codziennie rano , uśmiecham się do siebie i pomimo , że naprawdę mam w pracy masę problemów i często nie wiem jak je rozwiązać,a szefowa bardzo, bardzo wymagająca, mówię sobie: dam radę, na pewno dam radę. jest super. Kolejny dzień. Będzie dobrze.
Spróbuj przyjąć podobną taktykę.
Sporo możemy sami dla siebie zrobić. Dla naszego lepszego samopoczucia.
I ćwicz, jogę, czy coś tam innego. Na pewno pomoże.
Ja zmykam dziś na basen.
Swiderku, życze powortu do zdrowia, a film obejrzę w sobotę.
ania-rybka 2006-01-13 01:29
e-mail
Wrocław
woj.: dolnośląskie

Elzo - moge tylko podpisać się obydwiema rękoma pod tym, co powiedziała Iza - smutku i załamań nie unikniemy, ale nie ma co ich pielęgnować w sobie...

Ja też mam takie chwile - kiedy jest mi źle, to się zamykam w sobie, nie chcę tego z nikim omawiać ani analizować, najbardziej chcę wtedy, by mnie zostawić, bo wszystko mnie drażni. Ale to mija - i wtedy znowu jest po co żyć.

Jeszcze parę miesięcy temu puszczałam sobie w takich dołowatych momentach taką piosenkę "Jakby to było, gdyby mnie nie było" - już ją wykasowałam w chwili "lepszej" formy :) Nie żałuję.

Bardzo niewiele osób umie w chwilach kryzysowych do mnie przemawiać. Bo często nie ma słów odpowiednich. Najbardziej chyba lubię, jak wtedy pewien "jeż" mówi do mnie - "eh yo..." i zaraz potem dodaje "Chodź na scrabble, dam Ci łupnia" - takie głupie, a tak mi pomaga :)
Więc jeśli masz ochotę na partię scrabbli, to do mnie napisz, a chętnie Ci tu wirtualnie przetrzepię tyłek :)))))

Iza 2006-01-13 23:06

woj.: małopolskie

I jak nie wierzyć w fatum piątku 13?
Najpierw zorientowałam sie, ze nie zabrałam z domu prawa jazdy. Wracałam do domu z duszą na ramieniu wyglądając policji i.... tak sie spieszyłam do domu, że ruszyłam na skrzyżowaniu przekonana, ze zdążę przed nadjeżdzajacym samochodem. Niesttey on jechał bardzo szybko....
Zdązyliśmy zahamować i on i ja, ale.... już sobie wyobrażam te steki wyzwisk ( całkiem słusznych), które poleciały pod moim adresem.
Zdenerowowałam sie okrutnie.
Dziś jeszcze jade na siatkówkę. Mam nadzieję, ze nic się nei zdarzy.
Pozdrawiam.
Ankaa 2006-01-14 19:51

woj.: kujawsko-pomorskie

Aniu...jeśli na kurniku pogrywasz w scrabble...to ja chętnie kiedyś się z tobą zmierzę ;))))))
pozdrawiam was serdecznie
chwilowo od netu odcięta ankaa
Iza 2006-01-15 16:50

woj.: małopolskie

Moi Kochani!
Mam nowy rower!!!!
Duzo lepszy od poprzedniego, lżejszy, na lepszym osprzęcie ( cokolwiek to znaczy - ja się nie bardzo znam, ale mój Mąż tak).
Nie mogę się doczekać kiedy przyjdzie jakaś odwilż i będę mogła pojechać!
Jurek 2006-01-16 02:47
e-mail
Zabierzów
woj.: małopolskie

A może by tak opony z kolcami :D, wówczas można jeździć po lodzie i nie musiałabyś wyczekiwać odwilży.
Pozdrawiam
Iza 2006-01-16 22:43

woj.: małopolskie

Tak, jest coś takiego na rowery, ale... jeżdzęnie w zimie rowerem to średnia przyjemność, a ja jednak chcę mieć z tego przyjemność, a marznąć bardzo nie lubię.
Wystarczy mi jak marznę rano jak drapię szyby w samochodzie:).
Ula 2006-01-19 19:52
e-mail

woj.: podlaskie

Kochani,
wiecie jaka u mnie temperatura za oknem, - 20C, i jest szanasa,że będzie jeszcze mniej po południu, a w nocy ... to dopiero będzie zimno.
Ale słoneczko narazie pięknie świeci i nie jest wcale tak strasznie.
A w mieszkaniu jest cudownie ciepło, bo grzejniki grzeją jak szalone.
Wieczorem obejrzę Kontrolerów, bo też sobie kupiłam.
Pozdrawiam wszystkich ciepło i serdecznie.

L 2006-01-21 14:30
Szczecin
woj.: zachodniopomorskie

Jaka straszna cisza na forum. Czyżby łącza zamarzły? U nas w Szczecinie duużżoo śniegu.
Może wybiorę się na sanki z moją wnusią? Śnieg ją fascynuje.Pozdrowienia dla wszystkich!!!
Iza 2006-01-21 21:13

woj.: małopolskie

Mnie odłącyzli internet, bo... zapomnieliśmy zapłacic rachunek:).
Ale jak widzicie jest już ok.
Dzisiaj idę za chwileczkę złozył życzenia mojej przyjaciółce Agnieszce, a wieczorkiem do kina. Hurrrraaaa!!!!
L 2006-01-21 21:17
Szczecin
woj.: zachodniopomorskie

Przyjemnego oglądania.
Iza 2006-01-21 23:48

woj.: małopolskie

A dziś w tv "Zakochany Szekspir". Nie oglądałam tego filmu, więc z przyjemnoscią obejrzę.
ania-rybka 2006-01-22 00:07
e-mail
Wrocław
woj.: dolnośląskie

Iza - a co z tym kinem? To w końcu seans TV czy seans kinowy? :)))))
A jesli kinowy, to jaki tytuł?

ania-rybka 2006-01-22 00:11
e-mail
Wrocław
woj.: dolnośląskie

A my właśnie wychodzimy powolutku z remontu... Tydzień temu spakowaliśmy w kartony cały pokój, wynieśliśmy meble i z pomocą pewnego sympatycznego ludzika ;) pomalowaliśmy ściany. Potem
kaloryfer i różne tam takie drobiazgi... Zamówiliśmy rolety do okien i szafę, dzisiaj wiercimy dziury, bo pożyczyliśmy wiertarkę. Czeka nas jeszcze rozpakowanie wszystkiego z kartonów, skręcenie łóżeczka i przygotowanie rzeczy dla malucha i ... czekanie...
Pozdrowienia dla wszystkich!

Iza 2006-01-22 03:20

woj.: małopolskie

Aniu, film to było "Tylko mnie kochaj".
Ot nic wielkiego, taka sobie bajka dla dorosłych, za bardzo schematyczna.
Ale za to... wspaniała rola kilkuletniej Julki Wróblewskiej ( o ile dobrze pamiętam) i świetna muzyka. Takie chwytliwe kawałki znane z radia, dobrze wkomponowane w film.
Fajny filmik zeby się trochę zrelaksować.
No i moja ulubiona, śliczna Agnieszka Grochowska.
Remont...
Mojemu meiszkanku też przydałoby się odmalowanie.
Z chęcią sama bym to zrobiła, bo ja kuchnię i sypialnię już malowałam... ale czasu brak. W tym roku to raczej nierealne, bo na urlop raczej nie mam co liczyć.
Szkoda, bo nie mogę już patrzeć na brudne ściany.
Aniu, trzymamy kciuki, bo to już blisko coraz bliżej...
m 2006-01-22 07:35
e-mail

woj.: mazowieckie

Zakochany Szekspir jest cudowny! Obejrzalam go juz po raz kolejny i - ach! - rozmarzylam sie o stanie zakochania:)
Iza 2006-01-22 15:20

woj.: małopolskie

Zgadzam się. Swietny film.
L 2006-01-22 17:58
Szczecin
woj.: zachodniopomorskie

Właśnie zastanawiam się czy na czas mrozów nie zabrać działkowej kotki do domu. problem w tym, że mamy już u siebie dwoje jej dzieci, psa i zółwia.Jednak mamy mają najgorzej...
Iza 2006-01-22 18:52

woj.: małopolskie

Oj, weź ją koniecznie, weź.
Będzie ciężko, ale ona moze nie dać sobie rady....
Kilka lat opiekowałam się takim bezdomnym kotem, który pewnego dnia przypelętał się pod nasz blok i już został. Raz go nakarmiłam i sobie zapamiętał.
Na stałe nie mogłam go wziąć, bo już mam kota, zresztą on miał naturę włoczykija.To nie był kot stworzony do siedzenia w domu.
Nazywaliśmy go Biedak.
Zimą wpuszczałam go na noce do domu.
Denerwował nas, był taki nachalny, ale BYŁ.
W ub. roku, w końcówce zimy, kiedy szły dla niego już lepsze czasy,znaleźliśmy go któregoś ranka, nieżywego. Nie zamarzł. Po prostu połozył się , chyba nie usłyszał samochodu i ten na niego najechał.
Płakałam bardzo po tym naszym Biedaku i miałam za złe sobie, że tamtej nocy nie wyszłam go szukać, żeby przyszedł na noc do nas. Nie zginąłby.
L 2006-01-22 19:12
Szczecin
woj.: zachodniopomorskie

Mam mieszane uczucia. Chociaż jak jeszcze żył mój mąż obiecałam jej ,ze gdy bedzie potrzebowała pomocy wezmę ją.A propo Tobie by sie przydał kot masz tylko jednego.
Iza 2006-01-22 20:50

woj.: małopolskie

No było tak, że miałam dwa koty, ale to była matka i córka i jakoś się tolerowały, chociaż jak mała dorosła to jej matka już nie traktowała jej jak swoje dziecko ( przydałoby się czasem takie podejście do sprawy ludzkim matkom:)).
Ale na inne koty, mój "Kotecek" reaguje alergicznie, bardzo, więc raczej niestety nie.
L 2006-01-22 20:51
Szczecin
woj.: zachodniopomorskie

Jednak ją wzięłyśmy. Właśnie poznaje teren. Teraz mam trzy koty, psa i żółwia...
L 2006-01-22 21:52
Szczecin
woj.: zachodniopomorskie

Co do ludzklich matek,to chyba dzięki nim istnieją kontakty rodzinne, ta ciągłość pokoleniowa,to chyba leży w naturze naszego gatunku:)
Iza 2006-01-22 22:11

woj.: małopolskie

Chwała Ci za to, za tego kotka. Dziekujęw imieniu wszystkich kociarzy.
Wiesz... czasem obserwuję poczynania ludzkich matek i jestem z lekka przerażona jak potrafią swoim dorosłym dzieciom namieszać w ich życiu.
Oczywiście nie twierdzę, że tak jest w każdym przypadku, ale...
A jak już widzę takie Panie, które przychodzą do mnie do pracy w sprawie swoich dorosłych synalków, żeby za nich pozałatwiać sprawy, to ech...
Zresztą bardzo mnie irytuje jak rodzice załatwiają wszystko za swoje dorosłe dzieci... a te dzieci potrafią to też wykorzystywać bez żenady.
Nie można bezgranicznie poświęcac się dla dzieci, nie można ich kochać ślepą miłością, traci się bowiem poczucie obiektywizmu.
Może mi się łatwo mówi, nie mam sama dzieci.
Ale znam matki, które potrafią w swojej miłości odwoływać się też do zdrowego rozsądku.
Iza 2006-01-22 22:14

woj.: małopolskie

Pisząc o ludzkich matkach, nie miałam na myśli bynajmniej zrywania kontaktu, ale tego żeby matki traktowały swoje dzieci jak dorosłych ( jak mają one np. po 30 lat):), a nie jak maluchy, które nie wiedzą co robić ze swoim życiem.
L 2006-01-22 23:04
Szczecin
woj.: zachodniopomorskie

Wydaje mi się, że wiem do czego zmierzasz.Nigdy nie wpływałam na decyzje moich córek, ale wspierałam je w realizacji tych, które podjęły.Nie ułatwiam im życia na każdym kroku, ale staram sie być pod ręką gdy mnie potrzebują. Tak widzę swoją rolę w ich życiu.To, że martwię sie o ich przyszłość to sama wiesz dlaczego.

Świderek 2006-01-23 01:29
e-mail

woj.: lubelskie

Witam Was cieplutko...dziś po raz pierwszy od tygodnia wystawiłam nos na dwór i dopiero poczułam jak jest zimno...
Jutro po długim zwolnieniu lekarskim( okupionym wyrzutami sumienia...bo jak to ja choruję zamiast pracować ) wracam do pracy...Troche jestem jeszcze osłabiona, ale nie bardzo już mam ochotę siedzieć w domu..
Zakochanego Szekspira nie oglądałam, bo jakoś tak...myślałam, że nie warto...szkoda, że wczoraj przegapiłam okazję...
Ale za to za tydzień jadę do krakowa na czeski film "Opowieści o zwyczajnym szaleństwie" ...Bardzo cieszę się na ten wyjazd, ostatnio jakoś tak zycie powywracało mi się do góry nogami i muszę się chociaż na trochę oderwać od problemów...
A propo zwierzątek w zimie, to nie zapominajmy też o ptaszkach. Ja u siebie powiesiłam i słoninkę i karmnik, który pamięta czasy podstawówki...
Pozdrawiam cieplutko i niestety wracam ...do nauki:-(

ania-rybka 2006-01-23 01:32
e-mail
Wrocław
woj.: dolnośląskie

A ja muszę się przyznać, że zdecydowanie nie lubię zwierząt w domu :) Oczywiscie mam z tego powodu wyrzuty sumienia, bo i Robert i Kasia są miłośnikami przyrody, a mnie tam odrzuca i tyle. Taka jestem wstręciucha! o!
Iza 2006-01-23 02:08

woj.: małopolskie

Szkoda... świat zwierząt jest bardzo fascynujący.
U mnie w domu zawsze były zwierzaki, zwłaszcza koty.
L, tak myślę, że jesteś dobrą mamą.
Swiderku, żałuj "Szekspira", fantastyczny film.Zmykam na "Wiedźmy", bardzo sympatyczny serial:).

L 2006-01-23 02:17
Szczecin
woj.: zachodniopomorskie

Właśnie wróciłyśmy od siostry bliźniaczki. Potrzebowała z mężem wybrać się na zakupy, a jak sami wiecie temperatura bardzo niska aszczególnie jak na nasze szczeciński warunki, więc nie można naszej malutkiej istotki narażać na nią.czy jestem dobrą matką? O to należałoby spytać moje córki.Ale dzięki za słowa uznania. To bardzo budujące.
Iza 2006-01-23 04:11

woj.: małopolskie

Bardzo zazdroszczę Twoim córkom..
Bardzo mi brakuje Rodziców, zawsze brakowało.
Ojca nie było... właściwie od zawsze, bo te 8 lat kiedy był z nami ( to i tak często go nie było, był sportowcem), a zresztą niewiele pamiętam z tego czasu kiedy był.
Mama chyba już wtedy "zżerana" przez HD, choć pewnie starała się być dobrą Mamą i było jej bardzo ciężko... często się po prostu jej nie udawało.
Teraz jest chora, coraz bardziej się od nas oddala. To ona potrzebuje wsparcia.
Mam Kochanego Męża. Jest moim Przyjacielem.
Ale czasem po prostu chciało by się mieć Rodzica, który zadzowni, zatroszczy się , pomoże....
Który zrozumie tę ciężką hadecką stytuację...
Czasem sobie myślę... czy ja kiedykolwiek byłam dzieckiem?
Te wszystkie przeżycia, problemy, to co się działo w moim domu, zabrało mi dzieciństwo, więc zazdroszczę takim kobietom jak Twoje córki, co mają jeszcze troszczące się Mamy ( oczywiscie bez przesady):).
Dobra, nie będę się użalać nad sobą.
Biorę książkę i spadam do łóżka.
Dobranoc.
L 2006-01-23 14:13
Szczecin
woj.: zachodniopomorskie

Rozumiem cię . Twoja historia jest smutna i bardzo podobna do historii mojego męża. Wyobraż sobie, o ironio, że na swojeje drodze spotkało sie dwoje ludzi . Kobieta z SM i mężczyzna z HD. Mieli dwoje dzieci.Ich choroby zabrały dzieciństwo ich dzieciom, które same potem chorowały.Pytam się w ich imieniu " gdzie byłaś OPATRZNOŚCI?"
Małgo 2006-01-23 15:41
e-mail
Jelenia Góra
woj.: dolnośląskie

Witajcie, Drogie Kociary!! Ja też jestem jedną z Was. Moja Sadza przybłąkała się prawie 11 lat temu. Przygarnęłam, wyleczyłam, odżywiłam i wiecie co? NIKT mnie tak nie kocha, jak ona!Chodzi za mną krok w krok, spogląda miłośnie w oczy,czeka na parapecie na mój powrót z pracy i nawet teraz siedzi na komputerze i mnie pilnuje.
Fakt- w domu nie jest sterylnie czysto, zawsze jakieś kocie włosy w powietrzu, ale co z tego?
Mam też psa- wielkiego dobermana, ale to kot rzadzi w domu.
Do sprzątania po zwierzakach doskonałe są ściereczki Swiffer. Bardzo dobrze ściągają sierść z płytek i parkietów.
L 2006-01-23 18:51
Szczecin
woj.: zachodniopomorskie

To prawda. Zwierzęce przywiązanie i przyjaźń biją ludzką na przysłowioą głowę.Psy wnoszą ożywienie, a koty spokój. No sterylnie czysto to nie jest,ale cóż to w porównaniu z ich oddaniem.
L 2006-01-23 18:59
Szczecin
woj.: zachodniopomorskie

A nasz nowy przybysz Kitka okupuje fotel (już całkiem nie ma gdzie usiąść, została tylko podłoga) i zażywa ciepełka.Nawet do miski nie podchodzi.
ELZBIETA II 2006-01-23 20:56
e-mail
WARSZAWA
woj.: mazowieckie

Witam wszystkich po tygodniowej przerwie.
mój 5-cio letni czarny kot z połową ogoną też jest znajdą , wprowadził on do naszego domu wiele radości ....
Iza 2006-01-23 23:03

woj.: małopolskie

Kochane dziewczyny Kociary,
Jak to dobrze, że na świecie jest tylu ludzi co lubią zwierzaki!
Nic nie poradzę na to, że zwierzaki, ich los, czasem ciężki powoduje że bardziej się smucę niż słcuhając ludzkich historii....
Moze to dlatego, że te zwierzaki na ogół, bezbronne są....
Mój Kotecek ( naprawde ma na imię Tosia) jest kochany , słodki, wierny, przymilny, czysty i grzeczny.
L 2006-01-23 23:24
Szczecin
woj.: zachodniopomorskie

Przejmowanie się losem zwierząt, chęć obcowania z nimi, to chyba sprawa wrodzonej wrażliwości. Zresztą czasami uważam, że zwierzęta są bardziej "ludzkie" niż nasz ludzki gatunek.
L 2006-01-23 23:27
Szczecin
woj.: zachodniopomorskie

Chociażby sprawa konkurencji.Rywalizują między sobą głownie o pożywienie.
Iza 2006-01-24 00:06

woj.: małopolskie

Dzis ogłosili najgorszy dzień w roku....
Nie był zbyt dobry, ale jak to ma być ten najgorszy, to mogę odtechnąć z ulgą.
Auto mi nie zapalił, 20 min. szłam do przystanku, na przystanku 15 min. czekania.
Drukarka w pracy się zepsuła...
Potem się okazało, że zapomniałam śniadania....
Teraz siedze owinięta kocem, czuję że kosci mam przemrożone, kolana mnie bolą, ech....
Trzęsę się z zimna....
Ale jakoś to będzie, nie?
L, wiesz zawsze mi żal dzieci bez dzieciństwa, bo dzieciństwo piwnno mieć każde dziecko.
Moje upłynęło pod znakiem teskonty z ojcem, łez, wielu przykrych spraw i obowiązków zbyt wielu jak na wątłe barki dziecka.
Mama od wczesnych lat przerzuciła na nas prawie wszytskie obowiązki związane z zakupami, gotowaniem i sprzataniem. Ale ona chyba była już chora....Ale mam i dobre wpsomnienia:)
L 2006-01-24 00:19
Szczecin
woj.: zachodniopomorskie

IZO, takie doświadczenia jak Ty miał mój mąż, tak bardzo było mu żle,że właściwie o tym nie mówił. Myślę, że rzeczywiście Twoja Mama była już chora, ale była i to się liczy.Dobrze, że mimo wszystko rozumiesz Ją, obdarzasz zrozumieniem i współczuciem. Podziwiam Cię. Jest w tobie tyle smutku co radości, dobroci, o chociażby ogromne serce dla zwierząt. Myślę, że tego nauczyło Cię życie.
Iza 2006-01-24 02:00

woj.: małopolskie

Wiesz L, tak moja Mama była i to się liczyło.
Często drżałam przed nią ze strachu bo potrafiła być okrutna ( łacznie z biciem), ale ... drżałam też o to żeby jej się coś nie stało i pamiętam, że jak kiedyś dłużej nie przychodziła z pracy i bałam się, ze jej coś się stało to wyłam jak głupia ze strachu.
Smutek? No czasem mam w sobie smutek, chociaż staram sie nie rozpamiętywać tych starych spraw.
Zal mi tylko tego co mogło być, a nigdy tego nie było.
Przeczytałam kiedyś w książce Wojciecha Kuczoka pt. "Gnój" takie zdanie:
?Dopiero nad grobami okazuje się, żeśmy kochali rodziców za niespełnienia, za to, co się nam wspólnie nie udało, ich gafy wystają z grobu najrzewniej i nie dają się wepchnąć do środka. Ech, dopiero nad grobami okazuje się?.
I chyba coś na rzeczy jest.
Te niespełnienia. Te nieodbyte rozmowy, nieodbyte wycieczki, nieprzeżyte razem zwycięstwa i porażki...
Żal.
Iza 2006-01-24 02:02

woj.: małopolskie

I wiesz... jak czytam swoje pamiętniki z tamtych lat to wierzyć mi się nie chce że mogło być tak smutno, czarno i zimno.
Teraz jest dużo radośniej, jaśniej i cieplej.
Ciepło Was pozdrawiam. U mnie strasznie zimno!!!
L 2006-01-24 02:22
Szczecin
woj.: zachodniopomorskie

Ty to potrafisz pięknie pisac, aż dreszcze przechodzą.Wydaje mi się, że to czego właśnie nie przeżyłaś Cię uszlachetniło.
U nas bardzo zimno...Zamykam, bo jest Wnunia.
Iza 2006-01-24 02:48

woj.: małopolskie

Dziękuję:).
Ja też zamykam i zmykam do wanny się rozgrzać. Ze "Swiatem Zofii", smutna książka, ale świetnie się czyta.
L 2006-01-24 15:40
Szczecin
woj.: zachodniopomorskie

Ech.. ludzie, ludziska...cchyba wolę jednak zwierzaki i tycz co są związani z HD. Wyobraźcie sobie nasza sąsiadka znika na trzy miesiące z domu. Nikt nic nie wie. Pytam sie jednej nic, pytam się drugiej nic, pytam się dozorczyni nic. Jestem coraz bardzioej zaniepokojona,aż tu wczoraj na schodach słyszę czy mogę panią prosić... Radość sąsiadka cała i zdrowa, a ona z pretensjami, że wywołuję sensację rozpytując się o nią. To ja z ludzkiego niepokoju, szczerego serca, a ona na mnie ... Nic więc dziwnego , że mówi się o ludzkiej znieczulicy. Po takim doświadczeniu , nie zainteresuję sie już nikim.
ELZO 2006-01-25 03:16
e-mail
Tychy
woj.: śląskie

Halllo...... Jest tam kto??? Czy wszyscy zamarzli ..? To ja odkopałam się ... odciepliłam .... a raczej rozgrzałam.... Napewno wyciszyłam ,zapomniałam o smutnym świecie .... Bo byłam ... Kochani byłam w Zakopanem ...Całe cztery dni .... a wiecie z kim ... Ha - z jedną z nas z uroczym Dużym Dzieckiem .... zgadnijcie z kim.... Jest jakaś magia w tym co tu robicie ... tu to znaczy na Forum HD... poznajemy się , wsłuchujemy w swoje problemy, wymieniamy spostrzeżeniami... służymy radami ... bardzo , bardzo wspieramy ...no i zaprzyjaźniamy ... wprawdzie wszyscy teraz mają do mnie pretensje ,że zapomniałam o sprawach ważnych i ważniejszych ...ale trudno ... Jazda na nartach ma to do siebie, że jest /bez względu na umiejętności/ bardzo wciągająca ... to znaczy ... że przez cały czas jej trwania myśli się tylko o jednym .... by tak zjechać z góry by się nie wywalic ... teraz tu zakręcić, a teraz tam ... o teraz tego pana wyminąć ... a teraz to dziecko ....A teraz ... oj chyba nie dam rady ... oooo ups ..... i twarde lądowanie .... I ... jęk ... jak boli ... jak boli ... i raz to jest bok, raz tyłek ... raz rączka nie tak ułożona ... Gogle w jedną stronę , czapusia w druga ... jedna narta pojechała w bok ... druga w dół ... Ale ... jestem ... i znowu pytanie dlaczego po nartach najbardziej boli mnie szyja i ręce ...? Nie wiem ...ciągle tego nie wiem ... Udzielałam bardzo mądrych rad Dziecku ... jak ma pokonac tę straszną góre ... pamiętaj ... tego nie widać ale tam jest duży spadek ... widzisz temu facetowi widać tylko głowę ... Dziecko przejechało ... super ... imponująco i stanęło i czeka na mnie .... a mnie ...nie ma ... tylko dym ze śniegu ... żółta czapeczka w powietrzu , gogle w powietrzu ....Była Elzo i nie ma ...ino dym został...Ale pozbierałam się ... tym razem ..przypominając wszystkie lekcje , że aby wstać po upadku to nartki należy ustawic równolegle do stoku ... równolegle .. bo jak nie to zjedziesz w pozycji leżącej , na plecach w dół ... no bo takie sa prawa ... chyba fizyki ... no jakos w dół te narty ciągną .. w dół ... trochę to trwało ... ale klnąc jak szewc ... z obolałym kręgosłupem , bokiem , wyrwaną szyją zjechalam do zdziwionego Dziecka. Niczym bałwan oblepiona śniegiem... Nawet się nie śmiała ... No bo jazda na nartach to ani nic śmiesznego, ani łatwego . Trzeba niezłej kondycji, hartu ducha by ... po pierwsze zatachać narty do wyciągu, wcisnąć zawsze za zimne, za ciasne , za sztywne buty ... ustać w pozycji .. na ugietych nogach ... pół dnia ... Naprawdę juz nie raz dziwiłam się dlaczego na stokach nie ma ławek ... no albo chociaż jakiś sanek ... albo jakiś mat słomianych ... by można na nich sobie tak po prostu odpocząć po tym nadzwyczajnym relaksie jakim jest niewątpliwie jazda na nartach ... No dlaczego nie ma ławek ... czy ktos mi moze tu na to pytanie odpowiedzieć ...Potem ... po jeżdzie było juz tylko przyjemnie ... czyli wybieranie właściwego miejsca do uprawiania knajpingu ...No bo zasady są takie -rano sporting , po południu knajping ...I to koniecznie z góralską Kapelą . To jest to co lubie najbardziej , po nartach ... grzane wino, kapela góralska i dobre jedzonko .. no i Towarzystwo ...oczywiście ...Tylko ten mróz .... cudowny i słońce, mróz i błękitne niebo ... majestatyczny Giewont, tonący w chmurach Kasprowy ... Oj ma urok Zakopane ... niepowtarzalny i nieprzemijający ... polecam i pozdrawiam. A teraz muszę czas poświęcić Rodzinie - udobruchać Męża, Syna, Córcię ... bo wszyscy jacyś ciągle zdziwieni , jak mogłam tak sobie po prostu wyjechać ...A zgadnijcie z kim byłam ... Wogóle się nie znałyśmy ... tylko z Forum, maili i dwóch spotkań ... Naprawdę wierzcie mi jesteśmy jacyś wyjątkowi .. tu na tym Forum ..No bo niby jak można tak sobie pojechać z kimś kto po pierwsze jest dwa razy młodszy, zupełnie nieznany .. pojechać i zamieszkać w jednym pokoiku i tak sobie żyć .. I żeby jeszcze było tak przyjemnie by się chciało to powtórzyć ..To jest możliwe tylko z kims stąd ..z Forum ... Pozdrawiam i polecam takie wyprawy jak wszystko co robię trochę szalone ..
L 2006-01-25 15:14
Szczecin
woj.: zachodniopomorskie

Wstałam lewą nogą.
ELZBIETA II 2006-01-25 16:54
e-mail
WARSZAWA
woj.: mazowieckie

Ciesze się Elzo ,że "naładowałaś akumulatory".
Ja tez dopiero wróciłam z Łeby . Byłam na turnusie
rehabilitacyjnym(myslałam ,że po powrocie będę słyszeć lepiej ,a nie gorzej) ale chyba za wiele
sobie obiecywałam - myślałam ,że jak wrócę to problemy same się porozwiązują. Ale nic to - najważniejsze to mieć Twoje optymistyczne podejście więc "biorę się garść". Buziaki

ania-rybka 2006-01-25 17:37
e-mail
Wrocław
woj.: dolnośląskie

Ale się nam towarzystwo porozjeżdżało :):):)
Zazdroszczę Wam - chociaż mrozu na dworze - WCALEEEE. Jak po trzech dniach temperatury oscylującej wokół -20 zobaczyłam dzisiaj u nas -3 to radość moja sięgnęła zenitu :) Może dzisiaj nasz gruchot odpali?...
Ula 2006-01-25 17:39
e-mail

woj.: podlaskie

Elzo,
dobrze, że wróciłaś pełna sił i optymizmu, a zimowy sen okazał się tylko krótką drzemką.
Bardzo lubię Cię czytać i zasmuciło mnie, że zapadłaś w sen zimowy, i nie masz głowy do pisania na forum.
Brakowało nam Ciebie.

ELZO 2006-01-26 00:12
e-mail
Tychy
woj.: śląskie

O -jak miło, że Ktoś zauważył moją nieobecność ... że Komuś brakowało mojego gaworzenia...No wiec jestem ... Pełna sił... radości , uśmiechu ...Niektórzy nawet podejrzewają mnie o ironię ...No bo co się nagle znowu tak śmieje ...no bo z czego tu się śmiać ..I nawet to ,że wszyscy ... cała Kochana Rodzinka miała mi za złe ... że sobie pozwalam na taka beztroskę ...specjalnie mnie nie zezłościło !!!!Ja ich nawet rozumiem.. Ten żal to raczej brak obiadków, suróweczek, drożdżóweczek, herbatki .... kawusi... pachnącego domu pysznym jedzonkiem ... Wcale Im się nie dziwię ... też bym tak chciała ...wracać z pracy i mieć taką Japoneczkę... uśmiechniętą, kłaniającą się i dogadzającą ..No ale nie mam ... Sama jestem tą Japoneczką w rodzinie. ... no i czasami jak juz mam tak dosyć tego kłaniania sie i dogadzania , to właśnie pakuję się i szukam ... miejsca by się schronić i zapomnieć o Świecie .By móc zebrać siły by to wszystko udźwignąć ...Ale szybciutko nadrabiam zaległości w okazywaniu absolutnego oddania , miłości i posłuszeństwa... I to za uśmiech ... za dobre słowo .Nie często słyszane. I nawet pretensje Córci ... że zapomniałam o pomocy dla Niej, że zapomniałam o wszystkim co Jej obiecałam ... że tak jakbym zapomniała o całym świecie ... przyjęłam z błogim uśmiechem ... A pytanie Syna ... a z kim ty właściwie byłaś, i gdzie ...no i po co ...rozbawiły mnie do łez ... A tu na Forum nikt z Was nawet nie zapytał z kim byłam ... Kto mi tak naładował pozytywnie akumulatory ....? Nie chcecie wiedzieć ? A to była nasza Kochana Doti - Urocze , Duże dziecko ... z którym czułam się jak z dobrym kumplem , wspólnie wymyślając ..gdzie by tu jeszcze powędrować, co by tu jeszcze zobaczyć ... Jak wykorzystać każdą sekundę tej trudno załatwionej chwili "wolności". Doti ... gdzie jesteś ... czy pijesz coś ciepłego ? czy ciągle tylko Pepsi i soki ...Gdzie Cię poniosło ... ? czy pojedziemy kiedyś jeszcze ? Może latem do Zakopanego ... już mam trasy obmyślone .. A pamiętasz Dziwnego Anglika ... na Kasprowym ...? Mróz - 20 stopni /nie wiem jak się pisze stopnie na tej klawiaturze .../ I Anglik w czarnym płaszczu z nartami w pokrowcu, walizką na kółkach...?Który ostatnia kolejką wjeżdzał na Kasprowy by dotrzeć potem .. nie wiem jak do Schroniska Murowaniec ...Jeżeli znacie te rejony to wiecie jakie to karkołomne zadanie ... Nie wiem jak on to zrobił ...Niewątpliwie musiało to wyglądać komicznie ... Facet w pilotce, z dredami , w czarnym płaszczu z walizeczką na kółkach sunący po Hali Gąsienicowej .Ale uśmiechał się do wszystkich wokół ... być może z przerażenia ... albo dlatego, że widział nasze miny .Sam chyba nie był do końca świadom ... co go za chwilę czeka ...A na Kasprowym jak zwykle , po prostu głowę urywało, paluszki czucie traciły , oddech zapierało z powodu wiatru i dotkliwego zimna. I jedyna Knajpa , jedyne miejsce by napić się choćby gorącej herbaty ... zamkniete od godz. 15 tej ...I nie mogłyśmy wymyśleć dlaczego ..Byłyśmy też na świetnym koncercie Zespołu Raz, Dwa , Trzy ... Bo okazało się ,że obie lubimy Ich piosenki - A Doti ... zna wszystkie słowa ...I śpiewała .. świetnie, pełnym głosem ...no nie przesadziłam .... no może nie pełnym .. tak cichutko .. ale ładnie ...W odróżnieniu ode mnie , śpiewającej pełnym głosem i niezbyt ładnie ..Nie uzgodniłam z Nią tego tekstu i trochę wystraszyłam się odpowiedzialności ...a wbrew pozorom nawet tu na Forum jest ogromna za słowo napisane ..już tego nie raz doświadczyłam ..Że coś palnęłam i kogoś to dotknęło . Ale myślę, że Doti mi wybaczy...te zwierzenia ,a napewno nie wytknie bo już zauważyłam, że jak Jej się coś nie podoba to woli po prostu milczeć ..A może się mylę ...Bo czy można Kogoś poznać przez 4 dni ...? Czasami przez całe życie nie można ...co dopiero przez cztery dni ...Więc pozdrawiam Doti ... i rozkazuję ... uśmiechnij sie ... gdziekolwiek Jesteś ...A Wam dziękuję za cierpliwość ..
Iza 2006-01-26 00:45

woj.: małopolskie

No Elzo...
Ja odczuwałam dotkliwie Twoją nieobecność, ale... wiedziałam gdzie byłaś i z kim byłaś więc o nic nie musiałam pytać:).
Cieszę się, ze dobrze się bawiłyście.
U nas dziś dalej było zimno rano -25 stopni, ale za to... moje autko odpaliło i nie zmarzałam tak bardzo.
Poza tym dużo, dużo pracy...jak codzień.
Pozdrawiam wszystkich bardzo, bardzo ciepło.
Iza 2006-01-26 00:48

woj.: małopolskie

L głowa do góry!
Jutro na pewno uda Ci się wstać prawą nogą:).
L 2006-01-26 01:18
Szczecin
woj.: zachodniopomorskie

Iza! beznadzieja. Kolejny dół. To się cyba nigdy nie skończy. Ludzie są okkkkroooopniiiiiiiiiii!!!!!!
Iza 2006-01-26 01:49

woj.: małopolskie

Nie!!!!!!!
Czasem tylko tak jest, że jest jakiś taki ciąg zdarzeń, który podcina nam skrzydła.
Ale nie można się wtedy poddawać i przestać wierzyć.. w świat, ludzi... Nie można.
To tylko złe chwile, potem wszystko wróci do normy.
Trzymaj się.
Odpędź od siebie złe myśli.
Pomyśl, że będzie lepiej, dobrze, uwierz w to.
Nasza wiara, nasze pozytywne myśli potrafią czynić cuda.
Popatrz ... mróz już mniejszy.
Jeszcze nas trochę pomęczy w lutym, a potem będzie wiosna.
WIIIIIOOOOOOOOOOOSSSSSSSSSSNNNNNNNAAAAAAA!!!!
Ciepło, zielono, bez czapek i rękawiczek....
Na rower, do lasu.... do parku, na spacer.
Będzie pięknie.
Dla mnie akurat to będzie ciężka wiosna, pewnie niewiele zdążę się nią nacieszyć przesiadując w pracy.
Ale i tak się cieszę.
To piękne, że przyjdzie kolejna wiosna naszego życia, prawda?
Świderek 2006-01-26 01:52
e-mail

woj.: lubelskie

Witam Elzo:-)Mi też Ciebie brakowało na forum...takie jakieś pustki były, tym bardziej, że Iza przez parę dni nie miała dostępu do internetu.
Ciekawe, że jak przeczytałam relacje z wypadu w góry, to stawialam właśnie po cichu na Doti:-)Może dlatego, że Doti pierwsza napisała do mnie maila i wogóle...zresztą sami wiecie, bo znacie Doti lepiej i wiecie ile ma w sobie ciepła...Doti pozdrawiam:-)
Zazdroszczę Wam tego wypadu...ale ja dopiero wróciłam do pracy po długim lenistwie i na razie nie mogę sobie pozwolić na zadne wyjazdy.
Pozdrawiam serdecznie...
Ps. A dla L duży usmiech...A jutro tak jak Iza zyczę Ci tej prawej nogi
Iza 2006-01-26 03:30

woj.: małopolskie

Oj, wyjazd to marzenie, chciałbym chociaż trochę odpoczynku.
Nawet w domku, z książką, pod kocem...
Ale nie ma na to szans. I to chyba bardzo długgggooo...
Nie marzycie o tym? Kilka dni bez pracy, bez stresu, cisza i spokój.
Bardzo, bardzo bym tego chciała.
Chociaż jeden dzień. Moze mi się uda wynegocjować ten jeden dzionek w przyszłym tygodniu...
Magda M. 2006-01-26 19:39
e-mail
Wroclaw
woj.: dolnośląskie

Witam Wszystkich i pozdrawiam serdecznie!!!Caly czas jestem z Wami,lecz po cichutku z tej drugiej strony:))Ale musze sie pochwalic,ze jutro wylatuje na 2 tygodnie do Polski..do mojego kochanego Wroclawia,kochanej rodzinki i przyjaciol!!!Siedze juz jak na szpilkach i nie moge sie doczekac!!!Tak juz tesknie za tym wszystkim!!!
Magda M. 2006-01-26 19:40
e-mail
Wroclaw
woj.: dolnośląskie

Dodam tylko,ze nie wiem jak przetrzymam te mrozy..bo w Anglii to mamy tak od 3 do 13 stopni na plusie,a w Polsce..brrrr
ania-rybka 2006-01-26 22:05
e-mail
Wrocław
woj.: dolnośląskie

Przylatuj, przylatuj! :)
We Wrocławiu juz oscylujemy od wczoraj wokół zera, więc jest niemal plażowo :):):) W porównianiu z -20 st. sprzed paru dni, to po prostu ukrop :D Człowiek patrzy na termometr i widzi -1 i już jest szczęśliwy na cały dzień, hehe - jak to niewiele trzeba, by przestać marudzić na zimnicę za oknem :)
Madzia - przyjeżdżaj i jak masz ochotę, to odwiedź nas z Kubusiem - wysyłam Ci maila z adresem/telefonem - chętnie przypomnę sobie, jak to będzie za parę tygodni u mnie...

ania-rybka 2006-01-26 22:21
e-mail
Wrocław
woj.: dolnośląskie

Ankaa --> jakoś umknęło mi Twoje zaproszenie - oczywiście, że się chętnie zmierzę, chociaż od Kurnika wolę zagraj.pl - tam mają licencję na prawdziwe scrabble
Iza 2006-01-28 16:17

woj.: małopolskie

Cześc Kochani,
Jak leci?
Ja od tygodnia wlaczę z jakimś wirusiskiem, który po mnie krąży ( do tego bardzo przemarzłam w poniedziałek). Na razie mi się udaje i jakoś sobie funkcjonuje. Marzę jednak o tym żeby się ta zima już skonczyła.
Zebym mogła wsiąśc na rower, żebym mogła sadzić kwiatki na balkonie...
O tym marzy pewnie również mój "Kotecek" uwięziony w domu, który tylko nos wyściubia na balkon i wraca zdenerowowany....Bo on wiosną i latem to gościem własciwie jest w domu.
A teraz ... nudzi się biedaczysko.
Pozdrawiam.
Iza 2006-01-28 16:29

woj.: małopolskie

Aniu, jak Ty się czujesz?
Moja przyjaciółka, która ma rodzić na dniach jest w totalnej depresji.
Wszystko ją boli, nie może spać, siedzieć, jeść...
Starsznie jest poirytowana. Powiedziała, ze jak jeszcze raz od kogoś usłyszy , ze ciąża to piękny stan to zacznie pisać książki o tym jak jest naprawdę:).
ania-rybka 2006-01-28 23:33
e-mail
Wrocław
woj.: dolnośląskie

Czuję się jak... w ostatnim miesiącu ciąży :) czyli jak długo mówię coś, to dostaję zadyszki, mam zgagę regularnie, dziecko mnie kopie, że ho ho, butów zapiąć nie idzie, budzę się w nocy co chwilę itd. itp. :-))))
Ale ogólnie nie narzekam, hehe :-)
Mam jeszcze tyle rzeczy do zrobienia, że chętnie jeszcze sobie pobędę w ciąży przez te najbliższe 4 tygodnie i niech się maluch nie waży wcześniej wyłazić!
Kończymy szykować pokoik dla dzidzia, robimy już zakupy typu wkładki laktacyjne, kremy do pupy itp. Ogólnie takie tam :-))) Nie myślę o tym, co przyniesie dalsza przyszłość (np. kończy mi się umowa o pracę w trakcie macierzyńskiego i nie mam żadnej gwarancji oprócz słownej że mnie nadal chcą, że o wszelkich strachach związanych z HD i przyszłością dalszą nie wspomnę...)
Po prostu - żyjemy sobie jakby nigdy nic. Dzisiaj byliśmy wszyscy na basenie a wieczorem będziemy przepakowywać rzeczy do nowej szafy.
A co u innych? Lilka, Ula, Elzo, Iza, m, Vincent i inne ogórki - co u Was? Jak tam nastroje L?...
Pozdrawiam Was sobotnio :)
L 2006-01-28 23:52
Szczecin
woj.: zachodniopomorskie

:(((
ELZO 2006-01-29 01:36
e-mail
Tychy
woj.: śląskie

Co u mnie słychać ...dobrze , nie może być inaczej, no jest dobrze lecz nie beznadziejnie .. przecież jestem po urlopie .... zapomniałam o Bożym Świecie ... a o to mi chodziło ...W takim nastroju można tylko bujać w obłokach ... i po cichutku planowac następny wypad ....Choćby na jeden dzien . I już oglądam rozkład jazdy pociągów . Ciągnie mnie wyraźnie w góry .. Doti ... czemu tak daleko mieszkasz, i czemu masz takie ograniczenia urlopowe. Ale póki co ..to czy kiedyś Wam opowiadałam o tym jaka to niebotyczna przyjemność mieć ... wnuka ...? Jak lubię z nim przebywac... , rozmawiać, podpuszczać by sprowokować do rozmowy, zwierzeń, jak mnie ciągle zaskakuje ... Jaki mi się wydaje nieprawdopodobnie mądry ...Np dziś tłumaczył mi co to jest tzw "becikowe" ...i że to jest niesprawiedliwe by wszystkim kobietom dawać tyle samo pieniędzy ...A wogóle jest na etapie absolutnego uwielbienia Opowieści z Narnii ... Był na filmie ... kiedyś przeczytał któryś z tomów... a teraz znika na całe popołudnia , w swoim pokoju ..bo czyta podarowaną przeze mnie wersję dwutomową tych Opowieści ... Zabiera codziennie do przedszkola ... i w tak zwanych wolnych chwilach siada w kąciku i czyta ...Jak twierdzi, wybrane rozdziały ... Czyta biegle ... woli czytac sam.... ale też bardzo lubi jak ja mu czytam ...Czyta Wprost, Przekrój, Polityke.Ale też Encyklopedie, Słownik wyrazów Obcych no i Tytusa, Romka i A'Tomka. A ja jestem taką babcią, która dorasta razem z wnukiem ... czyli pasjonuję się tym co on ... A ma 6 lat ...Przyznaję się bez wstydu,do infantylizmu ....Ale jakie to miłe. No dla mnie oczywiście...Mój wnuk jest więc absolutnym geniuszem ... oczywiście każda Babcia tak mówi.Dziś mnie też .. nieźle zaskoczył ... absolutnie mistrzowskim sposobem rozebrania się ...na noc. Przyszłam rano z chrupiącymi bułeczkami do moich Chłopaków a tu , na środku pokoju leżą dwie kupki ubraniowe.. w jednej były rajstopy, skarpetki , majtki i spodnie , w drugiej podkoszulki bluzy ,sweter..Zachwyciłam się .... jak ty tego dokonałeś .... To przecież genialne ....Jednym ruchem rozebrać cały dól, drugim całą górę .. spojrzał badawczo ... Babciu żartujesz prawda ?A potem w drugim pokoju znalazłam następne świetnie uformowane , jednym ruchem rzeczy i były to ..ubrania Synusia .... to już mnie nie zachwyciło ... Bartuś spojrzał i stwierdził ..Babciu , niedaleko spada jabłko od jabłoni ... No i jak tu się złościć ...Jak wymierzać kary ...I tak jak powiedział rok temu instruktor narciarski ... sportowiec to raczej z niego nie będzie ale za to filozof .... już jest ..Kompletnie nie interesowała go lekcja jazdy na nartach .. poleceń nie wykonywał żadnych ... ale za to opowiedział instruktorowi , przez godzinę wszystko o najbliższej rodzinie , wszystkie tajemnice , rzeczy śmieszne i dziwne .No więc po takim wypoczynku,po takim przebywaniu z wnukiem ... muszę być w świetnym nastroju ....I co u mnie słychać ... dobrze ...słychać to co najlepsze , wnuka ..
Iza 2006-01-29 03:32

woj.: małopolskie

a u mnie troszeczkę gorzej....
Przez tydzień walczyłam z tym czymś co siedziało we mnie i co jeszcze bardziej rozwinęło się po poniedziałkowym przemarznięciu.
Całymi siłam walczyłam, bo nie mogę sobie pozwolić na zwolnienie czy urlop. Niestety nie mogę.
No i dzisiaj dało mi chyba radę...
A moze doprawiłam się na siatkówce... bo darłam się w niebogłosy, a do tego przeciąg był starszny, a człowiek zgrzany.
No i efekt jest taki, ze gardło boli bardzo, chrypa się zaczyna ( czyli moja zmora) i już zamartwiam się jak wobec tego do pracy pójdę.
A musze Wam powiedzieć że chodzić muszę... doglądać wszystkiego, bo zostałam szefem mojego "bajzelku" kochanego ( tylko żeby ktoś tego źle nie zrozumiał) :).
Nie chwaliłam się Wam, bo wcale tego nie chciałam. Nie jestem człowiekiem stworzonym do zarządzania, rozkazywania, ganienia... Nie bardzo potrafię.
A jednak wyjścia za bardzo nie miałam, ale to długo by tłumaczyć.
Pewnie jestem jedynym na świecie kierownikiem, który nie bardzo tego chciał.
Jest pozytyw tej sytuacji - podwyżka.
Nawet nei spodziewałam się ze kiedykolwiek w swoim życiu będę przyzwocie zarabiać.
No to tak na margniesie.
No i muszę do pracy chodzić, bo dziewczyny nie ze wszystkim sobie jeszcze radzą - wciąż porzadkujemy, sprzatamy bałagan po poprzednikach, organizujemy na nowo pracę. Jestem im potrzebna, żeby pewne rzeczy wyjaśnić, załatwić.
Poza tym moja szefowa na pewno bardzo miałaby mi za złe kolejną chorobę ( a byłam już chora we wrześniu i chyba grudniu).
No i dlatego tak bardzo sie martwię żeby mnie nie rozłozyło całkowicie.
I walczę z wielką determinacją.
Właśnie zrozbiłam sobie inhalacje.
A teraz wskakuję do wanny pełnej gorącej wody.
Dobranoc.
P.S. Tak łatwo się nie poddam.
Wciąż mam nadzieję, że jutro będzie lepiej.
Iza 2006-01-29 17:35

woj.: małopolskie

Kolejny powód żeby nie lubić zimy...
Snieg zalegajacy na dachach.
Ech... nic więcej pisać nie będę, bo ...
zycie ludzkie jest największą wartością.Pamiętam o tym każdego dnia...
ELZO 2006-01-31 20:57
e-mail
Tychy
woj.: śląskie

A ja jestem właśnie z tego miejsca, szczególnie smutnego , ze Śląska ... I po pierwsze bardzo zaskoczyła mnie troska .. i ciepło Znajomych i Rodziny z innych rejonów Polski, którzy w niedzielę zaczęli wysyłać mi maile i smsy ...z prośbą ,żeby się odezwać, potwierdzić, że nic mi ani moim bliskim się nie stało. Jeden z telefonów był nawet wesoły ... czy jesteś ... sprawdzam ,czy cię czasem nie poniosło na tamtą "imprezę " Bo na wszystkie chodzisz ...Wszędzie gdzie się coś dzieje na Śląsku jesteś ... Ale nie ... nie poniosło mnie... Siedziałam , jak wszyscy odrętwiona przed telewizorem. Rozpoznawałam znajomych lekarzy , biorących udział w akcji ratowania ... wysłuchiwałam relacji ze Szpitala gdzie moja Przyjaciółka siedziała dwa dni ...Bardzo , bardzo to smutne .. i nie ma słów ,któreby oddały ten żal po tym co się stało.I widok , irracjonalny tych biednych, opuszczonych, zdezorientowanych gołębi , które siedzą na połamanych jakiś rusztowaniach, belkach i resztkach ścian i czekają na swoich Panów ...Czekają na ich hasło, by wiedzieć gdzie mają lecieć ... podobno bez tego nie ruszą się z miejsca....Ja nawet nie wiedziałam, że istnieje coś takiego , taka pasja Ludzi ,taka olbrzymia Grupa ludzi , którzy tak bardzo interesują się gołebiami pocztowymi i przyjeżdżają z najdalszych zakątków Polski z całymi rodzinami by pokazać swoje okazy, niektóre wyjątkowe, bardzo cenne.I takich ludzi to dotknęło ..Jakie to smutne ...
Iza 2006-01-31 23:16

woj.: małopolskie

Bardzo, bardzo smutne....
I jak sobie pomyślę, że w sobotę o 17.15 oglądałam skoki i kiedy w dolnej częsci ekranu pojawiła sie informacja, że runął dach to.. jakoś tak nie przejęłam się tym specjalnie.
Pomyślałam, ze gdzieś tam runął dach, ktoś pewnie ranny ... Dopiero zasypiając.. ( mój mąż oglądał tv) doszły do mnie jakieś strzępki informacji i pomyślałam: O Boże , tam stało się coś strasznego....
I rano kiedy się obudziałam to pierwsze co zapytałam męża: co tam się stało???

Słyszałam w radiu informację, że zginęła jedna osoba z mojego miasta.
Kolega mojej koleżanki ( pasjonat gołębiarski) miał jechać, ale wypadł mu zjazd na studiach.
Adam Małysz... no może to śmieszne, ale wielu zawdzięcza mu zycie chyba, bo wyszli wczesniej z hali żeby zdążyć na skoki ( tak słyszałam wczoraj w tv).
Ta milczącą widownia podczas niedzielnego konkursu....
Myślę sobie... tak często z racji moich zainteresowań bywam w takich duzych halach, na meczach, basenach itp. Parę razy byłam na róznych targach....
Też mogło mnie spotkać coś takiego.
Człowiek żyje sobie i nie myśli, że w każdej chwili każdego dnia coś może mu się przytrafić.
Wydaje mu się wręcz, że jest nietykalny, że jego nic złego nie spotka.
Wypadek samochodowy? Nie, to nie ja. To się zdarza innym.
Rak? To nie ja, to się zdarza innym.
Też tak kiedyś myślałam.
Ze jestem nietykalna.
JUż tak nie myślę. Dzięki HD. "Dzięki"? Właśnie dzięki. Taki mały dobroczynny promyczek w całej tej potworniastej chorobie.
ZNAM WARTOŚĆ SWOJEGO ŻYCIA. CZUJĘ Ją KAŻDEGO DNIA.
WIEM, ZE NIE JESTEM NIETYKALNA I NIEŚMIERTELNA, WIEM , ZE MUSZE SIE CIESZYĆ Z DZIS I TERAZ, BO JUTRO JEST TROCHĘ ZA MGŁĄ. WIĘC KAŻDE JUTRO KTÓRE ZAMIENIA SIĘ W DZIŚ WITAM Z RADOŚCIĄ.

P.S. Elzo, oprócz ludzi, też bardzo mi żal tych biednych opuszczonych gołębi.
ania-rybka 2006-02-01 16:09
e-mail
Wrocław
woj.: dolnośląskie

A do mnie jakoś wciąż nie dociera groza tego co się stało... I może to przez ten mój błogosławiony stan? Podświadomość jakoś broni się przed przykrymi myślami i żyje pieluchami...

Iza - gratulacje z powodu awansu :) Tak sobie myślę, że oby wszystkie szefowe były takie wrażliwe jak Ty! I obyś nigdy tej wrażliwości wśród papierków nie zatraciła...

L - żyjesz? to się odezwij, bo coś ostatnio smutno u Ciebie było... Może można Ci jakoś pomóc?

Iza 2006-02-02 23:41

woj.: małopolskie

daj spokój Aniu... moja wrażliwość to mi tylko przeszkadza.
No i nerwus jestem, nie potrafię ukryć swoich emocji, a powodów do nerwów mam wiele, wiele....
I codziennie sobie wyrzucam jakieś niełądne zachowanie... nie, nie wobec moich dziewczyn.
Tak ogólnie jak się coś dzieje, nie potrafię ukryć irytacji....
A cały ten status szefowej naprawdę nie bardzo mi odpowiada.
Iza 2006-02-02 23:43

woj.: małopolskie

Aha i udało mi się pokonać to przeziębienie:).
L 2006-02-02 23:56
Szczecin
woj.: zachodniopomorskie

zaglądam,ale nie mam nastroju. Dzięki, za ofiarowanie pomocy, ale właściwie to chyba nikt nie jest w stanie mi pomóc.
Iza 2006-02-03 03:35

woj.: małopolskie

Do L: Trzymaj się. Po burzy zawsze wychodzi słońce:)
Do Ani: mam nadzieję ( mimo wszystko:)), że pozbycie się ludzkich odruchów i wrażliwości mi nie grozi. Ja pracuję już w administracji 10 lat, więc jakby się to miało stać juz by się stało.
Staram się okazywac ludziom wiele, wiele serca, ale powiem Wam, że ludzie czasami bywają naprawdę okropni.
Aroganccy zupełnie bez powodu.
Wczoraj taki jeden wparował. Z panną. Usiadł sobie, posadził pannę na kolanach i brakowało żeby się całowac zaczęli.
I w zasadzie nic powiedzieć nie mogę - klient nas pan.
Ot wychowanie dzisiejsze.
Ale bywa też odwrotnie. Był wczoraj bardzo miły człowiek, ksiądz. Zyczył nam duzo zdrowia ( pomyślałam : to jest życzenie, które chcę żeby się spełniło), życzył nam miłego dnia itp.
L 2006-02-03 18:39
Szczecin
woj.: zachodniopomorskie

Dzięki,
ania-rybka 2006-02-04 18:21
e-mail
Wrocław
woj.: dolnośląskie

Chcę powiedzieć, że moje dziecko nienarodzone zostało zarzucone taką ilością ciuszków, że nie wiem, czy zdąży je wszystkie mieć na sobie choć raz biorąc pod uwagę tempo rośnięcia takiego małego smyka! Robię właśnie pierwsze pranie.
Za chwilę skręcimy łóżeczko i wygląda na to, że po przepierkach i prasowaniu pozostaje już tylko czekać...

P.S. Robert bardzo się cieszy - hmmmm...
Zbyszek Janusz 2006-02-04 18:48
e-mail
Szczecin
woj.: zachodniopomorskie

Do L.
Widzę że jesteś ze Szczecina, naszego pięknego ukochanego Szczecina, szczerze mówiąc nie sprawdziłem dokładnie ale -bez obrazy- nie wiem nawet jakiej płci Jesteś, gdybym mógł w czymś pomóc, Tobie i innym moim landowiczom-zapraszam, Jestem zaprawionym w HaDeckich bojach wojem, mogę spotkać się z każdym potrzebującym informacji, na pewno pomogę, zapraszam, proszę chętnych o kontakt na maila, Zbyszek Janusz.
Zbyszek Janusz 2006-02-04 18:53
e-mail
Szczecin
woj.: zachodniopomorskie

Do Ani-Rybki
jak cię czytam to czasami chciałbym być kobietą, cokolwiek przez to zrozumiesz, tak to ładnie wszystko opisujesz, a ciuszków nigdy zbyt wiele, pamietaj! Pozdrawiam serdecznie, Zbyszek.
Jurek 2006-02-04 20:41
e-mail
Zabierzów
woj.: małopolskie

do Zbyszko-Janusza. Jeśli byłbyś taką ładną kobietą jak jesteś przystojny (podobno - bo na tym się nie znam -- to opinia innych) to jestem to jestem za :D. Mógłbyś zostać nią nawet na stałe.
życzę wszystkim udanego weekendu
Magda M. 2006-02-04 20:52
e-mail
Wroclaw
woj.: dolnośląskie

Droga Aniu-Rybko!!!Bardzo dziekuje Ci za zaproszenie.Przepraszam,ze nie odezwalam sie wczesniej,ale tyle sie dzieje...ze po prostu nie mam nawet chwilki,aby siasc przy kompie.Zalatwianie wszystkich zaleglych spraw,odwiedzanie urzedow,rozliczenia podatkowe,z ktorymi do tej pory nie wiem co mam zrobic...czarna magia...odwiedziny rodzinki,a dodatkowo,babcia w krytycznym stanie wyladowala w szpitalu..dwa zawaly w ciagu miesiaca...Bardzo chcialabym do Was zajrzec i postaram sie...jak tylko wygospodaruje chwile.Bardzo chcialabym poznac Was osobiscie,szkoda tylko,ze jak maluszek przyjdzie na swiat to juz nie bedzie mnie we Wroclawiu.Odezwe sie telefonicznie przed wizyta.
I kolejne spotkania z HD :((Szczerze mowiac spodziewalam sie duzego postepu choroby Andrzeja,ale jestem mile zaskoczona..nasilily sie mimowolne ruchy i lekkie zaburzenia w mowie,ale ogolnie trzyma sie niezle...do tego stopnia,ze opiekuje sie moim synkiem kiedy potrzebuje zalatwic sprawy na miescie,a mama jest w pracy...oprocz tego bardzo spokornial!!!
Dzis nadrobilam zaleglosci w czytaniu..brakowalo mi Was przez te kilka dni..
Aniu jakbysmy sie nie spotkaly to zycze Ci powodzenia i przytulam Cie cieplutko...bede trzymala kciuki za szybki i bezbolesny porod:)
Pozdrawiam wszystkich!!!
L 2006-02-04 22:57
Szczecin
woj.: zachodniopomorskie

Dzięki Zyszku, cieszę się,że humor Ci dopisuje.
Mój nastrój ciągle bardzo :((((.
Ula 2006-02-06 18:10
e-mail

woj.: podlaskie

Do L
przepraszam, że się wtrącam, ale ja na Twoim miejscu skorzystałabym z zaproszenia Zbyszka i się z nim spotkała. Z tego co zauważyłam Zbyszek ma pogodne usposobienie, i rozmowa z nim może poprawić Ci nastrój.
Dobrze jest wyrzucić z siebie to co nas dręczy, wygadać się przed kimś, a Zbyszek zadeklarował gotowośc wysłuchania i pomocy. Nawet jeśli nie mógłby Ci pomóc, to napewno zrobi Ci się lżej, jak powiesz co Cię dręczy.
Po burzy zawsze jest słońce
Pozdrawiam Cię serdecznie
Ula
L 2006-02-06 20:57
Szczecin
woj.: zachodniopomorskie

Na razie nie mam ochoty na żadne spotkania.Obecnie wolę zacisze domowe. Myślę,że kiedyś mi przejdzie. Myślę również, że nikt się za to na mnie nie pogniewa.Dzieki za zainteresowanie.
Iza 2006-02-06 23:07
e-mail

woj.: małopolskie

uuuuuuuuuuu........ buuuuuuuuuuu jaki miałam zły dzień....
Nawet nie chce mi się opisywać.
Trudno. Mam nadzieję, ze jutro będzie lepiej.
Wczoraj oglądałam piekny film.
Pewnie o nim słyszeliście.
"Iris", historia miłości pisarki Iris Murdoch i jej męża.
Bardzo smutny, ale jednocześnie bardzo
optymistyczny.
Można kochać miłością wielką przez wiele lat, można kochać pomimo okrutnej
choroby, która bohaterce zabrała świadomosć, pamięć,pracę,wszystko.
Najbardziej wzruszył mnie moment kiedy chora na Alzheimera Iris się zgubiła.
Zrozpaczony mąż szukał jej przez wiele godzin.
Kiedy się odnalazła , przytulił ją mocno i powiedział z ogromną radością:
myślałem, że już nigdy Cię nie zobaczę...
Ta radośc, to szczescie, pomimo tego, że obok ma się bardzo chorą osobę, z
którą kontakt jest już właściwie ograniczony.
Ale muszę szczerze przyznać, że oglądanie takich filmów jest dla mnie z wiadomych względów bardzo trudne.
Podobnie jak czytanie o HD w miejscach... w których nie spodziewam sie HD.
Osowiłam sie z forum, ze stroną stowarzyszenia, ale jeżeli nagle ni stąd ni z owąd w jakiejś ksiażce pojawi się nazwa np. taniec św. Wita, to czuję coś strasznego.
Tak było kiedy w której ze swoich książek Milan Kundera napisał, ze winda podrygiwała jak człowiek chory na chorobę Sw. Wita, tak było wczoraj kiedy czytając "Wybór Zofii" natknęłam się na zdanie, w kórym narrator opisywał, że nogi i ręce drżały mu jak u szalonym tańcu św. Wita.
Też tak macie, że kiedy nagle niepsodziewanie natkniecie się na coś takiego czujecie przerażenie?

Gosia 2006-02-07 02:42

woj.: warmińsko-mazurskie

Czytam,czytam i powoli sie oswajam...i chyba za malo od siebie wymagam, za malo rozumiem Mame i to co sie z nia dzieje.Bardzo pouczajace to co piszecie.
Iza 2006-02-07 03:01
e-mail

woj.: małopolskie

Rozumieć a zachować jakąś stablinośc emocjonalną w momencie kiedy osoba chora (na przykład na Ciebie wrzeszczy) to dwie różne rzeczy.
Można zrozumieć, ale można nie utrzymać nerwów na wodzy.
Niby rozumiem, ale jednak tak ciężko..... nie irytować sie kiedy nagle Mama zaczyna być ze wszystkiego niezadowolona.
Pięknie to wczoraj zostało pokazane w filmie, o którym pisałam wyżej.
Mąż chorej Iris bardzo sią na nią zdenerwował i w końcu wykrzyczał jej w twarz: Ja próbuję Ci tylko pomóc... Do niej jakby na chwilę wróciła świadomość i powiedziała cichutko: przepraszam....
On ją przytulił i powiedział: za co? to my powinnismy Cię przepraszać....

No właśnie, bo nie jest łatwo utrzymać nerwy na wodzy, bo nie jest ławto w każdym krytycznym momencie pamiętać, ze to nie złośliwość a po prostu choroba.
Moze czasem trzeba właśnie jasno i wyraźnie powiedzieć: ja próbuję Ci tylko pomóc....
Pewnie nie zawsze zadziała, ale może czasem...
I może częściej myśleć , ze to choroba a nie charakter.
Gosiu, nie miej jakiś wyrzutów sumienia.
To wszystko jest bardzo trudne. Można powiedzieć , ze to jedna z najcięższych prób naszego charakteru.
Powodzenia.
Iza 2006-02-07 03:04
e-mail

woj.: małopolskie

Aha i mam nadzieję, że ten film kiedyś będą sprzedawać z jakąś gazetą. Bo myślę, że dobrze go mieć pod ręką. Tak dla pokrzepienia.
Zeby dawał siłę na walkę z trudną codziennością i nadzieję, że można kochać pomimo...i uczył cierpliwości do osoby chorej.
ania-rybka 2006-02-07 04:14
e-mail
Wrocław
woj.: dolnośląskie

Widziałam ten film, Iza - już jakiś czas temu. Rzeczywiście - postawa męża piękna... Zawsze jednak zazdroszczę "Azheimerom", że choroba dopada ich dopiero w podeszłym wieku i zdążą się sobą nacieszyć...
Dzisiaj obserwowałam/podsłuchiwałam, jak Robert gra z Kasią w grę na komputerze - w rozpoznawanie gatunków ptaków i myślałam o tym, że to drugie dziecko może już tego niedoczekać - często przyłapuję się na takich porównawczych myślach zresztą, co zawsze sprawia, że robi mi się potwornie smutno i odechciewa się tych pieluch itd. Jesteśmy małżeństwem dopiero 11 lat...
buuuuuuu...
Magda 2006-02-07 04:28
e-mail

woj.: małopolskie

Witam:) Mialam walczyc z grypa i czytac "Ujarzmic plasy", ale dzis nie moglam skonczyc na jednym numerze - przeczytalam wszystkie. Dziekuje Wam za Wasz trud, za zebranie najwazniejszych informacji, za opisanie swoich historii w ktorych znalazlam czastke swojego zycia i odnalazlam odpowiedz na dreczace mnie pytania. Dziekuje Wam, ze jestescie. Narazie czuje sie troche nieswojo w rodzince HD, ale wiem, ze to z czasem minie, jak czesciej bede z Wami przebywala.
Teraz pozostaje mi pozbyc sie grypy!!!

Iza jak mam wolna chwile tez czytam ksiazki. Dawno temu pochlonelam "Joni" Joni Ereckson, a ostatnio Terakowska "Tam gdzie spadaja anioly" i "Poczwarke". Te ksiazki sa niesamowite.

Cieplutko pozdrawiam
ELZO 2006-02-07 21:50
e-mail
Tychy
woj.: śląskie

Przez jakiś czas, od czasu do czasu obserwowałam pewnego Pana ... chorego na HD ... Najczęściej w moim sklepiku mięsnym go spotykałam... Obserwowałam z uwagą , każdą jego minę, ruch.Słuchałam jak mówi , jakie to trudne do zrozumienia dla otoczenia. Nie czułam przerażenia o którym pisze Iza ... bo zawsze w takich przypadkach myślę, wiem o tym ,że każdy , absolutnie każdy przypadek choroby jest inny, że u tego pana tak to przebiega ... ale u mojego męża zupełnie inaczej.... Pewnego dnia gdy stałam dosyć długo w kolejce za tym panem .... gdy nieomalże dotykał mnie , tak bardzo nadruchliwy jakoś podświadomie , usuwałam się Mu ... Potem okazało ,się, że dobrze ... bo jak opuścił sklep .. patrząc na ekspedientkę powiedzialam , poruszona jego widokiem, jaki biedny człowiek ... A na to pani aż podskoczyła i też poruszona powiedziała ... coooo? biedny ..? Pani wie jaki to potwór, jak on poniewiera żoną...Jakie on robi tu w sklepie awantury na przykład o to ,że ktoś go dotyka stojąc w kolejce ...To jego żona jest biedna ... a nie On ....Pani była bardzo poruszona a ja nieśmiało tylko powiedziałam ,ale on jest bardzo chory ..To niech się leczy .... skwitowała pani ekspedientka. I wtedy pomyślałam, jak różnie może być odbierany taki chory człowiek .Może budzić lęk w najbliższym otoczeniu, zupełną dezaprobatę . Ja dopiero po latach dowiedziałam się, że taki strach, lęk i niechęć budziła moja nieżyjąca już Teściowa. Była bardzo agresywna wobec dzieci sąsiadów, na każdą okazaną pomoc reagowała złością. Nie wiedziałam o tym ... Dopiero teraz po wielu latach jak zaczęłam mówic o chorobie męża sąsiedzi mi o tym powiedzieli. A w domu nie była agresywna ..Była .. trudna, ale nie agresywna .. I jedno jest pewne ,że w takich wypadkach przebywanie z takim chorym jest wielkim wyzwaniem dla najbliższych. Ale też nie zawsze tak jest dramatycznie...jak w przytoczonym przypadku Pana chorego na HD , którego już od dłuższego czasu nie widuję ..A ostatnio obserwowałam jego zmagania przy bankomacie ... Jak bardzo chciałam mu pomóc ... Ale znając ten przypadek nie ośmieliłam się .. Pan odszedł mruczac pod nosem bardzo niestosowne teksty , wzbudzając oburzenie słyszących to ludzi , których pewnie nie specjalnie interesuje fakt, że jest to chory człowiek,w końcu na dość rzadką chorobę.Ludzie ci nie byli przerażeni tylko zgorszeni tym co mówi i jak się zachowuje.Ale gdyby nawet wiedzieli , to czy zawsze by mu wybaczyli takie zachowanie ? Myślę, że trzeba dużo serca i uczucia by to na codzień znosić..
Elżbieta II 2006-02-07 22:40
e-mail
Warszawa
woj.: mazowieckie

tak Elzo każdy przypadek jest inny- na palcach jednej ręki mogę policzyć sytuacje kiedy moja zmarła Mama była agresywna- podobnie mój Brat - Nie wiem od czego zalezy ,czy chory zachowuje się apatycznie ,agresywnie ,czy w miare normalnie.
Czy to tylko kwestia czasu i stanie sie agresywny.... mam nadzieję że nie ..... a może jednak charakter osoby przed zachorowaniem ma wpływ na pózniejsze zachowanie ..... nie wiem ... wszystko przede mną na razie problemy z fizycznością przewyższają problemy z psychiką ....
Uściski
Iza 2006-02-07 22:48
e-mail

woj.: małopolskie

Ja też zazdroszczę Alzheimerom.
Tego samego co Ania.
Elzo, mnie dlatego przeraża pojawienie się HD gdzie indziej niż tam gdzie go się spodziewam chyba dlatego, że..... no, ze sama mogę być chora i ten wielki strach jest we mnie.
Tłumiony na co dzień, wyciszany, ale JEST.
Bo ja podobnie jak IRIS lubię: jeździć na rowerze, lubię grać w siatkówkę, lubię jak ona pływać..., lubię czytać i lubię pisać.
I tak jak dla niej dla mnie SŁOWO też jest bardzo ważne.To czytane i to pisane. Uwielbiam pisać np. recenzje ksiażek, bawić się słowem, tworzyć z jednej myśli jakąś całość.
Ale nie będę o tym pisać, o strachu, nie raz już o tym pisałam, czego się boję.
Nie chcę o tym myśleć:).
Dziś będę się cieszyć wieczorem czytania.
Najpierw trochę popracuję ( niestety), a potem zrobię sobie wieczór czytania:).
ELZO 2006-02-12 03:25
e-mail
Tychy
woj.: śląskie

Tak poważnie, rzeczowo ale i smutno się tu zrobiło .. W innych wątkach jeszcze gorzej , że już nie wiem ... czy wypada... pisać o tak nieistotnych sprawach, z zupełnie innej beczki ...Ale czuję, że muszę , ku przestrodze ... Kochani , przestrzegam was przed pójściem do kina ..tak, tak do kina .Tym razem tam mnie poniosło, na polski hit pt "Ja wam pokażę " Nie ulegajcie agresywnej reklamie ...Nie dajcie się nabrać. A jeszcze przed wyjściem Wnuk mnie przestrzegał , nigdy nie wierz reklamom Babciu , to jest oszustwo. No i miał rację. Jest to bardzo słaby film .. Irytujące zdjęcia, irytujące dialogi , oderwane sceny ,posklejane w jedną marną całość...I tak sobie w trakcie myślałam ... dlaczego jest taki nieautentyczny... dlaczego tak mnie to irytuje ...Dlaczego zamiast wzruszać się ,śmiać, wzruszam ciągle ramionami .I jak zawsze w takich sytuacjach pomyślałam, a może to coś ze mną jest nie tak, może to ja już jestem taka cyniczna i zgorzkniała, że irytują mnie takie filmy ,niby komedie romantyczne, pokazujące sytuacje romansowe w dojrzałym wieku...Ale uspokoiłam się po wyjściu z kina , kiedy okazało się,że nie tylko ja to tak odebrałam..Szkoda tylko, że dopiero po powrocie sięgnęłam po recenzję ... i niestety potwierdziłam swoją opinię.. Dlatego przestrzegam .. nie idźcie do kina na ten kolejny, nieudany , polski film...szkoda czasu lepiej iść na spacer albo poczytać albo spotkać się z kimś sympatycznym .Pozdrawiam Rodzinkę HD.
Małgo 2006-02-12 13:31
e-mail
Jelenia Góra
woj.: dolnośląskie

Zazwyczaj tak jest,że film okazuje się o wiele gorszy od literackiego pierwowzoru. No, ale książka- TA książka- też nie wprawiła mnie w zachwyt.
Iza 2006-02-12 17:10
e-mail

woj.: małopolskie

Nie lubię pisarstwa Katarzyny Grocholi ( no może oprócz kilku opowiadań).Chociaż sama pisarka to naparwdę fajna kobietka.
Przeczytałam dawno temu "Nigdy w życiu" i byłam bardzo zawiedziona.
Nie lubię takich książek o niczym, niby smiesznych, a ten humor taki nie bardzo...
Szkoda mi czasu na takie książki, piszę całkiem szczerze.
Film "Nigdy w życiu" był dość znośny:).
Nie żebym była zachywcona, ale dało się go oglądać i nawet czasem pośmiać. Lepszy od książki.
No widzisz Elzo, tak się składa, że ja mam już bilety na ten "hit".
Mam je z Funduszu Socjalnego, więc za połowę ceny, więc pewnie pójdę na ten film i wtedy skonfrontujemy opinie.
Obawiam się, że moja będzie podobna do Twojej.
Niestety.
Czytałam artykuł w Polityce. Pan redaktor napisał, że "Ja Wam pokaże" jest gorszy od "Tylko mnie kochaj".
Martwi mnie to bo tak rzadko chodzę do kina i jak w końcu idę to chciałabym mieć z tego radochę.
No nic. Trudno.
Wczoraj oglądałam "Komornika". Wart obejrzenia jest ten film, chociaż nie jest to arcydzieło sztuki filmowej i na pewno nie robi takiego wrażenia jak "Wodzirej".Ale polecam.
A w ogóle to Wam powiem, ze moja przyjaciółka urodziła w czwartek syneczka.
Co za słodka lalunia ztego dzieciaczka!
Iza 2006-02-15 01:46
e-mail

woj.: małopolskie

Teraz muszę Wam opisać o moich ostatnich przeżyciach.
Parę dni temu jeszcze nie było go na świecie.
Zawitał w czwartek - Jasiek, syn Agnieszki i Andrzeja.
Słodki Janne z Krainy Uśmiechu.
Jak otwiera oczka i wodzi nimi, mam wrażenie, że doświadczam czegoś nieprawdopodobnego.
Mogłabym siedzieć przy nim i godzinami mu się przyglądać.
Jasiek... mały, wielki cud.
Nie jest mój, a chyba już jestem w nim zakochana.
Nie jest mój, ale to syneczek mojej przyjaciółki.I będę teraz z dnia na dzień patrzeć jak rośnie, dorasta, rozwija się.
Cud. Największy na świecie.
Miłość. Czy jest coś wazniejszego?
Nie. Miłość spowodowała, ze Jasiek się pojawił, a przecież nie do wiary, jeszcze parę dni temu go nie było.
Moja przyjaciółka nie bardzo chciała mieć drugie dziecko. Jej mąż przeciwnie.
Bardzo się kochają, bardzo szanują. Po prostu MIŁOŚĆ.
I stało się - postanowili mieć Jaśka.
Agnieszka wczoraj płakała i mówiła:
"Andrzej... bez niego nie dałabym rady. Tak mi pomógł, pomaga.
Zawsze wiedziałam, że jest taki dobry, ze go bardzo kocham.
Teraz, jak był ze mną przy porodzie, jak mi pomagał, jak rozpłakał się gdy zobaczyzł Jaśka, kiedy podszedł do mnie i mi podziękował, teraz... jeszcze mocniej czuję że jest największą miłością mojego życia".

Chyba najpiekniejsze wyznanie miłosne, które udało mi się usłyszeć.
Chciałam Wam o tym opowiedzieć , szczególnie dziś , bo jest przecież Dzień Zakochanych.
Wszystkim życzę dużo miłości!
Iza 2006-02-16 02:19
e-mail

woj.: małopolskie

Co u Was?
Gdzie Elzo, gdziee Jurek, gdzie m, L... hej jest tam kto?
ania-rybka 2006-02-16 03:26
e-mail
Wrocław
woj.: dolnośląskie

A my wczoraj załatwiliśmy poród rodzinny - ot, pieczątkę na karcie ciąży od ordynatora. Jestem bardzo ciekawa, czy Roberta jakieś przykrości nie spotkają już w trakcie... Widać przecież, że "coś z nim nie tak" - a pielęgniarki potrafią być takie różne... Ech...
Zobaczymy.
Jurek 2006-02-16 07:05
e-mail
Zabierzów
woj.: małopolskie

Iza dopytujesz się o mnie?
No właśnie ostatnio to już nawet nie mam zbyt wiele czasu czytanie forum. Przyczyna jest bardzo prosta (chciałem nawet użyć określenia trywialna, ale się zmitygowałem). Po prostu jestem hartowany na wszystkie możliwe sposoby. :-))) Oprócz zajęć "zawodowych" doszła mi jeszcze akupunktura Uli 2/3 razy w tygodniu w Krakowie w sumie 10 zabiegów, a od niedzieli pobyt Julci (dla niewtajemniczonych 5 letniej) w szpitalu z powodu odwodnienia wynikłego z biegunki i nie tylko. Głównym podejrzanym jest wirus rota. A od wczoraj zaczęła narzekać na problemy gastryczne moja starsza latorośl i w związku tym przebywa w domeczku. :-))) Obiecują, że wszyscy domownicy przejdą przez to. Na szczęście pewnie ominie ta "przyjemność" pierworodną. Ona to pewnie już dawno przewidziała (bo jest nad wyraz inteligentna) i czmychła za granicę.
Tak, że Iza nie martw się o mnie, jeszcze żyję, miewam się całkiem dobrze :D, chociaż czasami potrzebuję jakiegoś wsparcia by się całkiem nie przewrócić :-)))

ELZO 2006-02-16 15:46
e-mail
Tychy
woj.: śląskie

no tak o pierwszej w nocy ...zamiast spać i nabierać sił .. by to przetrwać to jeszcze siedzi przy komputrze! To nie jest tak,Przyjacielu, że siły ma się nieskończone, optymizm ma się nieograniczony ..Nie, ja to wiem , latka lecą ...Każdy wiek ma swoje przywileje ale też wymagania. A tu już niedługo wybije ten zegar ..ile to 60 , nie 45 ..? Ile to Jureczku jakoś tak mało jak na ilość przeżyć... I jakoś teraz w lutym prawda ? No nie wiem ..Dlatego dodajemy Ci mocy, wspieramy choć nasze siły też czasem jakieś słabiutkie .. no i też pewnie z powodu ..nie wieku ale przeżyć, które nam dostarcza życie.. W każdym razie o pierwszej w nocy to się śpi ...a nie pracuje ..Prawda Kochani?
Jurka jeżeli nie podburzyliśmy to przynajmniej pobudziliśmy do rozważań na temat przemijania ..A teraz .. dodajemy mocy Ani_Rybce .... Czeka Cię kolejne wielkie wyzwanie , i nie ma cudów byś tego nie wytrzymała... Trochę boję się, że zamiast skupiać się na sobie , wysiłku, który musisz pokonać będziesz martwiła się o Roberta.. Dlatego trzeba wszystkim jasno , wokół siebie w szpitalu powiedzieć i nikomu nic do tego... Co Mu jest. Od razu zmienia się stosunek ludzi ... ale masz rację pielegniarki są bardzo różne i czasami pozbawione zupełnie serca, nieczułe, oschłe i dlatego biskość Roberta jest wskazana prawda? Wszyscy tu trzymamy kciuki !!! I zobowiąż Roberta albo kogokolwiek by wszedł na Forum ..już po i oznajmił nam tę nowinę .. Jeżeli chodzi o mnie to ... radzę sobie jak mi podpowiada intuicja ... szukam ciekawych ludzi, ciekawych zajęć , bardzo pomagam Córci rozkręcić jej Interes/jak to źle brzmi/ a tworzy coś ...szczególnego , coś dla ambitnych młodych i starych kobiet .. nazywa się to "Atmosfery" /www.atmosfery.pl/ I ostatnio były warsztaty Tańca brzucha .....prowadzone przez instruktorkę szkoloną w odległych krajach. No i było super.. Oczywiście byłam najstarsza w grupie .. może to komuś przeszkadzało, ale mi nie.Przyszło b. mało kobiet .Może pora niestosowna, a może jeszcze ciągle kobiety nawet te ambitne wolą kręcić się po domu niż wokół siebie wirując w rytm cudownej muzyki z dalekiego wschodu.. Ale dojrzeją do tego ..Jestem tego pewna bo wystarczy raz przyjść , doświadczyć żeby połknąć bakcyla. A poza tym , o czym wam też może kiedyś napiszę .. chodzę na psychoterapię ... no sama nie wiem po co .. przecież jestem taką radosną osobą, pełną energii ... no nie wiem , Córcia mi kazała i tyle ...
L 2006-02-16 23:00
Szczecin
woj.: zachodniopomorskie

Iza! Jestem. Ciągle mnie cos gnębi nurtuje, męczy. Rozważam to co zrobiła Elzo.Zawsze wydawało mi sie, że jestem silna, ale zycie przygniotło mnie i to bardzo. Wyrażnie za duzo przezyć jak na jedno istnienie.Niestety za dużo.
Iza 2006-02-16 23:54
e-mail

woj.: małopolskie

No.... jak się ruszyło.
Dzięki za odpowiedzi.
Mnei dziś jedna duża nieprzyjemność spotkała. Wkurzyłam się, ale mi przeszło.
Teraz trochę posprzątam i zmykam na basen. Pa
Iza 2006-02-18 15:17

woj.: małopolskie

Dzień dobry,

Słonce świeci, śnieg topnieje. Jeszcze pare stopni w górę i wsiądę na rower.
Ubiorę się ciepło i pojadę na pierwszą przejażdżkę.
Może już w pryzszłą sobotę?
A dziś cieszę się z weekendu.
Jakiś specjalnych planów nie mam.Trochę posprzatam, trochę poczytam, obejrzę olimpiadę, jakiś filmik.
Na jutro mam bilety na to nieszczęsne Ja . Wszyscy znajomi, którzy byli bardoz zawiedzeni.
Zyczę Wam miłego weekendu.
Małgo 2006-02-18 15:32
e-mail
Jelenia Góra
woj.: dolnośląskie

A tu, w górach NIE topnieje. Zima powinna byc zabroniona!!!
L 2006-02-22 02:19
e-mail
Szczecin
woj.: zachodniopomorskie

Iza! Co u ciebie?
Iza 2006-02-22 03:39

woj.: małopolskie

No właśnie napisałam wcześniej posta, ale coś go wykasowało.
Więc powtarzam w formie rozbudowanej:
Ja Wam pokaże - słaby film. Podobała mi się tylko Wolszczak. Jest ładną kobietą.
Deląg też jest ładnym mężczyzną:), w przeciwieństwie do Pazury.
W sobotę oglądałam "Skazanego na bluesa". Ktoś oglądał?
Wiem, że fani bluesa mają wiele zastrzeżen co do tego filmu ( podobno), ale ja nie znam zbyt wiele faktów z życia Riedla, więc dla mnie był to przede wszystkim film o Człowieku i jego dramacie. O człowieku, który chciał być wolny. Dlatego tworzył muzykę, dlatego ćpał i odlatywał. I myślał, ze jest wolny, a tak naprawdę pętla na jego szyi zaciskała się coraz bardziej.
Smutne, ale ja lubię takie filmy , refleksyjne.
Wiem, że nie zmarnowałam czasu.
Poza tym u mnie ok. Pracuję sobie, gotuję, sprzatam, trochę poćwiczyłam:), teraz idę do wanny z książką ( mam bardzo ciekawą:).
No i byłam u mojej Przyjaciółki, przez godzinę miałam na kolanach Jaśka - Jannego z Krainy Uśmiechu. Spał nieustannie, pomimo tego, ze szturchałam go, zagadywałm co by oczęta otworzył chociaz na chwilę.
On jednak wolał nie ryzykować:).
Jest słodki ten Jasiek-Janne.
Mały Ahonenek ( nawet podobny jest... serio:)).
No i zmykam właściwie już, bo na dziś mam dość internetu. Na moim drugim, rodzinnym forum nazwano mnie niekumatą i egzaltowaną, wiec na dziś mam dość internetu. To była jedna z osób atakujących i piszacych jacy to na tymże forum jesteśmy beznadziejni. Nawet mafią nas nazwała. Ech.
Dobranoc.
Iza 2006-02-22 12:57

woj.: małopolskie

Postanowiłam w przeciwieństwie do Jurka napisać bardzo rano... wcześnie:).
Dzisiaj mam do pracy na 8.00, a więc później trochę, więc do herabatki podczytuję co napisaliście wczoraj jak już spałam.
Dzień dzisiejszy jakiś taki pochmurny, wiosny nie widać:(, ale trudno.
Damy radę prawda?
No to wszystkim życzę miłego dzionka i owocnym zmagań z przeciwnościami losu.
Bywajcie!

L 2006-02-22 14:27
e-mail
Szczecin
woj.: zachodniopomorskie

Mnie obudziły swoim warkotem moje kociaki. Niezbyt mi to odpowiadało, bo nie pamiętam od bardzo, bardzo dawna spało mi sie bardzo dobrze.
Gosia 2006-02-22 17:39

woj.: warmińsko-mazurskie

Zaśnieżyło trochę, chcę już wiosnę-wtedy lepiej się czuję i Mama chyba też. Gdy jest cieplusio wszyscy mamy więcej siły.Fajnie tak posiedzieć i poczytać trochę...wtedy człowiek wie,że nie jest sam...szkoda tylko,że nie mam stałego łącze wtedy wszystko byłoby prostrze.No cóż nie można mieć wszystkiego-prawda;)Co do "Skazanego na bluesa" nie oglądałam ale mam zamiar i nie chcę słyszeć wcześniejszych relacji, żeby nie stracić chęci na obejrzenie...uwielbiam słuchać "Dżemu"...ta muzyka naprawdę uspokaja:))
Pozdrawiam wszystkich serdecznie i dziękuję Izuniu za słowa otuchy;*
Ula 2006-02-22 20:00
e-mail

woj.: podlaskie

Oj, zaśnieżyło, zaśnieżyło, takiego śniegu tej zimy jeszcze nie było, sypało cały wieczór i noc, Wielkie zaspy śniegu w mieście, a garaż zasypany do połowy drzwi.
W domu nie mam internetu, a w pracy nie mam czasu, więc nawet z czytaniem nie jestem na bieżąco.
Pozdrawiam wszystkich
Ula

Iza 2006-02-22 22:57

woj.: małopolskie

Cześć,
Już po pracy. Właśnie zjadłam obiad i chociaż jestem zmęczona, to czuję w sobie wielką siłą.
Za chwilę trochę posprzatam, potem zrobię sobie czekoladę na gorąco i będę się cieszyć.. . życiem.
Czego wszystkim życzę.

P.S. W tle leci mi płyta z muzyką z filmu "Tylko mnie kochaj", fajna składanka:).
ELZO 2006-02-23 01:02
e-mail
Tychy
woj.: śląskie

Oczywiście ja byłam na "Skazanym na bluesa" ... podobał mi się ..przede wszystkim dlatego,że lubię bardzo tę muzykę.Akcja filmu rozgrywa się w Tychach .Pokazywane są znane mi okolice, ulice, domy.I tu rokrocznie odbywa się w lipcu Festiwalu jego piosenek. Podobał mi się odtwórca głównej roli. R.Riedel , tu mieszkał, tu mieszka jego Syn i Żona tu jest pochowany i tu rokrocznie w dniu śmierci odbywają się wielkie spotkania młodzieży nad jego grobem . I zawsze robi na mnie wrażenie to miejsce 1 go listopada gdy młodzież, uwielbiająca jego muzykę spotyka się nad jego grobem. Film jest bardzo smutny wolałabym by było w nim mniej narkotyków a więcej o tworzeniu muzyki ale w końcu przez narkotyki tak wcześnie odszedł...
Iza 2006-02-23 02:07

woj.: małopolskie

Być może dlatego nie podobał się fanom bluesa, bo bardziej traktował o problemie narkotowym a mniej o muzyce, jej tworzeniu i geniuszu Riedla.
Ale mnie bardzo się podobał.
Bo w życiu jest wiele takich sytuacji, z którymi nie mozemy sobie poradzić.
I jak widać - te najgorsze nie omijają tez tych największych, a może przede wszytskich ich dotykają...
Polecam wszystkim , którzy lubią trochę podumać nad filmami.
A teraz spadam. Idę trochę pomachać nogami obciążonymi ciężarami:))).
Włączam tv, coś tam sobie leci, ja oglądam i pozytecznie macham nogami, rękami itp.

P.S. Może kiedyś wpadnę do Tych?:)
Elzo czy jego zony też dotyczył problem narkotykowy? Bo w filmie nie pokazano tego tak jednoznacznie.
Ewa 2006-02-23 16:44

woj.: pomorskie

Czesc Gosik-siostrzyczko :):):) oj zasniezylo was zasniezylo. A u nas dzis kilka bialych platkow jedynie spadlo, ale zanosi sie na wiecej ( wiesz jak lubie sniezna zime ). Mam nadzieje , ze wiosna przyniesie naszej mamie lepszy nastroj. Trzeba miec nadzieje. Caluje cie mocno i sciskam.

A dla calej HD rodzinki pozdrowienia - dobrze ze jestescie.
Gosia 2006-02-23 20:52

woj.: warmińsko-mazurskie

To chociaż tu Cię mam siostra:) Ostatnio z Mamą trochę lepiej, ma zajęcie-robi Oli kamizelke na drutach;)))Nie było ostatnio poważniejszej awantury, dopytuje się kiedy przyjedziesz.Powinnam iść już do domciu bo pewnie tatuś się martwi i nauki trochę,WOK,historia...kiedy ja to wkuję????
Pozdrawiam moooooocno;*
ELZO 2006-02-24 01:46
e-mail
Tychy
woj.: śląskie

Izunia, no pewnie ,że przyjedź ... mamy świetne trasy rowerowe ... na lato , lodowisko pod domem , górki osiągalne w ciągu 40 minut ...no i ja z mnóstwem czasu, energii i serca moja mocno zakręcona Rodzinka ..Synuś zupełnie odjazdowy grający w zespole Heavy-Metalowym , Córcia - moja Duma .z nowym pomysłem na życie ,swoimi Atmosferami .Mąż jedyny spokojny w tym domu .Czyli czeka cię dużo pozytywnych wrażeń . A ja jestem zawsze chętna do spotkań .. A czy będziesz w marcu w Krakowie?
Iza 2006-02-24 04:03

woj.: małopolskie

Nie wiem Elzo czy będę w Krakowie. Obawiam się, ze nie. Obawiam się, że do jesieni w żadnym z spotkań nie będę mogła uczestniczyć. I to nie dlatego, że nie chcę.
Wspominałam już, ze wkrótce czeka mnie akcja w pracy pt. ostatnia wymiana praw jazd.
Będzie siedzenie w pracy do 19.00 i w soboty, więc obawiam się, że z czasem będzie u mnie krucho.
Powiem szczerze, boję się tego okresu, boję się, że zabraknie mi czasu dla Męża, na robienie ulubionych rzeczy, na pisanie na forum, na posprzątanie domku i zwyczajnie na ... odpoczynek.
Co do marca jeszcze się nie wypowiadam, ponieważ zapowiedziała się na marcowy weekend z wizytą moja Przjaciółka z Nowego Sącza, ale jeszcze nie ustaliłysmy który.
Ona też jest mocno zajętą osobą i nie jest łatwo się spotkać.
Cieszę się, ze idzie wiosna, lato, ale biorąc pod uwagę ten trudny czas, który mnie czeka to już bym chciała żeby był rok 2007.Zeby to "straszne" co mnie czeka już przeminęło. A to będzie "straszne" i nie ma szans żeby tego uniknąć.
Ale może dzięki moim opowieściom o tym trudnym czasie, który mnie czeka , ogladając wiadomości i słuchając narzekań ludzi na kolejki do wymiany prawa jazdy pomyślicie, ze ten medal ma też swoją drugą stronę.
Ze są ludzie, którzy spędzają po 10 godzin w pracy, że przychodzą w soboty, że nie mają czasu dla męża, dla przyjaciół z forum, że niedosypiają itd.:).
Wiem , że Wy zrozumiecie.
I radzę dobrze, jeśli ktoś nie wymienił jeszcze prawa jazdy , szybciutko marsz do urzędu.
30 czerwca będzie już nieważne. A za jakiś miesiąc będą się ustawiać wielkie kolejki i na pewno nie dostaniecie parwa jazdy tak jak teraz za tydzień... będzie trzeba czekac znacznie dłużej.
Ankaa 2006-02-24 05:11

woj.: kujawsko-pomorskie

a ja chciałam tylko dodać, że niebawem w krakowie...DOJRZEWALNIA :)
szczegóły na: www.dojrzewalnia.pl
będę...:)
ania-rybka 2006-02-24 21:06
e-mail
Wrocław
woj.: dolnośląskie

A ja tylko powiem, że fajnie się Was czyta :)
No i jeszcze witam jakąś nową (?) rodzinę nadmorską - Ewę i Gosię :)
Czy my już coś o Was wiemy? Bo miesza mi się totalnie!
Magda 2006-02-24 22:55
e-mail

woj.: małopolskie

Witam dawno sie nie odzywalam, bo troche chorowalam i niestety nie mialam dostepu do kompa. A od poniedzialku wpadlam w kierat nowego semestru i tak jakos wlasnie zauwazylam, ze skonczyl sie tydzien pracy, a ja prawie wogole nie dalam znaku zycia na forum:( Musze przyznac, ze dzisiejszy dzien byl bardzo mily, gdyz wlasnie odwiedzil mnie w pracy nasz Jurek - Ogorek we wlasnej osobie:) Wypilismy kawke, pogadalismy ... no wiecie jak to miedzy kobietami;) ale niestety jak to w pracy czasem bywa trzeba stawic sie na audiencji u szefa i nasze mile spotkanie zostalo zakonczone w brutalny sposob - TELEFON:(
Serdecznie wszystkich pozdrawiam zyczac milego weekendu
Ewa 2006-02-26 06:00

woj.: pomorskie

Czesc Aniu!
A znamy sie troszke(kiedys probowalam zaladowac swoje ogromne zdjecie do galeri ;-)). My Ciebie bardziej niż Ty nas. W pierwszych dniach kiedy dowiedziałam się, ża Mama jest chora Twój pamiętnik był dla mnie jak balsam, że to nie koniec świata. Ja osobiście rzadko się wypowiadam na forum. Jestem czytaczem, który się nie odzywa.
Na razie jestem na etapie, że HD mnie przytłacza. Mama już wiemy na pewno jest chora. Myślałam, że potrzebuje trochę czasu żeby się z tym oswoić, a wygląda na to, że trochę ,to za mało. Z Jurkiem czasami sobie gadamy na gg (POZDROWIENIA) i tak ogólnie z wami jakoś lepiej jest.
Pozdrowienia :):):)
Gosik to musimy mamusi nowe zadanie wymyśleć bo już skończyła tą kamizelkę :):):)

ania-rybka 2006-02-26 17:51
e-mail
Wrocław
woj.: dolnośląskie

No to Ewa - ładuj znowu! Tym razem na mojego maila - podmienimy! Błagam o jakikolwiek rysunek - może nie być zdjęcie - żeby móc Was wszystkich kojarzyć!
PLIIIZZZZZZZ
Iza 2006-02-26 19:26

woj.: małopolskie

Wszystkim, którzy nie oglądali , a chcieliby poprawić sobie nastrój polecam wypożyczenie "Zakochanego anioła".
Film naprawdę kojący, bawiący, taki na smuteczki:).
No i na końcu cudna piosenka Doroty Miśkiewicz.
No i powiem Wam jeszcze, ze bardzo mnie wczoraj zainspirował list w Wysokich Obcasach.
To byłby cudny pomysł na zimę. Zeby stała się przyjemniejsza, żeby tak bardzo nie brakowało roweru.
No ale niestety ... nie z moim nadpsutym kolanem.
A oto ten list, polecam rozważyć:
"
-- Nareszcie sobota! Nikt tak na nią nie czeka jak matki przeziębionych
dwulatków! Wyglądam rano przez okno - jest śnieg i słońce! Szybkie śniadanie, a
potem wpada w objęcia taty. Ja szybko zakładam kurtkę, buty, chwytam narty i
już mnie nie ma!

Nie, nie mieszkam w górach. Jestem warszawianką. Na szczęście odkryłam narty
biegowe. To wspaniały sport dla nas: zmęczonych i zapracowanych asystentek,
matek, żon, którym ciągle brakuje czasu i pieniędzy. Biegać można prawie
wszędzie - w parku lub w lesie. Nie jest przeszkodą brak urlopu - już po
godzinie biegania czuję się jak nowo narodzona. Używany sprzęt na giełdzie
kosztuje grosze. Nie płaci się za wyciągi, nie potrzeba trenera, bo podstawowy
krok narciarski jest naturalny jak chodzenie. Wiek? Ostatnio zaczęła biegać
moja mama, która ma 65 lat. I najważniejsze - nie ma tłumów, kolejek, hałasu.
Wokół cisza, spokój, rześkie, zimowe powietrze.

Z radością przeczytałam artykuł o świetnej polskiej biegaczce Justynie
Kowalczyk ("WO" nr 356). Życzę jej powodzenia. "

I co Wy na to?

Magda 2006-02-26 20:19
e-mail

woj.: małopolskie

Ogladalam "Zakochanego aniola" i faktycznie mily, lekki i przyjemny. Świetna kreacja Krzysztofa Globisza i Ani Radwan. Niesamowity duecik. Ponoc rownie dobra je pierwsza czesc "Aniol w Krakowie", nie ogladalam, dlatego tez sie nie wypowiadam.

Iza co do nart biegowek - to faktycznie fajna sprawa. Troche zaluje, ze zainwestowalam w narty zjadowe, bo nie narzekam na nadmiar wolnego czasu i jakos trudno wyrwac mi sie na wyciag. A jak spojrze za okno (no moze nie moje, ale sasiadow z naprzeciwka:)) to widzialam wlasnie dzis jak 3 osobki sobie biegaly na nartach, tutaj zaraz w naszym parku krajobrazowym:)) Taki malutki smuteczek poczulam, ze nie jestem razem z nimi. No coz moze kiedys pomyslimy i o tym sporcie w koncu raz na obozie sprobowalam, nawet niezle mi szlo:)
Zycze wszystkim milej niedzieli
Iza 2006-02-26 20:51

woj.: małopolskie

"Anioł w Krakowie" lepszy. Koniecznie obejrzyj.
Dzisiaj siedzę w domu cały dzień. Czytam sobie bardzo interesującą książkę, co też bardzo lubię, ale myślę właśnie, że gdybym miała takie biegówki i zdrowe kolano, to mogłabym ten dzień spędzić inaczej.
A tak odczuwam brak ruchu:).
Po ociepleniach , które niedawno miały miejsce miałam nadzieję, że w ten weekend ubiorę się ciepło i wsiądę na rower.
Niestety, zimno i jeszcze dosypało.
Bardzo, bardzo tęsknię za rowerem.
Iza 2006-02-26 20:52

woj.: małopolskie

A w ogóle to czekam na wiosnę.
Chcę wsiąśc na rower, sadzić kwiatki na balkonie, chodzić na żużel:).
Gdzie ta wiosna????
Iza 2006-02-27 04:02

woj.: małopolskie

No i już po Olimpiadzie:(.
Cztert lata szybko przelecą. Wydaję mi się, ze dopiero była Olimpaida w Salt Lake City, a tu już następna się skończyła.
Wzruszył mnei wczoraj Tomasz Sikora kiedy rozpłakał się przed kamerą , kiedy powiedział, że tak długo czekał na ten medal.
Jak widać... niektórym marzenia się naprawdę spełniają:).
Jurek 2006-02-27 04:49
e-mail
Zabierzów
woj.: małopolskie

W końcu marzenia są po to, żeby się spełniały. Życzę wszystkim wiele spełniających się marzeń.
Ewa 2006-02-27 06:40

woj.: pomorskie

No dobrze dobrze zróbmy tak : wyrzuć mnie z galeri a ja się dodam na nowo:) (mam juz wgrany programik do zmniejszania zdjęć ,także powinno się udać)
POZDRAWIAM
ania-rybka 2006-02-27 06:54
e-mail
Wrocław
woj.: dolnośląskie

Gotowe :-)
Iza 2006-02-28 03:04

woj.: małopolskie

No i co nikt nie ma ochoty na biegówki?
Nie wierzę.Elzo , moze Ty byś spróbowała.
Na pewno świetnie dałabyś radę.
W radiu Kraków był dziś reportaż na ten temat.
Podobno bardzo trudno kupić biegówki, bo skpely ich nie sprowadzają. Po prostu nie ma na nie pobytu.
Myslę, że na fali sukcesów Kowalczyk i Sikory to się zmieni.
W końcu łatwej pobiegać na nartach niż skoczyć z Wielkiej Krokwi:).
Iza 2006-02-28 03:10

woj.: małopolskie

kurcze... miało byc "popytu" a nie "pobytu":(.

Swoją drogą to powiem Wam jeszcze, ze ludzie bywają okropni....
Dzisiaj się nam w pracy przytrafiło odczuć ludzką podłość.
Było nieprzyjemnie, były łzy, żal...Ech.
I zawsze sobie myślę w takich razach.... "a w niedzielę na mszę pójdzie i nic złego nie będzie widzieć w swoim zachowaniu".
Sorry, nie ulegam jakimś stereotypom, ale tak najczęściej niestety bywa....
A teraz już zmykam na relaks:).
Trochę poćwiczyłam, a teraz wleję sobie do wanny daktylowe mleczko firmy Bielenda , wezmę książkę i będę czytać, czytać, czytać....
( a książka nosi tytuł "Madonna z lasu" i opowiada o dziewczynie, której objawiła się Matka Boska, rzecz dzieje się w USA, w małym miasteczku, doskonale pokazany jest taki małomiasteczkowy klimat i to jak to wydarzenie wpywa na mieszkanców, miejscowego księdza, sparaliżowanego chłopaka itd., polecam).
Jurek 2006-02-28 03:44
e-mail
Zabierzów
woj.: małopolskie

Bielenda z Cholerzyna?
Ewa 2006-02-28 04:23

woj.: pomorskie

No i załatwione. Wpisałam nas do galeri więc teraz wiecie że my to my (mam na myśli mnie i moją siostrę).Pozdrawiam
Jurek 2006-02-28 04:27
e-mail
Zabierzów
woj.: małopolskie

Już pędzę zapoznać się z Waszymi buźkami :-)
ELZO 2006-02-28 14:31
e-mail
Tychy
woj.: śląskie

Izunia, tak masz rację ja już o tym myślę od zeszłego roku kiedy też było tyle śniegu na terenach przy jeziornych ... Bardzo, bardzo mi się to podoba nawet chyba bardziej niż zjazdowe .. Bo wysokości i szybkości się wyraźnie boję ... A tu jest swoboda , mozna stanąć zagapić się w tę śnieżną bajkę ... Tak mam to w planie i nawet liczę na mojego brata od lat biegającego na nartach, że pomoże mi w zakupie sprzętu ... i innych akcesoriów..A właśnie mój cudowny starszy brat ..zmienia swoje życie ... Ma cudowną Kobietę /z która ja go poznałam/ Żeni się ,, zmienia pracę...Przenosi się z Płocka na Śląsk ..I jakby na to wszystko nie patrzeć to zawsze w życiu trzeba wierzyć, że jak się coś nawet przykrego przytrafia to jest to po coś ...I że nadzieję na lepsze życie trzeba mieć zawsze ,niekoniecznie w wieku dwudziestu paru lat...Brat ma cudowne, nowe perspektywy i mam nadzieję, że stanie sie Głową Naszej Rodziny i wtedy wszystko zostanie załatwione....A przy okazji Ktos wreszcie się może mną zaopiekuje i tak codziennie zadzwoni i powie co mam robić, kogo słuchać , komu przylać i kogo pogłaskać. A na pewno będzie mnie mobilizował do ruchu bo jest wielkim fanem sportów. Mnie zresztą specjalnie nie trzeba długo prosić...Ja sama narzucam niektórym zdrowy tryb życia i dlatego niektóre moje koleżanki już mnie wyraźnie unikają ...Bo One nie wiedzą co tracą...A wczoraj byłam na zajęciach ruchowych mojej Córci w Atmosferach ...Tańczyła nawet Pani Neurolog mojego Męża ,i inne lekarki zaprzyjaźnione. Żebyście widzieli to skupienie na twarzy i tę radość po tańcach ..A był to ..Taniec Brzucha .... Poruszone zostały wszystkie kosteczki i kości i mięśnie i mimo wczoraj szybko wypitego piwa /zgodnie z zaleceniem instruktorki/ nie mogę się zbyt normalnie ruszac.. Polecam , jest to wyzwolenie radości, kobiecości, zapomnienie o wszystkim na dwie godziny a powrót do szarej rzeczywistości jakby łagodniejszy...
Elżbieta II 2006-02-28 17:26
Warszawa
woj.: mazowieckie

Tak Elzo - może teraz Ty troche "odetchniesz" i
chociaż część "psychicznych kłopotów" przejmie Twój brat. To cudownie że mając "po 40-tce" ludzie
walczą o swoje szczęście i udaje im się tę walkę wygrać.Cieszę się,że będziesz miała blisko
opiekuna, który choć trochę Cię odciąży i na pewno
podpowie komu przylać, bo na pewno jeśli chodzi o
głaskanie to nie musi (sama wiesz...).
Szkoda ,że mieszkasz tak daleko ode mnie , bo
chętnie poszłabym na taniec brzucha (sama jakoś nie mam odwagi ale może kiedyś...)
Buziaki :-)

ELZO 2006-02-28 20:04
e-mail
Tychy
woj.: śląskie

Eluniu a czy nie interesowałaś się Warsztatami Dojrzewalni ... ? w marcu sa też w Warszawie. Obejrzyj sobie jakie są tam ciekawe zajęcia ...www.dojrzewalnia.pl. Dużo jest też tzw ruchowych .. Flamenco, Salsa, Terapeutyczny Teatr Tańca, Afro Dance, Warsztaty Bębniarskie... No i bardzo dużo ciekawych warsztatów psychologicznych .. polecam ... Jest to bardzo dobrze spędzony czas - zapewniam.
ania-rybka 2006-03-01 04:06
e-mail
Wrocław
woj.: dolnośląskie

No to Ewa/Gosia witajcie :-)
Już mi sie nie będziecie mylić!
A z ciekawości - w jakim stanie jeśli chodzi o HD jest Wasza mama skoro jeszcze jakieś kamizelki robi??? Jakie ma objawy?
ania-rybka 2006-03-01 04:09
e-mail
Wrocław
woj.: dolnośląskie

Ela - ja też do TAKICH odważnych jak Elzo, m czy Ankaa nie należę :-) Nie umiałabym chyba się tak otworzyć na warsztatach dojrzewalniowych...
I podziwiam - naprawdę podziwiam Was dziewczyny za takie szalone pomysły na życie!

m 2006-03-01 07:29
e-mail

woj.: mazowieckie

Wcale nie uważam, żeby to było szalone:) Może dlatego, że studiując mogę zapisywać się na fakultety nie związane z kierunkiem studiów... A jak idę do Dojrzewalni to czuję się trochę tak, jakbym była na fakultecie:) W tym semestrze mam np fakultet o sensie życia....

Elżbieto II - zapisałam się na kilka zajęć w Dojrzewalni. Jeżeli masz ochotę to mogłybyśmy się wybrać na kilka razem...:) Odbędą się w ten i w następny weekend. Daj znać co o tym myślisz, to w razie czego wyślę Ci swój plan zajęć:)
Ewa 2006-03-01 13:56

woj.: pomorskie

Nasza Mama od 12 lat leczona byla psychiatrycznie. Bez rezultatów. Jej objawy to typowe dolegliwości psychiczne dla HD, tylko u niej przechodziły w stany ciężkie. Kilkakrotnie lekarze wykluczali HD, chociaż zaznaczaliśmy,że matka Mamy była chora. Dopiero w zeszłym roku pojawiły się delikatne ruchy palców czy ramienia. Mam wrażenie, że od pół roku postęp choroby galopuje- problemy z chodzeniem itp itd. W lipcu zeszłego roku Mama wylądowała na oddziale psychiatri AM w Gdańsku i tam nikt już się z nami nie kłócił, że to nie jest HD. Od tamtej pory przynajmniej wiemy co jej jest na pewno. Kilka tygodni temu byłam z Mamą w por. genetycznej i pobraliśmy krew do badania genetycznego. Wynik, który jak powiedział profesor jest tylko formalnością, pozwoli nam zdobyć w ZUSie rentę o którą walczymy od kilku lat. Mama przed którą ukrywaliśmy na co jest chora przyjęła tą wiadomość wspaniale. Głównie ucieszyła się, że nie jest chora psychicznie. Polubiła swojego neurologa i pomimo tego,że nadal wpada w furie jest agresywna lub nerwowa lub z kolei ma depresję odnoszę wrażenie że łatwiej jest jej o tym mówić co się z nią dzieje, a to jest "milowy krok" bo wcześniej nic nie mówiła.
Smutne jest tylko to, że choroba galopuje i każdego dnia pokazuje nam nowe oblicze.
I ta kamizelka to pewnie już ostatnia jaką zrobiła mojej córci...................................................................................................
Ewa 2006-03-01 14:15

woj.: pomorskie

a pięknie robi na drutach i szydełkuje.
Jestem tchórzem i boję się zrobić badanie. Dwa razy już byłam zdecydowana i się wycofałam. Wydaje mi się, że występują u mnie wszystkie pierwsze objawy jakie tylko zdołałam wygrzebać w literaturze. I to mnie przeraża i dlatego jestem tchórzem. Na razie jestem umówiona z profesorem że jak pojedziemy po wynik Mamy zrobimy badanie. Obiecał mi,że włoży wyniki do szuflady i mogę po nie nigdy nie przyjść,jeśli zmienię zdanie i nie będę jeszcze chciała znać ich wyniku.Odkąd dowiedziałam się jak my dzieci dziedziczymy chorobę cały świat mi się zawalił. Marzyłam o tym żeby mieć dużą rodzinę i dom itd. Teraz wycofałam się z moich planów i tak tkwie jakby w bezruchu. Ach.... chyba jednak powinnam zrobić to badanie . Wszystko by było wtedy jasne. Ojej rozgadałam się uciekam.Pozdrowienia
Ewa 2006-03-01 14:20

woj.: pomorskie

Przepraszam piszę trochę chaotycznie, ale to strasznie trudny temat, a ja nie zwierzam się ze swoich problemów nikomu. Pewnie wiele osób mnie zrozumie :):):)
L 2006-03-01 14:32
e-mail
Szczecin
woj.: zachodniopomorskie

Ewo historia Twoja to jakby fragment mojego życia.
Ewa 2006-03-01 14:56

woj.: pomorskie

Muszę coś jeszcze dopisać,żebyście sobie nie pomyśleli że ja taką pesymistką jestem :) Tak siedzę nad tą poranną kawą i kontempluję. Cieszę się, że jestem. Cieszę się że mam swojego kochanego Daria, który dał mi moją kochaną Olgusię. I niech to życie trwa sobie te 40-50 lat, dobre i to. Mogę powiedzieć,że jestem szczęśliwa ( tylko żeby Dario jeszcze tak nie bałaganił ;-) )
Gosia 2006-03-01 17:29

woj.: warmińsko-mazurskie

No tak i nie wiadomo z jakich przyczyn nie dodalo mojej odpowiedzi...wrrrr.
Ewcia nie dodala, ze mamy jeszcze jedna siostre i dwoch braci-tez strasznie balagania;)Mimo to sa jakies plusy ich posiadania, zawsze bronia mnie przed mama,bo czasami naprawde nie wiadomo co sie moze zdarzyc...w koncu to paskudna choroba.
Chcialabym zrobic sobie badanie, ale Ewcia twierdzi, ze jesli wynik bylby pozytywny zalamalabym sie...moze i tak by bylo, nie znam siebie, az na tyle, by przewidziec moja reakcje-zreszta chyba jak kazdy.
Siostra powinnas dostac bure za moja fotke- Beata mnie nie poznala;)))
Ostatnio Mama ma zly chumor,ciagle jej sie cos nie podoba, zreszta Tato Ci pewnie wszystko opowie jak do Ciebie dotrze.
A ja ciagle czekam na wiosne...naprawde mam juz po uszy tej paskudnej zimy, chociaz ostatnie dni byly nawet sloneczne i przyjemnie sie spacerowalo...
Pozdrawim wszystkich;*
Gosia 2006-03-01 17:31

woj.: warmińsko-mazurskie

No i takim sposobem moj limit czasu na informatyce sie wyczerpal;)))))
ania-rybka 2006-03-01 18:25
e-mail
Wrocław
woj.: dolnośląskie

Tak sobie czytam historię mamy Ewy i Gosi i mam tradycyjnie refleksję, że te historie takie podobne są... Tzn. że już tyle razy takie "scenariusze" czytaliśmy/słyszeliśmy... To dobrze wiedzieć, że gdzieś tam w Polsce są ludzie, którzy rozumieją, co to znaczy.
Iza 2006-03-01 23:27

woj.: małopolskie

Dokładnie miałam taką samą refleksję jak Ania.
Czytam o co pisze Ewa i to jest tak jakbym czytala siebie sprzed ... dwóch lat.Kiedy dowiedziałam sie o HD.
Ze się boję, że to spada jak grom z jasnego nieba, ale ... że cieszę się, że żyje, że kocham, ze ktoś mnie kocha.
I że trudno.. jeśli to życie ma trwać krócej, to przynajmniej kochałam i byłam kochana.
I to jest dla mnie nawjażniejsze.
Ewa.... dobrze, ze tu trafiłaś.
Po prostu nikt nie zrozumie Cię tak jak my.
Co do Dojrzewalni, ruchu itd.
Dziewczyny, Dziewczyny Kochane.... proszę niczego się nie wstydźcie.
Wyjdźcie z domów, bądźcie sobą , otwórzcie się.
Będe tak długo tutaj pisać o zbawiennym wpływie na psychikę i ciało ruchu,aż w koncu będziecie wszystkie biegać, jeździć na rowerze, pływać albo tańczyć.
Spróbujcie.
Ja trochę posprzątam w domu i zmykam na basen.
I Wam radzę tez się nie ociągać.
Jesli nie wyjście na basen albo jogę albo taniec, to chociaż w domku trochę poćwiczcie, ok?
Iza 2006-03-02 03:12

woj.: małopolskie

Dziewczyny wróciłam:).
Czuję się super, tylko... USA właśnie strzeliły bramkę Polsce.
Buuuuuuu......
Ale jesli chodzi o pływanie to super, super, super.
Magda 2006-03-02 04:06
e-mail

woj.: małopolskie

Kochani rzadko sie odzywam, bo czasem nie wiem co pisac. Musze przyznac, ze sa mementy, ze latwiej mi napisac do Izy emilka niz snuc moje smutki na forum. Przepraszam Cie Iza, ze na Ciebie padlo;) Moze z czasem sie przelamie i bede "bardziej rodzinna".
Wiele rzeczy wole przemilczec i dusic w sobie. Wiem, wiem to duzy blad, bo w pewnym momencie czlowiek wybucha. Ale wiecie co mi pomaga?? To do czego caly czas namawia Was m.in. Iza - RUCH, RUCH i jescze raz RUCH. My z Iza chodzimy na siatkowke, basen, jezdzimy na rowerze, ale to nie wszystkie formy ruchu. Wezcie psa, kolezanke, kolege albo sami z soba i idzcie na spacer. Ale prosze nie do sklepu:-)
Trzy tygodnie przez chorobe nie bylam na treningu i czegos mi brakowalo. Wczoraj mialam wspanialy wieczor - w koncu moja ukochana siatkowka, znow adrenalina i walka o kazdy punkt.
Wysilek jest najlepsza forma odpoczynku.
W tym czasie zapomina sie o wszystkich problemach. A nam ich nie brakuje.

Na koniec dnia, albo lepiej na poczatek nocy zycze wszystkim kolorowych snow:)
Ankaa 2006-03-02 04:56

woj.: kujawsko-pomorskie

co do dojrzewalni (a ja swoje:)
Aniu, na warsztatach mówisz ile chesz i nie musisz niczego na siłę robić!:) jest naprawdę cudownie!
czy ktoś będzie w Krakowie?
ELZO 2006-03-02 14:00
e-mail
Tychy
woj.: śląskie

O jak dobrze, widzę ,że jest więcej pozytywnie zakręconych na Forum... a już bałam się przyznać ,że ja oczywiście znowu idę , wybrałam siedem warsztatów .. chyba dnia mi zabraknie , nie mówiąc o pieniądzach.. Ale takie ciekawe rzeczy będą omawiane ...Ankaa a czemu tak daleko jedziesz , przecież zajęcia odbywają się w różnych rejonach Polski , nawet gdzieś blisko ciebie..No jedno Cię tłumaczy ,że każdy pretekst by znaleźć się w Krakowie w piękny ,mroźny dzień jest dobry i dlatego jedziesz , tak daleko.Niektóre z zajęć zostały od razu wykupione i sama nie wiem czy nie pojadę gdzieś dalej by na nie trafić.. Muszę tylko ugłaskać Męża by za bardzo nie buntował się z powodu mojej nieobecnośći przez dwa dni w domu..A coraz z tym trudniej ...A po co to robię ? Bo już słyszę takie pytania i widzę wzruszanie ramion -by lepiej, świadomiej przeżywać codzienność, By doświadczyć na sobie bogactwo poznawania i wyrażania siebie, by się wesprzeć, uaktywnić wyzwolić radość i zainspirować do nowych zachowań i zmian w życiu. Jest to miejsce spotkania mądrych, aktywnych kobiet, które mimo wszystko , mimo przytłaczającej codzienności chcą się dalej rozwijać, chcą nauczyć się wyrażania swoich emocji, ekspresji. Są tam zajęcia z psychologii, muzyki, tańca, pracy z ciałem. Dlatego tak nas to interesuje. Będziemy znowu uśmiechnięte ,lepsze , jeszcze lepsze po tych zajęciach, będziemy umiały wykrzyczeć tłumione złości ale też utulić w potrzebie. Wystarczy ..?
Ankaa 2006-03-02 16:39

woj.: kujawsko-pomorskie

Elzo, jak możesz pytać? ;)))
Absolutnie to najlepszy pretekst by znaleźć się w cudownym Krakowie...
ja wybrałam 5 warsztatów...liczę, że się spotkamy:))

Jurek 2006-03-02 18:28
e-mail
Zabierzów
woj.: małopolskie

Ja też chętnie jeżdżę do Krakowa, czasami nawet kilka razy dziennie. Niestety nie mam możliwości wyboru warsztatów czego Wam ogromnie zazdroszczę, to warsztaty mnie wybierają. W ubiegłym roku dotyczyły asysty chirurgicznej, a w tym poznaję tajniki medycyny chińskiej. Jeszcze kilka spotkań a będę mógł Wam robić akupunkturę w okolicach krzyża.
Pozdrawiam wszystkich serdecznie.
m 2006-03-02 19:25
e-mail

woj.: mazowieckie

Ja się chętnie poddam masażowi;) Jeżeli istnieje lista chętnych to proszę mnie dopisać:)))
;)

Jurek 2006-03-02 19:56
e-mail
Zabierzów
woj.: małopolskie

To nie masaż tylko pierwszy stopień na fakira, wbijanie igieł w pupe. :D
Ale na masaż już zrobiłem dużo wcześniej :D
Jurek 2006-03-02 20:00
e-mail
Zabierzów
woj.: małopolskie

Acha zapomniałem dodać, że masuję tylko kręgi szyjne. Jeszcze akupressura dłoni i stóp, ale to już amatorsko. :D :P
ELZO 2006-03-02 22:37
e-mail
Tychy
woj.: śląskie

Bardzo proszę, bardzo może być szyjny ... też mnie boli ... No to gdzie się mamy zgłosić ...my to znaczy ja i "M" adres proszę , godzinę proszę ... i cenę proszę określić ..No i gwarancję ,że przejdzie jak ręką odjął . A jeżeli chodzi o Dojrzewalnię to raczej się nie spotkamy ... bo ja idę do Katowic .. tylko najlepszy mi juz przepadł ...za dużo chętnych .Ale nie powiem wam co to był za warsztat ... bo bardzo odjazdowy i pomyślicie ,że mi już kompletnie odbiło... Na moje usprawiedliwienie ... proszę przyjąć do wiadomości, że wali się na mnie ostatnio wszystko ..i przeżycia z Cudownymi moimi Maleństwami /30 letnimi/ i niełatwym w końcu Mężem i ostatnio bardzo chora Mama ..Czuję jak uchodzi ze mnie powietrze. Może z powodu bezradności albo nadmiaru wrażeń.Każda wizyta w szpitalu u Mamy, to wielkie przeżycie ..To wkraczanie w zupełnie inny świat, to moja kompletna bezradność. To takie przeżycie, że najchętniej położyłabym się na jednym z wolnych łóżeczek w jej sali. Dlatego naprawdę , muszę odjechać w krainę Dojrzałości czy Dojrzewalni ...zwiędniętych róż ..A na domiar złego ,to okazało ,się dziś,że Osoby ,które deklarowały mi zawsze swoje wsparcie piszą mi ,że mnie trochę nie lubią... No i co to ma być .. Zaczynam wątpić w ideę Forum ...Co to ma być .. Co to znaczy trochę cię nie lubię ... to znaczy .,że lubie ale czasami mnie denerwujesz ..tak? czy lubię ale nie bardzo ..No co to ma znaczyć .Dobiło mnie to zupełnie. Wolałam świadomość, że gdzieś tam, ktoś tam mnie jednak lubi ... tak za nic ..za to tylko ,że jestem ... "M" -Maleństwo ... kiedyś deklarowałaś ...że Ty mnie lubisz .. i co też milczysz, nie reagujesz na żadne zaczepki. Świderek zamilkł, Iza jakby uciekała od nas w zdrowy tryb życia, Ania-Rybka nie ma czasu , Doti , kompletnie zamilkła ...Tylko Elunia czujnie śledzi moje smutki, Ula z Suwałk też, napisała pięknego maila do mnie ...Ale Suwałki .. tak daleko .. No i co z Wami Kochani czy to przesilenie wiosenne ? Chyba zamówię sobie jeszcze jedne WARSZTATY WALENIE W BĘBNY AFRYKAŃSKIE tylko jeden mały problem one są chyba w Olsztynie .... /wprawdzie ,to tylko jeden , nocny pociąg ale .. cierpliwość mojego HD już chyba na wykończeniu/ NIe wiem , nie wiem jak się pozbierać ...i ja naprawdę nie żartuję ... jestem coraz bledsza, trochę śpiąca , trochę bardziej milcząca ... przecież nie można żyć bez powietrza ...
Iza 2006-03-02 23:07

woj.: małopolskie

Ja uciekłam?????
No, no Elzo, jestem tu codziennie, codziennie.
Piszę do wszystkich to znacyz również do Ciebie!
Nie załamuj się Kobieto moja no....
Zawsze tak jest , zę jak się wali to wszystko jednocześnie.
Nigdy nie pojedynczo.
No i może dobrze. Się skumuluje i łatwiej przez to przejść, jakby się miało walić w odstępać półrocznych.... Co to to nie....
Elzo, przecież jesteś KOBIETĄ.
Kobiety silne są i się nie poddają.
No ja w Ciebie wierzę bardzo mocno i wiem, że przetrwasz ten gorszy czas.
Dystans, dystans to co jest nam bardzo potrzebne. Uczyłam się tego bardzo długo w ub. roku. Udało się, a potem przyszedł czas, że znowu mnie dopadł brak dystansu do problemów. W końcu stwierdziłam: zaraz , a gdzie ten z trudem wypracowany dystans się podział????
I wracam do niego. I jest lepiej. Spokojniej , raźniej i w ogóle.
Dużo zalezy od nas samych to święta prawda.
Nie wszystko, rzecz jasna, ale dużo.
No... nagadałam się i spadam, bo dziś też idę na basen.
Jutro na siatkówkę.
I tym sposobem nawet nie mam czasu rozmyslać o tym co niedobre:).
Pozdrawiam.

Iza 2006-03-02 23:10

woj.: małopolskie

Co do Krakowa, to szykuję mi się aż 4 dni w Krakowie w najbliższych miesiącach, w tym jeden dzień tuż przed świętami ( szkolenie)
Ech, będzie Kiermasz na Rynku i księgarnie i sklep indyjski.
KRAKÓW....
Świderek 2006-03-02 23:18
e-mail

woj.: lubelskie

Ja cały czas jestem:-)))Tylko, że zakopana w górze papierów. Otworzyłam właśnie przewód doktorski, i albo piszę pracę albo uczę się. Mam nadzieję, że do Świąt się z tym wszystkim wyrobię (no w przypływie dobrego humoru liczę nawet na konieć miesiąca) i jak już będę wolniejsza to nadrobię wszystkie zaległości na forum...Ale czytam Was codzienne:-)
Mi na razie na wszystko brakuje czasu...Nawet na sen. Przez to wszystko to jestem jeszcze bardziej roztrzepana niż zwykle, co czasem prowadzi do zabawnych sytuacji...Wiecie co ostatnio zrobiłam...Byłam u spowiedzi i odeszłam za wcześnie od konfesjonału...co prawda ten ksiądz tak cicho mówił, ale chyba nie zastukal...w każdym razie odeszłam juz kawałek i nagle usłyszałam "prosze pani, prosze pani, prosze siuę wrócić , nie dałem pani rozgrzeszenia..."
I ja czerwona pzez cały kościół musiałam przemaszerować pod okem rozbawionych ludzi...
...Elzo nie milknij na forum...wiesz jak wielu ludzi lubi Cie czytac...między innymi ja:-)))
Zmykam do nauki i obiecuje solennie, że jak tylko będę mogła napiszę coś...
I tak już naprawdę na koniec polecam Wam film Broken Flowers"Jarmuscha...
Pozdrawiam...

Ula 2006-03-03 00:31
e-mail

woj.: podlaskie

Oj Świderku, Świderku,
sytuacja z tą Twoją spowiedzią jest przezabawna, wyobrażam co sobie pomyśleli ludzie w kościele i jakie musiały być zdziwione ich miny.
Nie dziwię się, że to ich rozbawiło :)
I życzę Ci powodzenia na gruncie naukowym, szybkiego napisania pracy.
m 2006-03-03 01:45
e-mail

woj.: mazowieckie

Elzuś, gdzie są zaczepki? Nie widzę ich:( Pewnie w innym wątku...? Jestem przeziębiona i całymi dniami leżę w łóżeczku. Przychodzę do komputera tylko na chwilę, więc nie oglądam wszystkich wątków...
ELZO 2006-03-03 01:48
e-mail
Tychy
woj.: śląskie

Nasz Świderek będzie DOKTOREM ... a jakich nauk ... Oj głaszczę Cię i przytulam ... jesteśmy dumni z Ciebie ..napisz coś o swojej pracy .. Moja Córcia też to robi ... mi ręce opadły , Mąż dumny ,że idzie w jego ślady a ja przypomniałam sobie ,że te wszystkie prace ... doktorat, habilitacje, artykuły i książki , że to wszystko ja przepisywałam ...i to na maszynie, którą mi podarował w pierwszym prezencie .I to jeszcze na takiej normalnej, potem elektrycznej ... Cóż to było za poświęcenie ... naprawdę . praca miała ponad 100 stron , książka chyba z 500 ... Bo mój mąż ożenił się ze mną tylko dlatego, że pisałam piękne listy na 18 stron i zachwycałam go pisząc z ogromną szybkościa na tych maszynach i to jeszcze nie patrząc na klawiaturę ..I tylko to go ujęło ...podobno .. tak mówi .Ale ja wiem swoje . wiem ,że po prostu mnie uwielbiał ikoniec. A z tą spowiedzią, to myślę ,że Ksiądz powinien to zrobić jakoś bardziej dyskretnie .Wyobrażam sobie jak to przeżyłaś .Już samo podjęcie decyzji by pójść do spowiedzi jest wielkim wyzwaniem a co dopiero przeżyć coś takiego..
Iza 2006-03-03 03:48

woj.: małopolskie

Też kiedys pisałam takie dłuuugiiiiiiiieeeee listy.
Nie mieściły się do kopert. Miały po kilkanaście stron. Najpierw do chłopaka, który mieszkał w Kielcach, potem do przyjaciółki, potem do mojego przyszłego Męża....
To były czasy. teraz na e-maile nawet nie mam czasu:(.
Widzisz Elzo, to jeszcze jedna rzecz , która nas łączy:).
Dziewczynom ( Swiderkowi i Twojej córce) zazdroszę ambicji, samozaparcia, mądrości, wiary we własną mądrość i wiedzę.
Nigdy nie podjęłabym się takiego wyzwania, bo uważam ( bez kokieterii), ze jestem za ... głupia.
Ja uważam, że nawet ten awans co to dostałam niedawno jest na wyrost. To znaczy uważam, że nie nadaję się na kierownika ( kierowniczkę):).
Jak myślę, ze ja jestem tym kierownikiem to śmiać mi się chce. Jak ktoś dzwoni i mówi, że chce rozmawiać z kierownikiem to mi przez gardło cięzko przechodzi powiedziedzenie, że to ja.
Dlatego zazdroszczę dziewczynom takiej wiary w siebie. No i zycze sukcesu:).
A na koniec to Wam powiem coś smutnego:).
Wracałam z basenu. Nagle na drodze gdzie jest ograniczenie do 30 km/h z naprzeciwka nadjechał samochód ( jechał bardzo szybko). I nagle za tym samochodem centralnie naprzeciwko mojego auta zobaczyłam biegnącego duzego psa. W ostatniej chwili zahamowałam. Pies przestraszony uciekł na chodnik, ale zaraz się odwrócił i pędem pobiegł tam skąd przybiegł. Kiedy obok niego przejeżdżałam, nerwowo kręcił się w jednym miejscu i obwąchiwał ziemię. Podjerzewam, ze został wyrzucony z tego auta.
I z tego powodu bardzo, bardzo mi smutno. I jestem wściekła , ze tacy ludzie chodzę po ziemi.
I niestety dla takich nie miałabym litości.
Niechby mi ktoś pozwolił takich sądzić...
Gdym tak sędzią w sądzie była....
Biada potworom, biada.
Biedne psisko, pewnie tam dalej szuka swojego dobrego Pana...
Świderek 2006-03-03 04:26
e-mail

woj.: lubelskie

...z tą moją mądrością to bym nie przesadzała. Tym bardziej teraz jak potrafię godzinami siedzieć nad pustą kartką, nie pisząc nic...
Ten doktorat to właściwie przez przypadek, tak z rozpędu po studiach...Nie jestem typem naukowca i raczej nie wyobrażam sobie siebie wykładającej na uczelni. Zreszta ja nie wyobrażam sobie pracy innej niz w pomocy społecznej i bo chyba w tym sie najlepiej spełniam...Chociaż ostatnio pod rządami nowej pani dyrektor mam za dużo papierkowej pracy:-(
A doktorat po prostu zaczęłam robić, bo miałam ochotę coś jeszcze zrobić, a na podyplomówkę nie było mnie wtedy stać...
A teraz chce skończyć to co zaczęłam...przynajmniej spróbowac to zrobic...
A piszę o ruchu anarchistycznym...zapowiada sie więc zakręcona rozprawa:-))))Mojego promotora przyprawiam już o ból głowy, bo jak to na KUL stawiać takie rewolucyjne poglądy:-)
A Ciebie Iza rozumiem. Ja to nawet nie lubię, jak nowi mieszkańcy mówią mi na Pani. Pozniej to juz jest po imieniu, ale na poczatku...tak głupio się czuję..
Jaka tam ze mnie Pani...
Pozdrawiam:-)




Magda 2006-03-03 04:51
e-mail

woj.: małopolskie

Elzo, choc sie nie znamy, ja rowniez lubie Cie czytac, lubie Wasze - Nasze Forum, lubie rodzinke HD. Moze to brzmi banalnie, ale taka jest prawda.
Moze nie uwierzycie, ale pierwsze co robie po wlaczeniu kompa to wchodze na forum. Wszystko, moze dlatego, ze czuje sie samotna. Niby mam przyjaciol, znajomych - ale to nie wszystko. Oni nie rozumieja moich problemow, podejrzewanej choroby mojego taty, nie rozumieja mojej niepewnosci i moich obaw o przyszlosc.
Wlasnie wrocilam z koszykowki zmeczona, ale mimo wszystko szczesliwa inaczej:)
Jutro musze byc w pracy na 7.00 czyli dla mnie w srodku nocy. Ale dam rade , musze, jestem silna. Świderku powodzenia w doktoracie i dla corci Elzo tak samo. Nie, zebym sie chwalila, bo nie ma czym, ale mnie tez to czeka i przeraza mnie to. Profesor we mnie wierzy, ale ja sama w siebie nie. Uwazam, ze jestem za glupia.
No chyba, ze ktos sie zgodzi abym robila, doktoracik z zakresu pieczenia lub gotowania - to mi ponoc niezle wychodzi:)

Tyle moich smutkow, spokojnej nocki i bajecznych snow.
Gosia 2006-03-03 14:04

woj.: warmińsko-mazurskie

Zastanawialam sie ile osob wie o HD hmmmmmm jest ich naprawde malo...bardzo malo. Gdyby nie choroba Mamy tez pewnie nie wiedzialabym co to "HD". A rozmowa z Wami naprawde pomaga- mi bardzo, bardzo mocno i dziekuje Wam, ze jestescie.;*
ELZO 2006-03-03 14:37
e-mail
Tychy
woj.: śląskie

Gosiu , ja też 36 lat temu weszłam do Rodziny HD zupełnie o tym nie wiedząc, to znaczy wiedziałam, że Teściowa jest na coś chora, że to zaczęło się w okresie przekwitania a było takie trudne, bo trudne i smutne było jej życie. Wiem, że przebywała w szpitalach psychiatrycznych .. i jej choroba została zdiagnozowana jako pląsawica . Nikt wtedy nie przypuszczał, nie wiedział, że to jest choroba dziedziczna, tłumaczono mężowi ,że owszem jest takie zagrożenie ale tylko po linii żeńskiej , czyli gdyby Teściowa miała córkę ... A w przypadku syna. nie .. Tak to wtedy lekarze tłumaczyli. Pierwsze objawy u Męża wystąpiły może 7,8 lat temu , i to tylko w postaci zachwiań równowagi, niezborności ruchów. Dopiero teraz , jak sięgamy pamięcią wstecz to dziwne zachowania Męża tłumaczymy początkiem choroby. Ale były to bardziej śmieszne teorie na życie typowe dla naukowca , jakieś dziwactwa kwitowane co najwyżej uśmiechem naszym.Ale to już wszyscy wiemy tutaj, bo nie raz opisywałam ku pokrzepieniu serc, cały czas sugerując, że nie zawsze , od początku pojawienia się choroby jest tak bardzo żle . W przypadku mojego Męża nastąpiło to późno i do tej pory powoli rozwijająca się choroba pozwala Mu normalnie żyć , pracować.. no może tylko teorii coraz więcej, dziwnych przypadków przytrafiających Mu się coraz więcej no i, to powolne wycofywanie się ze zbyt ekstremalnych sportów jakie uprawiał a z tego akurat się nawet cieszę, bo to była przesada. Ale z tym wszystkim da się żyć .I tak sobie myślę, żę to chyba w dużej części dlatego, że ma taką żonę jak ja, /że bardzo nieskromnie dodam / Dlatego właściwy partner to jest gwarancja ,że jakoś się wszystko ułoży.. A , że go go trudno znaleźć to sami wiecie .Powodzenia.Droga "M" takie szalone treści , to ja tylko w mailach wysyłam ...nie zamieszczam tego na Forum , no powaga tego miejsca mi na to nie pozwala i mój wiek..Jestem przecież waszą Mamuśką Hadecką ..taką trochę zakręconą , to fakt.Pozdrawiam
Iza 2006-03-04 03:00

woj.: małopolskie

Będziemy tu wkrótce mieli same panie doktor ( ki).
Wiesz co Swiderku.... ja tez nie jestem lepsza, bo pracę magisterską pisałam na temat neofaszyzmu:).
ja Was podziwam , bo mnie tak starsznie chybaby się już nie chciało...
Jakieś 4 lata temu byłam na studiach podyplomowych. Robiłam je kilka lat po normalnych studiach. Tak cięzko było mi się zabrać do nauki:).
Podziwam.
Chociaż jeśli już chodzi o pisanie to z chęcią bym popisała. Prace dyplomową n atych studaich podyplomowych pisałam z największą przyjemnością...
I co tam słychać u Was w piątkowy weekendowy wieczór?
Ja właśnie wróciłam z siatkówki. Jestem totalnie , pozytwnie przemęczona:).
Zaraz zmykam do wanny:).
Jutro jadę do Mamy, zobaczymy jakie HD poczyniło postępy niestety.
Ale idę też na mecz siatkówki ( Stal Mielec - Grześki Kalisz). Z czego ogromnie się cieszę!!!
Zyczę wszystkim miłego weekendu!
Iza 2006-03-04 03:13

woj.: małopolskie

Hurrrrraaa. I jeszcze muszę się czymś pochwalić. Mogę?
Właśnie odkryłam, ze wygrałam konkurs na recenzję.
Ja bardzo lubię pisać recenzje książek i często brałam udział z powodzeniem w takich konkursach, ale ostatnio mało czasu miałam i prawie w ogóle nie pisałam.
Ale napisałam i udało się. Satysfakcję mam tym większą , że to uznane wydawnictwo:).
A recenzję będziecie mogli przeczytać w najnowszym numerze gazetki, jesli Doti zdecyduje się ją wydrukować.
Powiem Wam, że kocham pisanie o książkach. Jeszcze niedawno robiłam to tak często... a teraz ten brak czasu.....
I smutna wiadomość. Przeczytałam włąsnie na onecie, ze zmarł Krzysztof Kołbasiuk.
Niezapomniany Łukasz Zbożny z "Domu".
Mam takie wspomnienie: kilka lat temu byłysmy z przyjaciółką w Warszawie. Szłysmy ulicą, a ona nagle : patrz, patrz.....
Zanim się zorientowałam o co chodzi, to Pan Kołbasiuk już nas minął.
O matko... Łukasz Zbozny... powiedziałam i popędziłam za nim, udając , ze biegnę za ... tramwajem... którego... nie było ( dodatkowo krzyczałam do przyjaciółki: "szybko, szybko tramwaj nam ucieknie", a na horyzoncie nie było ani jedengo tramwaju).
Tak bardzo chciałam go wtedy zobaczyć.
Szkoda, ze już nigdy nie zagra...
On miał taki piękny głos.
ELZO 2006-03-04 14:41
e-mail
Tychy
woj.: śląskie

Iza -super , gratuluję i mam pomysł .. skoro tak to lubisz, to pisz nam recenzje z książek .Bardzo często piszesz, że coś czytasz i zaraz mam ochotę zapytać a co ?My po przeczytaniu takiej recenzji szybciutko do księgarni i będziemy kupować tylko te książki ,które Ty polecisz ...Faktycznie recenzje piszesz profesjonalnie, pięknie. Bardzo je lubię i często do nich wracam nie mogąc długo znależć.. w jakim były wątku i czasie.I znowu kłania się konieczność kupienia drukarki .... ale to takie drogie i ciągle coś ważniejszego do kupienia.A tak podrukowałabym sobie ciekawsze i recenzje i wypowiedzi.Powstałaby z tego niezła książka..prawda?Ja też mam codzienną wizytę w szpitalu tym razem z Wnukiem....u Prababci ...Niech zobaczy też ten inny , smutny świat ...I ucieszy się ,że dookoła tyle zdrowych ludzi...Prababcia się ucieszy a Dziecko doceni normalność.
Iza 2006-03-04 14:59

woj.: małopolskie

Bardzo chętnie bym to robiła Elzo, tylko teraz brakuje mi czasu i na czytanie i na pisanie. Myślę, że tak bedzie do jesieni. Potem jak się w pracy uspokoi to wrócę do tych przyjemnych czynności.
Zeby pisać o książkach to trzeba czytać, a ja teraz czytam jedną książkę na 2 tygodnie....
Zupełnie sie "opuściłam". Pochłaniałam ksiązki , czytałam po 50 rocznie. W ub. roku starczyło mi czasu na jakieś połowę z tego.
Brakuje mi tego, ale mam nadzieję, że kiedyś wrócą te dobre czasy.
Na maila wyślę Ci informację, gdzie możesz w sieci poczytać moje recenzje:).
Pozdrawiam i zmykam, bo jedziemy kupować rower dla mojego Męża, a potem jadę do Mamy.
Pa
L 2006-03-04 17:37
e-mail
Szczecin
woj.: zachodniopomorskie

Iza- najszczersze gratulacje, a swoja drogą kiedy Ty to wszystko robisz?Praca, prowadzenie domu, pływanie, czytanie, pisanie,gdy na to wszystko patrzę to wydaje mi się,że żyjemy w innym wymiarze czasowym.
Iza 2006-03-05 04:48

woj.: małopolskie

Ha,ha no właśnie w prowadzeniu domu mocno się opuściłam. Przydałoby mu się porządne sprzątanie, oraz odmalowanie niektórych drzwi, ścian....
Ale na to przyjdzie czas pewnie dopiero jesienią.
Moja droga L, nie mam dzieci, więc jakoś leci z tym czasem, chociaż momentami fakt - brakuje mi go.
Jesli chodzi o sporty, to wiesz.... coś za coś. Zamiast spędzic czas przed tv , ogladając jakiś ulubiony serial, zbieram się i na 20.00 jadę na basen.
Na siatkówkę chodze w piątki na 18.00. To najlepszy dzień tygodnia, zaczyna się weeekend i SIATKÓWKA. Moja ukochana!Na rowerze jeżdzę w weekendy ( trasy dłuższe), po pracy ( trasy krótsze).Ale na pisanie i czytanie brakuje mi czasu naprawdę.
Dawniej po każdej przeczytanej książce stukałam recenzję.Teraz ... kicha. Ale wrócę do tego jak mi się w pracy przewali najgorsza robota.
Wróciłam właśnie z Mielca.
O stanie mojej Mamy moze potem, a teraz Wam powiem, że czuję się pozytwnie nabuzowana, bo:
- byłam na meczu siatkówki, był ciekawy i ekscytujący, poczułam tę wspaniałą atmosferkę, w Mielcu od wielu lat panie grają w I lidze, zawsze była cudna atmosfera,
- spotkałam kilka osób, których nie widziałam kilkanaście lat, m.in. mojego pierwszego trenera i.... Hubusia, dziecko moich byłych sąsiadów, które urodziło się uposledzone ( niedotlenienie mózgu), uwielbiałam się nim opiekować, był taki pogodny, nie mówił, nie chodził, ale był świetny, no i jak teraz zobaczyłam mojego małego Hubusia, to zdumienie mnie ogarneło, bo to już dorosły facet. ... to dopiero mi uświadomiło ile mam lat:), byłam dorosłą dziewczyną kiedy go bawiłam, a teraz on jest dorosły, to co ze mną?:) jestem dojrzałą kobietą????
Iza 2006-03-05 04:49

woj.: małopolskie

Aha, a nagrodę - książkę za tę recenzję dostałam dziś pocztą:).
Iza 2006-03-05 17:59

woj.: małopolskie

Szukałam dla Elzo moich recenzji i.. znalazłam jedną, którą postanowiłam specjalnie dl Was tu skopiować. Może ktoś zechce przeczytać tę książkę, może w czyms mu ta lektura pomoże?:

" Warto spróbować zapolować

Często bywa tak, że życie człowieka przybiera formę, która boleśnie uwiera. Nasze życiowe role, nie zawsze pokrywają się z naszymi marzeniami, pragnieniami czy charakterem. ?Przeszkadzać? może więc rola matki , żony, rola urzędnika za ladą a nawet naukowca. Tkwimy w swoich formach, a z oddali słychać złośliwy chichot losu. Są tacy, którzy potrafią się uwolnić od niechcianych ról, ale są też tacy, których paraliżuje strach przed nieznanym, cierpią więc przez całe życie. Nie jest to nowy temat w literaturze, można nawet mówiąc kolokwialnie uznać go za ?oklepany? ? Virgnia Woolf czy Michael Cunnigham, to pierwsze nazwiska, które przychodzą mi na myśl. Cunnigham był zainspirowany ?Panią Dalloway?, a Marika Cobbold, autorka ?Polowania na motyle?, wydaje się wprost czerpać z ?Godzin?. ( dwie bohaterki, nie mogące pogodzić się z tym, co je otacza, wrażliwe kobiety, których losy są zadziwiająco podobne, chociaż żyją niemalże w innych epokach). I jeśli nawet ze zniecierpliwieniem powiedzcie ?ale to już było?, to zaręczam - warto zgłębić ten temat raz jeszcze. Pierwsza bohaterka powieści, Grace ? nie ma za sobą zbyt udanego życia. Kiedy była małą dziewczynką, zmarła jej matka, niedługo potem ojciec. Kiedy miała 17 lat straciła ukochanego -swoją wielką miłość. Kiedy była przed trzydziestką, przytrafiło się jej nieudane małżeństwo -nie mogła znaleźć zrozumienia u boku swego partnera. Druga bohaterka, Louisa, babka przyjaciela Grace , wydaje się wygrała los na loterii. Sierota ( rodzice popełnili samobójstwo skacząc z mostu), niezbyt urodziwa , zostaje żoną znanego malarza. Mąż jednak okazuje się egoistą, dbającym tylko i wyłącznie o swoje potrzeby. Nierozumiana przez nikogo Louisa popada w depresję, czym jeszcze bardziej rozwściecza małżonka. Zarówno Grace, jak i Louisa przeżyją swoje tragedie, po których nic już nie cieszy, a świat wydaje się zbyt ponury, aby chcieć żyć. Losy obu Pań skrzyżują się z powodu obrazu malarza, o którym nikt nic nie wie (tak przynajmniej myśli Grace). Czy aby na pewno? O tym przekonajcie się sami. To przejmująca książka - historia dwóch ludzkich losów, bardzo podobnych, i bardzo tragicznych. Grace i Louisa przez większą część swojego życia chciały zadośćuczynić żądaniom innych i nie potrafiły wyzwolić się ze swoich form. Nie potrafiły zawalczyć o siebie. Czasem niestety dzieje się bowiem tak, że stajemy się takimi, jakimi chcą nas widzieć inni ? rodzice, partnerzy, dzieci. I zapominamy o tym, jakimi chcielibyśmy być. Ale jak pokazuje nam Cabbold czasem powinniśmy odrzucić w kąt odgrywaną rolę, bo : ? Ludzkość jest na Ziemi nie po to żeby robić wszystko jak należy, ale żeby próbować.? Warto spróbować tej literatury i warto czasem ?zapolować? na swoje motyle - te ulotne chwile szczęścia, które czynią nasze życie wyjątkowym."
ELZO 2006-03-06 00:18
e-mail
Tychy
woj.: śląskie

NO, no .... już dla tego samego stwierdzenia ,że "ludzkość /człowiek/ na świecie nie jest po to by wszystko robić jak należy , ale żeby próbować" przeczytam tę książkę .. Że warto polować na swoje motyle to ja już wiem , tylko narazie nie wiem gdzie one latają, nad jakimi łąkami ..No i szkoda ,że latają tylko w lecie ...
Jurek 2006-03-06 02:32
e-mail
Zabierzów
woj.: małopolskie

Robert zna się na motylach.Może on by Ci załatwił jakieś zimowe.
Iza 2006-03-06 03:22

woj.: małopolskie

No właśnie .. nasze motyle, nasze ulotne chwile szczęścia ( jak to okresliłam:)), nie latają tylko w lecie.
Przecież o tym wiesz Elzo:).
ELZO 2006-03-06 03:33
e-mail
Tychy
woj.: śląskie

E ... Robert nie wysiaduje przy komputrze ... po drugie ma co robic ze swoimi Motylami ... A ja w duszy mam motyla tylko chwilowo podcięte skrzydła ... a może zmarznięte ... no w każdym razie jakieś ciężkawe. muszę trochę w kątku się ogrzać .. podleczyć i znowu wzniosą się .... by zatrzepotać ... Bo mi ciągle te skrzydła nie opadają ..mimo wszystko , czego i wam życzę ... otrzepać się i wzlecieć ...Z perspektywy łąki , zielonej jakiś lepszy jest ten świat ..
Elzbieta II 2006-03-06 20:20
Warszawa
woj.: mazowieckie

a u mnie kiepsko i nie ma to nic wspólnego z HD
(domowe sprawy) i muszę iśc do prawnika i
dowiedzieć się i ....i na razie chyba nie będę pisać na Forum....
ELZO 2006-03-06 22:39
e-mail
Tychy
woj.: śląskie

Eluniu ... dodaję ci mocy ,która ze mnie uszła ... A uszła bo jestem chora ... mam półpaśca ... w końcu po trzech dniach wątpliwości poszłam do lekarza ... ale co z tego .. są inne priorytety w domu .. Nie ma co się rozczulać nad sobą i pozwalać sobie na luksus chorowania ...Zimno ...? no to się trzeba ubrać... dreszcze ..no to herbaty się napić / pod warunkiem ,że se ją sama zrobisz/ Boli ... no to trzeba wziąć tabletki, przepisane i nawet wykupione. NIech to szlag .. dlaczego akurat teraz coś takiego mi się przytrafiło ... Przecież Mama wymaga pomocy, Mąż obiadu i porządku .I wszyscy mojego wsparcia ... Ja wprawdzie też, ale ja to zawsze wesprzeć się mogę ...o krzesło ...albo blat w kuchni czy zlew. Oby do wiosny !!!
Iza 2006-03-06 23:06

woj.: małopolskie

Zawsze się jeszcze możesz wesprzeć o mój adres e-mailowy:).
A tak poważnie , z półpaścem nie ma żartów. Dobrze, ze odwiedziłaś lekarza.
Będzie ok. Wiosna już na pewno idzie , bo mój kot od paru dni dni wysiaduje na parapecie patrząc w okno.
Musi widzieć tę wiosnę, magicznymi kocimi zmysłami...
czeka bidula na to ciepło...
Tylko co poczniemy jak ogłoszą zakaz wypuszczania kotów ze wzgledu na ptasią gryę ( co jest przecież mozliwe).
A u mnie dzień zaczął się fatalnie, ale ja chyba się uodporniłam na złe rzeczy i nie przeżywam aż tak bardzo.
Boże, jaka ja naiwna jestem. Jaka łatwowierna...
Jak wierzę, że ludzie się zmieniają, że potrafią być lepsi...
No właśnie się dzisiaj przekonałam na własnej skórze...
I myślę sobie tak: ludzie są okropni, zawistni, zazdrosni. Póki byłam zwykłym szarym urzędnikiem i zarabiałam tyle co inni, nie wadziłam nikomu. Teraz kiedy mam trochę wyższe stanowisko i pensję, nagle mam rzesze wrogów, a ja z normalnego, dobrego człowieka nagle stałam się potworem.
Smutne to, bardzo smutne.
Jedna z moich współpracowniczek powiedziała:
nie przejmuj się, kto Cię zna, nie uwierzy w bzdury, a dla nas jesteś przecież dobra....
No na szczęście jest jeszcze parę osób, którym można zaufać.
No to na razie. miłego popołudnia!
P.S. Ale sobie pyszną pomidorówkę ugotowałam! Mniam!
ELZO 2006-03-07 00:07
e-mail
Tychy
woj.: śląskie

Przytulam Cię za to wsparcie ... widzicie jak to jest na tym Forum , każde z nas ma problemy Elżbieta II, Iza i wszyscy inni ?tylko Świderek nie ...,jak Ona to robi/a jak tylko ktoś podzieli się swoim smutkiem natychmiast zapominamy o swoich problemach i ofiarujemy swoje wsparcie i pomoc... Miłe to bardzo ..No i po to się mamy ... A Twój kot nie wypatruje wcale wiosny i ciepła tylko PARTNERKI i ciepła .... A tymczasem Ty go zamykasz na cztery spusty ..Widzisz, każda żywa istota szuka wsparcia ..Niekoniecznie ciepła , tylko nie każda ma szansę je znależć ..A tu akurat z powodu jakiejś ptasiej grypy .. bezsensu .. zupełnie bezsensu ...
Świderek 2006-03-07 00:51
e-mail

woj.: lubelskie

Oj Elzo też mam problemy...jak każdy...po prostu nie zawsze o tym potrafię mówić...ale widać to jest od razu wszystko po mnie, bo każdy problem, każdą przykrość muszę przepłakać...(
A czasem wolę problem zdusić w sobie, oszukać się, że wszystko jest ok, broń Boże tego nie werbalizować bo wyciągniecie na światło dzienne tylko to utrudni...
Ale dziś dzielę się z Tobą wszystkim co mam...i zadbaj o siebie. sama miałam kiedyś pólpasiec i wiem jak bardzo boli. Ściskam Was wszystkich mooocno.

Iza 2006-03-07 01:02

woj.: małopolskie

Mój kot to jest ona i zaręczam Cię, że właśnie wiosny wypatruje a nie partnera a to dlatego, że dostaje tabletki anty:).
Moja Tośka uwielbia chodzić na pole, całymi nocami w lecie sobie wędruje....
Tylko teraz jest za zimno, więc sama nie chce wychodzić, to nie to , że ja jej nie wypuszczam. Wczoraj chwile była, ale jest jej po prostu zimno.
Nie zamierzam jej tryzmać w domu z powodu ptasiej grypy.Ja isę tylko martwię że mogłaby dorwać jakiegoś chorego ptaka i się zarazić...
Małgo 2006-03-07 01:20
e-mail
Jelenia Góra
woj.: dolnośląskie

Kiedy mowa o kotach, to nie mogę milczeć.
Moja kotka powiedziała, że wiosna daleko. A wyraża to w ten sposób, że zakopuje się pod kołdrę i tak przesypia całe noce. Wcale jej nie jest pilno do wyjścia na dwór. No, ale Sadza ma już prawie 11 lat, jest z niej starsza pani i może to dlatego...
Magda 2006-03-07 03:35
e-mail

woj.: małopolskie

"Człowiek jest nierozumny i egocentryczny...
... niewazne: i tak go kochaj!
Chcialbys zrobic cos wspanialego, ale inni zle oceniaja twoje intencje ...
... niewazne: i tak zrob to!
Wypełniajac swe obowiazki, znajdujesz falszywych przyjaciol i prawdziwych nieprzyjaciol ...
... niewazne: wypelniaj je i tak!
Dobro, ktore czynisz, jutro jest zapomniane ...
... niewazne: czyn tak dalej!
Uczciwosc, szczerosc, przejrzystosc czynia Cie slabym i bezbronnym ...
... niewazne: nadal badz uczciwy i szczery!"

Jest to fragment tekstu przypisywany Matce Teresie z Kalkuty.
Calosc czytam codziennie i w sumie jest to takie moje motto na kazdy dzien:)

Ojj Iza ja tez mialam zly dzien... a tak naprawde wszystko trwalo od piatku we mnie ... dzis nastapila eksplozja ... ucze sie byc asertywna i mowic magiczne slowo NIE, tylko to ja potem wychodze na ta zla. Juz tam moge za kogos cos zrobic, nie ma problemu, ale najbardziej wkurza mnie jak ktos nie szanuje mojego czasu, owszem mozna sie spoznic 5-10 min, ale nie pol godziny ... i to nie raz, nie dwa, ale za kazdym razem. Ludze sie za kazdym razem, ze bedzie punktualnie. Kogo to obchodzi, ze to ja pozniej pedze z jezykiem na brodzie, zeby zdazyc (bo nie cierpie sie spozniac). Dzis wszystko z siebie delikatnie wylalam, a jutro sie okaze ile moich slow dotarlo do kolegi z pracy. Na szczescie wieczor nalezy zaliczyc do udanych, bo odreagowalam na siatkowce i sama siebie dzis nie poznawalam w skutecznosci:)) Ja to dobrze, ze moglam sie na czyms wyrzyc, a nie na kims:)
Elzo dbaj o siebie, z polpascem nie ma zartow. Mam nadzieje, ze sie wykurujesz do 25.III i Cie poznam w Krakowie.
W sprawie kotow sie nie wypowiadam, bo sie na nich nie znam;)
Ściskam wszystkich cieplutko

P.S.
PRZEPRASZAM :-)
Za co i kogo??
A to juz ten KTOS wie:))

Iza 2006-03-07 04:20

woj.: małopolskie

Mój dzień nawet nie był zły, ja go oceniam na plus, mimo wszystko.
Bo to nowe doświadczenie.
na pewno wiele mnie nauczy i pozowli uniknąć kolejnych "porażek".
I wiesz Magda, ja też powoli uczę się asertwyności, większej szczerości , nawet jak trzeba komuś nieprzyjemną prawdę powiedzieć ( bo czasem i taka moja rola). Staram się to jednak robić delikatnie...o, dziś upomniałam jedną z moich dziewczyn bo nieładnie "zagadała" do kilenta naszego:).
I w sumie udało mi sie to zrobić tak , ze nie czuła się jakoś urażona, a nawet przyznała mi rację, mówiąc: no masz Iza rację, chamska byłam...
Dobranoc
Iza 2006-03-07 04:24

woj.: małopolskie

Magda... piszesz o skuteczności czyli grasz na ataku?
Ja wystawiam ( mój wzrost:), zresztą z moim kolanem nadpsutym to staram się jak najmniej skakać i skoczność w porównaniu z tą, którą kiedyś dysponowałam mam fatalną.A kiedyś nawet nieźle atakowałam ( zwłaszcza z krótkiej), pomimo marnego wzrostu.
Udały mi się za to ostatnio fantastyczne kiwki z drugiej piłki... takie prawdziwe kiwki, w kryzysowych momentach, kiedy żaden z moich kolegów nie mógł przebić się z atakiem.
Jej, jakie to starsznie miłe jest, jak tak wpada druga piła....
Magda 2006-03-07 13:26
e-mail

woj.: małopolskie

Iza glownie gram na rozegraniu, ale wczoraj mialam to szczescie, ze koledzy zaproponowali mi "atak". W sumie na tym zyskali, bo nie ukrywajac naprawde dobrze mi szlo. Mimo wszystko lepiej czuje sie na wystawie, gdyz gramy na meskiej siatce. A cieszy mnie to, bo mam fajnych kolegow i mozemy troche pokombinowac. Wiesz podwojne krotkie, szybkie, druga linia i takie tam nasze fanaberie:)) heheheheh
Moze kiedys wpadniesz do nas na trening - m.in. piatek godz 21, calkiem dobra pora:))
W Krakowie niesmialo sloneczko wychyla sie zza niepozornych chmurek, zapowiada sie ladny dzien:)
Dzis mam poranny maratonik ze studentami:((

Wszystkim zycze milego dnia i duzo usmiechu:))
Iza 2006-03-07 23:13

woj.: małopolskie

My też gramy na męskiej siatce, bo jest nas dwie panie, a reszta panowie.
Co do gry kombinowanej to jest gorzej, bo z wyjątkiem dwóch osób ( i jednej, która jest naprawde dobra pomimo, ze siatkówki nie trenowała)to nikt z moich kolegów nie trenował siatkówki. Chłopaki są jednak wysportowani bo to wuefiści.
Krótką czasem gramy, bo mam jednego kolegę, któremu to dobrze wychodzi, ale z szybszą piłką na skrzydło jest problem ( nie bardzo umieją), a ja tak nie lubię takich balonów.....i czasami marzę żeby zagrać z kimś kto wie o co chodzi:).
Magda 2006-03-07 23:31
e-mail

woj.: małopolskie

Iza zapraszam do nas, towarzystwo mieszane wiekowo, kobiet w porywach do dwoch, ale poziom calkiem calkiem. Lubie ta adrenalinke, lubie ta walke o kazda pilke i lubie siatkowke, baaa nawet bardzo lubie. Dzieki siatkowce wyrzywam sie na pilce, a nie na ludziach. Dzis znow ide odreagowac dzisiejszy ciezki dzien i bardzo sie ciesze z tego powodu. Wprawdze zbrodnicza pora (od 21), ale czego sie nie robi z milosci:) heheheheh

Gosia 2006-03-07 23:50

woj.: warmińsko-mazurskie

Ale słonko widzieliscie!!!moze to wiosna? Jak myslicie???Bardzo czekam na wiosne!!!Buziiiii;*
Iza 2006-03-08 01:11

woj.: małopolskie

Zazdroszczę Ci, że możesz tak często grać...
Ja mam siatkówkę tylko raz w tygodniu. Pewnie można byłoby poszukać jeszcze jakiejś innej grupy, ale z moim kolanem... chyba by nie wytrzymało większych obciążeń.
Tak więc muszę uzupełniać basenem i rowerem, ale z siatkówką ani jednego ani drugiego porównać się nie da....
Ta przyjemność płynąca z gry.... to jest moja miłość po prostu.
Jak szłam z ostatniego treningu na studiach i wiedziałam, że to już koniec regularlnego trenowania i meczów to płakałam....
Gosiu , u nas słońce było, ale było zimno, a teraz starszny mróz na zewnątrz...
A wiosna podobno przyjdzie dopiero za dwa tygodnie.
buuuuuuuuu
Ewa 2006-03-08 14:37
e-mail

woj.: pomorskie

Oj z ta wiosna i ja wielbiciel zimy dopisuje sie do oczekujacych , bo ta zima to u nas w Gdyni nie zima bez sniegu i mrozu :( Dziś Dzień Kobiet. Dario mnie zaskoczył uroczym prezencikiem,a wieczorem kino w babskim gronie :):):)
ania-rybka 2006-03-08 15:52
e-mail
Wrocław
woj.: dolnośląskie

Hej hej!
Iza - co to za szyfrem o tej siatkówce piszesz?
:-)))) Połowy nie rozumiem, haha.
U nas też zima - wczoraj padał śnieżek... Też czekam na wiosnę, żeby znowu zaczęło mi się CHCIEĆ ŻYĆ.
Chwilowo moje życie wygląda tak: karmienie, przewijanie, usypianie, karmienie... :-) To nie jest złe, bo pełno jest w tym tkliwości i zachwytu nad małym Piotrusiem, który po prostu zapiera dech w piersiach tym, że... JEST! Że z paru komórek powstaje człowieczek misterny, że robi prześmieszne minki, że stęka jak stara szafa, że patrzy tak rozumnie...
Myśli o ewentualnym HD odpycham od siebie, nie zastanawiam się nad tym, bo to nie ma sensu już teraz.
Jedyne co mnie czasem smuci, to jak widzę zmiany w Robercie - bo mimo woli wracają wspomnienia, jak to było 7 lat temu, gdy urodziła się Kasia. I niestety, ale bilans formy Roberta wychodzi na duży minus... Kasię samodzielnie kąpał, a Piotrusia boi się wziąć na ręce. Ech... Szkoda gadać... Budzi to we mnie jakąś mieszaninę rozżalenia i... złości. I nie wiem, czy wtedy lepiej płakać czy burczeć, żeby przeszło...

No nic. Spróbuję podglądnąć jakiś film na kompie, zanim Piotruś roztrzeszczy się na dobre :-)))

P.S. Strasznie się cieszę, że "Miasto gniewu" dostało Oksara - to piękny i mądry film - kto nie widział - marsz do kina!
Gosia 2006-03-08 16:15

woj.: warmińsko-mazurskie

Och ten Dario!!!!Widzisz jak się postarał;) A ja dostałam kwiatki tzn różyczki;)Mama wczoraj znowu była niezadowolona, że wychodze...chociaż niezadowolona to delikatne słowo... ostatnio chyba coraz ciężej jej zrozumieć, że można świętować, z okazji urodzin na przykład...Dzisiaj nikt nie może popsuć mi dobrego humoru(niech tylko sprobuje) wróce wcześniej do domku(skrucili nam lekcje-juuupi)może zrobie jakieś ciacho;)Tak mam ochote na coś pysznego.
Kobietki wszystkiego "naj" Wam życze!!!Tobie siostra również;****

Magda 2006-03-08 17:39
e-mail

woj.: małopolskie

Niech "Dziewczyński Klan " się mocno trzyma,
Niech nam rośnie biust , a facetom łysina,
Niech każda z Was będzie mocno przez Lubego kochana
i niech dzisiaj baluje do białego rana!
Niech Dyrektor sypnie nam trochę grosza,
a i Szefowa niech dziś nie zadziera nosa
Niech kwitną Wam tulipany, bratki i róże
Niech każda z nas będzie szczęśliwa i piękna jak najdłużej!
Z okazji Babskiego święta do góry uszy Dziewczęta!!!

Życzy również KOBIETKA
Iza 2006-03-08 23:33

woj.: małopolskie

No masz rację Aniu, szyfruję tutaj. W sumie to też pomyślałam, ze powinnam na gg Magdę o to zapytać.
Ale ... no nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, dowiesz się czegoś o siatkówce.
Boże... usłyszałam właśnie w tv o jakiejś korporacji gdzie Panie obowiązkowo cały rok, zakrytych butach.
Z moim zamiłowaniem do kolorów to chyba bym oszałalała w takiej firmie....
Przyjemne zaskoczenie mnie spotkałpo. Nas zgłowny szef dziś każdej Pani przyniósł kwiatka.
A Pań u nas chyba ze 100.
Poprzedni szef udawał, ze nie ma tego swięta.
A ja na konto Dnia Kobiet idę na basen:).
Iza 2006-03-10 23:02

woj.: małopolskie

Cześć,
Od dnia Kobiet ... jakaś cisza tu nastała.
Co słychać dziewczyny, chłopaki?
Weekend!!!!!
Ja mam wyjątkowo można powiedzieć długiii, bo dziś miałam urlop, a w poniedziałek jadę do K-owa na szkolenie.
Tak więc mam sporo odpoczynku od pracy.
W ogóle taki fajny tydzień. W środę i w czwartek byłam na basenie, zaraz idę na siatkówkę, jutro jedziemy do K-owa , do Ikei, w niedzielę jade na mecz mojego męża...
Zyczę wszystkim miłego weekendu!
Magda 2006-03-11 01:42
e-mail

woj.: małopolskie

A ja jeszcze nie mam weekndu:(( Jutro znow do pracy, ale prawde powiedziawszy ide, bo chce nadrobic. Od niedzieli do srody udzielam sie naukowo w Krynicy:) hehehehe
Iza miniemy sie w Krakowie, ale mysle, ze kiedys sie spotkamy:)
Wlasnie wpadlam do domku, szybka obiado-kolacja i zaraz tez pedze na siatkowke, w koncu trzeba odpoczac "inaczej".
Odpoczywajcie w weekend, bo po to on jest
Pozdrawiam:)
Lilka 2006-03-11 01:45
e-mail

woj.: spoza Polski

Musze sie z wami podzielic bo czuje pozytywne "fluidy" ... dzisiaj sa moje 45 urodziny (jak ten czas leci). Ale dla mnie to super wiadomosc... mialam bardzo fajny rok... Bylysmy w Polsce, zobaczylismy troszeczke Europy, obchodzilismy bardzo dla nas fajna rocznice slubu (pol naszego zycia razem zelszogo lata) ale przede wszystkim HD ciagle jest prze ze mnie kontrolowane...
Dwa tygodnie temu mielismy z mezem wspolna imprezke urodzinowa (dzieli nas 5 tygodni) Przyszlo przeszlo 30 osob i bylo fantastycznie... wzielismy dzien wolnego przed i wsplnie przy pomocy naszej corki wszytko przygotowalismy dla gosci.. Bardzo lubie imprezy... chociaz juz nie jestem w stanie sama wszystkiego kotrolowac...

Dzisiaj Romek znowu przyslal mi kwiaty do pracy... taki z niego romantyk. A wieczorem idziemy rodzinnie na obiad do restauracji... bo nie lubie gotowac w dniu wlasnych urodzin...

Lilka
Iza 2006-03-11 02:34

woj.: małopolskie

Wszystkiego dobrego Lilko!
ja najwięcej takich udanych, kolejnych urodzin!
ania-rybka 2006-03-11 05:42
e-mail
Wrocław
woj.: dolnośląskie

Lilka!
Wszystkiego naj naj - żeby kolejne lata były "pod kontrolą" jak najdłużej!!! Nie daj się kochana!

m 2006-03-11 06:26
e-mail

woj.: mazowieckie

Lilka! Dzieki za to, co dla mnie robisz!:))) Dzisiaj - nie po raz pierwszy zreszta - przepedzilas czarne chmury z mojego czola i dalas mi nadzieje.

Dobry chlopak z tego Romka:)

Zdrowia, zdrowia, pogody ducha wciaz tak wielkiej i powodzenia w realizacji kolejnych malych i duzych marzen!:)
Luiza 2006-03-11 14:39
Szczecin
woj.: zachodniopomorskie

Lilka...jak fantastycznie jest, czytać same takie wspaniałości, które dzieją się w Twoim życiu :-) Poprostu rewelacja. Ogromny szacunek dla Ciebie, Twojego męża oraz córki. Trzymać tak dalej!

Z okazji urodzin życzę Tobie wszystkiego co najlepsze i najszczęśliwsze. By była przy Tobie zawsze rodzina...najprawdziwszych przyjaciół...niekończącego się szczęścia...spokoju wewnętrznego oraz wielu radosnych chwil...mnóstwa tych "drobnostek", "błahostek", z których czerpiesz taką radość, niesamowite! :-)
Wszystkiego naj naj naj!
Luiza
Lilka 2006-03-14 00:14
e-mail

woj.: spoza Polski

dziewczyny... z serca dziekuje... i takiego roku jak mialam nie tylko sobie ale i wam zycze...

Jurek 2006-03-14 10:05
e-mail
Zabierzów
woj.: małopolskie

I mimo wszystko duuużo optymizmu :-)))
Jurek 2006-03-14 11:02
e-mail
Zabierzów
woj.: małopolskie

Tak trochę odchodząc od nastrojów urodzinowych.
Właśnie całkiem przypadkowo spojrzałem za okno i ...
ujrzałem, że świat znowu się zabielił. :-))) Wprawdzie jutro już połowa marca, a nieraz bywało, że o tej porze już były pierwsze kwiatki w ogródku; przebiśniegi, sasanki... Czy w tym roku zawita do nas wiosna? Przynajmniej ptaki pamiętają, że to już czas wiosenny i można usłyszeć śpiew szpaków i skowronków, a tu i ówdzie ponoć pojawiły się już nawet bociany.
A wszystkim zdegustowanym pogodą pragnę zwrócić uwagę, że w tym sezonie mieliśmy wyjątkowo długą jesień. Cały listopad był cieplutki. Wówczas zastanawialiśmy się czy zima o nas zapomniała. Za to teraz odrabia zaległości z nawiązką. Tylko dlaczego te rachunki za ogrzewanie ...
Pozdrawiam wszystkich szczególnie cieplutko :-)

Elzbieta II 2006-03-14 18:38
e-mail
Warszawa
woj.: mazowieckie

Jurek, czy godzina Twojego wpisu oznacza,że juz wstałeś , czy ,że jeszcze się nie położyłeś i stąd te refleksje ....
Jurek 2006-03-14 18:52
e-mail
Zabierzów
woj.: małopolskie

To właściwie było między drzemką a snem. Ale jedno i drugie było w objęciach Morfeusza :-)))
ELZO 2006-03-14 20:44
e-mail
Tychy
woj.: śląskie

Ciekawe, ciekawe ... co to znaczy w takim razie w objęciach Morfeusza... ja sie tylko pytam ... bo jeżeli nie spałeś... , siedziałes przy komputrze...to co znaczy ,że cię obejmował Morfeusz? Może tylko ciało ... i moze pisałeś to przez sen ... No jedno jest pewne, że dobrze ,że masz takie dobre sny ... czy przyzwoite ...No ze mną nie zaqwsze tak jest . Niektórych snów bym się chyba wstydziła ...A Ty jesteś w takim razie lunatykiem No bo jak to inaczej wytłumaczyc. No nie, to są moje rozważania przy kawie ... Ja naprawdę nie wiem jak można spać i jednocześnie siedzieć przy komputerze i pisac..Widać można. Jurek po prostu spiąc ma poczucie zmarnowanego czasu .. I nadrabia zaległości. A wiecie co mi się przydarzyło u Mamy , w nocy ...Obudziło mnie wrażenie ,że coś mnie musnęło .. po twarzy ... i nie było to miłe uczucie, zapaliłam lampkę , strzepnęlam "To" i okazało się ..że był to ....... Fuj .. to był pająk .. taki tłusty ... wrzasnęłam tak, że Mama się obudziła... A taka chora i to ja się nią miałam opiekowac a nie Ona mną. Pająk też się wystraszył , skulił... ja wstałam i przez folię wyrzuciłam go do zlewu , obficie spłukując... FUJ, fuj, fuj ...wrzeszczałam bo tak brzydzę sie i nie znoszę pająków ...Mama mówiła ... uspokój się Dziecko to tylko zły sen ... Jesteś zmęczona ... Rano ,kiedy miałam poważne obawy czy to był sen czy jawa ...okazało się ,że to była jednak jawa ,bo pająk .. cholera jasna siedział sobie w zlewie ... i suszył ...I nie skrzydełka tylko wstrętne no te ... jak to się nazywa ... no chyba nogi .. no te takie obleśne ...Powyginane . Fuj!!!! Także różne rzeczy przadarzają się ludziom w nocy ... i to takim spokojnym jak Jurek, pisanie przez sen, a mi też takiej poukładanej,spokojnej i słabej kobiecie spotkania z pająkiem.No bo ,że sobie żyje gdzieś tam w ciemnych zakamarkach to niech mu będzie ale dalczego wybrał taką drogę nocnych wędrówek. FUJ !!! To jest takie niesprawiedliwe ...Rano bardzo dokładnie odkurzałam wszystkie Mamine kąty ..... Z pewnym strachem i obrzydliwościa, że spotkam cała rodzinikę tych obrzydliwych stworów ..
Elzbieta II 2006-03-14 22:12
e-mail
Warszawa
woj.: mazowieckie

DOBRE :-).....
Małgo 2006-03-14 22:31
e-mail
Jelenia Góra
woj.: dolnośląskie

Bo pająki są bardzo odporne na zamachy na swoje życie. Ja kiedyś jednego spłukałam w klozecie i to parę razy. No i co ? I tak wylazł! Na szczęście moja kotka z wielkim zacięciem poluje na pająki. Potrafi nawet kilka godzin cierpliwie czekać za pralką, aż delikwent zdecyduje się wyjść. A potem go ukatrupi i pochowa w doniczce z juką.
Ewa 2006-03-14 22:37
e-mail

woj.: pomorskie

Przyłączam się do Elżbiety - dobre :):):)
Wiesz co Jurek ty masz rację z tą wiosną. Zima przyszła tak późno. W listopadzie jeszcze chodziłam do piaskownicy z moją córcią. Wobec powyższego nie pozostaje nam nic innego jak uzbroić się w cierpliwość... I pewnego dnia obudzi nas świergot ptaszków i przecierając oczy wyjrzymy przez okno , a tam najprawdziwsze przebiśniegi, a później krokusiki takie piękne fioletowe, a później narcyzy i jeszcze później tulipany i .................................
Pozdrawiam wszystkich
Ewa 2006-03-14 22:42
e-mail

woj.: pomorskie

A te wstrętne, obrzydliwe pająki (tak się kiedyś mawiało) szczęście przynoszą. Ja ich nigdy nie morduje ( tak na wszelki wypadek gdyby ta przepowiednia miała być prawdziwa) tylko wyprawiam je za okno ;)
Lilka 2006-03-15 01:09

woj.: spoza Polski

Elzo bardzo fajnie opisalas tego pajaka (a moze to byla pajeczyca?! Jak je poznanc co jest co? Widac ze z biologii mam niedociaglosci)
Kilka lat temu mialam takie przezycie - ale ten moj to byl kawal 'byka' duzy i wlochaty i wprowadzil mnie w stan grozy... pozniej sprzatalam chate przez tydzien choc nie bylo z czego... Lubie zwiezatka z ktorymi mozna sie dogadac a z pajakiem sie po prostu nie da!!!

Iza 2006-03-15 02:30

woj.: małopolskie

A ja toleruję pająki ( o "lubię"), to byłoby za duzo powiedziane.
Nigdy ich nie zabijam. Raczej udaje , że nie widzę i niech sobie żyją.
Jakoś szkoda mi ich...
Byłam w wczoraj w Krakowie i jak zwykle wracam stamtąd pozytwnie naładowana/
Atmosferą, książkami, pieknymi ubraniami na wystawach i nie tylko:). Najpiekniej na świecie ubierają się ludzie w Krakowie.
Ile ja pieknych rzeczy widziałam.
Takich w moim stylu.
Ile książek, które chciałabym kupić.
Kupiłam drewniane , różowe korale.
A dziś powrót do pracy po 4 dniach niewidzenia papierów i koleżanek.
I wiecie co.... ja naprawdę zatęskniłam za tym wszystkim , a dziewczyny przywitały mnie serdecznie!
Rany, chyba mnie lubią!:)
Gosia 2006-03-15 17:29

woj.: warmińsko-mazurskie

Ta ja tez nie zabijam pajakow(ciekawe dlaczego:)))))
Wiosenka idzie czuje to w kosciach;P
Pozdrowionka dla calej rodzinki;*
Ewa 2006-03-15 19:02
e-mail

woj.: pomorskie

Ty nie zabijasz pająków bo pewnie ja ci powiedziałam że ich się nie zabija ;);););)
U nas na w Gdyni dziś rano śnieg, ale teraz ptaszki śpiewają po śniegu nie ma śladu .................... :)
Pozdrowienia dla wszystkich
S 2006-03-16 01:22

woj.: kujawsko-pomorskie

U nas też
Jurek 2006-03-16 06:21
e-mail
Zabierzów
woj.: małopolskie

A u nas ciągle sporo śniegu :-)
Gosia 2006-03-16 14:04

woj.: warmińsko-mazurskie

Taaa u nas mnostwo sniegu,wszyscy boja sie, ze znowu podtopi nasze miasteczko;(((Ale moze chociaz zrobia nam wolne w szkolce;)))))Oby!
A o tych pajakach wiem od babci siostruniu;*
Ewa 2006-03-16 14:38
e-mail

woj.: pomorskie

A myslisz, że ja skąd wiem hahahaha :):):)
Jak tam Mama, zresztą po co pytam przecież wiem :(
Ostatnio czytam książki Grocholi, które to znakomicie poprawiają mi nastrój, a szczególnie działają na moją duszę ogrodnika i tęsknie już za robotką w glebie.
Pozdrowienia
ELZO 2006-03-16 20:51
e-mail
Tychy
woj.: śląskie

A u nas dużo śniegu, lodu, to co się chciało roztopić to zamarzło i jest chodzenie po muldach..Dziś siąpi śnieżek.. sypie biały puch , idzie na saneczki, idzie na saneczki mały dzielny zuch .. czyli ja z siatami ... i nie na saneczki ..ale do domu. Ale jest dobrze ... Wszystko pod kontrolą, już w jednym domeczku a nie w dwóch. Mam takie przemyślenie, już kiedyś o tym mówiłam. Obserwuję w chorobie moją Mamę... I jest to sama dobroć, uśmiech, łagodnośc, cierpliwość. Na każdym kroku czuję Jej wdzięczność i serce mimo bólu ... Jakie to ważne. I tak sobie myśle , z jednej strony jak to dobrze , jaką daje mi to siłę by Jej pomóc a z drugiej jakby to było dobrze gdyby tak było w HD.. O ile więcej mocy, możnaby z siebie wykrzesać gdyby tak zachowywali się nasi bliscy , chorzy na HD ...Mam w domu teraz właśnie takie porównanie ...chory Mąż , zamyślony, milczący,apatyczny, często obrażony, wściekły ..bez powodu.. /No nie On powód zawsze ma... że na przykład, ręcznik jest granatowy a nie różowy, że żel pod prysznic jest innej niż zawsze firmy, że papier toaletowy jest inny niż jego ulubiony/ I moją Mamę, która cierpi bardzo, ale śmieje się ze mną... np podczas bardzo trudnej sztuki zakładania rajstop zdrowotnych o drugim stopniu kompresjii... Ja po prostu zawsze w trudnych, nerwowych momentach śmieję się , po prostu pękam ze śmiechu. To jest chyba jakiś efekt zdenerwowania, trochę dziwny ale tak reaguję.Doprowadzając do szału niektórych .. No i znowu tym razem ,tak rozbawiła mnie ta czynność..Tym razem rozbawiła mnie moja niemoc by podnieść do góry 70 kg ważącą Mamę. A wczoraj towarzyszył mi w tym Brat i syczał na mnie ,żebym przestała się śmiać a bardziej przyłożyła się do tego co robię. Tak syczał, że nieśmiało szepnęłam ,że ja mam taką przypadłość , że w takich momentach się śmieję.... No ładna przypadłość wysyczał Brat, miałaś to nawet na swoim ślubie ...No rzeczywiście miałam , widać przewidywałam już swoje wesołe życie ..No więc mam Mamę, która tak pięknie choruje / ale to brzmi/ jest takim wdzięcznym pacjentem, i to dla wszystkich , dla pielęgniarki która codziennie przychodzi i robi jej zastrzyki, a zarabia śmieszne 700 zł , i dla mnie , bo widzi jaka jestem padnięta...I jest to naprawdę budujące...Zwracam na to uwagę Mężowi..Z nadzieją, że może wyciągnie jakieś wnioski.Ale narazie póki co to jego mina świadczy raczej o tym," ja też jestem chory, też wymagam takiej opieki a ty sobie mieszkasz gdzieś tam u Mamy.Dlatego wróciłam do domu i teraz mam ich wszystkich w zasięgu ręki...No i Was ....A to dla mnie takie ważne.Jesteście dla mnie wielkim wsparciem i nawet o tym mówiłam na warsztatach Dojrzewalni , warsztach pod tytułem Zabawa wrogiem choroby.Kiedy psycholog zadał nam ćwiczenie by opisać jakieś szczególne doświadczenie z ostatniego okresu ,które wpłynęło na zmianę dotychczasowego życia, które pozwoliło mi ujawnić wewnętrzną mądrość, intuicję, siłę. No i wyobraźcie sobie ,że napisałam ,że takim zwrotnym momentem było poznanie Was. Była decyzja by przestać myśleć tylko o chorobie, szeptać po cichu , a dowiedzieć się czegoś więcej. Takim momentem była decyzja by pojechać rok temu na Zjazd w Łagiewnikach ... I to napisałam i o tym publicznie mówiłam. Była to moja intuicja, coś mnie tknęło by tam pojechać. Opowiadałam jakie to było dla mnie przeżycie,jaki to był akt desperacji i odwagi by pojechać wbrew mężowi, który został w domu wściekły i przekonany ,że zrobiłam sobie zabawę z jego choroby .. Ale też o tym jak mnie zablokowało na dwa dni, jak dobiło to co zobaczyłam, te zupełnie inne przypadki choroby niż ten który mam w domu. No i jaka wracałam wzmocniona, uspokojona , że jednak u mojego HD jest inaczej,że to zupełnie wyjątkowy przypadek. Było też ćwiczenie by wypisać dwadzieścia aktywności , zajęć , które lubię , które pomagają mi pokonać złe stany, smutki, chorobę. Które dają mi radość i energię . I wiecie co napisałam m.in pisanie .... na Forum, wypady do Krakowa, spotykanie się z ciekawymi ludźmi. Czyli znowu Wy .. Czyli co ? Może faktycznie zrobiłam sobie zabawę z choroby .. cooo? Myślę ,że nie , że dzięki temu co robię łatwiej mi pokonywać codzienność, która zabawą wcale nie jest.Kto przyszedł na te warsztaty - młode 30 letnie kobiety, madre, ambitne, poszukujące. Były psycholożki, filozofki, lekarka, pielęgniarka z Bloku Operacyjnego. Niesamowite, niepowtarzalne kobiety. Oczywiście byłam najstarsza w grupie .. ale dobrze się czułam, zostałam pochwalona, zainspirowana, wzmocniona i bardzo dowartościowana. I o to mi chodziło ... I taka jest Dojrzewalnia i dlatego tak zachęcam do uczestniczenia w tego typu zajęciach, warsztatach.A to nie koniec bo byłam jeszcze na warsztacie Z jakiej jestem bajki ...No i zgadnijcie z jakiej jestem ? Co powiedziałam..? A z jakiej jesteście Wy ..? Bardzo ciekawe , zastanówcie sie ...Przepraszam znowu się tak rozpisałam , jestem beznadziejna ...
Eweliśka 2006-03-16 23:03
e-mail

woj.: zachodniopomorskie

Czesc!
Mam pytanie czy ktos moze wie jak scianac ten odcinek rozmow w toku pt."co im jest"??jezeli tak to bardzo prosze o kontakt!!
Pozdrawiam!!!!
Iza 2006-03-16 23:17

woj.: małopolskie

Oj, nie wiem z jakiej jestesmy bajki:).
Ja jestem z takiej, którą sama sobie piszę:).
Teraz to starsznie się przejmuję jednym cżłowiekiem, który z głupoty narobił sobie kłopotu, a ja jako urzędnik będę musiała sprawę załtwić bardzo nie po jego myśli.
I bardzo mi żal go, a nic zrobić nie mogę.....
Nie nadaję się do takiej pracy.
Elzo, rozumiem Twoją "rozpacz", że Mąż nie potrafi inaczej chorować. Wiem, jak to boli....Ale to jest HD!!!!
On nie bedzie inaczej chorował. To krtykanctwo z jego strony, to niezadowolenie ze wszystkiego to jedna z cech tego choróbska.
Moja Mama jest identyczna, a nawet chyba jeszcze gorsza.
Wiem, ze Cię to męczy, że Ci źle z tym, ale może czas na jakiś sposób ( sama nie wiem czy się da), pogodzić się z tym?
Fjanie piszesz o tej Dojrzewalni.
Ja w ramach poprawy kondycji psychicznej i fizycznej ( trochę jestem przydołowana wydarzeniami w pracy)idę na basen:).
Iza 2006-03-18 17:24

woj.: małopolskie

Takie ogłoszenie:
Może akurat ktoś z Was będzie zainteresowany.
Proszę przekażcie wiadomosć znajomym:
Witam.
"Kilkanaście dni temu urodziły nam sie szczeniaki Golden Retriwer
niestety nie stać nas teraz na wychowanie dlatego prosimy aby ludzie
zainteresowani zgłosili sie po nie.Oddamy je za darmo aby tylko ustrzec je
przed uśpieniem. Jeżeli sami nie jesteście zainteresowani wzięciem pieska
to roześlijcie wiadomośc do znajomych bo bardzo zależy nam na tym by pieski
nie zostały uśpione. A oto kontakt do mnie
503 302 270 - Michał"


A co u Was?
Ja się cieszę z weekendu:).
W poniedziałek znowu jadę do K-owa na szkolenie, więc weekend mam jakby wydłuzony , chociaż wiadomo, ze na szkolenie jechać trzeba. Jednak to co innego niż dzień w pracy- poza tym temat bardzo mnie intersujący, a prowadzący bardzo kompetentny, więc sam fakt tego szkolenia cieszy mnie:).
Martwi mnie pogoda, liczyłam na to, ze dziś będzie pierwsza wycieczka rowerowa, a wyglada na to, ze niestety trzeba będzie poczekać do soboty następnej.
Ewa 2006-03-18 18:42
e-mail

woj.: pomorskie

Elzo pięknie piszesz o swoim życiu. Ja tak pięknie nie potrafię pisać, ale podobnie do ciebie staram się wplatać w HD uśmiech. Od lipca moje życie przewróciło się do góry nogami. Żal nad utraconym kontaktem z Mamą i strach o życie mojej córki i swoje własne wypełnił wszystkie dni. Teraz akurat mam niż w swoim nastroju i gorzej sobie z tym radzę.Mama była u mnie miesiąc temu. Wszyscy się cieszyli bo Tata odpocznie , a Mama u mnie zawsze dobrze się czuła( nie miała humorów itd itp). Niestety okazało się, że HD już nie pozwala jej czuć się u mnie dobrze. Pomimo moich starań, chęci opieki zostałam odtrącona. To był pierwszy raz i to było strasznie trudne.Zawsze stałam po jej stronie , broniłam , tłumaczyłam rodzinie ,że jest chora i żeby mieli dla niej więcej cierpliwości i miłości, a tu nagle okazuje się,że to ja jestem ta niewdzięczna, podła, że nie dbam o nią itd itp. I wtedy pomyślałam sobie Boże jaka potworna choroba, dlaczego nie można się po prostu zaopiekować swoim chorym , dbać o niego, dogadzać mu tak jak to zwykle się robi. Mam nadzieję,że uśmiech wróci na moją twarzyczkę już niedługo i będę mogła jechać do Mamy i przełykać z uśmiechem jej "kąsy". Boję się tylko o Małgonię i Tatę, że długo tak nie pociągną. Moi bracia też mieszkają z nimi, ale oni mają twardszą skórę ( to dobrze). Ach rozgadałam się .....
Powtarzam się, ale dziekuje ,że jesteście to ogromnie ważne przechodzić przez to wszystko z kimś .......
Magda M. 2006-03-18 18:58
e-mail
Wroclaw
woj.: dolnośląskie

Kurcze tak sobie pomyslalam,ze z checia przygarnelabym takiego pieska:)ale jak go przetransportowac do Angli?:(Poza tym nie wiem co moj Grzesiek by na to powiedzial?!po przeczytaniu ogloszenia zamieszczonego przez Ize znowu zatesknilam za psiakiem w domu:(
Iza 2006-03-18 23:05

woj.: małopolskie

Ewo, jak wszystko co przechodzimy ( ludzie związani z HD) jest podobne...
Jak nie musisz pisać dużo żebym ja ( i pewnie inni) wiedzieła co czujesz....
Tak źle się żyje ze świadomością zagrożenia, ale.... można się Ewo do tej świadomośći przyzwyczaić i żyć szczęśliwie, usmiechać się i kochać życie.
I do Ciebie przyjdzie taki moment.
Na początku jest trudno, rzeczywiście myśli o HD wypełniają całe dnie.
Doskonale rozumiem również to co piszesz o niezadowoleniu swojej Mamy.
To jest przykre dla osoby, która opiekuje się chorą osobą.I najgorsze, że nie ma na to rady.
Podobnie jak Ty , ja też martwię się o to jak długo wytrzyma moja siostra.
Pewnie powinnam ją odciążać biorąc mamę do siebie, co jakiś czas.
Ale wychodzę z domu o 7.00, wracam o 16.30.Nie mogłabym jej zostawić na tak długo samej....
Ech.... takie to porypane.
Ale pomimo tego warto żyć, prawda?
Pozdrawiam.

Ewa 2006-03-19 00:03
e-mail

woj.: pomorskie


Oczywiście,że warto jest tyle ważnych rzeczy które nas spotykają na co dzień. Tylko jak to mówi Jurek, nikt nie jest ze stali i czasem , właśnie dlatego mam gorsze dni, ale wtedy mam was i mogę się wygadać i jest mi lżej.I najlepsze jest właśnie to o czym piszesz Izo,że nie trzeba wiele pisać,żeby większość osób wiedziała o co chodzi:):):)

I teraz mam dużo lepszy humor niż rano:):):)
Dzięki Pozdrawiam
ELZO 2006-03-22 03:19
e-mail
Tychy
woj.: śląskie

A ja dalej swoje ...No słowo na "D" /jak Dojrzewalnia/. Wybaczcie ale uważam ,że to takie ważne, że to może się Wam po prostu przydać. Otóż jak pisałam wyżej byłam na zajęciach "Zabawa wrogiem choroby" . Oczywiście świadomie wybranych . Jest to metoda , program według Carla Simontona - onkologa , bardzo znanego w USA . Metodę tę stosuje się w Polsce od 1997 r głównie u chorych na raka, ale także ma zastosowanie dla opiekunów i rodzin chorego . I u ludzi z depresją . I nawet chyba takich jak moja depresja -dwubiegunowa .Bardzo ogólnie rzecz ujmując jest to program psychoterapii , którego celem jest poprawa emocjonalego funkcjonowania chorego. Powodujący wzrost zaangażowania w proces leczenia, poprawę komunikacji z otoczeniem. Program stosowany na całym świecie z udokumentowaną skutecznością.Zajęcia na których byłam omawiały zaledwie niektóre elementy z tego programu.Prowadzone były przez bardzo profesjonalnych psychoterapeutów działających w tej dziedzinie, młodych , sympatycznych ludzi , doktorantów .Polecali książki C. Simontona " ABC twoich emocji "i "Triumf życia ", a także Powrót do zdrowia . Może to komuś z Nas- Was pomoże.Jeżeli ciągle nie ma złotego środka na te cholerne HD , to może przynajmniej niech chorują w większym komforcie , wspierani fachowo przez nas. No tak sobie myślę...Może się mylę. Co wy na to . "M" - odezwij się, pewnie znasz to znacznie lepiej .. Pewnie denerwuje cię moja indolencja i tupet . No bo jak może wypowiadac się niefachowiec w tak trudnych sprawach. Ale ja wypowiadam się "sercem" . Czyli wiem ,że dzwonią dzwony ... tylko nie wiem w jakim kościele . Wiem po co , by wymyśleć sposób jak pomóc naszym HD-kom .Bo przecież ciągle szukamy na to skutecznego sposobu.
ania-rybka 2006-03-22 03:51
e-mail
Wrocław
woj.: dolnośląskie

Ewa -->
To chyba wpisane w HD - to popadanie w gorsze nastroje - ja też tak mam.
Są dni/godziny, że jest ok, spoglądam na HD mojego Roberta z poczuciem humoru i z pogodą ducha, nie martwię się wielce i wydaje mi się, że żyjemy dobrze, zgodnie, na przekór przeciwnościom. Ale przychodzi czasem jakaś chwila refleksji czy zadumy albo na przykład jakaś głupota domowa się wydarzy i wszystko przybiera czarne barwy żałobnego HD... I zaczynam się rozżalać nad sobą, uruchamiam czarnowidzwo i ślicznie się pogrążam. Na szczęście to zwykle nie trwa długo.
Teraz przy maluszku jest to nawet wyraźniejsze niestety. Bo z jednej strony jest Piotruś, który skupia dużo mojej uwagi i którym po prostu nie można się nie zachwycać, a z drugiej strony jest Robert, który w sytuacji malutkiego dziecka w domu z całą wyrazistością jest często nieporadny, "zagubiony w akcji" i oderwany od rzeczywistości - coraz bardziej "pożerany" przez HD...
I tak radości nieuchronnie mieszają się ze smuteczkami.
Teraz mam chyba nastrój smuteczkowy.
Ech...

Muszę chyba szybko spojrzeć jeszcze raz na szklankę i spróbować dostrzec tę pełną połowę... I taki obraz zatrzymać przed oczami!

ANIA 2 2006-03-22 15:13

woj.: kujawsko-pomorskie

Witam,
Mam na imię Ania
... i jestem zagrożona ........
Moja mama i babcia były chore na HD.
Obie juz nie żyją, a ja walczę sama ze sobą juz od wielu lat.
Stosunkowo niedawno dowiedziałam się o forum,
wcześniej wiedziałam o istnieniu stowarzyszenia i tych paru stron www poświęconym chorobie, ale zawsze bałam sie tam zaglądać,
...jakbym się bała, że się zarażę...
Aniu-rybko,
przeczytałam Twój pamiętnik,
zryczałam się jak bóbr i zazdroszczę Twojemu mężowi, że ma Ciebie.
Pozdrawiam Was

Ewa 2006-03-22 15:27
e-mail

woj.: pomorskie

Witaj Aniu!
Moja Mama jest chora na HD. Jestem zagrożona.
Czytam Twoją historię i jest ona tak podobna do mojej. Strach, ból, żal .........
Na forum otrzymałam wsparcie i dlatego tu zaglądam doładować akumulatory.
Może i dla Ciebie będzie to miejsce wytchnienia.
Pozdrawiam
ania-rybka 2006-03-22 16:34
e-mail
Wrocław
woj.: dolnośląskie

Ania 2 -->
dzięki, ale bardzo często mam wrażenie, że nie dorastam do roli :(
- a im dalej, tym gorzej, ech...
Gosia 2006-03-22 16:58

woj.: warmińsko-mazurskie

Hej kochani...!
Mamy wiosne-jak sie ciesze!!!
Mam nadzieje, ze Mama bedzie miala teraz lepszy nastroj, bo ostatnio jest dosyc ciezko;(Przeszkadza jej doslownie wszystko, a najbardziej chyba ja, Tacie tez jest ciezko...
Ale za to weekend byl dosyc spokojny nawet razem robilysmy porzadki...mam nadzieje, ze takich dni bedzie wiecej.
Ewa 2006-03-22 17:01
e-mail

woj.: pomorskie

Czeeeść Gosiaczku!
Moja kochana no właśnie czytam Twój wpis, trzymaj się :):):)
Jak tam przebiśniegi rosną ?
Jak tylko zrobi się cieplej to przyjadę pogrzebać w ziemi.
Buziaczki
Gosia 2006-03-22 17:05

woj.: warmińsko-mazurskie

Nie rosna;(
Ja nie widzialam;(
Wlasnie czytam artykol o leku na hd!
Kiedy planujecie przyjechac do nas?Kaska moze na ur, Taty, ale to ma byc tajemnica;)
Gosia 2006-03-22 17:08

woj.: warmińsko-mazurskie

Elo siostra????
Gosia 2006-03-22 17:14

woj.: warmińsko-mazurskie

A co do tego grzebania w ziemi to mozesz przyjechac zajac sie ogrodkiem-nie mam nic przeciwko;))))Musimy pomyslec tez nad jakimis roslinkami do domku, bo po tym jak zlikwidowalam kwiaty(ktore i tak nie rosly)Mama byla zla wiec obiecalam jej ze jak przyjedziesz to cos wymyslimy.
Ewa 2006-03-22 17:14
e-mail

woj.: pomorskie

Na pewno będziemy na Święta, a co do tajemnicy to przecież miała być tajemnica "paplo". Ja mam ostatnio niż, humorku brak. Martwię się o Was , bo widzę, że gorzej jest z Mamą.
Co tu robić, co tu robić ????
Bezradność mnie ogarnia, a już jak słyszę Tatę i głos mu się łamie i przełyka łzy, to serce mi pęka.
Wiesz kochanieńka siostruniu, że jestem z Wami, a może w maju wezmę Mamę na jakiś czas do siebie to odpoczniecie. Buziaczki
Gosia 2006-03-22 17:17

woj.: warmińsko-mazurskie

Tez sie martwie o Tate, ostatnio plakal...wszystko bierze tak do siebie.Udaje ze jest silny bo wie ze tego potrzebujemy...przynajmniej ja.
Ewa 2006-03-22 17:18
e-mail

woj.: pomorskie

Zobaczcie jak to jest Mama była zła na Ciebie,że wyrzuciłaś te badyle ( wyobrażam sobie,że bez awantury się nie obeszło), a mi powiedziała przez telefon że musiała wyrzucić te kwiatki bo nie rosły i ja jej powiedziałam,że przywiozę jej kolejne i była bardzo miła rozmowa. Wstrętne to HD i ma dwa oblicza, to mnie zawsze dziwiło, że chorzy potrafią być dwulicowi.
Gosia 2006-03-22 17:25

woj.: warmińsko-mazurskie

Ps. ja o tej niespodziance dowiedzialam sie od Marcina;))
Gosia 2006-03-22 17:27

woj.: warmińsko-mazurskie

A jak mnie to dziwi!!!Czasem poprostu nie wyrabiam!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Wrrrrrrrrrr....;/
Gosia 2006-03-22 17:29

woj.: warmińsko-mazurskie

no i jeszcze wszystko x 2...
Jurek 2006-03-22 19:23
e-mail
Zabierzów
woj.: małopolskie

No tak, dziewczyny zrobiły niezłego ping - ponga :-)
Ewa jak już pogrzebiesz w tej ziemi (albo tamtej) to możesz wpaść do mnie tylko poczekaj aż śniegi zejdą bo niby jest wiosna ale śniegu jeszcze sporo, dzisiaj nawet prószyło jeszcze trochę
do Ani-2 Cieszę, że się odważyłaś ujawnić, jesteś tu zawsze mile widziana i wiedz, że nie gryziemy (zbyt mocno :D) i czyj się między bardzo po swojemu, nam nie musisz wiele tłumaczyć czasami wystarczy rzucić hasło bo wielu z nas doskonale zna te problemy autopsji.
Natomiast jak masz jakiś problem to możesz z nim śmiało się podzielić albo publicznie na forum bądź pisząc maila do kogoś. Zachęcam do zaznajomienia się z wątkiem: ?Do ujawniających się? oraz do wpisania się w wątku: ?Ile nas?.

Iza 2006-03-22 23:07
e-mail

woj.: małopolskie

Aniu 2,
Bardzo się cieszę, ze do nas dołączyłaś.
Też jestem zagrożona, z tą różnicą, że moja Mama jeszcze zmaga się z chorobą, a my razme z nią.
Też boję się tak jak TY, ale...
Cieszę się swoim życiem, każdego dnia. Nawet takiego brzydkiego jak ten dzisiejszy.
I wierzę, że może nadejdzie dzień, ze ktoś gdzieś napisze: jest lek na HD!
I tego się trzymam. Czego i Tobie życzę.
Pozdrawiam.
Iza
Iza 2006-03-22 23:12
e-mail

woj.: małopolskie

Elzo, Twoje pisanie o Dojrzewalni jest bardzo cenne.
I mocno wierzę, że to są dobre metody na radzenie sobie z problemami.
Ja póki co radzę sobie innymi sposobami ( siatkóka, rower, pływanie), to jest to co skutecznie poprawia mi nastrój.
Czy wiecie, że mam już za sobą pierwszą rowerową przejażdżkę w tym roku, na moim nowym cudnym rowerze?
Było bosko, co prawda tylko 20 km., ale w koncu to pierwszy raz w tym roku, no za ciepło nie było:).
Elzo, rower kupiony?

ELZO 2006-03-23 01:57
e-mail
Tychy
woj.: śląskie

Iza , przeginasz z tym rowerem... jest za zimno ... Ja wiem, że w tym wieku lekceważy się taką pogodę, chodzi się bez szalików, czapek z gołymi nerkami...i czasem z gołym brzuchem , ale bez przesady ... Nie wolno ci jeździć na rowerze przy temperaturze niższej niż + 10 ..stopni / ciągle nie wiem jak się pisze stopnie na moim komputrze ... Jurek .. Ty wszystko wiesz .. jak się pisze .. no jak? Ja wiem najlepiej prawą ręką ale w co wcisnąć .../ Tak zawsze mówi mój Mąż Profesor , a On też wszystko wie ..A rower nie kupiony bo jeszcze nie czuję wiosny, ciepła i szkoda mi pieniędzy. Mam inne priorytety. A co to wogóle znaczy ,że zrobiłyśmy niezłego ping-ponga ...Jurek .. Nie rozumiem .. A może to właśnie wiosna,Że rozumiem nie wszystko albo nie do końca albo nadinterpretuję słowa ..Więc by była jasność proszę to wytłumaczyć. Dawniej przy okazji nadchodzącej wiosny mówiło się taki wierszyk - Już wiosna, już wiosna idzie i słychać ptaków trele . już wiosna, już wiosna idzie ze Związkiem Radzieckim na czele... I znowu nie wiem czemu się tak mówiło ...i to niezbyt głośno .
Iza 2006-03-23 03:14
e-mail

woj.: małopolskie

Elzo kochana, nie przesadzaj! Ludzie jeżdżą na rowerach w zimie! Przy minusowej temperaturze, a w niedzielę było plus 5 stopni!
Byłam ubrana w:
a) czapkę polarową,
b) spodnie rowerowe ( 2 pary)
c) koszulka rowerowa, bluza rowerowa, dwie kurtki rowerowe,
d) rękawiczki.
Poza tym ja nie jestem już w tym wieku , kiedy lekceważy się ubieranie się.
Elzo, mylisz mnie z 20 latkami!
Ja już dawno z tego wyrosłam.
Mam kilka szalików, chyba z 10 czapek, tyleż rękawic.I nie wychodzę z domu nie opatulona, jeśli jest zimno. Nie lubię biodrówek, a jeśli już to do nich musi być długa bluzka, bo nie znoszę jak mi wieje po nerach.
Dbam o zdrowie, bo nie lubię chorować, nie nie moge chorować ( praca).
Nasz jazda trwała może niecałe 1,5 godz. i tylko nieznacznie zmarzły mi palce u nóg. Niemniej niż czasem kiedy się idzie np. do przystanku:).
Wuluzuj, bo zaregowałaś jak moja teściowa:).
A mnie nic nie jest, czuję się świetnie i jestem szczesliwa, ze mogłam wreszcie pojeździć.
Co do Jurka to miał raczjej na myśli, wymiane postów między siostrami.
Iza 2006-03-23 03:19
e-mail

woj.: małopolskie

Swoją drogą widziałam w Krakowie w poniedziałek ( było znacznie zimniej niż w niedzielę) kobietę znacznie starszą ode mnie, jak biegała po Plantach.
Z podziwem na nią patrzyłam. Bardzo zgrabna, bardzo sportowo ubrana i myślę, że wcale jej nie było zimno:).
I jeszcze jedna wiadomość Elzo: w sklepie indyjskim zaraz obok Sąsiadów ( tym na przeciw Barbakanu) są śliczne bluzki i sweterki przecenione, i piękne torby....
Jurek 2006-03-23 04:40
e-mail
Zabierzów
woj.: małopolskie

I już wiadomo dlaczego spotkania odbywają się u Sąsiadów.
Iza, ciekawe jak wyglądasz w 10 czapkach i kilku szalikach :d
Aja 2006-03-23 14:30

woj.: kujawsko-pomorskie

hejo...
"człowiek zagrożny" w różnoraki sposób próbuje sobie tłumaczyc/wmawiać ,że "Moze Jednak?" na niego nie trafi, że bedzie "czysty od HD"....

Moje zabawne/ głupawe wyjaśnienie to takie:
..wszedzie opisują ze na HD choruje 1 na 10 tys osób, a ja jak małe dziecko sobie tłumacze, ze mieszkajac w miasteczku 10 tysięcznym...to juz limit na HD powinien być wyczerpany. Chyba powinno być dość -Babcia i Mama....wiec ja i moje rodzenstwo w te statystyki NIE POWINNYSMY juz sie zaliczac... NIEPRAWDAZ? .......... , wiem ze nie na takim liczeniu powstają te statystyki, no ale człowiek daje sobie nadzieje w różnoraki sposób .. :)


Elzbieta II 2006-03-23 14:49
e-mail
Warszawa
woj.: mazowieckie

Witaj Aniu 2 , ja jestem też "2"
Ciebie Aja też serdecznie witam, nie śledziłam od pewnego czasu Forum -ale wydaje mi się ,że niedawno do nas dołączyłaś.
:-)
Jurek 2006-03-23 15:36
e-mail
Zabierzów
woj.: małopolskie

witam Aje, Ady; cieszę się, że kolejne osoby wchodzą w nasza HaDecką rodzinę
Miasto dziesięciotysięczne w kujawsko-porskim to kojarzy mi się z Mogilnem, ale pewnie w tym województwie jest znacznie więcej takich miejscowości
Aja 2006-03-23 17:29

woj.: kujawsko-pomorskie

tak!!! U Was jestem NOWA :)
....raźniej tak w kupie :):):)
Ewa 2006-03-23 18:10
e-mail

woj.: pomorskie

Aja masz fajny sposób obliczania statystyk, muszę się go nauczyć bo ja jestem ten typ co mówi ,że na pewno zachoruje(no i oczywiście moim zdaniem mam wszystkie pierwsze objawy) :):):)
Pozdrowienia
Ewa 2006-03-23 18:13
e-mail

woj.: pomorskie

Iza ten roweer to jest to !!!!
Uwielbiam jeździć na rowerze chyba muszę sobie dopisać do listy zakupów tuż obok super ekstra robota kuchennego.
Iza 2006-03-23 23:01
e-mail

woj.: małopolskie

No... jest taka piosenka Lecha Janerki " Jadę na rowerze...".
On tam śpiewa "Rower jest wielce ok".
Ja miłością do jeżdżenia zapałam jakoś tak 2 lata temu, a od tamtego roku jeżdże bardzo regularnie i dużo:).Wcześniej owszem jeździłam, kiedys nawet całe wakacje dzień w dzień jak rehabilitowałam kolano, ale to nie było to.
Pisałam tutaj już, ze w ub. roku udało mi się pokonać w jeden dzień 114 km.:) To był rekord.
Ale uważam, ze i tak większym wyczynem była trasa polsko-słowacka ( chociaż krótsza - jakieś 80 km.), to o wiele trudniejsza z kilkukilometrowym bardzo męczącym podjazem.
I tak w każdy weekendzik robimy z moim męzęm jakąś ciekawą, dłuższą traskę.
To jest doskonały sposób na zycie, na brak depresji, na poznawanie świata, no i na sylwetkę:).
Bardzo, bardzo polecam.
Dlatego radzę dobrze, zrezygnuj z tego robota, zainwestuj w dobry rower:).
Ewa 2006-03-24 03:05
e-mail

woj.: pomorskie

hahahaha zobaczymy zobaczymy, a tu nad morzem są takie piękne widoki, można jechać tuż nad brzegiem .........
Jurek 2006-03-24 04:01
e-mail
Zabierzów
woj.: małopolskie

Potwierdzam, kiedyś jeździłem na rowerze nad morzem. To były piękne dni... I wcale to nie był jakiś dobry rower
Iza 2006-03-24 04:11
e-mail

woj.: małopolskie

No na pewno nad morzem jest pieknie:).
Ja mam za to górzyste widoki:).
Dobry rower jednak się przydaje, zwłaszcza jak jest lżejszy, a to może mieć znaczenie przy podjazdach:).
Powiem tak.... jakoś bardziej obrazowo żeby przemówić do wyobraźni wszystkich:).
Więc różnica między jazdą na moim "starym" Crossie a nowym Kellysie jest tak jak różnica między jeźdzeniem moim Atosem a słuzbowym Golfem mojego męża. Co to oznacza? Ano to, ze jak jadę Atosem to mnie trochę "trzepie" na dziurach i nierównościach, a jak się jedzie Golfem to całkowicie tych nierówności się nie czuje.
I podobnie z rowerami. Jazda na Kellysie jest znacznie bardziej przyjemna:).Dlatego jeśli ma się zamiar jedzić na dłuższe i trudniejsze trasy warto zainwestować w lepszy rower, jeśli to ma być jeżdżenie rzadkie i na krótkie i łatwe trasy to rzeczywiście szkoda kasy:).
P.S. Zeby nie było jakichś niedomówień - ja bardzo lubię mojego Atosa , zwanego Mopsiem i na Golfa to bym go chyba nie zamieniła. Jesli chodzi o rowery bardzo jestem wdzieczna mojemu Crossowi , ze mi słuzył dwa lata i przemierzył ze mną tyle kilometrów, ale Kellys czuję bedzie moją miłością:). Co do Crossa , to został podarowany mojej siostrze, jest bardzo szczęsliwa z tego powodu. Cross był jeszcze w niezłej kondycji, zresztą go dopasazyłam - licznik, błotniki, światło:).
Iza 2006-03-24 04:26
e-mail

woj.: małopolskie

a tu do posłuchania:
http://teledyski.onet.pl/10173,1082959,teledyski.html
Ewa 2006-03-24 13:51
e-mail

woj.: pomorskie

Z tymi różnicami to masz Iza rację, ale ze wszystkim chyba tak jest ,że warto inwestować w przedmioty dobrej jakości. Ciekawe czy gdybym ten rower pokochała jak TY , moglabym robić długie trasy ( choruje na astme ).
A teraz coś o HD słuchajcie to co się dzieje już przekracza granice wytrzymałości. Moja Mama była 2 lutego na komisji o rente dostała oreczenie od razu do ręki . Czekamy na pismo z ZUS potwierdzające to orzeczenie i nie ma go i nie ma.Dzwoniłam nawet tam i mi powiedziała miła Pani, że odesłała papiery z powrotem do orzecznika bo źle wpisał datę rozpoczęcia choroby(orzecznik wpisał przed 1996 rokiem). Ciekawa jestem czy jest to możliwe, że teraz dostaniemy negatywną decyzję????!!!!!
Elzbieta II 2006-03-24 15:08
e-mail
Warszawa
woj.: mazowieckie

Ewo, tez ostatnio "zaliczyłam " ZUS,byłam z bratem 13-go lutego na komisji i od ręki dostał " całkowicie niezdolny do pracy bez rokowań poprawy"(myślałam, ze to tzw I-sza grupa - a I-sza grupa to "całkowicie niezdolny do pracy i samodzielnej egzystencji") , "zgapiłam się " bo gdybym wiedziałą ,że to sformuowanie to II-ga grupa a nie I to odwoływałabym się ... no trudno za niewiedzę trzeba płacić.
Piszę to bo może komus przyda się informacja o nazewnictwie grup inwalidzkich jakimi posługuje się ZUS.
:-)

Ewa 2006-03-24 15:14
e-mail

woj.: pomorskie

O dziekuje ci bardzo Elżbieto, no właśnie my nie nie znamy tego nazewnictwa. Zobaczymy jak to będzie.
Pozdrawiam :):):)
Iza 2006-03-24 22:35
e-mail

woj.: małopolskie

Nie mam pojęcia jak reaguje astma na rower:).
Ja mam natomiast chyba cos nie tak z pojemnościa płuc. Jak robiono badania , kiedt trenowałam to lekarka dziwiła się że coś jest nie tak, bo jak dmuchałam w spirometr to wyniki były nędzne.
I faktaycznie,t o chyba jest jakaś wada,bo męczę się szybko , jak pływam to jakoś tak rzecyziwście jakby mi brakowało powietrza.
Ale nie przejmuje się bardzo i pokonuje kolejne kilometry i w wodzie i na rowerze.
Mam nadzieję, że nie wyzionę ducha z tego powodu:).
jutro na rower, rower.....!!!!
I cieszę się, ze weekend bo tydzień był męczący.
A za chwilę idę na siatkówkę!!!!!!!
Hurrraaaaaaaaa! A wieczorem będę leżeć w wannie pełnej piany i czytać książkę!!!!!
Hurrrrrraaaaaa!!!
P.S. Z zusem trzeba uważać. I odwoływać się , odwoływać.
Pamiętajcie, ze na wszelkie odwołania macie 14 dni od daty kiedy odbierzecie decyzję
I z odwołaniem wcale nie trzeba biec do ZUS, można nadać na poczcie , nawet ostatniego 14 dnia.
Pilnujcie tego, bo zazwyczaj chorzy na HD są bardzo krzywdzeni przez zusowskich orzeczników.
Iza 2006-03-26 00:32
e-mail

woj.: małopolskie

Gdzie jesteście wszyscy?????
Cieplej dzisiaj.
Byłam na rowerze:).Co prawda tylko 35 km., ale w końcu to dopiero drugi raz w tym roku. Było za to kilka trudnych podjazdów.
Posprzatałam balkon, poprzesadzałam kwiaty w domu ( bo ja jestem taki ogrodnik:)), lubię sadzić, przesadzać).
Czuję wiosnę:). Pięknie, pięknie.
ELZO 2006-03-26 03:46
e-mail
Tychy
woj.: śląskie

Jak to gdzie byliśmy ... w Krakowie !!!! Izunia,w Krakowie .Szkoda, wielka szkoda ,że nie przyjechałaś . Nie powinnam się wypowiadać .. bo to m.in ja spowodowałam taki a nie inny przebieg spotkania... Ale wg mnie / że nieskromnie powiem/ było bardzo ciekawie.Namówiłam do udziału w naszym spotkaniu Moją Guru, czy mojego Guru Fizjoterapeutkę z Krakowa, która prowadziła na Dojrzewalni Warsztaty z rozwoju intuicji a wcześniej zajęcia , które uczyły odnajdywania wewnętrznej mocy takiej by z pozytywną energią iść przez życie. Moja Ania jest fizjoterapeutką z 20 letnim stażem, doświadczeniem w pracy z ciałem , lansującą alternatywne metody leczenia czy pomocy chorym. Są to zasady Huny. Ania prowadzi kursy i warsztaty masażu polinezyjskiego, warsztaty rozwoju intuicji, kursy Huny .Dla mnie jest Osobą pełną ciepła, haryzmatyczną.I tak bardzo zależało mi żebyście tego ciepła doświadczyli i mam nadzieję, że spotkanie sie podobało, że było ciekawe, trochę inne niż zwykle. Myślę, że Ania dodała nam energii, byśmy mogli dalej szukać sposobu na pomoc naszym HD. A najbardziej mnie rozczuliło ,że ma w planie Warsztaty z głasków . /Droga "M" - coś dla Nas.../ a ,że potrafi to robić to sama wiem i zresztą doświadczyła tego , dziś ... no Jedna z Nas. No bo jak już nam zupełnie ręce opadną to przynajmniej przytulmy sie i pogłaszczmy ... Choćby my , tu w Rodzinie HD.
Iza 2006-03-26 15:51
e-mail

woj.: małopolskie

Zapomniałam:).
Pewnie było przyjemnie, ale ja też miałam przyjemny , relaksujący dzień.
Spędziłam go na rowerze z mężem i przyjaciółką, dla której mam ostatnio niewiele czasu, więc tym bardziej się cieszę, że te kilka godzin spędziliśmy wszyscy razem.
A za chwilę jade na siatkówkę i to jadę na rowerze, więc dwie przyjemności za jednym zamachem.
Ale powiem Wam, ze wczoraj byłabym zniszczyła mój piekny, nowy rower.
I to jest jeden z powodów dla, którego nie lubię jeździć po ścieżkach rowerowych. No ale cóż... czasem nie da się inaczej.
Scieżka przecinała się z wyjazdem dla aut. Ja mam w takiej sytuacji pierwszeństwo, ale dla pewności zawsze zwalniam.
Tym razem jakoś tak się zamysliłam... i nagle widzę auto... wiem, ze nie zdążę się zatrzymać, przerażenie, ułamki sekund kiedy nie wiadomo co robić... bo wie się, że nie da się uniknąć katastrofy....
Udało się. Koło mojego roweru zatrzymało się jakoś tak.. 2 centymetry przed autem.... może uratował mnie lepszy rower i dobre hamulce????
Pan był niemniej przerażony niż ja.
Wybaczyłam mu, bo uznałam, że choć powinien to pewnie się nie spodziewał rowerzystki przy padającym deszczu i temperaturze średniej:).
Ja widać z powdzeniem można zaliczyć nasze rowerowanie do sportów ekstremalnych:).
Miłego dnia.
marys 2006-03-29 02:07

woj.: dolnośląskie

A ja mam wnuka!!!
Urodziła "mi" go na przekór zdrowemu rozsądkowi pewna RYBKA.
Jak fa Cię Aniu podziwiam, to tylko Ty wiesz.
marys 2006-03-29 02:12

woj.: dolnośląskie

I dlaczego ja stary chłop ryczę jak czytam Wasze listy?
Przecież ON musi(!!!!!!!!) być zdrowy.

Ankaa 2006-03-29 03:21

woj.: kujawsko-pomorskie

Elzo...ja zrozumialam, ze nie bedzie ciebie na dojrzewalni w krakowie:((
ja właśnie wróciłam...cudowny czas...odstresowanie maksymalne...
wszystkim serdecznie polecam- indyjski masaż głowy!!!!
można to robić samemu...nieprawdopodobnie relaksujący...

Jurek- dlaczego akurat Mogilno??? :)))

ELZO 2006-03-29 03:30
e-mail
Tychy
woj.: śląskie

Ale dlaczego ryczysz ..? Przecież nie może być źle, jesteśmy pogodni, pomagamy sobie, jesteśmy pełni wiary i nadziei...Nasze wpisy są radosne, często opowiadają o zabawnych rzeczach, często można się zapomnieć na jakim Forum się jest. A na dodatek Pewna Rybka to nasze Guru ...Jej nie może się nie udać. Od początku w to wierzymy i dodajemy Jej mocy.A teraz najbardziej nas denerwuje to,że się nie odzywa. Dlaczego ? czy nie można jedną ręką pisać a drugą wykonywac niezbędne czynności przy Maleństwie? Będzie dobrze Dziadku, jeszcze nie raz dostaniesz w kość .. z powodu nadmiaru pytań Wnuka. Ja też mam wnuka ,6 letniego , który ręce załamuje jak widzi moją bezradność przy komputerze .... I wiem, że nie wolno mi dopuszczać żadnych złych myśli.Nie wolno nawet przez sekundę.A przy okazji serdecznie witamy Dziadka .... pogodnego Dziadka w naszej Rodzince.
ELZO 2006-03-29 04:04
e-mail
Tychy
woj.: śląskie

Ha ... następna fanka Dojrzewalni ... jak się cieszę.Bardzo proszę o szczegóły, żeby nie drażnić Forumowiczów podpowiadam ..na mój mail. Bardzo na to liczę.Ja byłam w Katowicach , w dwa kolejne weekendy. Bardzo , bardzo mi się podobało.Mąż już się z tym pogodził, już nie obraża się .. Nawet słucha niekończących się opowieści o tym co było. A ja jestem tak zafascynowana ,że aż ściągnęłam jedną z prowadzących na taki mini warsztat do Krakowa na nasze spotkanie Krakowskiej Grupy ..No nie nasze bo przecież nie jestem z Krakowa... ale jakoś tak dobrze się tam czuję..Jakbym była u siebie. To tylko godzina drogi ..Pod warunkiem ,że samochód się nie zepsuje ... Ale o tym już wszyscy wiedzą. cieszę się bardzo, że mój entuzjazm dla tego typu spotkań potwierdzili uczestnicy. Mało tego, postanowili, że będą następne..Nawet Nasze Kochane Panie dr Zdzienicka i Dorotka Hoffman . Dlatego mam już następne pomysły , na następne spotkanie.Jeżeli przesadzam , to Jurek -Konkreciarz ostudzi moje zapędy z pewnością. Ktoś musi realnie patrzeć na nasze możliwości.Narazie jest tylko jeden problem ustalić termin dogodny dla wszystkich, bo nie wszyscy mają tyle czasu co ja...A co z tym Mogilnem .. czyżby Jurek miał jakiś nowy pomysł ?Ciekawe , ciekawe.
Jurek 2006-03-29 06:15
e-mail
Zabierzów
woj.: małopolskie

Co z Mogilnem? A co ma być? To taka miejscowość koło Inowrocławia.
A przychodzi mi na myśl, bo moja żona tam ma rodzinę.
Czy będę Cię Elzo z ... studził z pomysłem na warsztaty? Raczej nie. Sam mam jakieś pomysły, ale o tym chwilowo tylko na priva
Magda 2006-03-29 08:51
e-mail

woj.: małopolskie

Witajcie Kochani:) Dawno nie dawalam znaku zycia, ale bylam z Wami codziennie. Nie pisalam, bo przytloczyl mnie nadmiar pracy, no i nie bylo zbytnio o czym. Ale byl niedawno taki dzien 25 marca, kiedy to wybila magiczna godzina 11 i w lokalu u Sasiadow w Krakowie zebrala sie garstka naszej Hadeckiej rodzinki. Coz troche obawialam sie, jak to bedzie czy isc, po co ja tam ide, przeciez nikogo nie znam. No ale w koncu duza dziewczynka jestem i mialam "misje" do spelnienia tak wiec nie bylo odwrotu... poszlam. Po przekroczeniu progu zobaczylam dwie kobietki, jedna z nich wydala mi sie znajoma i niesmialo odwzajemnila moj usmiech (rowniez niesmialy). Coz sie okazalo byla to nasza Elzo:) Dziekuje Ci. I tak sie rozpoczelo sobotnie prawie poludnie. Ci ktorzy nie dotarli, z roznych przyczyn niech zaluja. Bylo bardzo sympatycznie, sama nie wiedzialam, ze ten czas tak szybko plynie. Poznalam energiczna dr Zdzieniecka, Pania Dorotke Hoffman z osobistym "dostawca":) (prosze o wybaczenie:))Oprocz mnie nowicjuszki w tym gronie, zjawila sie pewna ciepla, gadatliwa (w dobrym slowa znaczeniu), pelna energii i pomyslow Anulka. Jest to Pani fizykoterapeuta z doswiadczeniem zawodowym sporym. Wspominala o masazach polinezyjskich (chyba tak sie nazywaly)i mowila o roznych dziwnych, ale bardzo ciekawych rzeczach, ktore naplynely do nas z Hawajow:) To co mowila i jak mowila emanowalo niesamowita energia i pozwolilo mi zapomniec o troskach dnia codziennego. Wzruszyla mnie do lez, jak wspomniala o swojej metodzie glaskow i nawet ja na mnie zademonstrowala. Ludzie to naprawde dziala!!!! Coz Anusia opowiadala, opowiadala i opowiadala. Mowila o posprzataniu wlasnego wnetrza i jestem jej wdzieczna, bo dodala mi energii i po przyjsciu do domku zrobilam roszady w moich szafkach kuchennych:))
Znikam spac, bo to juz nawyzszy czas. Jutro znow praca i niestety trzeba wstac.
Pozdrawiam
Gosia 2006-03-29 17:46

woj.: warmińsko-mazurskie

Musze Wam powiedziec ze od dwoch dni Mama bierze nowy lek i naprawde dziala, wczoraj nawet sie smiala...ciekawe jak dlugo utrzyma sie ta "poprawa", mam nadzieje, ze chociaz jakis czas...
gorace pozdrowionka;*
Buuuuuzi siostra;*
ania-rybka 2006-03-29 19:05
e-mail
Wrocław
woj.: dolnośląskie

Gosia - podaj nazwę - może komuś się przyda
:-)
Elzbieta II 2006-03-29 21:15
e-mail
Warszawa
woj.: mazowieckie

Cześc ciesze sie ze mam Was, wlasnie wrocilam z sądu z synem. Czuje sie jak w Matrixie , na poczatku sedzina potraktowala nas jak bandziorow , dopiero jak wyszedl syn i zaczelam przytaczac konkretne argumenty, jej twarz zaczela nabierac wyrazu.
Ale to paranoja , powtorka z filmu "Jaka z ciebie za matka" Brak mozliwosci obrony , w zasadzie
wszyscu wszystkich moga o wszystko oskarzyc i oskarzeni nawet nie moga sie bronic. Jak syn skonczy szkole(jeszcze 3 m-ce) zastanawiam sie czy nie zaazngazowac mediow (swiadkowie zaprzeczaja, wrecz sa po stronie oskarzonych) ale
szkola napisala taka opinie ze ...
Chce mi sie wyc do ksiezyca z bezsilnosci .
Co z tego , ze chlopcy oskarzający pochodza z "dziwnych" rodzin, ...
Sorry ze tak medze ale chociaz tutaj moge sie wygadac.
Na szczescie mam juz internet w domu, tylko ciagle
nie zalozylam prywatnej skrzynki.
pa :-(
Ewa 2006-03-30 01:46
e-mail
Gdynia
woj.: pomorskie

Aniu Gosia ma na myśli haloperidol. To była konieczność, ponieważ sytuacja w domu zrobiła się bardzo trudna. Mama już kiedyś brała neuroleptyk i dobrze się po nim czuła( ataki złości, obsesje itp nie występowały po nim).
Pozdrawiam wszystkich :):):)
Iza 2006-03-30 02:37
e-mail

woj.: małopolskie

Dzień dobry wszystkim,
Za oknem plucha i zmino (coś nas wiosna nie rozpieszcza), przede mną trudny pracowy okres, ale pomimo tego jakoś mi radośnie, jakoś dobrze, jakoś wiosennie.
Właściwie bez konkretnych powodów...
A właściwie to chyba jest powód...
Nie uwierzycie, pewnie mnie wyśmiejecie, ale to, że temperatura wzrosła i pozwoliła nam na pedałowanie... jakoś pozytwnie nas naładowało.
Bo i mój Mąż o wiele radośniejszy:).
A ja po sobotnim jeżdżeniu jakoś tak... pełna energii jestem. W poniedziałek wstałam taka szczęśliwa, że nadszedł już ten czas, że mogę wsiąść na rowerek i pomknąć w dal.'
Na długi weekend mamy plany załadowania rowerków do auta i wyruszenia gdzieś dalej. Na jakieś dalsze trasy.
No i Jasiek-Janne mojej przyjaciółki pięknie rośnie.
Widziałam jak się uśmiecha to maleństwo....
Dlatego rozumiem Twoją radość Dziadku Rybczany.
Dlatego rozumiem Wasze pozytywne naładowanie po sobotnim spotkaniu.
I piszę o tym wszystkim po to, żeby raz jeszcze przekonać wszystkich, że naprawdę można się pozytwnie naładowywać. Ale trzeba znaleźć swoje źródło energii: jogę, dojrzewalnię, taniec, sport, głaskanie.
COŚ.
COŚ co da energię.
Owocnych poszukiwań.
Wysyłam Wam wszystkim uśmiechy od ucha do ucha.
Swiat jest piekny!
P.S. I opowiem Wam jeszcze jedno zdarzenie.. wczoraj przypadkiem do mojego pokoju w pracy trafił jeden z żużlowców naszej mistrzowskiej drużyny....
Przez przypadek, bo powinien iść na okienka ( chciał wymienić prawo jazdy).
A ja twierdzę, że to nie był przypadek, a przeznaczenie, ze się pomylił:)>
Bo trafił na mnie.. żużlowego kibica.
I choć to nie nasz najlepszy żuzlowiec, to bardzo go lubię bo jest waleczny i twrady i niezłomny:).
I miła to była rozmowa, pozytywnie naładowująca.
I nawet zdjęcie z dedykacją dostałam:).


ELZO 2006-03-30 03:52
e-mail
Tychy
woj.: śląskie

Iza ...ufff cieszę się ,że nas nie zganiłaś za sobotni sposób ładowania naszych akumulatorów, brakowało nam Ciebie .. może następnym razem prawda? Pracowałamponad 20 lat w Urzędach , miałam czasami bardzo ciekawe spotkania z ludźmi, moją dewizą było zawsze rozładować ich wściekłość, tak rozmawiać by się uspokoili i zrezygnowali z rozmowy z Prezydentem czy Wojewodą. Kiedyś wszedł do mnie bardzo rozjuszony "Petent" , zapluwający się z wścekłości .Po długiej rozmowie zorientowałam się ,że jest chory ...psychicznie..,że opowiada niesamowite historie i koniecznie chce dotrzeć do jakiejś "władzy" miasta. Oczywiście po to tam byłam by do tego nie dopuścić. Słuchajcie ... historia trwała wiele miesięcy ... Pan przychodził do mnie ... zawsze miał jakiś prezent... a to kwiatek , a to czekoladkę, kiedyś szampon... Któregoś dnia wszedł z kwiatkiem , butlą szamponu i jakimś obrazkiem i powiedział ...kocham panią ...I wiecie ,że to było przejmujące ! Że bardzo mnie to poruszyło.Strażnik zawsze wchodził za nim i pytał czy potrzebna mi pomoc ... albo dzwonił z dołu ostrzegając ,że idzie ..narzeczony ...Pamiętam to tyle lat. On był naprawdę miły, opowiadał tak nieprawdopodobnie fantastyczne historie.Był nieźle zakręcony ale niegroźny.A wszyscy się go bali w Urzędzie. Potem zniknął i było mi smutno ..i często myślałam co się z nim stało... Była to pozytywna historia o smutnym, monotonnym życiu urzędnika państwowego..która przypmniała mi sie dzięki Izie. Eluniu II - sama założysz swoją pocztę , poproś tylko o pomoc Jurka .. To jest nasz Konkretny Fachowiec od komputra.Wykazuje przy tym bardzo dużą cierpliwość w tłumaczeniu rzeczy podstawowych.Takich jak klawiatura, enter, zapisz jako ,, ctrl x, ctrl v.. A jak Ci już On nie pomoże to nic tylko spokój, cierpliwość i szklanka zimnej wody .To działa !!. To bardzo rozświetla umysł i pomaga odzyskać siłe by zaradzić takim problemom jakie masz z komputrem.Bo najważniejsze ,że go wogóle masz, że stoi .Jak zacznie działać to już będzie radość ogromna.. Powodzenia
Iza 2006-03-30 05:47
e-mail

woj.: małopolskie

Elzo, a czemuż to miałabym Was zganić?
mam bardzo pozytywne nastawienie do wszelkich sposobów radzenia sobie z problemami.
A każdy powinien wybierać taki jaki dla niego jest najlepszy.
Urzędowe życie nie zawsze bywa monotonne:).
Ja przez lata zajmowałam się skargami i wnioskami.
Zapisywałam ludzi do szefa urzędu ( na spotkania z nim), pisałam protokoły, rozmawiałam z tymi ludźmi.
Była masa osób, których celem życia było chodzenie po urzędach, nie załatwienie konkretnej sprawy, ale włąśnie chodzenie.
Do dziś na pamięć znam adresy tych ludzi ( tyle pism do nich pisałam) i jak pedałuję przez daną wieś to od razu sobie przypominam kto z tej wsi do starosty chodził:).
Miałam takiego jednego Pana , który starsznie wrzeszczał ( pomimo , że byłam miła), aż pewnego dnia pomogłam mu napisać jakieś pismo i od tego czasu wszystko się zmieniło:).
Prawie zostalismy przyjaciółmi.
Oryginałów nie brakuje.
Smiesznych pism i sytuacji. Naprawdę. Można byłoby księgę napisać grubą.
A wczorajsze spotkanie z żużlowcem było bardzo, bardzo miłe.
Dziewczyny się smiały, że prawie wciągnęłam go do pokoju:).
No, ale chciałam pogadać, popytać co słychać, jak treningi:).
W dodatku on pochodzi z tej samej wsi co mój teść, a mój teść i jego ojciec ponoć kolegami byli ( jak powiedział tenże żuzlwiec).
Udało mi się dostać też zdjęcie z dedykacją dla mojej 9-latki, która ze mną chodzi na mecze.
Jak zobaczyła tę dedykację, to się zaczerwieniła, była szczęśliwa, by po jakichś 5 min. powiedzieć: no fajne, fajne zdjęcie Ciocia, ale w sumie to wolałabym Golloba.
No cóż poradzić.... Gollob choć as naszej druzyny, to jednak nie mieszka na terenie naszego powiatu i prawa jazyd wymienić nie przyjdzie.
A szkoda:).
Powiedziałam, żeby się w klasie chłopakom pochwaliła, a ona na to:
Coś ty ciocia, chłopaki tego nie rozumieją, oni myslą, ze do sportu są tylko chłopaki, a dziewczyny do gospodarki domowej:).
Dziewczyny kochane, nie dajcie się wpędzić w kierat gospodarki domowej.
Marsz na basen, marsz na rower, na jogę, do Dojrzewalni, do czytania, spacerowania!
Dobranoc.
Magda 2006-03-31 03:38
e-mail

woj.: małopolskie

Ale dzis mialam szybki dzien. Obudzilam sie pozniej niz normalnie, wole nie mowic o ktorej:) Poszlam sobie do pracy z nastawiem, ze dzis luz. A tu jeszcze dobrze nie przekroczylam progu mojego kochanego budynku i zwalilo mi sie mnostwo roboty ... oczywiscie na wczoraj:) Siadlam wiec i wciagnelam sie w wir pracy. A gdy patrzylam za okno zastanawialam sie czy tam faktycznie jest tak cieplo jak wyglada. Zblizalam sie ku koncowi i szwedala mi sie po glowie mysl co by moze polazic sobie po Rynku. Ale moje plany szybko zostaly rozwiane jednym telefonem i juz mialam umowiona audiencje u szefa.W sumie nie bylo zle, bo to dobry czlowiek, ale skradl mi moj cenny czas:( Wpadlam do domu pozniej niz planowalam, szybki obiad, bo zaraz trzeba znow wyjsc, bo o 18 koszykowka. Niestety autobus mi uciekl i jedyny, tani i bardzo przyjemny sposob dostania sie punktualnie na sale to rower. Ludzie cudownie sie jechalo, super mi sie gralo i wlasnie ide sobie polezec w wannie i poczytac. A co czytam?? "Gringo wsrod dzikich plemion", autorem jest nijaki Pan Cejrowski:) Tak, tak to ten co w TV tez kiedys wystepowal. Choc nie lubilam Go sluchac, to musze przyznac, ze ksiazka ciekawa i pelna humoru. Polecam dla relaksu i wirtualnej podrozy w swiat dzikich:)
No to tyle ide sie relaksowac:))
ELZO 2006-03-31 16:32
e-mail
Tychy
woj.: śląskie

no i tak wygląda nasza codzienność ... nieprzewidywalna, pełna miłych i niezbyt miłych niespodzianek..Prawda? Tylko jak to jest, że te niemiłe zawsze następują w niedobrym , nieoczekiwanym momencie. Tu już luz, wyciszenie, już dresik, książeczka, muzyczka i ciepłe światło lampki / bo od światła lampki uciekają smutki, tego nauczyła mnie nasza "M" a ,że nie zawsze tak jest to znaczy, że muszę jeszcze nad tym popracować/ sączy się ta muzyczka, siedzę sobie po turecku i już tak zapadam w tę medytację nad życiem i już mi się te kwiaty w moich czułych miejscach rozwijają ... różowe, piękne , pachnące i cisza już taka wieczorna ..aż tu nagle jak nie wrzaśnie, jak nie ryknie ... huk, ucisk w gardle ... co to było ... następny ryk i już wiem .. to mój Ukochany ..mnie potrzebuje ...w łazience , woda leje się z pieca gazowego, wycieka szybkim strumieniem na łazienkę, wydostaje się na przedpokój... o jak fajnie ... dobrze, że jestem taka wyluzowana, zrelaksowana ... bo mogłabym zawału dostać...to by dopiero było ...Poszedł piec niedawno naprawiany, a ściślej jakaś rurka pod piecem...Komizm ...no był .. woda leje się, rozwścieczony Ukochany wrzeszczy wydając mi polecenia ..A ja wiem tylko ,że cholernie boję się gazu ... i że należy go wyłączyć... ale gdzie ... no gdzie to było ...potem woda..no gdzie to się robi, gdzie jest jakiś zawór...No i ten Ukochany ,który taki stoi mokry , ociekający wodą tak jakoś mało romantyczny i wrzeszczy ,no bo się przecież zdenerwował... no i ja działam zbyt ślamazarnie...Pytania moje, idiotyczne , babskie pozostają bez odpowiedzi... no bo niby skąd taki wielki Człowiek ma wiedziec gdzie jest zawór gazowy i wodny w domu , no skąd.. Chciałaś emencypacji to ją masz wycedził. Radź sobie !!!Ściery, miska... dresik do kolan , woda zakręcona, gaz zakręcony -Jak dobrze mieć sąsiada , jak dobrze mieć dobrego sąsiada!!! Sytuacja opanowana, ja spłakana ze śmiechu i żalu naprzemian, Mama wachlująca się gazetą i wznosząca oczy do nieba z powodu emocji ... wchodzę do pokoju ... a tu spokojny, jednolity chrap ...chrap .Misiu śpi, spokojnym ,zasłużonym snem...No i jak tu nie pogłaskać .. siebie w sposób wyuczony przez Szamankę ..moja Elzo, moja..Elzo ..I znowu usiąśc spokojnie po turecku , wziąć głębszy oddech, jeden, drugi, trzeci jak dobrze, że minął kolejny dzień pełen niespodzianek .Jak dobrze
Iza 2006-04-01 00:06
e-mail

woj.: małopolskie

Kochana Elzo,
Ja też wczoraj po wodzie brodziłam...
U mnie pralka padła....
Tez nieprzewidywalnie zupłenie u progu miłego wieczorku, keidy to strudzeni przyjechaliśmy z przejażdżki rowerowej, nastawienie na ogladanie filmu wypożyczonego z wypożyczalni i masz....
A co tam!
A trudno!
Weekend jest.
Zaraz idę na siatkówkę, jutro gramy turniej ( w siatkówkę), a w niedzielę rower, rower.
A w poniedziałek jadę do K-owa , na szkolenie.
Jest pięknie.
Miłego weekendu!
Iza 2006-04-01 04:05
e-mail

woj.: małopolskie

No i widzę, ze wszyscy już chyba weekendują:).
Ja wróciłam pełna energii z siatkówki ( świetnie mi się dzisiaj grało)., pojechałam sobie an rowerku, więc się miło wracało.
Tak się cieszę, że jest weekend....
Jurek 2006-04-01 04:50
e-mail
Zabierzów
woj.: małopolskie

Nikt się nie odzywa, bo każdy sądzi, że pojawisz się dopiero jak weekend się zakończy.
A jak dlugo będziesz w Krakowie?
Może jakieś spotkanko?
Magda pewnie też by chętnie się dołączyła.
Lilka 2006-04-01 05:22
e-mail

woj.: spoza Polski

Wiaruchna kochana... mamy tu dzsiaj cudowna pogode ... 31 marca a na dworze slonce i +20C... tego jeszcze w Ottawie nie bylo... Raczej mamy snieg o tej porze roku a nawer zdarzalo sie ze snieg lezal do knoca kwietnia!
Jutro ma by +28C no to juz naprawde przewrot przyroda nam zrobila... ale na taka zmiane nie moge narzeka... Bede kozystac z kazdej minutki... za 40min koncze prace i do domciu na kapuccinko, na dworze je sobie wypije a moze tez jakies BBQ (gryla) na obiad. Mowie wam super sie szykuje weekend!! Lilka
Iza 2006-04-01 14:50
e-mail

woj.: małopolskie

Przykro mi Jureczku, ale nic z tego, ponieważ zepsuła nam się pralka jak wcześnie pisałam :) i w poniedziałek ma przybyć Pan ją naprawiać o godz. 16.30 i będe musiała gnać szybko na pociąg ( a jeszcze mam do załatwienia jedną rzecz w okolicy Mariackiego, więc nie wiem jak zdążę).
Ale przyjeżdżam też na za tydzień:).
Gosia 2006-04-02 01:05

woj.: warmińsko-mazurskie

no tak swieta ida a ja chyba od poniedzialku biore sie za pranie firan, mycie okien itp...
Moje kochane siostrzyczki przyjada to musi byc porzadeczek;)))))))Bede miala luz od poniedzialku do srody to troszke ogarne domek;))))
Iza 2006-04-02 02:41
e-mail

woj.: małopolskie

No właśnie przydałoby się trochę popsprzątać, ale w tym roku kompletnie nie mam kiedy:(
Ewa 2006-04-02 06:07
e-mail
Gdynia
woj.: pomorskie

Nio Małgonia wiesz, że dla mnie to nie ważne, ale jak Kaśka przyjedzie to musi być perfekt ;););)
A wiosna już w pełni. Jutro zaplanowany spacer nad morzem ( mam nadzieję,że nie będzie padać ).
Wygląda na to ,że haloperidol przyniósł oczekiwany efekt ( u Mamy) i w związku z tym jest ulga , ogromna ulga, czuję, że wracam do życia. Nagle okazało się, że mam sporo energi i dobrego humoru i baaardzo mnie to cieszy :):):)
Pozdrawiam Was serdecznie
cichacz:) 2006-04-02 06:23

woj.: śląskie

do Izy i wszystkich lubiących rower:
Lech Janerka i piosenka pt."Rower" - teledysk otrzymał nagrodę Fryderyka 2005 w kategorii Wideoklip roku. Dziś można jej wysłuchać na stronie www,onet.pl w temacie " discopolo wciąż fascynuje Polaków"
Iza 2006-04-02 14:11
e-mail

woj.: małopolskie

Nie tylko wideoklip, ale i Piosenka Roku:).
Ponadto janerka otrzymał nagrodę za cały album.
A ja dzisiaj nastawiam się na rowerek właśnie.
Zjem śniadanie, przygotuję obiad żeby był gotowy jak wrócę i w drogę:).
Zyczę Wam bardzo miłej niedzieli.

P.S. Na moim nowym rowerze śmiga się nieporównywalnie lepiej niż na starym.
A jaki jest leciutki.
Powolutku buduje formę.
Na razie tegoroczny rekord to 34 km. Smiesznie mało jak dla mnie:) ( w porównaniu do rekordu z tamtego roku 114 km), ale to była dopiero druga wyprawa.
Łącznie przejechałam w tym roku 91 km jak na razie. Jak zakończę sezon to Was powiadomie ile kilometrów mam w nogach.
I zaśpiewam z Janerką: Rower to jest to!
Elzo 2006-04-03 01:34
Tychy
woj.: śląskie

A ja nie mam ochoty na sprzątanie ... Wolałabym pojechać w góry i czy to jest normalne ...? Tak radośnie piszecie o sprzątaniu ...Nie wiem czemu ...Ale mam nowy komputer / no taki prawie nowy/ Tylko, że nie mam swoich ulubionych numerków GG, nie mam poczty mailowanej BO coś jest jeszcze nie tak, nie ma jakiejś karty graficznej czy czegoś takiego ... Na szczęście mam wnuka 6 letniego ,który odpytał ile bajtów ma mój komp i ucieszył się, że nieźle bo .. jakieś 10 ... ile mam dysków /wiem ,że też kilka .. bo czasami mi wypadają /Powiedział ,że mi wszystko zainstaluje ... Nie bardzo wiedziałm o co mnie pyta ... No i jestem niepocieszona bo nie mogę sobie pogadać... na GG
Iza 2006-04-03 04:10
e-mail

woj.: małopolskie

Ja nie lubię sprzątać.
Staram się unikać tego świątecznego zamieszania, ale przyznaję , ze czasem traktuję to jako dobry pretekst do zrobienia generalnych porządków.
W tym roku jednak sobie odpuszczę, nie mam kiedy.
Jedynie okna muszę umyć, bo świata już prawie nie widać:(.

P.S. Przejechaliśmy dziś 50 km.
Myślę, że nieźle jak na czwartą dopiero w tym roku wyprawę:).
Co za przyjemnosć!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Magda 2006-04-03 05:31
e-mail

woj.: małopolskie

A ja powrocilam z weekendu spedzonego na Slowacji. Nie myslcie sobie, ze odpoczywalam. Cala sobote gralismy turniej w siatkowke (byl miedzynarodowy , bo moja ekipa jako jedyna byla zagraniczna, heheheheh) i musze sie pochwalic, ze na 9 druzyn zajelismy 1 miejsce!!!! Dziekuje, dziekuje nie trzeba gratulowac:) (sorki, zarty mnie sie trzymaja). A wieczorkiem mielismy turniej w kregle, tam juz tak dobrze nam nie poszlo, ale nie bylismy ostatni:) Z tego wszystkiego boli mnie dzis lewa polkola sluzaca do siedzenia, czyli tzw poldupek:) Pewnie sie dziwicie czemu poldupek a nie cala ...., bo kule rzuca sie w wykroku, a ja jestem praworeczna. Dzis ledwo co moglam po schodach zejsc.
Ale wracajac do Krakowa zachaczylismy w Orawie o gorace zrodla. Ludzie rewelacja, swietny sposob na relaks. Siedzisz sobie w wodzie, ktora ma 38,4 st a tuz obok lezy snieg i temp powietrza cale 4 st. A do tego coz za widoki:) Elzo piekne gory, az mi sie chcialo wdrapac na szczyt. Niestety sprzetu bylo brak:)
Jutro znow zwykly szary dzien, znow trzeba wczesnie wstac czyli pora spac. Pozdrawiam
Elzo 2006-04-03 16:27
Tychy
woj.: śląskie

Magda ja dalej nie rozumiem dlaczego od gry w kręgle boli cię półdupek ... no chyba że wykonujesz przy tym pad, na tę część ciała...A ja rzeczywiście tęsknię za górami ...za wdrapaniem się np na Połoninę Wetlińską, uwalenie się i patrzenie w niebo ...na chmurki i upajanie się kolorami dookoła. Bo zawsze w Bieszczadach bywałam pod koniec września, października kiedy było już tak kolorowo.Beskidy też mogą być ... i nawet zwykłe siedzenie na kamieniach nad rzeką ...i nawet taki niekończący się deszcz .. też ma urok. Kochani kiedy ostatnio słyszeliście Requiem Mozarta ..? bo ja wczoraj o 21,37 w moim Kościele ...Aż ciarki przechodziły po plecach ...I te tłumy rozmodlonych , skupionych ludzi. To jest budujące .Tylko ciągle prześladuje mnie jedna myśl, już od roku, czemu tak potrafimy stać razem, trzymając się za ręce, wzruszać razem, bratać w takich sytuacjach jak ta wczorajsza Rocznica Śmierci Papieża, a czemu ci sami ludzie co innego mówią, robią na codzień. Żebyśmy jeszcze potrafili wyciągać wnioski z tego co nam przekazywał, gdybyśmy wprowadzali w życie to co mówił.Wszyscy ..poczynając od samej góry . Jak patrzę na te pełne powagi,uduchowione, przekonane o dobrze spełnianej swojej misji , pełne skupienia twarze naszych Przywódców i pamiętam co mówili wczoraj w Sejmie, czy na to co robią ..to po prostu ręce mi opadają.Jakby to byli inni ludzie..Czemu tak jest .. czyżby władza tak zmieniała ? Tak skłócała ? Tyle .
A co do sprzątania to dziś nie mogę myć okien ...no bo pada... same się umyją śląskim deszczykiem. Miłego tygodnia i spotykania tylko ciekawych i dobrych ludzi, którym aż przyjemnie jest zrobić jakąś przyjemność ..
ania-rybka 2006-04-03 17:56
e-mail
Wrocław
woj.: dolnośląskie

Magda - wyjasnienia co to jest półkula mocno mnie rozbawiły - dzięki :-))))

Elzo - dziękuję za przesyłkę - jeszcze nie zdążyłam poczytać, ale na pewno to zrobię :-)

Iza, Magda - Wasze umiłowanie do ruchu mnie zaraża - dzisiaj wysłaliśmy Kasię na zieloną szkołę na 5 dni i zamierzam wykorzystać ten czas na powrót na aerobic - pewnie będe cierpieć od jutra :-))) Plan jest taki: dzidziusia nakarmić, zapakować do wózka, wózek do autka, tatusia na przednie siedzenie, spodnie dresowe na tyłek, parkujemy pod klubem fitness, tatus z dzidziem na spacerek na godzinę (ładny park tuz obok), a mamusia do wygibasów, hehe.

Tatuś szczęśliwy - spacer, ptaszki przyleciały itd.
Dzidź szczęśliwy - spacerek i słodki sen.
Mamusia szczęśliwa - powrót do formy.

Fajnie to sobie wykombinowałam? HA! Oby tylko pogoda (spacerowa) była!

A co sychać u cichaczy? Świderek, Ankaa, m, Aja, Maria, witka, Lilka, Jarek (ten to pewnie wieczny miesiąc miodowy ma :-))) i inne Vincenty? Kasia M. - żyjesz jeszcze?...
Bardzo mocno myślę często o Metalu - pamiętacie takiego człowieka?... Ech...
Odezwijcie się czasem...

Magda 2006-04-03 20:27
e-mail

woj.: małopolskie

Elzo juz tlumacze - rzucajac kule za kazdym razem robisz wykrok lewa noga (to ja tak robie, bo jestem praworeczna) czyli wykonujesz monotonne cwiczenia, czyli caly czas dziala miesien poldupka:) w moim przypadku lewego:) Poprostu powstal zakwasik:)
Kiedy jedziemy w Bieszczady, walniemy nasze ciala pod Chatka Puchatka (schronisko na wetlinskiej) i wystawimy nasze buzki do sloneczka, wrocimy piekne i opalone:)
A moze wyskoczymy na Trzy Korony, wstyt sie przyznac, ale nie byla jeszcze:(
Anus ciesze sie, ze masz ochote poruszac swoje kosci, to naprawde pomaga - sama widzisz, ze mozna polaczyc przyjemne z pozytecznym. Domyslam sie, ze malutki Piotrus wymusza na Tobie sporo ruchu, ale to co innego.
Dzis w Krakowie piekna pogoda i wlasnie postanowila wyjsc z pracy, poczuc troche wiosennego sloneczka, moze kupie sobie bukiet tulipanow, ot tak.
Milego dzionka wszystkim zycze:))
Lilka 2006-04-03 21:51
e-mail

woj.: spoza Polski

hello... wszyskim... z ta fantastyczna pogoda co to miala byc to nic nie wyszlo, Piatek byl przecudowny ale na tym sie skonczylo. Weekend byl raczej zimny i dzis ma lac ... blah.
Odslonilam moj ukochany kasztan, przywieziony nielegalnie do Kanady 6 lat temu, z oslonki zimowej i wydaje mi sie ze przezyl 3cia juz zmiane miejsca... Wczoraj zmienisilsmy czas i nie moge sie pozbierac, jest prawie 10 rano i ciagle ziewam i chce mi sie spac... Pewnie zajmnie mi tydzien zeby sie przestawic... Mam taka teorie ze te zmiany czasu sa wymyslone przez wszystkie coffee shops ... zeby wiecej sciagnac z nas pieniedzy... prawada jest taka ze kolejki po kawe strasznie dlugie i ludzie wracaja do nich po kilka razy na dzien - no to musi byc to nie?

Świderek 2006-04-03 22:19
e-mail

woj.: lubelskie

Ja też Elzo dziękuję za przesyłkę:-))) już się czyta...:-)
no tak na razie jestem jeszcze cichaczem ale mam nadzieję, że już niedługo...skończyłam czwarty rozdział....pozostale mam mocno zaawansowane...oj marzę o urlopie i odpoczynku...a przedswiąteczne przygotowania i porzadki napawaja mnie przerazaniem...i własciwie to juz zapowiedziałam, że sama robie tylko dwie rzeczy bigos bo to moja specjalność....i rogaliki z dzika róża, właśnie dostalam sloiczek konfitur od siostry Moniki :-)
Na razie absorbuje mnie tylko jedno, chce to jak najszybciej skonczyc i ....mam taka spora kupke ksiazek....i filmow...i oj...to bedzie przyjemnie nadrabianie zalegosci....Pozdrawiam wiosennie:-))
Iza 2006-04-03 23:25
e-mail

woj.: małopolskie

Magda... ja też w sobotę miałam turniej siatkówki:).
I też było 9 drużyn.
Z tą tylko różnicą, że zajęlismy 4 miejsce, ale to z pewnością dlatego, że chłopaki nie dali mi zbyt pograć:)>
Gdybym grała byłoby duzo lepiej:).
A poważnie to byłam na nich wściekła ogromnie, bo cały dzień prawie przesiedziałam patrząc jak grają i szlag mnie trafiał, że nie pozwalają mi wejść na boisko.
A jak już weszłam ( na jednego seta) to udało mi się zdobyć sporo punktów z zagrywki.
Tego też nie docenili i nie pozwolili mi dalej grać.
Byłam na nich zła, urażona. Koszmar.
I gdyby nie to, że siatkówka to moja miłość i gdyby nie to, ze ciężko mi znaleźć jakąś inną grupę do grania... to bym ich "olała".
Najgorsze jest to, że ja ich po prostu bardzo lubię, bo to fajne chłopaki.
Tylko nie wiem dlaczego zachowali się w sobotę jak...
Nie będę kończyć.
Wiesz Magda jak to jest jak się "love this game" , jak się chce grać, a ktoś Ci nie pozwala.
Roznosiło mnie, tym bardziej, ze w sobotę czułam w sobie moc.
I zła byłam bo mój mąż zrobił fajną rowerową traskę w sobotę, a mnie sobota przeleciała na .. siedzeniu na hali.
Iza 2006-04-03 23:39
e-mail

woj.: małopolskie

Aniu bardzo dobra decyzja! Bardzo.
Nie wyobrażam sobie lepszego spędzania wolnego czasu ( tak
Oczywiście wszystkie inne zainteresowania są jak najbardziej pożądane ( sama uwielbiam czytać), ale w tym przypadku za jednym zamchame jest korzyść dla psychiki i ciała.
Co do zakwasów, bolących mięśni i stawów polecam ELMETACIN. Do kupienia w aptece, cena ok. 12 zł. Wystarczy spryskać bolące miejsce, rozetrzeć i ... naprawdę działa.
Ankaa 2006-04-04 00:28

woj.: kujawsko-pomorskie

Aniu, kiedyś pytałam o Metala również...
dziś(zanim przeczytałam Twój wpis) przeglądając galerię też się nad tym zastanowiłam...
pozostaje mieć nadzieję, że chłopak zdrów...

a ja... dochodzę do siebie po dojrzewalni...
podjęłam trudną decyzję...po 6 latach zaangażowania- zmieniam pracę...
do 21. maja muszę oddać pracę magisterską, a jestem daleko w lesie jeszcze...

no i te wasze rowerowe pokusy udzieliły mi się...
tylko, że dla mnie rower bardziej się z fotografowaniem kojarzy :)
aparat w plecak, rower między nogi i w drogę...
bywajcie!
Iza 2006-04-04 01:05
e-mail

woj.: małopolskie

Wiecie co... ze wszystkich sportów najbardziej kocham siatkówkę.
Z nią nic równać się nie może....
Gdybym poetą była i potrafiła w słowach oddać co czuję grając w siatkówkę.... jaką wielką radość to mi sprawia.Jakie czuję spełnienie:). tak, tak.
Rower stał się sportem numer dwa.
Tak jakoś przypadkowo.
Kilka lat temu zaczęłyśmy jeździć sobie "rozrywkowo" z koleżanką. Bardziej chyba w celach "wyszczuplających":).
Och, jakimż wyczynem wtedy było przejechanie 20 km.!!!!
Potem ... a było to dwa lata temu kupiłam sobie nowy rower i jakoś tak zaczęłam jeździć częściej i więcej i zaczęłam odczuwać ogromną radość z odkrywania nowych tras , miejsc.
Kiedy pierwszy raz pokonaliśmy z moim mężem bodajże 64 km. wydawało mi się, że to mistrzostwo świata:).
Potem było 70, 80, 104, 114....
Coraz więcej i dalej, przyjemniej, z coraz większą pasją i sportowym zacięciem.
Dziś nie wyobrażam sobie wiosny i lata bez roweru.
Juz nie jeździmy (jak wcześniej) wylegiwać się nad wodę w pogodne weekendy.
Owszem czekamy na słońce, ale z zupełnie innego powodu.
Rowery i w drogę!!!!

Ankaa , życzę Ci powodzenia na nowej zawodowej drodze.
Niespełna rok temu też podjęłam taką decyzję.
Czas pokaże czy dobrze zrobiłam.
Są profity - nowe koleżanki, awans, pieniądze i wiedza, którą zdobyłam, masę nowych rzeczy się nauczyłam.
Co będzie w przyszłości? Niewiadomo.
Ale chyba nie żałuję, chociaż było bardzo ciężko, ale widać tak już musi być.
Powodzenia! Bądź dzielna!
Małgo 2006-04-04 01:16
e-mail
Jelenia Góra
woj.: dolnośląskie

W Kotlinie Jeleniogórskiej nareszcie zniknął śnieg. Teraz widać go tylko w oddali- na Śnieżce, Śnieżnych Kotłach,na Chojniku. Wczoraj świeciło ostre słońce. Wyszłam do ogrodu liczyć krokusy-już jest ponad 100- i zapomniałam o kremie z filtrem nr 60, który jest podstawowym wyposażeniem każdego rudzielca. Skutek- miliony nowych piegów! A tak ciężko się napracowałam, żeby się przez zimę pozbyć tych z zeszłego sezonu!
Ankaa 2006-04-04 01:54

woj.: kujawsko-pomorskie

dzięki Iza :))
długa droga przede mną...
paradoksalnie- na dojrzewalni właśnie zdałam sobie sprawę, co jest dla mnie "służbowo" najlepsze...
zrobiłam pierwszy krok i co się okazało?
praca w lepszych warunkach, wieksza samodzielność, pieniądze-dwa razy takie...ludzie otwarci na nowe rozwiązania.
Będę dzielna, obiecuję :)



Elzo 2006-04-04 02:44
Tychy
woj.: śląskie

Małgo , nie pozbywaj się piegów... one są piękne zwłaszcza u jak to mówisz rudzielców...Pamiętam kiedyś przed laty mój brat poznał pewną dziewczynę i opowiadał jaka jest piękna ... i już nie wiedząc jak nam z siostrą to przybliżyć ...powiedział ... no co ja tu wam będę mówił ..Jest absolutnie piękna ..Słuchajcie ona jest cała w piegach .. absolutnie cała ..Nam się zrobiło słabo ale entuzjazm brata był tak wielki ,że w końcu też wyraziłyśmy entuzjazm .A po latach okazało ,że to nie ważne ,że miała piegi bo to akurat może rzeczywiście była jej zaleta , okazało się, że niestety charakterek miała .Po dwudziestu paru latach rozwiedli się .Czyli piegi które były jej dużym atutem przestały być takim by dało się dalej trwać .Charakter się liczy , charakter.. Nad nim warto pracować a nie nad usuwaniem piegów.Okazało się ,że piegi były istotne .. ale charakter przeważył ...Piegi są urocze ...
Małgo 2006-04-04 13:21
e-mail
Jelenia Góra
woj.: dolnośląskie

Piegi bywają może atutem u pięknych i młodych dziewczyn. A ja -choć co roku obchodzę osiemnaste urodziny- wyglądam z piegami.... nieco...abstrakcyjnie.
Jurek 2006-04-04 15:40
e-mail
Zabierzów
woj.: małopolskie

Czyżbyś miała kompleksy na punkcie swoich piegów?! :-)
Elzo 2006-04-04 15:58
Tychy
woj.: śląskie

No to super ,że abstrakcyjnie , czyli inaczej, czyli wyróżniasz się , czyli jesteś oryginalna .. wyjątkowa ..Ani wiekiem ani piegami nie przejmowałabym się . Choć niektórzy ciągle mi wmawiają ,że mam kompleksy z tego powodu . I teraz głośno i wyraźnie chciałabym wyrazić swój protest . Nie mam kompleksu wieku, najlepszy dowód to fakt, że umieściłam swoje zdjęcie w Galerii , że podałam rok urodzenia. Wiek przypomina mi sie tylko wtedy, gdy poznaję kogoś ciekawego i słyszę ile ma lat .. I to nie chodzi o jakieś nieczyste zamiary wobec niego ale o myśli, taki fajny a taki młody, taki młody a tak świetnie mi się z nim rozmawia.. Ale to może też nie o wiek chodzi tylko o to ,że ja taka fajna a taka stara ...Czyli tak wogóle to zawsze chodzi o tę "fajność" czyli o ducha ...o charakter!!!!Małgo więc nie zdzieraj tych piegów ...Bądź abstrakcyjna !!!
Elzo 2006-04-04 16:16
Tychy
woj.: śląskie

Jurek to twój jakiś czuły punkt te kompleksy u innych ..Czyżbyś miał kompleksy ???? No bo jak ktoś tak ciągle o tym mówi to znaczy ,że to on ma jakiś problem z tym ...A tak wogóle to co to znaczy mieć kompleksy ? Czy czasem to nie jest Swiadome działanie by nie popaść w zbytnią megalomanię ..? dlatego tak się ciągle stawiać do pionu !I tak sobie wmawiać od świtu do nocy ... jestem taka marna, nic nie warta, nikomu niepotrzebna .Albo może to jest taka kobieca przewrotność tak mówić o sobie by Ktoś wreszcie wstrząsnął i pochwalił ... I zaprzeczył ..I przytulił ...COOO?
Magda 2006-04-04 16:47
e-mail

woj.: małopolskie

Elzo zapomnialas jeszcze, zeby poglaskal:))

Ula 2006-04-04 20:06
e-mail

woj.: podlaskie

Witajcie,
nie odzywam się ostatnio, bo mimo, że nic szczególnego nie robię, to nie mam czasu.
Prawda jest taka, że w domu komputer całymi dniami okupuje dziecko. Stoi w jego pokoju, na biurku, więc odrabia m.in. przy nim lekcje, nie wspomnę, że ma jakąś rewelacyjną nową gierkę, która go bardzo zajmuję, jego i komputer oczywiście. A od kilku dni ma nowy płaski monitor, wielkości mało mniejszej niż telewizor, więc nie odstępuje go na krok, musi się nim nacieszyć, a to trochę potrwa.
Czasami tylko uda mi się coś przeczytać, jak Latoprośl uda się na podwórko do kolegów, ale i to na chwilę, bo jest chłodno i pogoda brzydka, więc zaraz wraca.
A w pracy ostatnio ledwo się wyrabiam. Chyba spadła mi wydajność. Dziś mam trochę luźniej.
O Metalu też parę razy myślałam, wpisał się z ?marszu? do Galerii, i za chwilę zamilkł.
Matal, odezwij się i napisz co u Ciebie.
Jest sporo osób, poza tymi co wymieniłaś Aniu, które wcześniej zabierały głos, a teraz nie odzywają się np. Zuzka, Samotna, Maria, Zofia, Korek, ...
Pozdrawiam wszystkich

Jurek 2006-04-04 20:07
e-mail
Zabierzów
woj.: małopolskie

Takie rzeczy to na osobności :-)
:]
Elzo 2006-04-04 20:17
Tychy
woj.: śląskie

Noooooo!!! Magdziu zrobimy Warsztaty Głasków zrobimy ... już mam taki pomysł .. ale nie macie czasu ...Na pewno będzie to w Krakowie bo ... stamtąd jest Moja Ania , na pewno za jakiś czas, jak zdeklarujecie się ,że tego chcielibyście.No bo skoro tak niewiele możemy zrobić, to przynajmniej nauczmy się przytulać i głaskać naszych Bliskich i potraktujmy to jako jeden ze sposobów pomocy .Warsztat ten wcale nie musi się tak nazywać ... ale akurat ten pomysł Ani-Fizjoterapeutki bardzo mi się spodobał.A póki co , to Magdziu ja też mam taki "paskudny" czy nie ,zwyczaj głaskania ... Kogoś kto mnie rozczuli,albo kogoś kto się przy mnie rozczuli.No i mam słabość do Krakowa .Byle tylko nie była to niedziela.Bo tego już by nie zniósł mój Mąż.Tylko hasło kiedy i już jestem .Wprawdzie będzie to tylko namiastka tego co nam może ofiarować Ania ale postaram się włożyć w to dużo serca.
Elzo 2006-04-04 20:24
Tychy
woj.: śląskie

Ula, przyznam sie ... Zofia to ja ... I chyba nie należę do osób, których mało na Forum.... To były moje pierwsze wpisy .. kiedy nie bardzo wiedziałam jak sie zaszyfrować .. czy wogóle mogę się odzywać...I to już trwa blisko rok..I nawet myślę.. czy by się nie zapisać w końcu do Stowarzyszenia ... Jesteście tacy wspaniali !!
Jurek 2006-04-04 20:31
e-mail
Zabierzów
woj.: małopolskie

A myśmy myśleli, że Ty już dawno jesteś w Stowarzyszeniu.
Elzo 2006-04-04 21:57
Tychy
woj.: śląskie

Halo jest tam kto , kto o tym decyduje ? Czy mnie można wpisać czy nie ? No i jak się to robi ... Jestem kompletnym niereformowalnym, niepostępowym damskim przykładem niepojmowania techniki i nie wiem jak to zrobic .. Czy mam napisać podanie ? Czy muszę być wprowadzona za czyjąś rekomendacją ...? Chyba przesadziłam .Hahahaha - przypomniały mi się stare czasy ... rodem z Urzędu Państwowego. No ja się tylko pytam ... bo dojrzałam do tej decyzji ..
Jurek 2006-04-04 23:09
e-mail
Zabierzów
woj.: małopolskie

Z tego co pamiętam to masz najlepsze rekomendacje, przecież do naszej rodzinki zostałaś wprowadzona przez samą Panią Prezes. Czy trzeba coś lepszego?
S 2006-04-05 14:51

woj.: kujawsko-pomorskie

A co się dzieje ze Zszywka, Dota ,Doti. Było Was znacznie więcej.Amelka stary wpis.
Małgo 2006-04-05 20:44
e-mail
Jelenia Góra
woj.: dolnośląskie

Smutny dzień. Koleżanka polonistka od dwóch tygodni leży na neurologii. Dziś dowiedzieliśmy się, jaka jest diagnoza- stwardnienie rozsiane. Ona jest ledwie po trzydziestce i ma dwójkę małych dzieci. To był pierwszy, ale od razu potężny rzut choroby.

W szkole zrobiliśmy zrzutkę, żeby było chociaż na pierwszą dawkę potwornie drogich leków.Ustaliliśmy też dyżury w szpitalu- bo trzeba ją karmić i pomóc w myciu.

A ja się martwiłam z powodu piegów...
Iza 2006-04-05 23:19
e-mail

woj.: małopolskie

Małgo... pomyślcie o pomocy, o jakiejś fundacji nie wiem....
Chorzy na stwardnienie muszą przyjmować bardzo drogie leki.
Między innymi interferon. On jest refundowany, ale czeka się w bardzo długich kolejkach. Można się nie doczekać.
A miesięczny koszt to ok... 4000 zł.
Mój kolega z siatkówki ma koleżankę, też jest na to chora.
Co roku oragnizuje turniej charytywny na jej rzecz.Każda druzyna wpłaca wpisowe i potem te pieniążki przekazywane są tejże chorej.Może u Was w szkole jakiś wystep, jakiś koncert, w którym wystąpiłaby młodzież????
Mogłoby to stać się tradycją coroczną i w ten sposób chociaż trochę moglibyście kobiecie pomóc.

Małgo 2006-04-06 02:15
e-mail
Jelenia Góra
woj.: dolnośląskie

IZA! To jest wspaniały pomysł i bardzo dziękuję za podpowiedż! My w maju mamy mieć festyn szkolny, który jest wpisany w obchody tradycyjnej Wiosny Jeleniogórskiej! Myślę,że bez trudu przekonam Grono Ped., że dochód z tej imprezy powinien pójść na zapomogę dla koleżanki.(ona ma na imię IZA) Gorzej będzie z dyrekcją, która ma zupełnie inne plany co do tych pieniedzy...Ale- jak mawiał już p. Marek Kotański- kupą mości panowie!
Jest w tym wszystkim jeden plus- nasze liczne grono WRESZCIE potrafiło poczuć, że jesteśmy RAZEM i nikt z nas nie zostanie sam w razie nieszczęścia.Bardzo mnie to podbudowało. W końcu naprawdę mogło to spotkać każdego z nas!
ania-rybka 2006-04-06 03:16
e-mail
Wrocław
woj.: dolnośląskie

Ech - nie znamy dnia ani godziny...

S --> Nie wymieniłam tych osób, bo z nimi akurat mam kontakt poza Forum :-) Wszyscy żyją.
Magda 2006-04-06 04:17
e-mail

woj.: małopolskie

Malgo - wlasnie znalazlam taki cytat na onecie ?Kobieta bez piegów jest jak niebo bez gwiazd?
Elzo wpadnij kiedys do Krakowa, niezaleznie od warsztatow. Ja zblizam sie ku koncowi z zajeciami, tak wiec tydzien bede miala luzniejszy. Mozemy smignac do Ojcowa (nawet na rowerach) i tam troche sobie polazikowac, mozeby tez posiedziec na Rynku i delektowac sie kawa lub innym napojem.
Warsztaty trzeba uzaleznic od przyjezdnych, nam tu na miejscu jakos latwiej sie wyrwac; przynajmniej tak mi sie wydaje.
Iza dzieki za emilka odpiesze, ale dzis juz nie, zbyt szybki mialam dzien, wykonczona jestem.
Tato znow ma kieskie dni, a mnie wkurza moja bezradnosc, ryczec mi sie chce. Rozmawiajac z mama przez telefon wyczuwam jej zmeczenie, a ja nie moge nic zrobic. Na szczescie juz niedlugo jade do rodzicow i mam nadzieje, ze bedzie lepiej, ze ja wespre, ze mamuska podladuje baterie na jakis czas.
Pozdrawiam
Elzo 2006-04-08 03:43
e-mail
Tychy
woj.: śląskie

A właśnie byłam w Krakowie ... Kraków w błocie , deszczu , śniegu ... Floriańska w błocie ... buty w błocie .. ale w duszy gra ... i to jest ważne . Jestem z tzw zimnego howu .. więc mnie takie rzeczy specjalnie nie zrażają . Zawsze znajdę coś pozytywnego.nawet w tym błocie i zimnicy takiej ,że paluszki czucie tracą.. Byłam u Ani -"Szamanki" ... w jej magicznym domu .. na Kazimierzu ...Rozmawiałyśmy o naszych sprawach , o ewentualnym warsztacie w październiku .Tak bym chciała, żeby do niego doszło ...Mam nadzieję, że spodoba się Wam. Narazie bez szczegółów bo to jeszcze bardzo odległy czas ... Magdziu myślałam o Tobie ale nie było czasu .. W biegu wpadłam do ..Indyjskiego sklepu ... kupiłam kolejny szal .. Córci na dzisiejsze urodziny, potem biegiem na Bracką do uroczego sklepiku z pysznymi wódeczkami .. np Krupnikiem.. albo Żurawinówką.Które wlewa się do b. oryginalnych butelek, korkuje i nawet nakleja banderolę .A także w którym można kupić świetne przyprawy ... Ja tak lubię takie prezenty , klimaty ... takie miejsca i takich ludzi, którzy tam pracują . Panią rozczuliło to ,że jestem ze Śląska i że zawsze do niej zaglądam...I że już mnóstwo ludzi tam przyprowadziłam .A jest to świetne miejsce do kupienia prezentu-drobiazgu. Jak już zupełnie człowiek wypali się z pomysłów ... A wódeczki są pyszności .. ale chyba takie damskie choć 40% towe.No i potem już tylko szybkim krokiem na Dworzec .. jakieś precelki do ręki ...i powrót do rzeczywistości .. ale z uśmiechem na ustach .. i po to tam byłam i dlatego to Wam opowiadam.. Że Kraków to nie tylko Wawel, Kościoły.. ale też takie ...nie wiadomo co ...takie moje fiu bzdziu , czyli nic , ale fajne .Zresztą jak się łyknie Krupniku 40 % to już chyba nietrudno o to by było jest fajnie ..
ania-rybka 2006-04-08 04:35
e-mail
Wrocław
woj.: dolnośląskie

a ja właśnie gotuję... krupnik!
ale chyba nie 40%-owy!!! :-)))
Elzo 2006-04-08 16:04
e-mail
Tychy
woj.: śląskie

Aniu o tej porze ... chyba jedną ręką gotujesz a drugą karmisz Maleństwo .../może niekoniecznie ręką /a ja gotowałam gołąbki ... wyszło mi 24 ... zostało 12 ... No i po co to gotować ...Wnuk powiedział ohydne i śmierdzą kapuchą ... cała reszta była zachwycona .. A ja tak się tego nasmakowałam , nawąchałam ,że też nie jadłam ...CHyba lepiej iść na spacer ...A wogóle to martwię się ... mój HD całymi dniami śpi .. tzn od momentu powrotu z pracy ,... w każdej pozycji , nawet siedząc po turecku ...Żadne argumenty , prośby, wizyta ukochanego wnusia, radio, nic nie pomaga... Kompletna apatia ... i myślę na ile to leki na ile to posuwające się HD ... Żadna pomoc, nie wchodzi w grę , hasło ,że może zmienić leki wywołuje atak szału ...prośba by poszedł po jakiś drobiazg do sklepu ... na wszystko jest NIE .. już byłem / po swoje rzeczy/ I znowu tak sobie myślę na ile to HD a na ile paskudny egoistyczny charakter...Smutne to zwłaszcza ,że za tydzień trzeba będzie się już tylko uśmiechać i przytulać.. bo Święta .Taki cudowny czas .. czy będą tak naprawdę cudowne ..? czy będzie tylko pozornie cudownie ...Pozorna radość ... no fajne, fajne przemyślenia nasuwają mi się myjąc czwarte okno i zbierając się na uśmiech .. by Mama niczego nie zauważyła ...
Iza 2006-04-09 02:21
e-mail

woj.: małopolskie

Kochana Elzo, Kraków ma swoją magię istotnie bez względu na pogodę.
I rzeczywiście o jego klimacie nie stanowią jedynie zabytki,a właśnie a może przede wszystkim te sklepiki, kawiarenki, magiczne, urokliwe.
Ja zawsze w Krakowie "zwiedzam" księgarnie.Tradycją stało się, że nie wracam z Krakowa bez książki.Mam też ulubiony sklepik z pamiątkami, bibelotami na Gołębiej.
Ech, Kraków....
Swoją drogą zaintrygowałaś mnie tym stwierdzeniem o magicznym domu.
Jak w nim jest????
Gdyby tak ktoś kiedyś o moim domku powiedział byłambym dumna.
Mój chyba jednak magiczny nie jest. Ciepły, przytulny, kolorowy, ale chyba jednak nie magiczny.
No cóż... ja przy myciu okien przeziębiłam się.
A może to było w Krakowie w poniedziałek???? Za lekko się ubrałam, zmarzłam.
No i cierpiałam w czwartek zwłaszcza. Dalej nie jest dobrze, ale już lepiej.
Wiem, że Elzo mnie zbeszta, ale pomimo tego byłam wczoraj na siatkówce , a dziś na rowerze (las, piekny las, jeszcze nie pachnący, a widziałam kilka kolorowych motyli). Nie usiedziałabym w domu.
No i czytam fantastyczną ksiązkę. Swietna jest.
I mam wypożyczony film. "Miasto gniewu".
Miłego wieczoru!
Iza 2006-04-09 15:35
e-mail

woj.: małopolskie

Zapomniałam napisać, że pokusie wejścia do sklepu indyjskiego też nie mogłam sie oprzeć.
No i wypatrzyłam piękną, zieloną bluzkę, ciemnozieloną, prawie szmaragdową, z haftem z przodu, z podniesionym stanem....
Uwielbiam te indyjskie sklepy.
Te kolory,te materiałki....
Wczoraj oglądałam indyjską superprodukcję "Czasem słońce, czasem deszcz".... Masa kiczu, film za długi... ale te kolory. Te sari w kolorach różnorakich... Coś pieknego!
"Miasto gniewu" podobnie jak gdzieś wcześniej Ania.
Polecam gorąco.
Film na pewno wart obejrzenia, choć nie wbił mi się jakoś w umysł.
Czasem tak jest , ze o filmie potem długo, długo myślę.
Ale trzeba ten film obejrzeć, koniecznie.
Słońce dziś piękne....
Jadę na rower. Z moją przyjaciółką.
Właśnie szykuję obiad, żeby był gotowy jak wrócę i biorę mojego żelaznego rumaka i już mnie nie ma:).
Wykorzystajcie dobrze tę niedzielę.
Pobądźcie z bliskimi na spcerku, rowerze, w ogródku.
Pa
Elzo 2006-04-09 20:22
e-mail
Tychy
woj.: śląskie

Nigdy nikogo nie besztam .. czasami podpowiadam albo nieśmiało myślę co ja wolałabym robic w tym momencie .. Mnie rower też bardzo pociąga .. i będę to robiła ... już wiem ,że sama .. znowu sama bo mój Mąż zdecydowanie mi powiedział, że rower go już nie bawi .. bo się niepewnie czuje .Wierzę w to .Ma problemy z równowagą , ale gdyby zechciał nagiąć się do moich pomysłów , do jazdy moimi ścieżkami ... to by dał radę ...Trudno , może z czasem . Nie pociąga mnie zupełnie siatkówka .. czy inne zespołowe gry.Nigdy tego nie lubiłam . Ale bardzo basen ... już mam wszystko przygotowane ...Narazie mój nadmiar czasu zdominowały porządki .opieka nad Mamą i latanie na zajęcia Córci ..Ale te kryształowe okna też bardzo mnie cieszą ..A te firaneczki ... No cóż dobra i taka radość ... Byle sobie ją uświadomic... a nie tak beznamiętnie patrzeć na wiszący kawał materiału w oknie.Co to znaczy magiczny dom ..? To chyba jakiś rodzaj graciarni ...Coś takiego jak knajpki krakowskie... pełno starych rupieci .. jakieś obrazy, jakieś lampy .. jakieś suszki ..Świece ..kolory, ,muzyka. Nawet bałagan w kuchni może być magiczny .. Tysiące fajnych rzeczy, kolory .No ale też i chyba przede wszystkim ludzie ....Ludzie Iza ... Kiedyś Cię zaciągnę do Ani ... biorę sobie to za wyzwanie... zobaczysz .Jeżeli ja mogę przyjechać z tak daleka to cóż dopiero Ty z tak bliska ..Ale wracając do magicznych klimatów , mieszkań to gdybym mogła to taki chciałabym mieć największy pokój. I już dawno mnie korci by do b. nowoczesnych mebelków dodać kącik staroci....Narazie mam tylko stary zegar i szafkę i b. stare zdjęcia ... Jak mnie to cieszy !!! I okazuje się ,że najbardziej krytyczny syn , jak to zobaczył i złośliwie mruczał - co to desa ? Teraz staje przed tymi zdjęciami i doszukuje się jakiejś tajemnicy .. A ja widząc to mam dziką satysfakcję ...A poza tym magię można dostrzec wszędzie nawet w jedzeniu szarlotki ...pod warunkiem ,że się nią człowiek podzieli z magicznymi ludźmi ..To tyle relaksu czas na obiadek. Miłej Niedzieli Palmowej!
Iza 2006-04-10 00:14
e-mail

woj.: małopolskie

To "besztanie" było w cudzysłowie, którego nie było:).
Ja besztam czasem... Męża:).
Tak... marzył mi się dom pełen staroci zawsze, ale do takich staroci trzeba odpowiedniej przestrzeni.
Widziałam kiedyś takie mieszkanie piekne w Krakowie.
Mieszkanie mojego trenera. Piękne antyki, piekne bibeloty cudo.
No to myślę sobie, ze chociaż trochę z moimi :
a) kwiatami
b) suszkami
c) aniołami
d) obrazkami
e) świecami,
f) lampkami,
g) kolorami

spełniam normy na magiczny dom:).
Jedno na pewno mam magiczne:) moje piekne, morskie drzwi wejściowe ( aktualnie nie mam na nich anioła, ale są dzwoneczki takie pseudomiedziane, niedługo zawisinie wianek z bukszpanu).
Nie lubię zbyt nowoczesnych mebli, mieszkań. Tej stali, szkła, tego zimna.

Co do gier zespołowych to mam na to pewną teorię ( dlaczego ich nie lubisz).
Znacznie łatwiej nauczyć się jest jeździć na rowerze czy pływać ( mówię to z doświadczenia).
To zazwyczaj kwestia kilku przejażdzek ( jeśli chodzi o rower) i kilku miesięcy ( jeśli chodzi o pływanie). Gry zespołowe wymagają większego poświęcenia.
Opróćz techniki , której żmudnie trzeeba uczyć się latami żeby móc powiedzieć o sobie, ze potrafi się grać np. w siatkówkę, trzeba się nauczyć wszystkiego innego ... ustawień na boisku, rozwiązań taktycznych.
To nie są proste rzeczy. To nie jest takie łątwe jak się wydaje kiedy siedzimy przed tv ( zwłaszcza jeśli chodzi o siatkówkę, bo to jedna z najtrudniejszych gier zespołowych).
Pamiętam jak mój mąż pierwszy raz zagrał ze mną. Byliśmy na basenie w lecie, tam było boisko, było kilku byłych siatkarzy. No to zaczęliśmy grać tak jakoś bardziej profesjonalnie, zmiany przy siatce, przy asekuracji itp. Mój mąz nie wiedział co się dzieje.Był zdumiony, że trzeba się tyle nabiegać.
Trudno żeby kogoś bawiła gra jeśli ma problemy z techniką. Jesli nie potrafi zagrywać, albo podbić piłki w górę, nie mówiąc juz o ataku.
A prawdziwa siatkówka to zagrywka, przyjecie , wystawa i atak.
Jeśli brakuje grajacym techniki to będzie to tylko bardziej lub mniej świadome przebijanie piłki przez siatkę.
I dlatego myslę, że mogło Ci się nie spodobać.
Nie da rady nauczyć się grać prawdziwie w siatkówkę na wf-ie.
Ja np. nie bardzo umiem grać w koszykówkę, chociaż czasem grywałysmy an treninach, ale...:) to była czysta amotorszczyzna.
Ale to są takie tylko moje dywagacje w obronie siatkówki, bo to naprawdę wspaniała gra i choć uwielbiam rower i pływanie to z siatkówką nic się równać nie może.
Dzisiaj zaliczyłam rowerowy upadek:).
Wjechałam w żwir, przednie koło poszło i bach....:).
Trochę mi się kierownica poprzekrecała, ale jakoś ją naprostowałam wspołnie z przyjaciółką.
Piękna pogoda była.
Cieszę się Elzo, że będziesz jeździc na rowerze.
Dzisiaj widziałam takie małżeństwo w średnim wieku, wczortaj tez ich widziałam, a moja przyjaciółka chyba przedwczoraj. Znaczy, że jeżdża sobie.
Fajnie, że ludzie się ruszają.
Iza 2006-04-10 00:21
e-mail

woj.: małopolskie

Elzo a ile od Ciebie jest do Krakowa?
To dużo dalej niż ode mnie? Ja mam 100 km.

P.S. Ja lubię też wiklinę:) ( to odnośnie magicznego domu). Mam masę koszyków i takich innych różnych rzeczy:).
A na balkonie rzecz jasna wiklinowe, morskie fotele i stolik, i dzikie wino, którym cały balkon jets opleciony i kwiaty.
O tak... balkon na pewno jest magiczny.
Siadam jak już jest ciepło, piję kawę, zamykam oczy i myślę, że to jest " ta szczęsliwa chwila mojego życia".
Taka jak z wiersza Szymborskiej...
Ale masz rację... najważniesi sa ludzie. To prawda.
Nawet zwykłe picie herbaty w towarzystwie "magików" urasta do czegoś nadzywczajnego.
Elzo 2006-04-10 01:35
e-mail
Tychy
woj.: śląskie

Do Krakowa mam jakoś tak blisko ... no tak ..,że mogłabym co dwa dni jeździć ... samochodem to godzina drogi .. autobusem dwie godziny ... Ale mnie to nie zraża ... Cel się liczy cel ...Też jakoś ze 100km. Niech sie zrobi cieplej to będzie jeszcze mniej .. W grach zespołowych oprócz techniki jest też cholerna odpowiedzialność za każdy ruch , za każde zagranie .A pływać sobie można po jeziorach, morzach .Z tym ,że zupełnie nie nadaję się do brania udziału w zawodach / a brałam, brałam/ Odpowiedzialność paraliżuje mnie zupełnie i robię wtedy bardzo dziwne rzeczy . Pamiętam takie zawody gdy przegrałam z własną siostrą ,która pływała znacznie gorzej, wolniej a wygrała bo była wyluzowana . Nie zapomnę tego do końca życia. Taki wstyd... Wszyscy się śmiali ...A wracając do magii to rzeczywiście dzikie wino ... ma jakąś magię w sobie i wśród niego takie stare drzwi ... właśnie w morskim kolorze , trochę odrapane ... Wiklina też ... No a póki co to muszę właśnie na balkonie posprzątać bo żadnej magii nie mogę się tam dopatrzec mimo,że wszystko skurzone, stare i takie fuj ...A właśnie Mama zdrowieje wyraźnie i już wytycza mi zadania.. w poniedziałek balkon, w środę zakupy świąteczne . W czwartek pasztet I tak trochę mi skrzydła opadły .I Ty Mamo przeciwko mnie ? A mi się już nic nie chce , wypaliłam się już i chciałabym już tylko jakieś serniki, mazurki piec ... a żeby dookoła już tak świątecznie było .Na naszym Forum już tak świątecznie ... A jakie macie zwyczaje w domach np jak farbujecie jajka ... bo w moim domu tradycyjnie, w łupinach cebulowych a potem każdy skrobie je żyletką.. Ciekawe czy ktos jeszcze tak robi ..Moim dzieciom właśnie to kojarzy się z domem .A jakie piękne obrazki powstają ..Stwierdziłam dziś rano, że nie lubię weekendów bo .. taka cisza na Forum ...No dobrze ,że Iza odbiera na tych samych falach ..I byle co ja prowokuje. A co z resztą ? Niepokoi mnie Doti, "M" . Świderek .. Elżbieta II, Jurek ? A może tak przepis na serniczek .. podobno pyszny ..A może coś o zwyczajach Wielkanocnych ? Co jecie na Sniadanie ...? Noooo, budzę Was ze snu zimowego ..
Iza 2006-04-10 02:18
e-mail

woj.: małopolskie

No to mamy mniej więcej taką samą odległość.
Ja mam balkon ogromny, cały winem opleciony ( na razie są to tylko i wyłącznie badyle, ale mam nadzieję, że wkrótce ujrzę pączki, potem listki).
Trochę na balkonie posprzatałam, ale czeka mnie jeszcze malowanie ( odnawianie mebli i koszyków, osłonek wiklinowych na doniczki, są przyniszczone, bo nie były pociągniete lakierem, a wiadomo co wilgoć robi z wikliną... pomaluje je tak jak meble na mroski kolor). Do tego mam fioletowe dywaniki na podłodze balkonowej i kwiaty ( jak przyjdzie na nie czas) w różnych kolorach.
U mnie w domu mama farbowała jajka i skrobała nie żyletką a skalpelem ( przynosiła z pracy).
Pieknie jej to wychodziło, była bardzo uzdolniona plastycznie.
Ja skupiam się zawsze na warstwie dekoracyjnej ( to chyba mam po Mamie). Robię stroiki, wianuszki.
W tym roku w wiklinowym koszu będą sobie rosły bratki, stokrotki, haicynty, a kosz będzie stał na stole.
Iza 2006-04-11 01:10
e-mail

woj.: małopolskie

Byłąm dziś w Krakowie, ale mój nie najlepszy stan zdrowia nie pozwolił mi na cieszenie się w pełni urokami Krakowa.
Kiermasz Wielkanocny tym razem na Małym Rynku.
Chyba nawet lepiej tam pasuje.
Jakie cuda, cudeńka... ech, od ozdób świątecznych do ozdób na szyję, czapki, poduszki, patchwaroki, kwiaty....
Cuda i dziwy:).
Magda 2006-04-11 16:50
e-mail

woj.: małopolskie

Kochani nie odzywalam sie, bo weekend mialam parcujacy. Na sczescie tylko w domu - mylam okna, sprzatalam, pralam, gotowalam i pieklam. W miedzy czasie wyskoczylam sobie na zakupy i wzbogacilam moj pokoik w dywan, piekny, kolorowy w czwrokaty:))
W niedziele odpoczywalam i moj dom byl magiczny:)) pachnial szarlotka i bylo w nim glosno, bo odwiedzili mnie znajomi z malym dzieckiem. Polazilam chwilke po Ryneczku placzac sie po kramach ze swiatecznymi bibelotkami.
Dopiero w czwartek wybieram sie do rodzicow i czeka mnie tam mnostwo przygotowan swiatecznych. Nauczylam sie piec drozdowe, tak wiec babka w tym roku bedzie moim dzielem.
Jak bylam dzieckiem swieta kojarzyly mi sie z szynka i pomarancza:) Czemu?? Bo to byl rarytas u nas na wschodzie (Polski). Tradycyjnie byla jedna pomaranczka polozona na srodku babki drozdzowej i w niedziele lub w poniedzialek bylo rodzinne jej konsumowanie:)) A szyneczka z chrzanikiem oj co to bylo za cudo:)) Kiedys tez farbowalysmy z mama i siostra jajka w cebuli i sie je skrobalo zyletka, ale ja to dziel nie tworzylam, bo zdolnosci manualnych nie posiadam. Ostatnio kupujemy farbki i wykorzystujac "zdobycze techniki" nadajemy barwy jajom:)) mamuska cos tam tworzy na szydelku i zaklada na jaja, robi jakies koszyczki, kapturki kurczaczki. To jest jej zywiol, ona przy tym odpoczywa, tylko tata sie burzy, ze ciagle cos robi, ze jest glodny, ze to, ze tmto. Nie potrafi docenic jej trudu:))
A mnie wzielo na pisanie:)
Dzis Mam maraton zajeciowy od 7.30 i tak ciagne do 16. A wieczorkiem tradycyjnie siatkoweczka. Ostatnia juz przed swietami:(
Dzis w Krakowie saro, mokro i zimno.
Pozdrawiam
ania-rybka 2006-04-11 18:14
e-mail
Wrocław
woj.: dolnośląskie

W ramch tematu "kondycja sportowa" melduję, że byłam juz 3 razy na aerobicu i do tej pory mięśnie mnie tak bolą, jakbym była cała posiniaczona. Ale nie żałuję i obiecuję trwać!
Dzięki dziewczyny za zachętę poprzez własny przykład :-)
Teraz możecie zacząć pisać, jak to świetnie robić porządki wiosenne itp. to może mi się w końcu uda pokonać lenia i wezmę się do roboty?...
Małgo 2006-04-11 19:57
e-mail
Jelenia Góra
woj.: dolnośląskie

W moim domu przechowały się pisanki , które mają prawie tyle lat, co ja. Robiły je zakonnice zaprzyjażnione z moją babcią. Ale najpiękniejsze i najdroższe memu sercu są te, które zrobiła dla mnie 9-cio letnia uczennica.Cięła wąskie i długie paseczki bibuły, skręcała je w sznureczek i okręcała wydmuszkę. Są kolorowe i takie radosne!!!

Jeśli chodzi o kulinaria- na Wielkanoc robię szynkę pieczoną w chlebie.To wynalazek mojej babci. Szynka- jak szynka, ale ten chleb, w który wiąkał soczek...poezja.
Iza 2006-04-11 23:03
e-mail

woj.: małopolskie

A ja siatkówe mam jutro i strasznie się cieszę:), bo ze względu na paskudą pogodę na rower mogę tylko popatrzeć.
Aniu, brawo, brawo, brawo!
Co do bólu mięśni czy wypróbowałaś polecany przeze mnie elmetacin?
Koniecznie spróbuj. Naprawdę pomaga.
Nie sprzątam w domu bo ... mi się za bardzo nie chce.
Jak mi się skonczy "zły" czas w pracy, za jakieś parę miesięcy to wezmę urlop i sobie zrobię generalne porządki.
Zresztą do piąki, do 15.30 muszę być w pracy, więc kiedy to wszytsko miałabym robić?
Są wazniejsze rzeczy np. siatkówka.
Pewnie, ze fajnie mieć świezo wysprzątany domek, ale jak odkurzę, pościeram kurze, zapalę świeczkę zapachową też będzie, prawda?
Elzo 2006-04-11 23:33
e-mail
Tychy
woj.: śląskie

No nareszcie jakieś normalne podejście do życia ... jak cieszą mnie takie wpisy , przestaję mieć wyrzuty sumienia ...Najważniejszy jest "klimat" w tej całej "magicznej" graciarni ... A klimatu ..ni ma ... Koniec.Kropka . Idę na jogę bo nie wytrzymam tej magii ...
Magda 2006-04-12 01:57
e-mail

woj.: małopolskie

Pisalam, pisalam i mi wcielo to co pisalam, coz zlosliwosc rzeczy martwych:((
A teraz juz nie mam czasu tworzyc od nowa, bo czas na siatkowke:)
Wiem, wiem powinnam powoli zbierac sie do snu, ale cogoz nie robi sie dla milosci:)
Milego wieczorku
Iza 2006-04-12 02:02
e-mail

woj.: małopolskie

Chyba Cię zasmucę Elzo...
Tak jakoś sobie pomyślałam... święta idą... może by jednak chociaż cokolwiek zrobić.
No i uprałam mój czerwono- niebiesko- zółty chodnik z przedpokoju, umyłam lampy i drzwi:).
Ale to tyle.
Jutro na siatkówkę, w czwartek na basen, w sobotę na rower, w niedzielę do mamy, w poniedziałek na rower, a potem na żużel:).
Taki mam plan na najbliższe dni.
Ula 2006-04-12 14:00
e-mail

woj.: podlaskie

Ja maluję jajka w cebulniku, bo farby do malowania jajek są teraz jakieś
dziwne. Robią się na jajkach bąble i farba nie pokrywa ich na jednakowy
kolor, tylko w plamy i wyglądają okrutnie. U mnie w domu nie skrobało się
jajek, tylko tradycyjne malowało woskiem.
Natomiast u mego męża skrobało się jajka. Jajka oczywiście były kolorowane
wcześniej cebulniku. Skrobała je babcia , a robiła to nożykiem z ostrym
czubkiem. Wydrapywała cudowne wzory, wprost dzieła sztuki. Najbardziej
podobały się wszystkim kiście winogron. Oczywiście każdy próbował swoich sił
w drapaniu, ale efekty były powiedzmy takie sobie.
Co do porządków świątecznych, to mam je już za sobą, okna umyte, balkon
sprzątnięty i porządek w ogródku przed balkonem zrobiony. Bo z racji tego,
że mieszkam na parterze mam kawałek ziemi przed blokiem , na uprawy kwiatki,
trawka i parę tujek. Kwiatki jeszcze nie kwitną, ale widać już zielone
listki tulipanów i narcyz.
Elzo, przepis na pyszny sernik bardzo proszę. Mam też jeden sprawdzony
przepis na sernik, ponoć rozpływa się w ustach. Jeśli są chętni, to służę
przepisem. Może zamieścić go w wątku święta, święta

ania-rybka 2006-04-12 15:23
e-mail
Wrocław
woj.: dolnośląskie

Iza - maści nie stosowałam, bo musiałabym 100 tubek zużyć :-)))
Gosia 2006-04-12 17:32

woj.: warmińsko-mazurskie

pewnie nie bede juz na forum przed swietami wiec chcialam Wam zyczyc duuuuuzo milosci,wytrwalosci, spokoju,smacznych jajeczek i mokrego Dyngusa;))))))))
Iza 2006-04-12 23:13
e-mail

woj.: małopolskie

Oj Aniu, Aniu. Przecież pisałam , zę to płyn w sprayu.
Troszeczkę tylko pryska się na bolące miejsca i rozsmarowuje.
My takiej jednej butelki używamy na spółkę z mężem conajmniej kilka razy na tydzień i wystarczyło nam chyba na miesiąc.
Posłuchaj mnie, nie pożałujesz.
To tylko 12 czy 13 zł, a jaka ulga.
Jurek 2006-04-13 02:10
e-mail
Zabierzów
woj.: małopolskie

A może Ania preferuje masaże. Też są dobre na rozpędzenie zakwasów.

Magda 2006-04-13 18:56
e-mail

woj.: małopolskie

Kochani w zwiazku z tym, ze juz wyjezdzam do Rodzicow i nie bede miala dostepu do kompa, a zblizaja sie swieta to... jak to w rodzinie bywa sklada sie zyczenia. Tak więc:
Święto Wielkiej Nocy to czas otuchy i nadziei.
Czas odradzania się wiary w siłę Chrystusa i w siłę człowieka.
Życzę aby Święta Wielkanocne przyniosły radość, pokój oraz wzajemną życzliwość, by stały się źródłem wzmacniania ducha.
Pozdrawiam swiatecznie
Lilka 2006-04-13 23:10
e-mail

woj.: spoza Polski

Przylaczam sie do zyczen wilkanocnych, duzego jajka, smacznej szynki i smingusa dyngusa, nie przejedzcie sie za bardzo.
Dzisiaj ostatni dzien w pracy, mamy wolne ... cale 4 dni w domku ... i chociaz dostep do komputera (albo kompa jak to niektorzy pisza) mam ale w domu staram sie od niego trzymac z daleka...
Iza 2006-04-13 23:39

woj.: małopolskie

Oj dobrze Wam z tym wolnym.
Tak ciężko chodzić przed świętami do pracy... a ludzi w urzędzie od metra:).
Mam już śliczny kosz z kwiatami , stoi na komodzie.
Mam śliczne bazie. Jedne w wazonie po babci ( mam sentyment do rzeczy po dzidakach), drugie takie maleńkie w wazonie w mojej pomarańczowej sypialni, a na nich wiszą pomarańczowe jajka, mam zółto zieloną pachnącą świecę, mam wianek z bukszpanu na drzwiach, przystorjony turkusową wstążką....
Swięta spędzam raczej aktywnie, mało będę siedzieć w domu to i gotowanai raczej mało.
Zurek zrobię z grzybkami i jakąś dobrą sałatkę.
Ot to wszystko:).
A jak u Was przygotowania?
Elzo 2006-04-14 02:16
e-mail
Tychy
woj.: śląskie

Cudownie, radość mnie rozpiera i pomysły >Tak lubię ten czas ...Dom w miarę ogarnięty ... zakupy w większości zniesione ... Czas na gotowanie .. Lubię to gotowanie na szczegolne okazje..Gdy tak pachnie mięsami duszonymi z przyprawami i cebulą.. bo robię pasztet. Ser zmielony , bakalie są , szynka do gotowania jest, mięsa do pieczenia są ...Jeszcze tylko żonkile w doniczkach, listki borowiny, pofarbować jajka w łupinach cebulowych.A tymczasem uwaga - podobno święta to nie tylko jedzenie .. Tak mi dziś uświadomiono .. To także coś dla ducha ..czy duszy jeszcze niestraconej.. Nie jest to łatwe gdy prowadzi się cały dom ...I jest się jedyną osobą która buduje ten klimatyczny zapach domu świątecznego ..No w każdym razie trudno to pogodzić.Dawniej dochodził do tego taki wszechobezwładniający zapach pasty do podłóg, czystych firanek suszonych na dworze , zapach sernika, pasztetu.Mało tego ja jeszcze bardzo lubię potem to wszystko jeść tak jak inni Domownicy .I nie ma mowy ,żebym czegoś nie zrobiła np jajek faszerowanych pieczarkami , czy galaretki z kurczaka , czy żurku .. Nie mam mowy .Rodzina moja jest bardzo konserwatywna w przyzwyczajeniach . To wszystko ma być i koniec. Eksperymentować mogę .. dla znajomych na inne okazje , nie w czasie świąt.. Taka jest tradycja i już .No i tak będzie. No i to mnie bardzo cieszy .
ania-rybka 2006-04-14 14:14
e-mail
Wrocław
woj.: dolnośląskie

Kochani!
Ja tu pewnie zajrzę jeszcze nie raz do Wilekiej Nocy, ale życzenia złożę już dziś: TRZYMAJCIE SIĘ WIARY, NADZIEI I MIŁOŚCI! I niech wreszcie ktoś wynajdzie lek to to cholerne HD, ok? ;-)
Spędźcie te święta ciesząc się rodzinnym gronem, rozmawiając ze sobą, śmiejąc się, zapominając o rachunkach, dolegliwościach, kłopotach... Rzeczywistość i tak nas dopadnie, więc może lepiej dać jej choć parę dni wolnego? Ciepłe bardzo pozdrowienia - i dla bywalców, i dla cichaczy!

Jurek 2006-04-14 15:31
e-mail
Zabierzów
woj.: małopolskie

Czy miałaś na myśli rachunki sumienia?! ;-)
Magda M. 2006-04-14 18:44
e-mail
Wroclaw
woj.: dolnośląskie

Z okazji Swiat Wielkanocnych zycze Wam wszystkim,aby te swieta byly radosne i cieple,pelne milosci i zrozumienia,pozbawione smutku!Smacznego jajka i mokrego dyngusa!
Małgo 2006-04-14 20:21
e-mail
Jelenia Góra
woj.: dolnośląskie

I ja przyłączam się do życzeń: Niech ten błogosławiony czas Zmartwychwstania będzie czasem radości i nadziei. Wesołych Świąt!


Czy nie wydaje się Wam, że 400 wpisów wystarczy?
Aniu, załóż nowy wątek! Proszę o część 4!
Iza 2006-04-15 14:11

woj.: małopolskie

Wszyscy pewnie zajęci sprzątaniem, pracą w kuchni, a ja...
trochę ogarnę w domu , zjem śniadanie i zmykam na rower, bo dziś wreszcie nie pada!!!!!!!!!!
Elzo 2006-04-17 01:36
e-mail
Tychy
woj.: śląskie

Ufff!!!! Lubię też ten czas , kiedy już wszyscy ugoszczeni pojadą..Każdy coś zabierze ... jeden pasztet , drugi ciasto, jeszcze ktoś inny .. pełny zestaw dobroci. Lubię też ten czas kiedy są ...Czasami mam tylko wrażenie ,że wszystko dzieje się tak szybko, każdy ma inne pragnienia w tym samym momencie ... No taki trochę Bar Wielkanoncy...W każdym pokoju ktoś coś robi a między nimi wszystkimi biega Barticzek i dyryguje naprawianiem komputera . Mama tylko westchnęła, po ich wyjściu .. słychać tylko Bartusia i Ciebie ...No przynajmniej wiadomo po kim ma takie gadanie ..A ja mam takie trochę rozdwojenie jaźni ...Takie rozkojarzenie , bo z każdym chciałabym pogadać, posiedzieć, każdego ugościć .A tu trzeba ostro działać głównie w kuchni. No bo nie ma żadnej Rózi ,która wszystko poda, zrobi i jeszcze posprząta z uśmiechem rozrzewnienia na ustach.Jutro druga tura ... albo powtórka z rozrywki. No dobrze , dobrze to jest przecież ten magiczny czas, kiedy wszystko wydarzyć się może I niech się dzieje. Z powodu padniętego komputera mam tylko taki niedosyt , że Was wszystkich nie pogłaskałam Wielkanocnie .. No więc to nadrabiam szybciutko Świderku, Izuniu, "M" , Aniu-Rybko, Ulu ... i wszyscy inni którzy zamilkli - Elżbieta II, Mario.A tymczasem znowu biją dzwony w całym mieście .Ale już nie na mnie ,ja byłam o szóstej rano ... Budząc spore zdziwienie mojego Męża ...
b 2006-04-20 18:29

woj.: pomorskie

Do Ani
Czyżby twoja strona prywatna była zamknięta, w zwiazku z tym mam pytanie czy Forum też będzie zamknięte? Pozdrawiam.
ania-rybka 2006-04-20 19:59
e-mail
Wrocław
woj.: dolnośląskie

nie, skądże!
Iza 2006-04-21 04:08

woj.: małopolskie

Oj złe dni, złe dni...
Mam problemy zdrowotne....
I przez to znowu stracony tydzień pod wzgledem sportowym.I w zasadzie każdym innym, nie chce mi się czytać, usmiechać, rozmawiać.
Nie mogę żyć bez ruszania się ( sportowego), źle się wtedy czuję, czegoś mi brakuje....
No nic... musi minąć, będzie dobrze, bedzie dobrze.... będzie dobrze....
Pozdrawiam,ściskam i głaszczę:).
Iza 2006-04-22 02:52

woj.: małopolskie

Moje problemy zdrowotne nie minęły i mając już w tym względzie doświadczenie, wiem, ze prędko nie miną.
Po pierwszej fazie wściekłości ( że znowu mnie to dosięga) postanowiłam przejść do fazy pogodzenia się z rzeczywistością i cierpliwego czekania na koniec tych problemów. To może jeszcze potrwać, ale po co mam psuć nerwy sobie i Mężowi ( swoim rozdrażnieniem).
Jest weekend!!!!! Coś pięknego dla wszystkich pracujących.
A do tego zapowiada się słoneczny weekend!!!!
Wróciłam właśnie z siatkówki a jutro, jutro i pojutrze rower, rower, rower!!!!!!!!!!!!
Jutro wyprawa ( jakaś dłuższa) z Mężem, pojutrze z przyjaciółką.

Pozdrawiam.
Elzo 2006-04-22 17:45
e-mail
Tychy
woj.: śląskie

Izuś a może za dużo masz tego ruchu, może tak trochę usiądź na ławeczce i posłuchaj ptaków, zamknij oczy i wtul sie w Mężusia zamiast tak gnać. Przecież Ty na pewno się zawiewasz, pocisz a potem stygniesz na rowerze . Jakiego rodzaju są te problemy ...na pewno nerki albo korzonki albo ,uszy ... Szalona Kobieto wyluzuj .... Ja wiem ,że młodość ma duże prawa i możliwości ale bez przesady ....A u mnie ... znowu była awaria pieca gazowego i to w najgorszym z możliwych momentów. Nie było mnie w domu ... nie miał kto Mu pomóc ... nie miał kto pozbierać wody, zakręcić wody.. Weszłam akurat na to wszystko /i chwała bogu/ kiedy stał , zionął wściekłością, sapał i wrzeszczał na biedną Mamę, żeby zakręciła główny kurek z wodą..i maleńką ściereczką zbierał wodę w łazience...No cóż .. tak już będzie pomyślałam, pantofelki w bok, wizytowa spódnica na wieszak , bluzeczka, dresik do kolan i szmata..To była ta nieoczekiwana zmiana miejsc i wrażeń ..po sympatycznym babskim spotkaniu szybki i przykry powerót do rzeczywistości. I najgorsze to jest to,że kompletnie traci grunt po nogami mąż, zmienia natychmiast decyzje... nie pójdę jutro do pracy, tak nie mogę przecież iść .. kompletna negacja wszystkiego. Nie da się tego załatwić , po prostu nie ma wyjścia.. usiąść i patrzeć w okno ... Jedyne co mu przychodzi do głowy... Jakie to przykre .. Ale nie ma co się roztkliwiać nad sytuacją , trzeba działać... O 23 przyszedł mechanik, naprawił.. Mąż złagodniał, stopniał a dziś poszedł do pracy , no i sytuacja opanowana .. a co byłoby gdyby mnie nie było ...? Wiem ,że tak teraz już będzie coraz częściej ... wiem i dlatego mobilizuję siły ... By być i Żoneczką,i sprzątaczką, i gosposią , i zaopatrzeniowcem, i psychologiem i kucharką i chodzącą cierpliwością i uosobieniem łagodności ...Ale z wiosną łatwiej prawda?
Iza 2006-04-23 02:59

woj.: małopolskie

No właśnie w trakcie wycieczki na rowerze usiedlismy sobie pod sklepem spokojnie, na słoneczku , pół godzinki totalnego nic nierobienia.
Nie chcę wyluzowywać, nie chcę.
Ruch to moje życie. Ruch to coś co pozwala mi być szczęśliwą.
Wyluzowuję się w wannie z książką, wtedy mam zawsze co najmniej 1/2 godzinki tylko dla siebie.
Ja nie mam czasu Elzo na nicnierobienie.
Ja chcę z zycia brać jak najwięcej. Zobaczyć jak najwięcej, przeczytać jak najwięcej, wyjeździć jak najwięcej:).
Dzisiaj przejechalismy 60 km. Najdłuższa moja traska w tym roku.
A jaka piękna!!!!
Ja nizinny człowiek, urodzony na nizinie, mam to szczęście ( choć lubię i szanuję moje rodzinne miasto), że teraz mieszkam w pięknych okolicach, pagórki, górki, rzeki.
Ludzie Kochani jak jest pieknie!!!!!! Co za widoki!!!!!!
Zieleń.
Lasy pełne zawilców i kaczeńców.
Uśmiech na twarzy mojego Męża.
Słonce, 20 stopni.
Kocham to wszystko!
Iza 2006-04-23 03:01

woj.: małopolskie

No i dzięki za ten komplement o młodości:).
Bo dziś zaczęłam powątpiewać w moją 34 letnią młodośc, kiedy pani w tv powiedziała: najwięcej książek kupują ludzie w średnim wieku, między 30 a 40 rokiem życia:).
Iza 2006-04-23 05:15

woj.: małopolskie

wiesz Elzo... mam takie miejsce gdzie sobie siadam i słucham ptaków i szumu wody.
Ale tam też jeżdżę na rowerze:).
W tym roku jeszcze nie byłam, bo było mokro i błocko i dojechać by się nie dało.
Ale na pewno niejednokrotnie tam pojadę.
To jest nie tak daleko od mojego domu.
Dunajec. Piękna rzeka.
Siadam sobie na kamieniu i właśnie... zamykam oczy, wystawiam twarz do słonca i słucham jak woda płynie.
A potem znowu... gnam:).
To po prostu moje życie!
Nie chciałabym inaczej.
Nie dla mnie gotowanie, sprzątanie, robótki ręczne itp.
Oczywiście co muszę, robię w domu, ale z wielkim umiarem, a i tak jest schludnie i ciepło i miło.
W ciszy i spokoju lubię za to czytać i pisać o książkach.
Przytulanie... bardzo ważna czynnośc mojego życia.
Przytualmy się często. A noc całą śpimy wtuleni... inaczej nie potrafię:).
Dobranoc wszystkim i miłego przytulania!

Iza 2006-04-23 16:12

woj.: małopolskie

Piekny dziń dzisiaj.
Zaraz gnam na rower!
Dziś samotnie , bo mąż ma mecz koszykówki, a przyjaciółka jedzie później.
Ale ja lubię czasem sama pojeździć.
Pozdrówka i miłej niedzieli!
Iza 2006-04-23 20:51

woj.: małopolskie

Wróciłam!
Pięknych zielonych, pachnących, pełnych wrażeń 47 km. mam za sobą.
I to nie koniec na dziś, bo jeszcze do teściów przejadę się na rowerku.
ALeż piękna pogoda.
Elzo, przypomniało mi się jeszcze jedno miejsce gdzie przysiadam... mój balkon!
Lubię sobie na nim podumać.
Jeszcze jest brzydki, ale w tym tygodniu biorę się za malowanie mebli wiklinowych i koszyków a potem zasadzę kwiaty. Będzie cudnie.
Wino też juz pączkuje, niedługo będą listki...
powrót na forum   poprzedni wątek | następny wątek  
 
Aby dodać odpowiedź do tego tematu, należy wypełnić poniższy formularz:
Autor odpowiedzi:
Miejscowość (opcjonalnie):
Województwo:
Adres e-mail (opcjonalnie):
Ikonka odpowiedzi:                     
Tytuł:
Twoja odpowiedź:
Kod:    Przepisz kod: